Facet gej….czyli seks lub też sztuka czytania

Facet gej… uwielbia seks. Dużo seksu. Dobrego seksu. Częstego seksu. „Mężczyźni myślą o seksie co 28 sekund. Oczywiście heterycy. Gej, odc. 1). Dlaczego właściwie geje muszą myśleć tylko o seksie? Nie mają innych problemów? Innych niż oczywiście poderwanie innego faceta i pozyskanie go do łóżka. Miliony spragnionych wrażeń homoseksualnych samców przesiadują godzinami przed ekranami PeCetów. Zawsze to samo. Klik klik. Kto tam? Ile masz lat? Aktyw? Pasyw? Masz lokum? W gumce? No co ty? Bezpieczny seks? Zresztą dogadamy się na miejscu. To u ciebie, czy w aucie? Raz, raz… szybko-szybciutko. Bo współlokatorka wróci. Albo mąż. Gotowe! Następny proszę… o cholibka, znowu erotoman gawędziarz. Zero realu – ignorujemy. Szkoda. Następny!

Stereotyp geja–seksualnego maniaka potwierdzają fora i czaty. Czyżby dotyczyło to tylko gejów? Skądże. Georges Simenon chwalił się pod koniec swego życia, że sypiał z 10 000 kobiet. Facet gej nie ma się jednak czego wstydzić. Bilans homo-życia i tak sumuje się samoistnie. Dodatnio.

Czy istnieje seks po śmierci (towarzyskiej)?

Trzej starsi panowie (wszyscy świeżo pod trzydziestce) spotkali się ostatnio przy herbatce (a może to piwo było – nie pamiętam) i zanudzali się wzajemnie dramatycznymi relacjami o gnębiących ich choróbstwach. Wszystko byłoby po staremu, gdyby któryś z dżentelmenów nie wspomniał mimochodem:

- Ja to teraz uprawiam seks tylko raz dziennie- czy to nie straszne?
- Dawniej – pociągnął temat drugi – to spuszczałem się trzy razy dziennie. I to za każdym razem z kimś innym. Pamiętacie?

Pamiętają! Starsi panowie trzej (po trzydziestce) zaczynają się nawzajem przekrzykiwać. Wspomnienia jak hormony buzują. Narzekaniom nie ma końca: a to na niesprawiedliwość wieku średniego, a to na niewdzięczność młodzieży dzisiejszej, a to o młodości i życiu które upływa jednak zdecydowanie zbyt szybko.

- A pamiętacie jak jeszcze kilka lat temu można było zwiedzić całe miasto przechodząc z pikiety na pikietę i poznając i zaliczając kolejne świeże męsko i wspaniałe towary? Na jednej bywał jakiś Cygan, na drugiej jakiś student a na trzeciej, tej koło szkoły, zawsze spotkać było można jakiegoś wagarowicza. A teraz koniec, end, szlus i dupa blada.
- A i pikiet już nie ma. Pozamykali. I gdzie teraz człowiek wybrać się na podryw może? Na dyskotekę, gdzie czuje się jak emeryt? Do parku? Młodzi nie reagują nawet na propozycje finansowe. Co za czasy.
- A darkroomy? Te wspaniałe wynalazki lat 80-tych? Gdzie w ciemnościach, demokratycznie – a jakże, każdy, nieważne czy stary czy młody, był sobie równy. Teraz są lokale bez darkroomów. Małolaty wolą brightroomy, gdzie wszystko jest jasne i widać jak na dłoni. Dla nich jesteśmy już za starzy. Życie pedała kończy się po trzydziestce. Trudno.

Starsi panowie spotykają się zatem w swoim gronie. Prywatnie. Przy kawusi i pączkach. I uprawiają seks. Kulturalnie. Przy świeczkach i muzyce lat sią-tych. Ubiegłego wieku. Taaa.

Facet gej lubi uprawiać seks. Dużo seksu. Zarówno starszy pan jak i małolat. I tego się trzyma, nawet gdyby zamknięto im wszystkie pikiety świata i oświetlono jaskrawie wszystkie darkroomy.
Co byśmy wtedy robiły przez dzionek cały? Książki czytały? No właśnie. Tak. Miało być o książkach. Bo to teraz na lato temat najlepszy. Tak twierdzą RedNacze – osobniki które mają pomysły i pozwalają te mądrości realizować innym – czyli szefowie redakcji. Może to i prawda.

Lektura na (niekoniecznie) wakacyjne wieczory

Co nam w duszy gra…
Książki kiedyś pomagały odkrywać inne światy. Sięgało się w głąb i odkrywano głębię obcej duszy. Duszy innego, drugiego. Dziś się tego nie praktykuje. Nie przeżywa lecz upodabnia, stylizuje. Najgłośniejsze debiuty lat ostatnich to właśnie stylizacje. Na przykład „Panna Nikt”. Nastolatka jako czterdziestolatka i odwrotnie. Albo „Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna Szczakowej”. Obraz świata na zewnątrz jest ważniejszy niż obraz świata wewnątrz. Opis środowiska dominuje. Opis duszy niedomaga. Nie krytykuję Michaśki Literatki. Spostrzegam tylko. Obecny świat literacki to świat przykrojony. Reportaż. Tematy publicystyczne są powszechne. Marne dziennikarstwo. Dobry dziennikarz czasem bywa dobrym pisarzem. Dobry pisarz prawie nigdy dobrym dziennikarzem. Trywializowanie, bilboardowanie, tabloizowanie. Akcja i sztafaż. A gdzie prawdziwe przeżycia. Tematy ludzkie, duchowe? Ciągle tylko tematy społeczne i społeczne. Gdzie są książki o światach które mamy w sobie?

Homoerotyka bez erotyki
Moja propozycja zatem to nieco anachroniczna i retro. Lektura homicza i klauzurowa. Średniowieczna i zakonna. „Narcyz i Złotousty” Hermana Hessego. Piękna powieść-bajka, o przyjaźni i miłości mnicha, myśliciela i bezdomnego włóczęgi, rzeźbiarza. Opowieść osnuta jest wokół przygód Złotoustego podczas jego wędrówki poprzez średniowieczne Niemcy. Narcyz i Złotousty to dwa przeciwieństwa. Złotousty żyje w świecie zmysłów, a jego natchnieniem jest miłość przygodnie poznawanych kobiet, Narcyz – w świecie łaciny i greki, logiki, filozofii, duchowej ascezy. Złotousty najwyżej ceni sobie wolność, Narcyz – wiedzę. Tak naprawdę, obydwaj bohaterowie dążą do tego samego. Do poznania. Podróż Złotoustego to nie tylko zwykła wędrówka bezdomnego. To wielka Podróż na Wschód, do domu. Do ojczyzny, do życia i śmierci, do pramatki Ewy. To nie tylko poszukiwanie wrażeń i przelotnych miłostek. To nauka świata, osnuta wokół dwóch podstawowych doświadczeń – miłości i śmierci. Hesse twierdził, że powieści należy czytać tak, jakby wszystkie występujące w nich postacie były jedną osobą, różnymi aspektami tej samej osobowości. Warto się nad tym zastanowić, czytając tę książkę (PIW, 2003).

Czytając tę książkę można odnieść wrażenie, że oddycha się atmosferą średniowiecza. Tematyka czasowo uniwersalna. Jak dwóch tak różnych ludzi osiąga ten stopień zażyłości i przyjaźni duchowej, że stają się sobie nawzajem niezbędni jak powietrze. Delikatne muśnięcie męskiej erotyki, bez podtekstów homoseksualnych! To dopiero mistrzostwo świata.
Naszym zadaniem nie jest zbliżyć się do siebie tak jak zbliżają się Księżyc i Słońce albo morze i ląd. Naszym celem jest dostrzec i poznać się wzajemnie oraz nauczyć się szanować u innych to, że stanowią nasze przeciwieństwo i uzupełnienie.” (Narcyz i Złotousty)

Narcyz to młodzieniec spędzający swe życie w klasztorze. Swe doświadczenie czerpie z mądrości ksiąg uczonych. Złotousty to hedonista, czerpiący przyjemności z każdej nadarzającej się okazji, poznający miłość wielu kobiet, szukający jednak czegoś głębszego. Po wielu latach poszukiwań i tworzenia, jako artysta rzeźbiarz Złotousty powraca do klasztoru Mariabronn, gdzie umiera w objęciach przyjaciela. Ich spotkanie po latach przynosi wiele zaskakujących spostrzeżeń. Empiryzm i racjonalizm. Poznanie wypływające z doświadczenia oraz poznanie wywodzące się z logiki. Sprzeczności się przyciągają. I uzupełniają.
Lektura bez miłości – podobnie jak wiedza bez czci i nauka bez serca – jest jednym z najgorszych wykroczeń przeciwko duchowi.
(H. Hesse, Rozprawy o literaturze)
Można być bardzo mądrym zupełnie bez nauki.
(Narcyz i Złotousty)

Homoerotyka z erotyką zbrodni
Drugie dzieło będzie zupełnie innego rodzaju. To Jean Genet i jego „Querelle z Brestu”. Na początku przypomnę krótko gdzie ten Brest leży. We Francji, w Bretanii. To największy port wojenny Francji. W I wojnie światowej miasto było głównym portem docelowym konwojów amerykańskich. Od 1940 r. Brest był niemiecką bazą łodzi podwodnych. Są to informacje nie bez znaczenia. W powieści Geneta francuski marynarz Querelle przybywa do Brestu, w poszukiwaniu Roberta – swego brata. Odnajduje go w pewnej tawernie. Dowiaduje się, że Robert jest kochankiem właścicielki lokalu – Lysienne. Jej mąż, Nono, widząc zainteresowanie marynarza Lysienne, proponuje mu układ. Zagrają w kości. Jeśli Querelle wygra, dostanie kobietę, na noc, lecz jeśli przegra… noc spędzi z… Nono. Qurelle, odczuwając wewnętrzne podniecenie, z premedytacją przegrywa grę… potem dochodzi do zbrodni.

Idea morderstwa często przywołuje wizję morza i marynarzy. Morze i marynarze nie jawią się jako wyraźny obraz, morderstwo wzbudza w nas raczej emocje, które rozbijają się o fale. Porty często bywają teatrem zbrodni i nie będziemy się tu rozwodzić nad tym faktem, którego wytłumaczenie jest całkiem proste, ale znamy wiele kronik, z których dowiadujemy się, że morderca był żeglarzem, prawdziwym czy przebranym, a jeśli przebranym, to tym bardziej zbrodnia związana jest z morzem. Człowiek zakładający kostium marynarza nie kieruje się samą ostrożnością. Jego przebranie przynależy do ceremoniału, który zawsze towarzyszy dokonywaniu zaplanowanych zbrodni. (Vivid.pl)

Genet rozpoczął pisanie Querelle de Brest w marcu 1945 r. Powieść wydał nieoficjalnie w rok później (z rysunkami Cocteau) w grudniu w wydawnictwie Gallimard. Wydawca cenił sobie Geneta (mimo niesławy jaka towarzyszyła mu w związku z jego kryminalną przeszłością) i uznawał z jednego z trzech najwybitniejszych pisarzy stulecia obok Prousta i Celine`a. Powieści Geneta wyposażone są w wartości poetyckie, jakich nie posiadają niektóre wiersze. Genet to pisarz niemalże sataniczny, prymitywista-samouk. Jest jednak wyrafinowany jak Proust, a w jego dziełach nie ma nic prymitywnego, wręcz przeciwnie, jest to twór wysublimowanego umysłu. Wiosną 1993 r. wyszła w Anglii znakomita biografia Jeana Geneta pióra Edmunda White`a. W recenzji do niej zamieszczonej w „Magazine Litteraire” autorzy Rachel Stella oraz Pierre Aubry tak piszą o Genecie: nie lubił (on) ani białych, ani Amerykanów, ani pisarzy, ani homoseksualistów, ani mieszczuchów.

Genet to kwintesencja literatury głębi. Nie da się zapomnieć jego portretów Querelle`a, Roberta, Nona. Takie portrety zapełniają karty jego opowieści. Każdy ma swój rys. Genet przenika do wnętrza postaci, by wypowiedzieć co czują a czego nie są w stanie zrozumieć.
„Poetę (Genet uważał się zwłaszcza za poetę, a swoją sztukę za poezję) interesuje zło – pisał – powinien zatem dostrzec kryjące się w nim piękno i ujawnić je (a może dla zaspokojenia własnej pychy, ukazać także piękno, jakiego się pragnie?), spożytkować. Błąd jest dla poety czymś zajmującym, ponieważ tylko błąd uczy prawdy”. (Ceremonie żałobne)

Imię Querelle – w dosłownym tłumaczeniu oznacza kłótnię lub sprzeczkę. Sprzeczkę w porcie, w tawernie, w duszy bohatera, w sercu autora. Powieść „Querelle z Brestu” to genialne połączenie sztuki scenicznej i literatury, gdzie każdy z tych składników dozowany jest w praktycznie takiej samej ilości. Querelle to dzieło niezwykle oryginalne Poprzez erotykę, przemoc, kicz, patos i poezję Genet stworzył chyba idealny utwór o poszukiwania kobiety w mężczyźnie, czyli o homoseksualizmie. W 1982 Rainer Werner Fassbinder nakręcił „Querelle – Ein Pakt mit dem Teufel/ pakt z diabłem. Był to ostatni film Fassbindera. Film okrzyknięto plugawym ale i genialnym. I kto tu twierdzi, że powieści Geneta nie poddają się adaptacji filmowej.

Kontakt pomiędzy pisarzem a czytelnikiem to jest najbardziej intensywny i intymny kontakt międzyludzki (St. Brzozowski). Na pewnym etapie swego życia można zatem stwierdzić, że czytanie książek jest lepsze niż uprawianie seksu. Ja seksu czytaniem bym nie zastąpił. Ale coś tu jest na rzeczy.

Ciocia Juanitta Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłosniczka filmów:”Priscilla królowa pustyni”,”To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

5 komentarzy do:Facet gej….czyli seks lub też sztuka czytania

  • przemek

    [Re: Facet gej....czyli seks lub też sztuka czytania ]

    Narcyz i Złotousty to rzeczywiście wspaniała lektura, jak cały Hesse; polecam też Wilka Stepowego czyli traktat o samotności.

  • Tom13

    [Re: Facet gej....czyli seks lub też sztuka czytania ]

    Juanitta jak zawsze boska i w doskonałej formie. Uwielbiam i wielbić będę nawet gdy 60-tkę przekroczy. :)

  • [Re: Facet gej....czyli seks lub też sztuka czytania ]

    Mnie – przed trzydziestką – i tak tylko książki zostały, bo seksu nie było nigdy. A po polecane tytuły sięgnąć warto…

  • Arkadisz Brzask

    [Re: Facet gej....czyli seks lub też sztuka czytania ]

    Ja mam wyraxny dystans wobec tzw. cioć i podbnych atrybutów subkultury. Nic dziwnego, że nie lubia niektórzy gejów, którzy sami budują swój wizerunek. Tolerancji nauczymy innych prezentując argumenty merytoryczne, a nie paradując w pokracznych paradach. Kultura pawich piór i wulgarnego seksu zastępuje niestey pozytywistyczną pracę u podstaw. Ja też nie lubię subkultury środowiskowej i nie utożsamiam się z nią, zatem czy ktoś, kto nie rozumie homoseksualizmu może nas polubić obserwując stodo dziwaków? Pokażmy, że jesteśmy normalni, wtedy nas zrozumieją. Arkadiusz Brzask

  • Twoje imiętomasz

    [Re: Facet gej....czyli seks lub też sztuka czytania ]




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa