Herakles i Hylas

„Na biedę wszystkich żywych, nie tylko naszą,
zrodził bóg – nie wiem jaki – Erosa!
Że piękne to, co piękne, czujemy nie pierwsi
my, co umrzeć musimy i jutra nie znamy.
Czy Herakles, co serce spiżowe miał w piersi
i lwa zwyciężył, biedy nie zaznał tej samej?
Czyż nie kochał Hylasa o kręconych włosach?”
[1]

Czytam te słowa z pożółkłych kart „Sielanek” napisanych przez Teokryta, pożółkłych z powodu wydania ich w języku polskim w roku 1953. Ma to jednak swój urok. Przypominają bowiem papirusy, na których zapewne powstały oryginały wierszy tworzone przez Teokryta w III wieku przed naszą erą. Zadziwia w XXI wieku i ściska za serce (może w odwrotnej kolejności) jego poetycki opis miłości pomiędzy dwoma mężczyznami jako czegoś zupełnie naturalnego. Więcej, czegoś cudnego i godnego uwiecznienia. Rozwinął on i ubrał w piękne słowa jeden z epizodów z mitologii greckiej.

Chodzi o wyprawę po złote runo. Była to podróż morska w specjalnie do tego celu zbudowanym statku o nazwie Argo, co znaczy szybki, pod wodzą Jazona, grupy 52 facetów. Wspomina o tym Homer w „Odysei”. Mówiąc o pułapkach na morzu, poucza o błędnych skałach czekających na żeglarzy:

„jeden li tylko okręt Argo, sławion wszędy,
gdy wracał od Ajeta, mógł się przemknąć tędy;
lecz te rafy i Argo by nie oszczędziły,
gdyby nie pomoc Hery: Jazon był jej miły.”
[2]

Chodziło prawdopodobnie o Symplegady – dwie skały, które znajdowały się po obu brzegach Bosforu u wejścia do Morza Czarnego. Były to ponoć ruchome skały, które się zderzały. Ruch ich miał ustać dopiero w momencie, gdyby komukolwiek udałoby się między nimi przepłynąć. Dokonali tego właśnie Argonauci, czyli uczestnicy tej wyprawy, nazwani tak od statku. Cieszyli się przychylnością bogów i łaskawością pogody. Przeżywali bardzo różne przygody po drodze. Załogę tworzyli znani, silni i przystojni mężowie. Wśród nich pary: Kastor i Polluks oraz właśnie…

Herakles i Hylas.

Herakles to atleta, znany przede wszystkim ze swych dwunastu heroicznych prac. Hylas, po grecku klucz, to „piękny chłopiec”, syn Tejodamasa, króla Dryopów oraz nimfy Menodike. Był „pięknym jak dzień” pisze Jan Parandowski. Wprowadza wszakże w błąd, gdy twierdzi, że Hylas był synem Heraklesa. Owszem, dzieliła ich różnica wieku, ale Herakles nie był jego rodzicem – zabrał go ze sobą, gdy zabił ojca Hylasa. ”Czyż nie dzielił się wszystkim – jak z rodzonym synem/ – co umiał i czym dotąd słynie między gminem?” Także relacje między nimi miały inny, głębszy wymiar. „Zawsze przy nim (…) wszystko czynił, by chłopca ukształcić najlepiej/ i by nosić mógł męża prawdziwego miano.” Hylas był wiernym towarzyszem i ulubieńcem Heraklesa. Z czasem jeden drugiemu stał się bardzo drogi. Herakles zabrał Hylasa ze sobą na wspomnianą wyprawę Argonautów. Razem przeżywali męską przygodę. Wspólna żegluga, która uczyła ich wzajemnego polegania na sobie; pieczenie na ognisku dopiero co złowionych ryb, czyli radzenie sobie w każdych warunkach, jak mężczyznom przystało; nagie spanie pod gołym niebem w jednym kocu, bo cieplej; czerwone zachody i pomarańczowe wschody słońca… Tak kwitła miłość.

Po trzech dniach żeglugi” znaleźli się w Mizji. Na brzegu rozbili obóz, przygotowując kolację i wspólne posłanie pod gwiazdami. „Łąka bowiem opodal była dla pościeli,/ skąd i gęstą turzycę, i kłoć gorzką cięli.” Hylas oddalił się od grona, by przynieść słodkiej wody w dzbanie. W pobliżu zobaczył wśród traw źródło. Było to źródło Pagaj. Zauważyły go i jego urodę nimfy tego źródła. Zachwycone nim, zechciały go mieć tylko dla siebie. Te istne femme fatale wciągnęły go pod taflę wody. Hylas „do czarnej toni
wpadł jak gwiazda, gdy z nieba oderwana nagle
pada w morze i żeglarz na żeglarzy woła:
{zrywa się wicher, chłopcy! Czas podnosić żagle!}”.

Heraklesa niepokoiła zbyt długa nieobecność ukochanego. Nie zasnąłby przecież bez niego. „Obawą zdjęty o młodziana wyruszył” z bronią na jego poszukiwanie. Cóż mogło się mu stać?

„Obudzony z barłogu beczeniem jelonka
drapieżny lew pomyka, gdzie zdobycz jest świeża.
Tak Herakles się w cierniach nieprzebytych błąka
i nawołując chłopca zarośla przemierza.”

Walczyłby z każdym i ze wszystkim jak lew. Czy wygra ze śmiercią? Płacząc i krzycząc „gdzie niosły nogi,/ szedł szalejąc, a wielki ból serce mu krwawił”. Większe niż chaszcze i wykroty, cierpienie i rany sprawia mu utrata najmilszego. Ten osiłek nie wstydzi się łez, bo były to łzy prawdziwej miłości. W zapamiętaniu zostawia swych towarzyszy i wędrówkę.

Długo o tym wspominali potem pozostali. Na pamiątkę tego zdarzenia mieszkańcy Mizji obchodzili święto, w czasie którego składali ofiary nad źródłem. O zdarzeniu tym pisze, prócz Teokryta, również Apollonius z Rodos w dziele „Argonautica.”
Ciężko jest kochać!” uczy Teokryt. Warto jednak kochać, choćby dla takiej miłości i przygody życia.

[1] „Sielanki” – „Hylas” Teokryt, tłumaczenie Artur Sandauer, PIW, Warszawa 1953, wydanie pierwsze
[2] „Odyseja” XII, 69-72 tłumaczenie Lucjan Siemieński, Zielona Sowa, Kraków 2002

mTV „Są jakby wrony między niebem a ziemią” Księga Barucha 6,53. Tomasz. Pastoralista. Urzędnik. Od kilku lat w związku z facetem. Bardzo lubi swoje imię, góry – okoliczne i literaturę – zwłaszcza s-f. Nie lubi mięsa i przemocy. Jego kwiat herbowy to słonecznik; zawołanie to Plus Minus, czyli Mniej Więcej. Jego powołaniem jest misja ad homo devotes. Szuka innych rara avis w czarnej rzeczywistości.

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Woźny

Tomasz Woźny

Teolog pastoralista, współpracownik portalu homiki.pl

5 komentarzy do:Herakles i Hylas

  • idaho

    [Re: Herakles i Hylas]

    Tak, trzeba przypominac takie historie. One uczą, czym jest miłość.

  • loth

    [Re: Herakles i Hylas]

    uczą wielu rzeczy :) świetnie napisane

  • Allilah

    [Re: Herakles i Hylas]

    Jesteście chorzy. Nawet coś pięknego jak mitologia potraficie odwrócić i przekłamać, jakoby Herakles był homoseksualistą. Nie przyjmujecie czegoś takiego do wiadomości jak przyjaźń, jak miłość do przybranego syna nie mająca nic wspólnego z erotyzmem ani homoseksualizmem?? Dla was wszystko kojarzy się jednoznacznie – dwóch mężczyzn się wspiera, szanuje i rozumie – już muszą być homoseksualistami. Wstyd mi za was i za takie chore insynuacje. Poza tym, Jan Paradowski pisząc „Mitologię” zbadał dokładnie mity greckie i rzymskie, studiował wiele lat, aby móc ją napisać, a teraz autor tekstu na podstawie własnych, chorych ciągot do osób tej samej płci doszukuje się w mitologii ukrytego sensu. No żal.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Herakles i Hylas]

    Jan Parandowski pisal Mitologie w dwoch tomach, „grzeczna” „Mitologia” i uzupelnienie dla „doroslych” „Eros na Olimpie”. „Mitologia” specjalnie byla mocno ocenzurowana zeby zostala uznana za nadajaca sie dla mlodziezy (i to wg. standardow z 1924, czyli duzo ostrzejrzych niz dzisiejsze).

  • vito222222

    [Re: Herakles i Hylas]

    zgadzam się. mnie też takie opisy zachwycają. podoba mi się w nich coś co musimy nadrobić w zacofanym 21 wieku, a mianowicie, że homo są tam pewnymi siebie, fajnymi facetami i nikt z nich nie uważa, że to nie jest normalne. ja też taki jestem, też uwielbiam swoje homo i też uważam miłość homo za najwyższy rodzaj miłości.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa