Gej w wielkim mieście

Mój poprzedni tekst, który tutaj opublikowałem był w zasadzie krzykiem rozpaczy z głębokiej prowincji, gdzie życie geja przypomina raczej chodzenie po polu minowym niż odważne kroczenie po to czego się pragnie. Dużo się od tamtego czasu zmieniło, bo udało mi się wyjechać i spróbować innego życia.

Najtrudniejsze było w tym wszystkim zaczepienie się – praca i mieszkanie przecież same się nie znajdą, a do tego wszystkiego nie potrafiłem ich szukać, bo w moim mieście wystarczyły znajomości, żeby się dobrze ustawić. Tutaj jestem anonimowy, ktoś z tłumu taki sam jak wszyscy. Z jednej strony to przerażające, bo spodziewałem się gdzieś w głębi siebie, że tutaj wszystko przyjdzie samo, spadnie mi z nieba i będę żył długo i szczęśliwie u boku ukochanego mężczyzny. Z drugiej strony mogłem zrobić wszystko, ubrać się w co tylko chcę, wyglądać jak rasowa ciotka i nikogo specjalnie by to nie obeszło, bo tutaj każdy biegnie przed siebie i ma masę spraw na głowie. Mimo wszystko nauczyłem się reklamowania się, rozmawiania o pieniądzach i o swoich planach na życie.

Po kilkunastu dniach znalazłem pracę i pokój w mieszkaniu, w którym już mieszkał… gej. Kilka tygodniu temu wyśmiałbym osobę, która powiedziałaby, że będę mieszkał z gejem, że będzie dla mnie normalnym widok przeginającego się chłopaka i plotkowanie z nim o facetach zobaczonych w Złotych Tarasach. Śmiałbym się w niebogłosy, bo ja przecież dla wszystkich byłem rasowym heterycznym mężczyzną, który szuka przyszłej matki swoich dzieci. Wszystkich interesowały postępy, ale ich brak tłumaczono wśród gawiedzi, że nieumiejętnie to robię, że kobiety są wybredne i że nie trafiłem jeszcze na swoją połowę. Dusiło mnie to wścibstwo, to zaglądanie do mojego życia tylko dlatego, że pełniłem funkcję publiczną w swoim miasteczku. Wszystkim się wydawało, że jeśli nie wydaję komunikatów prasowych o swoim życiu osobistym to mogą do niego zaglądać wedle własnego uznania i wyciągać z niego interesujące fakty. Zresztą to nie jedyna rzecz, która mnie frustrowała – pomimo tego, że miasto było kilkunastotysięczne to budziłem zainteresowanie będąc ubranym modnie, zadbanym i z torbą przez ramię. Najwyraźniej na prowincji funkcjonuje obraz geja jako ładnie ubranego, czystego i pachnącego chłopaka, z torbą (bo rasowi hetero chyba tylko z plecaków korzystają) przez ramię, a gdy jeszcze takowy ma obrączkę na palcu i nie na prawej dłoni to już na dzień dobry kwalifikuje się do ukamienowania czy podzielenia losu Jagny. Może to brzmi niewiarygodnie, a może ktoś mnie posądzi o paranoję, ale to co piszę miało miejsce w przypadku mojej osoby – cały ten zestaw spowodował, że pytano moją cioteczną siostrę, z którą się pokazywałem czy aby ja nie jestem pedałem…

Być może jest za wcześnie na pisanie o sobie jak o mieszkańcu stolicy już na stałe, bo różne rzeczy się w życiu zdarzają, ale udało mi się wyrwać, poznać inne życie. Nawet sobie nie wyobrażacie jak można odżyć, kiedy jest tyle szans, wiele nadziei i ludzie, którzy są radośnie nastawieni do życia i nie dziwi ich to jak się ubieram, co noszę na palcach i jak mówię. Zapewne idealizuję, ale chyba jestem szczęśliwy… Poznałem tu kogoś kto po raz pierwszy traktuje mnie poważnie, mam pracę i miejsce, do którego mogę wracać. Czego można chcieć więcej? Chyba tylko jednego – aby nie wrócić do tego od czego uciekłem…

Udało mi się, ale ile osób jest w podobnej sytuacji do mnie wolę nawet nie myśleć. Marzę, że powstanie kiedyś fundacja, która będzie pomagała gejom wyrwać się z ich małych, rodzinnych miasteczek, gdzie są poniżani i oczerniani. Zapewne dopiero wtedy część z nich poczułaby się pewniej, odważyłaby się wyjechać i zacząć nowe życie w dużym mieście.

Ktoś pewnie zapyta po co to napisałem, nawet nie wiem czy Homiki ten tekst opublikują, ale chciałbym nim powiedzieć jedno – jeśli czujecie się źle tam gdzie teraz jesteście to walczcie o to, aby zmienić swoje życie, zróbcie pierwszy krok i się nie poddawajcie. Naprawdę warto się pomęczyć na początku, ale później z satysfakcją spojrzeć rano w lustro i powiedzieć sobie, że jesteście z siebie dumni, że daliście szansę samym sobie, że życie jest zbyt krótkie, aby z niego nie korzystać, patrzeć bezczynnie na to co przynoszą dni, aby pielęgnować w sobie żal i depresję.

Życzę uśpionym wschodzącego słońca.
Piękne jest…

19 komentarzy do:Gej w wielkim mieście

  • El toro

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    Bardzo słaby tekst i w dodatku nic nie wnosi, stracilem czas.

  • royte_pomerantsn

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    A moim zdaniem wnosi właśnie wiele – pokazuje, ze można, że może nawet trzeba. Nawet jeśli nie do wszystkich przemówi – to jest indywidualne świadectwo, a nie prawda objawiona :/

  • mTV

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    Bardzo miło się czyta takie słowa. Brawa dla Ciebie autorze. Cieszę się razem z Tobą, że jednak podjąłeś kroki by coś robić i zmieniać w życiu, a nie biernie płynąć z prądem i stale narzekać, że życie jest złe itp. Trzymam kciuki za Ciebie!

  • j

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    tekst wnosi bardzo duzo. sam mieszkam na prowincji i widze jak zachowuja sie geje w malym miescie. zakamuflowane blazny. wydaje mi sie ze ja ze swoim facetem jestesmy jedynymi normalnymi gejami w tym miescie. nigdy nie bede sie ukrywal i gral heteryka. zawsze pozostane soba. szkoda ze geje zachowuja sie w tak dziwny sposob. nawet i w duzych miatsach. to schizofrenia.

  • Orion

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    Pytanie brzmi czy juz jestes soba czy poprostu latwiej sie gra w duzym miescie? w malych miastach tez moze byc slonecznie. Potrzeba tylko odwagi. Ja bym raczej naciskal na zmiane myslenia osob a nie masowa migracje. Nie kazdy lubi tlok. Wszysyko niby ladnie slicznie cukierkowo…ale…
    Wyjezdzajac tez duzo tracimy. Wkoncu zostawiamy swoje rodziny przyjaciol itp…
    Ucieczka jest dobrym wyjsciem jednak nie przesadzalbym z tym huraoptymizmem. Ucieczka to nie wygrana.

  • er

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    Do J: Jak wiele zrozumienia okazujesz dla ludzi, ktorzy nie lubia walczyc o to co im sie nalezy. Szkoda, ze u osob, ktore sie wyoutowaly duma przeradza sie w bute, a ta w pogarde. Ty, ja – moze i mamy odwage odrozniac sie. I to jest bardzo dobre. Ale powinienes pamietac, ze otoczenie nie zawsze zareaguje w lagodny sposob, spotkac sie mozna z ostrymi represjami. Nie pomagasz tym, ktorzy jeszcze sie w sobie nie zebrali dodatkowo podkopujac ich poczucie wartosci. To nie jest schozofrenia, to strach przed odrzuceniem, brakiem bezpieczenstwa.

  • Erico

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    Smutna, ale prawdziwa historia. Jak sie wyrwac z tego przekletego kregu?

  • loth

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    Ważne jest, aby się nie zachłysnąć taką „nową” metropolią ;) bo to też może się źle skończyć

  • Szarak

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    Bardzo fajny tekst, pokazujący zahukanych gejom starającym się żyć w zgodzie z rodziną i „wartościami”, że alternatywy są w zasięgu każdego, trzeba tylko chcieć i potrafić przełamać obawy związane z rozpoczęciem wszystkiego od zera. Ta decyzja dość szybko procentuje.
    P.S.> M. -> pozdrowienia z Wrocławia. Trzymaj się :) Gratuluję decyzji.

  • pawel

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    no nie ma jak to wyjechac do miasta i w koncu moc ubrac sie modnie i nosic co sie chce we wszytkich mozliwych czesciach ciala…

    rozumiem ze bycie gejem sprowadza sie do tego??

  • Gawel

    [do Pawla]

    Nie, nie tylko do tego. Gdybys mial troche wyobrazni, a przede wszystkim empatii, to bys to zrozumial.

  • Marcin

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    Po tekście Ygi, Homiki nadal idą w stronę pisania o małych zadupiach i ludziach stamtąd.

    Bardzo dobrze!

    Nie każdy może, nie każdemu się uda, ale trzeba ludzi mobilizować, podsuwać im marzenia. Bo nie oszukujmy się – w małej mieścinie lub na wiosce trudno być gejem, choć i to jest możliwe.

  • czlowiek

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    Kocham wielkie miasta, kolosy w ktorych ulicami plyna rzeki ludzi. Kiedy opuszczam granice tych oaz wolnosci, czuje zaciskajaca sie na szyi petle.

    Doskonale Cie rozumiem. Uwazam, ze duze miasto daje schronienie dla wszelkiej masci miejszosci.

  • Do Orion

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    „Wyjezdzajac tez duzo tracimy. Wkoncu zostawiamy swoje rodziny przyjaciol itp…”

    Właśnie to jest najczęstsza przyczyna wyjazdów. Brak akceptacji, a czasami wręcz odrzucenie. Po co komu taka rodzina i tacy znajomi?

  • Orion

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    Czemu z gory zakladasz ze rodzina/znajomi nas niezaakceptuja. Sam musialem wyjechac (we Wroclawiu cioty sa ponoc najodwazniejsze wiec nie powinienem nazekac) i zostawic ludzi ktorym zupelnie nie przeszkadzalo to kim jestem zarowno w rodzinie jak i wsrod znajomych.

  • mua

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    Fantastyczny wpis… na blog nastolatki.

  • pd

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    A co w tym złego? Homo-nastolatki też istnieją i chcą jakoś żyć.
    pani(e) Dorosły…

  • marc.in

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    Mieszkam w miejscowości, gdzie niecałe 5tys. mieszkańców zna się na wylot. Plotki rozchodzą się z prędkością światła. Takie życie nie jest fajne. I wszyscy się dziwią, że chcę wyjechać na studia daleko, na drugi koniec Polski. Wiem też, że na początku łatwo nie będzie, ale warto walczyć o siebie :)

  • miki

    [Re: Gej w wielkim mieście]

    pod tekstem mogloby sie podpisac wielu, to fakt. ciota, prowincja, torba – to stereotypy, ktorych nie da sie uniknac. i choc kazdy wyjezdza ze swojego piekla w nadziei na raj to nalezy pamietac, ze „wszedzie dobrze gdzie nas nie ma”. jednym sie poszczesci, innym nie. moim zdaniem autor popada w przesadny zachwyt nad duzym miastem. pod pewnymi wzgledami jest latwiej, ale moze ono czlowiekowi tak dokopac ze trudno sie potem pozbierac. autor wyraza nadzieje, ze kazdemu uda sie wyjechac z prowincji do miasta i dostrzega w tym jedyna mozliwa droge szczescia. to krotkowzroczne podejscie. niech kazdy sam decyduje o swoim szczesciu. sa i tacy, co zyja bez klubow, mody i toreb. i jest dobrze.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa