O związkach – z socjolożką

Michał Minałto homiki.pl: W ostatnich miesiącach ukazała się w wydawnictwie Difin Twoja praca „Związki homoseksualne. Studium socjologiczne”. To potężna, naukowa robota, dzięki której – z mojej perspektywy – lepiej poznajemy świat homorodzin. Gratulacje! Czy przeprowadzając badanie było coś, co cię szczególnie zaskoczyło, zapadło w pamięć? Czy zmieniło się Twoje postrzeganie par jednopłciowych?

Dorota Majka – Rostek: Nie, nie mogę powiedzieć, że coś mnie w wynikach badań szczególnie zaskoczyło, gdyż były to badania o charakterze raczej antropologicznym – nie zakładałam tu żadnej hipotezy, która miałaby się potwierdzić bądź nie. Chciałam po prostu przyjrzeć się temu jak różni ludzie, których łączy pewne podobieństwo usytuowania społecznego i wynikających z tego doświadczeń funkcjonują w codziennym życiu. Jakie strategie realizują w związku ze swoim – jednak ciągle mniejszościowym statusem, czy da się w ich relacjach zauważyć jakieś specyficzne wzorce. Co natomiast zapadło mi w pamięć? Na pewno ci ludzie, którzy starają się aktywnie przeciwstawiać dominującym wzorcom kulturowym. Swoimi działaniami próbują negować pewne kulturowe „oczywistości” – jak np. jeden z rozmówców, który na spotkanie jubileuszowe w swoim byłym liceum przyjechał ze swoim chłopakiem nie zakładając, że musi komukolwiek się z tego tłumaczyć. Czy dziewczyna, która poszła do szefa swej partnerki z jej zwolnieniem lekarskim przedstawiając się jako jej żona i obserwując z rozbawieniem speszenie i dezorientację tegoż szefa. Wydaje mi się, że takie właśnie strategie są bardzo ważnym elementem wspierającym zmianę społeczną – „normalizację” homoseksualizmu i związków jednopłciowych. Oczywiście daleka byłabym od krytykowania ludzi, którzy tak nie funkcjonują i jak to się mówi „żyją w ukryciu”, bo nie wybierają takich strategii bez powodu, ale na pewno docenić należy tych, którzy starają się żyć inaczej.

W książce często przywołujesz badania przeprowadzane za granicą, szczególnie w Europie Zachodniej i Stanach. Tam temat par jednopłciowych badany jest od lat. U nas literatura o związkach homoseksualnych nadal jest uboga, Twoja praca jest jedną z pionierskich w tym obszarze. Jak uważasz, czy istnieje jakaś polska specyfika związków homoseksualnych? Czy jest coś, co wyróżnia nas od homozwiązków w innych krajach, a może jesteśmy podobni do innych związków w Polsce?

Na pewno specyfika polskich homozwiązków polega na ich społecznym usytuowaniu. W porównaniu bowiem z Europą Zachodnią o wiele mniejszy jest wobec nich stopień społecznej akceptacji. Przykładowo w badaniu CBOS z maja tego roku aż 69 % badanych uważało, że pary tej samej płci nie powinny mieć prawa do publicznego pokazywania swego stylu życia. Mniejsza też niż na Zachodzie jest u naszych par chęć do zakładania tzw. pełnych rodzin, czyli do wspólnego wychowywania dzieci. Większość osób twierdzi, że albo nie czuje takiej potrzeby, albo też nie zdecydowaliby się na to obawiając się negatywnej reakcji otoczenia, zwłaszcza wobec dzieci.

W publicznym dyskursie dotyczącym zagadnień LGBTQ często przywołuje się problem postawy społecznej wobec związków jednopłciowych i ich legalizacji. Prasa w tonie dość sensacyjnym przywołuje wyniki kolejnych badań i sondaży, politykom i komentatorom zdarza się stwierdzać, że poparcie dla związków homo w Polsce „nie jest wystarczające”, by poważnie rozmawiać o propozycjach rozwiązań prawnych. Ja uważam, że jest to pewien zaklęty krąg, uważam, że poparcie dla ewentualnej ustawy o związkach partnerskich od dawna jest wystarczające, by pracować nad konkretną propozycją ustawy. W książce przywołujesz m.in. badania CBOS z 2005 roku, gdy 46% respondentów poprało ideę związków partnerskich. Jednocześnie Ireneusz Krzemiński w pracy „Demokracja w Polsce 2005 – 2007” pisze o niezwyklej wręcz polaryzacji postaw społecznych wobec osób LGBTQ. Jak oceniasz, z punktu widzenia socjologa, wyniki badań opinii o osobach LGBTQ i związkach jednopłciowych? Czy osiągnęliśmy już „moment krytyczny” odpowiedniego poparcia dla idei ustawy o związkach?

Ja trochę czarno to na razie widzę. Nasi politycy są bardzo koniunkturalni i nie ma tu co mówić o kwestii wartości czy przekonań. Dopóki są pewni, że ew. poparcie dla ustawy o związkach partnerskich przyniesie im więcej szkody niż pożytku jeśli chodzi o odbiór społeczny, nikt z żadnej opcji się na podjęcie tematu nie zdecyduje. Ten koniunkturalizm bardzo był widoczny wtedy gdy doszła do władzy lewica – w czasie kampanii wyborczej były obietnice i robione środowiskom gejowskim nadzieje, zaraz zaś po wygranej, Leszek Miller w którymś z wywiadów kierowanych już do masowej publiczności stwierdził, że on jest dość konserwatywny „w tych sprawach”, a poza tym są ważniejsze problemy. Trzeba jednak pamiętać, że my jesteśmy ciągle na początku procesu rozwojowego, który na Zachodzie zaowocował prawnymi zmianami. Tam lesbijki i geje aktywizowali się co najmniej od lat pięćdziesiątych. To stopniowo przekładało się na postawy społeczne i działania polityczne. U nas szansy zmian można upatrywać w przemianie pokoleniowej – widać to bardzo wyraźnie w sondażach – im ludzie młodsi tym bardziej otwarci i tolerancyjni. Taka przemiana pokoleniowa dotknąć powinna też środowiska polityczne.

Szczególnie zainteresowała mnie Twoja opowieść dotycząca kulis samych badań. Twoje spotkania z parami miały miejsce – jak pamiętam, w 2004 roku. Piszesz o trudnościach w dotarciu do par, między innymi nie udało Ci się „wejść” do forum internetowego właśnie dla par lesbijek i gejów. Pamiętam tą sytuację, ponieważ sam byłem członkiem tego forum. Rzeczywiście, Twoje zapytanie nie wzbudziło wtedy naszego zaufania. W tamtych czasach uważaliśmy, że dla naszego bezpieczeństwa powinniśmy bronić dostępu świata zewnętrznego do naszych związków, naszych domów. Dziś nawet grupy dla homorodziców zaczynają otwierać się na świat zewnętrzny. Homiki.pl publikowały ostatnio ogłoszenie grupy rodziców GRUHA. Jak oceniasz zmiany, jakie następują w świecie par jednopłciowych? Czy zauważasz naszą większą otwartość w społeczeństwie i jak to może ogólnie wpłynąć na sytuację osób LGB TQ w Polsce?

Generalnie tendencja naszych zmian to podążanie śladami Zachodu. Wydaje mi się, że bez względu na naszą polską specyfikę, te zmiany modernizacyjne są nie do zatrzymania. GRUHA jest tego świetnym przykładem. W Stanach np. rodziny homoseksualne, mimo że ciągle są przedmiotem społecznych kontrowersji i nie spotykają się bynajmniej z całkowitą akceptacją społeczną, to stanowią oczywisty element społecznego krajobrazu. Mają całą infrastrukturę- grupy wsparcia, kluby towarzyskie, oferty rynkowe itd. Starają się o włączenie swoich modeli rodziny do programów edukacyjnych – i gdzieniegdzie się to udaje. W księgarniach są półki książek przeznaczonych dla homoseksualnych rodziców, są też bajki dla dzieci, gdzie bohaterowie żyją w różnorodnych, nieheteroseksualnych układach rodzinnych. Ale do takich działań oczywiście niezbędna jest ta społeczna widoczność. Myślę, że nie do przecenienia są działania „oswajające” społeczeństwo z takimi rodzinami. Np. emitowany kiedyś u nas program „Super niania” gdzie była para kobiet wychowujących dzieci, mógł zrobić więcej dla tego „oswojenia” niż rozmowa w studio z jakimś działaczem gejowskim (chociaż to oczywiście też jest potrzebne). Ludzie generalnie boją się tego czego nie znają. A jak się boją to nie lubią. Doskonale to wychodzi w badaniach – w korelacji między znajomością geja czy lesbijki a większym poziomem tolerancji. Ta społeczna widoczność może też pomagać ludziom w jednostkowych przypadkach. Znam osobę – matkę geja, dla której bardzo ważne było obejrzenie programu o Tomaszu Raczku i jego rodzinie. Miało to dla niej duże wspierające znaczenie.

W ostatnim czasie zauważam wzrost zainteresowania sprawami LGBTQ ze strony badaczy. Coraz więcej studentów i doktorantów zwraca się do redakcji homików.pl z prośbą o pomoc w dotarciu do respondentów. Lambda Warszawa i KPH cyklicznie przeprowadzają swoje wspólne badanie o sytuacji społecznej osób niehetero. Wreszcie minister Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zamówiło takie badanie w Zakładzie Zmiany Społecznej Instytutu Socjologii UW. Jak mylisz, po co – poza chęcią wiedzy, realizować taki badania? Jak można je wykorzystać w praktyce? Jakie ogólne wnioski można wyciągnąć?

Wydaje mi się, że wzrost zainteresowania takimi badaniami to przede wszystkim przejaw „normalizacji” homoseksualizmu. Studenci czy socjologowie badają wszak całą masę różnorodnych światów społecznych – obiektem badawczym są przykładowo samotne matki, wielbiciele telenowel, rodziny marynarzy itd.., czyli rozmaite zbiorowości wyodrębniane ze względu na jakieś specyficzne kryterium. Homoseksualiści są jedną z takich właśnie zbiorowości, a co więcej, stają się coraz bardziej widoczni w sferze publicznej – chociażby dzięki organizacjom, marszom, portalom internetowym. Ta widoczność przekłada się na zainteresowania badaczy. Poza tym coraz więcej osób studiuje, a coś badać muszą :) . Jednocześnie publikacja badań też jak sądzę sprzyjać może owej normalizacji. Publikacja badań, w których respondentami są lesbijki i geje może stanowić istotną informację dla odbiorców – że z jednej strony są to tacy sami ludzie jak wszyscy, z podobnymi problemami czy strategiami życiowymi, z drugiej strony są zbiorowością specyficzną, bo ciągle jeszcze narażoną na stygmatyzację czy dyskryminację społeczną. Poza tym ja naprawdę myślę, że w przypadku zmian społecznych to „kropla drąży skałę”. Pamiętam np. kiedy na jednym z moich seminariów magisterskich studentka zaproponowała napisanie pracy na temat homoseksualistów, wywiązała się dyskusja, w trakcje której jeden ze studentów wyrażał swoje dość nietolerancyjne stanowisko wobec lesbijek i gejów. Po kilku zajęciach, kiedy pisząca pracę dziewczyna przytaczała wyniki różnych badań, potem zaczęła referować wyniki swoich wywiadów, ów student przyznał, że co prawda ma jeszcze pewne uprzedzenia, ale widzi, że musi nad sobą popracować, bo to nie ma sensu.

dr Dorota Majka – Rostek jest adiunktem w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego, od lat specjalizuje się w badaniu socjologicznych aspektów homoseksualizmu. Autorka książki Mniejszość kulturowa w warunkach pluralizacji. Socjologiczna analiza sytuacji homoseksualistów polskich, ostatnio wydała pracę Związki homoseksualne. Studium socjologiczne.

5 komentarzy do:O związkach – z socjolożką

  • polakmały

    [Re: O związkach - z socjolożką]

    Zgadzam się z tezą, że cyt. „np. emitowany kiedyś u nas program „Super niania” gdzie była para kobiet wychowujących dzieci, mógł zrobić więcej dla tego „oswojenia” niż rozmowa w studio z jakimś działaczem gejowskim (chociaż to oczywiście też jest potrzebne).”
    Sęk jednak w tym, że poza działaczami nadal niewiele lesbijek i gejów byłoby gotowych pokazać swoją twarz w takich programach, publikacjach prasowych etc.

  • kawiarenkowy

    [Re: O związkach - z socjolożką]

    Bardzo dobra książka, gratuluję Pani. Inne dobre o homoseksualostach to ksiązka Tomalskiego i Brzaska. Fajnie, że takie pozycje są na rynku. Gratuluję autorom !!!

  • kawiarenkowy

    [Re: O związkach - z socjolożką]

    Pani Moniko, tak trzymać, super. !

  • Kamil

    [Re: O związkach - z socjolożką]

    Jestem za :) Zgadzam się ze sformułowaniem dotyczącym przemiany pokoleniowej. Właśnie tego potrzeba w Polsce. Wiemy, że nadal panują drobnomieszczańskie poglądy i sposób patrzenia na świat i ludzi, ale na szczęście obserwujemy zmiany na lepsze. To prawda, że dla młodszych ludzi „to” nie stanowi już problemu, czy wręcz (dziwię się takiej tezie) zagrożenia. Ja jestem dumny z tego kim jestem, jestem dumny z moich przyjaciół, którzy są w pełni tolerancyjnymi ludźmi:)

  • mazowszanin

    [Re: O związkach - z socjolożką]

    Super kniga, ale nudnawa. wazna dla każdego z branży. pozdrawiam.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa