- homiki.pl - http://homiki.pl -

Gej w Kościele

Posted By PTT On 19 września 2008 @ 00:00 In Jak wierzyć | 526 Comments

[1]

Ten tekst nie został napisany przeciwko Kościołowi, wręcz przeciwnie. I pewnie też nie wszyscy go zrozumieją – jest on skierowany raczej do tych, którzy nadal, mimo iż są gejami, czują się członkami Kościoła oraz do innych z tej wspólnoty (także o orientacji heteroseksualnej).

Zostało mi dane doświadczenie homoseksualizmu. Doświadczenie to trudne, dzisiaj może mniej niż kiedyś, ale zmuszające do radykalnych i natychmiastowych decyzji dotyczących swojego życia, przyznania się do tej piętnowanej inności mimo lęku, a przede wszystkim do ułożenia relacji z Bogiem w tym doświadczeniu. To dla mnie niezwykle istotne.

Przede wszystkim musiałem zaakceptować sprzeczność pomiędzy tym, kim jestem, a tym, co mówi o mnie Kościół. Nadal czuję się członkiem Kościoła, ale takiego, który jest wspólnotą ludzi łaknących i szukających Boga. Nie takiego, w którym tworzy się katalog dobrych uczynków i przewinień, a skrupulatne przestrzeganie tej listy, opartej przecież na Tradycji i Biblii, zapewnić ma nam Niebo – albo Piekło.

Ale przecież nie ignoruję Bożego Słowa ani Tradycji (chociaż ta, jak mi się wydaje, pełna jest plewy, wśród której dojrzewają zdrowe, pożywne kłosy Bożego zboża) – nie mogę jednak zaakceptować takiej ich wykładni, jaka jest mi proponowana. Dlatego pochylam się nad Świętym Tekstem, a szczególnie nad tymi fragmentami, które mówią wprost o doświadczeniu, które przynajmniej w pewnym stopniu, jest także moim udziałem.

Kiedy Kościół, czy raczej – większość jego pasterzy – mówi mi, że homoseksualizm sam w sobie nie jest grzechem, tylko rodzajem nieuporządkowania, ale czyny homoseksualne grzechem już są, zapytuję siebie zawsze, czy miłość dwóch osób tej samej płci jest już grzechem czy jeszcze nie. Kościół uznaje tzw. czyny homoseksualne, czyli jak rozumiem, zachowania erotyczne między osobami tej samej płci za grzech (i tu znów nie wiem, czy pocałunek to już czyn homoseksualny czy dopiero stosunek analny za taki jest poczytywany: brak mi bowiem jednoznacznego dookreślenia i wytłumaczenia, które jest dla mnie istotne). Nawet jeżeli dwoje ludzi się kocha i chce tę miłość okazywać także w ekspresji seksualnej, tak jak robią to ludzie „normalni”, grzeszą, a wynika to z nieuporządkowania.
Dlatego Kościół zamiast zastanowić się głębiej, dlaczego i czy rzeczywiście miłość homoseksualna to grzech, szuka przyczyn tego zboczenia, choroby czy ułomności. Podejście specyficzne, bo zazwyczaj Kościół doszukuje się w zjawiskach występujących w naturze (homoseksualizm jest zjawiskiem występującym w naturze – bo występuje w naturze) celowości, a w tym przypadku szuka przyczyny tej ułomności, zakładając a priori (bo jak mi się wydaje, w Piśmie na ten temat ani słowa nie ma), że jest ona zła. Szuka przyczyn ułomności. W tym miejscu intuicyjnie, przyznam, zawsze pojawia mi się w głowie fragment Ewangelii św. Jana, kiedy to uczniowie zapytują Chrystusa o przyczynę ślepoty jednego człowieka:

Jezus, przechodząc obok, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie jego zadali Mu pytanie: „”Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?”. Jezus odpowiedział: „Ani on ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże”. (J, 9, 1-3).

Mój przyjaciel, kiedy powiedziałem mu, że jestem gejem, odpowiedział: „Bóg musiał mieć w tym jakiś cel”. Jaki? Czy miała być to dla mnie próba, dokładnie taka, jak na górze Moria, gdzie Bóg wystawia Abrahama na próbę? Tak heroiczną próbę przymusowego życia w celibacie, zgodnie z nakazami Kościoła, bo podejmując się życia z mężczyzną, bezwzględnie grzeszę? Lepiej więc dla mnie, kiedy poświęcę tę oczywistą dla mnie część mojej osobowości, zignoruję dane od natury hormony (a jestem w takim wieku, że naprawdę buzują) i wyprę się seksualności, zrezygnuję z pragnienia (naturalnego chyba dla większości ludzi) związku z drugą osobą: kochania i bycia kochanym (podobno nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam), a całą swoją energię poświęcę na walkę z nieuporządkowaniem i całe moje życie do tej walki się sprowadzi, bo na nic innego energii mi już nie starczy (wiem, próbowałem). Zaniedbam talenty, a walka z własnym zboczeniem wypełni mi całą treść życia, i jak mówią psychologowie, pozostanie syzyfową pracą. Kuszące, ale chyba się nie zdecyduję.

Jest jeszcze inna droga: związać się z kobietą. Mieć dzieci i dom, kochającą się katolicką rodzinę, pracować, w niedzielę chodzić do kościoła a potem na lody. I być głęboko nieszczęśliwym hipokrytą. Oszukiwać żonę, kochając się z nią w nocy, nie odczuwając do niej ni grama pożądania, ni grama popędu, zero przyjemności (może zero przecinek, każde pocieranie jakąś tam przyjemność sprawia) i okłamywać ją przez całe życie, jak to jest z nią dobrze. Za tę drogę też podziękuję.

Tak, boję się potępienia, boję się piekła, smrodu siarki i upału nie do wytrzymania. Według niektórych taki niechybnie czeka mnie los; ja jednak wierzę w Boże Miłosierdzie. Liczę, że na drogach, które wybrałem, może niekoniecznie zgodnie z nauką Kościoła, towarzyszy mi Bóg. Na tych drogach, bezdrożach towarzyszy mi także pytanie: czy Pasterze Kościoła znają wszystkie Boże zamiary?

Banderius (ur. 1985) Zwolennik dialogu (jeśli się da), twórczego podejścia do tradycji (nawet jeśli to sprzeciw) i niewylewania dziecka z kąpielą. Przeciwnik wszelkich, prawych czy lewych, ideologii. Uwielbia poezję Miłosza, prozę Witkowskiego, filozofię Tischnera i muzykę współczesną. Studiuje. Mieszka w Krakowie ze swoim chłopakiem.

Autorzy:

zdjęcie Banderius

Banderius [2]

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 250; nazwa: banderius


Article printed from homiki.pl: http://homiki.pl

URL to article: http://homiki.pl/index.php/2008/09/gej-w-kociele/

URLs in this post:

[1] Image: http://homiki.plimages/foto/sutanna480.jpg

[2] Banderius: http://homiki.pl/index.php/autorship/nuke_topic_250/

Copyright © 2011 homiki.pl. Wszelkie prawa zatrzeżone.