Olimpiada kusi homopożądanie. Chiny nędzy sportkapitalizmu & biseksa Mao

Gdyby seks był sportem olimpijskim,
To wygralibyśmy złoto.

(jakiś musical)

Koniec – nareszcie! – olimpiady w Pekinie. Koniec idei olimpijskiej, która kusiła w gejowskim imaginarium pożądania: od nagich zawodów w Grecji do homoseksualisty barona Pierre’a de Coubertina, który wskrzesił igrzyska. Nas, młodszych, nie interesuje już olimpiada; skompromitowała się w Chinach, kraju kultu pieniądza, sacrum kapitału, ponurego sportu ultrakapitalizmu (niczym Polska) – bez praw jednostki, bez praw lesbijek i gejów.

Olimpiada współczesna wyrasta z homoerotyzmu Grecji starożytnej. Igrzyska greckie podniecały aktem męskim: zawodnicy byli obowiązkowo nadzy.

Kobiety zostały wykluczone z igrzysk. A przecież zasłużyły się w sporcie, jak przypomina Dariusz Słapek: Nauzykaa wynalazła grę w piłkę, Atalanta wyróżniała się w biegach i zapasach, Artemida rzucała dyskiem. Kobiety urządzały własne igrzyska Heraje (pod opieką Hery). To rytuały przejścia (rites de passage) z przebieraniem się w płeć przeciwną. Dlatego, pisze Słapek, w trakcie Herajów „dziewice dla wyeksponowania przeskoku między dwoma światami przywdziewały exomis, strój na wskroś męski.”

Wśród mistrzyń i mistrzów sportu nowożytnego znalazło się wiele lesbijek i wielu gejów: tenisistki Martina Navratilova, Billie Jean King i Amelie Mauresmo, golfistka Rosie Jones, koszykarka Sheryl Swoopes, koszykarz Billie Bean, piłkarze David Kopay i Justin Fashanu, rugbista Ian Roberts, baseballista Glenn Burke, łyżwiarze John Curry i Rudy Galino oraz gwiazdy olimpiad: pływak David Pichler i jeździec Robert Dover. Wszyscy oni dokonali coming outu. Biografie tych sportowców można przeczytać w An Encyclopedia of Gay, Lesbian, Bisexual, Trangender, & Queer Culture: www.glbtq.com

Wreszcie dzięki dziesięcioboiście Tomowi Wadellowi powstały Gay Games – pierwsze odbyły się w San Francisco w roku 1982. Jak relacjonuje Wojciech Karpieszuk w „Gazecie Wyborczej”, siatkarki i siatkarze z Polski odnieśli sukces w tegorocznych homoseksualnych EuroGames w Barcelonie.

Homoerotycznie i homeopatycznie sport działa zdrowotnie, lecz zawodowo szkodliwie. Ideał olimpiady to pacyfizm. Ale sport wyzwala ultranacjonalistyczne zmagania, rasizm, wojny totalne na stadionach. Horror kapitalizmu sportu.

Postępuje dehumanizacja sportu, dominacja tłumu w rozpoczęciu i zakończeniu olimpiady. Nieludzkie miasto kapitału i nędzy – Pekin, odczłowieczona masa i sportowiec jako maszyna. Dookoła wieś chińska: brak opieki zdrowotnej, ubezpieczeń, pomocy niepełnosprawnym, a szkoła jest luksusem (brzmi jak Polska!).

Osławiony wzrost gospodarczy w Chinach wyklucza przeciętnego Chińczyka, a zwłaszcza przeciętną Chinkę, żyjącą w biedzie. I znów jak u nas, popularne są ideologie ekonomiczne/parareligijne, szkoły, praktyki szybkiego bogacenia się. Nawet początek olimpiady dnia 08. 08. 08 o godzinie 8.08 miał jej zapewnić powodzenie finansowe. I rzeczywiście giganci kapitału wzbogacili się: telewizja państwowa, czyli potężna korporacja kapitalistyczna kontrolowana ideowo przez Partię Komunistyczną, przeżywała pieniężną „bonanzę”, jak to określiła agencja Reutera. Sprywatyzowane i skorumpowane Chiny Ludowe przeciw ludowi.

Sinolog Laurent Long podsumowuje, że Chiny mają 2500-letnią historię miłości między osobami tej samej płci. Systemowa homofobia nie istniała tam aż do wieku XX. Niezliczone teksty literackie ze starożytności chińskiej mają treść odmieńcową. Odnaleziono pochodzące z dynastii Han dilda z brązu dla lesbijek – z podwójnymi główkami. Drzeworyt z dynastii Qing przedstawia kobietę-voyeura, która podgląda kochających się mężczyzn: www.glbtq.com/social-sciences/china,zoom.html

Za rządów Mao (nota bene biseksualisty) nastąpiły brutalne prześladowania gejów. Byli oni skazywani na ciężki obóz „reedukacyjny” – takie obozy proponowała niedawno w Polsce LPR. Na szczególną represję narażeni byli homoseksualni intelektualiści, wykształciuchy z Pekinu i Szanghaju. Dochodziło do kastracji i egzekucji podejrzanych o „degenerację”.

Kiedy gejowski filozof literatury Roland Barthes z Paryża flirtował z artystą opery pekińskiej, urządzono mu w Chinach sąd partyjny. Dopiero w roku 2001 skreślono tam homoseksualizm z listy zaburzeń psychicznych. Dr Laurent Long stwierdza, że wzrastający nacjonalizm nakazuje jednak nadal obowiązkowe małżeństwo heteroseksualne, a rządząca Partia Komunistyczna jest podejrzliwa wobec wszelkiego aktywizmu gejowskiego (podobnie paranoicznie działają antykomunistyczne, antygejowskie i antykobiece partie w Polsce dzisiejszej!).

Chiny współczesne borykają się z epidemią AIDS. Według Agence France Presse, przedstawiciele ONZ ustalili, że 50 milionów mieszkańców Chin narażonych jest na ryzyko zarażenia wirusem HIV. Ryzykowne zachowania wśród mężczyzn uprawiających seks z mężczyznami, rosnący rynek usług seksualnych i narkomania przyczyniają się do wzrostu liczby infekcji.

Jednocześnie trwają represje wszelkiej dysydencji. Jak przypomina zdobywca wielu Pulitzerów Nicholas D. Kristof, w trakcie pekińskiej olimpiady za skromną manifestację antyrządową aresztowano prawie osiemdziesięcioletnie kobiety. Zesłano je do obozu pracy.

Niewątpliwie potrzebujemy Tao, buddyzmu i niekonwencjonalnej dla Europejczyków logiki chińskiej, tongzhi-queer culture z niepodległego Tajwanu. Ale na razie w Państwie Środka walczą pod jednym fałszywie czerwonym sztandarem komercjalizm sportu i skapitalizowana ksenofobia. Dziś żołnierze-automaty zwinęli w Pekinie różnokolorową flagę olimpijską.

Skonsumowaliśmy kolejną olimpiadę. Kiedy Pekin przekazywał flagę olimpijską Londynowi, w inscenizacji od razu przypomniano o walorze różnorodności i prawach niepełnosprawnych. Przeniesiemy się do matki parlamentów, pionierki praw lesgej (tu rola Izby Lordów, a przede wszystkim samoorganizowania się queerów!), wielokulturowej i dumnej z tego – Brytanii. Wiem, że Zjednoczone Królestwo skompromitowało się poparciem Bushowskiej wojny i komercjalizacją za czasów Tony’ego Blaire’a, ale odradza się ono poprzez krytykę samego siebie, a także oczywistą tam mnogą opinię publiczną i prężne społeczeństwo obywatelskie, działające z definicji oddolnie.

Jak pomóc bezdomnym, imigrantom „nielegalnym”, uchodźcom, biednym, najbiedniejszym, czyli wzrastającej podklasie (underclass)? I w Brytanii, i w Polsce trawa walka klas, klasizm, wykluczenie społeczne. I rośnie nienawiść do tak zwanych obcych. Czy olimpiada włączy „wyklęty lud” londyńskiego East Endu, mieszkanki miejsc jeszcze nie rewitalizowanych przez yuppies, wysiedlonych mieszkańców wschodniego Londynu, zawłaszczanego przez developerów na powierzchowny remont (gentrification)?

Specjalista od nacjonalizmów Benedict Anderson twierdzi, że już sama nazwa Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej wskazuje na ponadnarodową przyszłość, nie zawiera bowiem żadnego przymiotnika narodowego (w przeciwieństwie do Republiki Ludowej – Chińskiej). Jak komentowałem w książce Obcy jest w nas. Kochać według Julii Kristevej, zbliżamy się tu do demokracji jako różnorodności i gość-inności, czyli przyjęcia obcości, oryginalności, ekscentryczności. Gość-inność praktykowana kosmopolitycznie (co jest moją nadzieją) przyniosłaby szacunek i pielęgnację osobliwości każdej i każdego z nas.

Idzie o społeczeństwo, jak pisze Jan Sowa w arcyciekawej książce Ciesz się, późny wnuku! Kolonializm, globalizacja i demokracja radykalna, „wielorako wielokulturowe, czyli takie, w którym wiele kultur prowadzi ze sobą dialog i wymianę, a nie tylko egzystuje obok siebie w izolacji i wzajemnej ignorancji połączonej z podejrzliwością lub wrogością”. To ideał ekonomisty współczesnego Amartyi Sena, którego zawsze czytam w jego duecie z neostoicką filozofką kosmopolityzmu Marthą C. Nussbaum, gdy domagają się praw dla kobiet i gejów.

Podobne wołanie o równouprawnienie kobiet brzmiało w pracach dziewiętnastowiecznych filozofów brytyjskich-ekscentryków Johna Stuarta Milla wraz z partnerką i współautorką Harriet Taylor Mill, którzy ostrzegali przed dyktaturą większości. Taka dyktatura – bez respektu dla mniejszości – zapanowała w szowinistycznych, homofobicznych Chinach (i w naszym kraju, jak udowodniliśmy w studium Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce).

Zawody londyńskie będą rockandrollowe, seksowne, hiphopowe; dojdą dyscypliny, które uprawia młodzież. Do zobaczenia w Absolutely Fabulous Londynie z tamtejszą olimpijską Madonną…

Tomek Kitliński autor książek o gejach i kobietach, artysta, dr filozofii, absolwent paryskich Studiów Tekstu i Obrazu u Julii Kristevej. Jego pradziadowie przypłynęli do Polski z Ameryki. Mieszkał latami w Dzielnicy Łacińskiej, Bloomsbury i na Manhattanie. Sztuka Tomka wyrasta z kontrkultury: prowadził pionierski artzine queer-feministyczny „Rewia Kontr Sztuki”, działał w teatrze alternatywnym i performance. Dwa tomy prozy postpostmodernistycznej „Parallel Lines” i „Love.Hate” oraz książki „Obcy jest w nas. Kochać według Julii Kristevej” i – z Pawłem Leszkowiczem – „Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce” (fragmenty w „Homikach”). Publikowały go „The Guardian”, „The Advocate”, „Der Spiegel”, „Die Tageszeitung”, „Art in America”, „Inter Alia”, „Teksty Drugie”, „Feminoteka”, „Słowo Żydowskie”. Studiował na Uniwersytecie Paryskim 7, w Courtauld Institute of Art i był stypendystą Fulbrighta w nowojorskiej New School for Social Research. Uczestnik seminariów Marii Janion i Hélèny Cixous. Interpretował ekscentrycznie Pieśń nad Pieśniami, postaci Kate Moss i Moniki Lewinsky, clubbing, SM, homotekstualność Platona i Słowackiego, nacjonalizm/kosmopolityzm, sztukę Aliny Szapocznikow, Nan Goldin i Madonny. Praca nad filmami, referaty na Sorbonie, Uniwersytetach w Amsterdamie, Berlinie, Kapsztadzie, Londynie, Madrycie, Oslo, Pradze, Wiedniu, Wilnie i w Collège International de Philosophie, research dla „New York Times’a”. Eseje w zbiorach Routledge „Men Speak Out. Views on Gender, Sex, and Power”, NYU Press „Our Monica, Ourselves”, Paris VIII „Marina Tsvetaeva de poète à poètes”, Centre Georges Pompidou-AICA „Le XXe siècle dans l’art polonais”, Klincksieck „Le Théâtre et l'opéra sous le signe de l’Histoire”, Harwood „Theatre in Eastern Europe”, „Odmiany odmieńca”, „Homofobia po polsku”, „Inny Inna Inne”. Udział z instalacją „Wszyscy rodzimy się biseksualni” w wystawie „Miłość i demokracja”, w dyskusjach TVP Kultura oraz w akcji „Niech nas zobaczą”. Oprócz grand prix we wczesnoszkolnym konkursie o jego ulubionej les poetce Marii Konopnickiej, nie dostał nigdy żadnej nagrody. Jeśli jakąkolwiek otrzyma, odrzuci – wzorem Sartre’a i Cerekwickiej – z postpunkowym hukiem.

Autorzy:

zdjęcie Tomek Kitliński

Tomek Kitliński

Autor książek „Obcy jest w nas” oraz „Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce” (rozdział o Czechowiczu). Absolwent filologii angielskiej UMCS, uzyskał także Dyplom Studiów nad Tekstem i Obrazem pod kierunkiem Julii Kristevej na Uniwersytecie Paryskim Diderota. Był stypendystą Fulbrighta w Centrum Badań o Demokracji na nowojorskim uniwersytecie New School. Mieszka w Lublinie. Jest członkiem klubu „Krytyki Politycznej” w Lublinie i pisze felietony w wortalu www.homiki.pl

11 komentarzyOlimpiada kusi homopożądanie. Chiny nędzy sportkapitalizmu & biseksa Mao

  • Zbys

    [Re: Olimpiada kusi homopożądanie. Chiny nędzy sportkapitalizmu & biseksa Mao]

    Chyba najciekawszy tekst, który przeczytałem o olimpiadzie!

  • mtv

    [Re: Olimpiada kusi homopożądanie. Chiny nędzy sportkapitalizmu & biseksa Mao]

    baaardzo fajny tekst. mam nadziej Tomku że bedziesz częściej!

  • ma

    [Re: Olimpiada kusi homopożądanie. Chiny nędzy sportkapitalizmu & biseksa Mao]

    jesli sie niemyle to David Kopay gral mnie w pilke tylko futbol amerykanski a Billie Bean niebyl koszykarzem tylko bejsbolista.koszykarzem byl John Amaechi

  • Yo-Yo

    [Re: Olimpiada kusi homopożądanie. Chiny nędzy sportkapitalizmu & biseksa Mao]

    To prawda gwiazda baseballu to BILLY BEAN, natomiast Billie Bean to artysta muzyk.

  • tomek

    [Re: Olimpiada kusi homopożądanie. Chiny nędzy sportkapitalizmu & biseksa Mao]

    Tak, macie racje. Billy bejsbolista. Dzieki, tomek
    PS Wiecej niepokojacych wiesci z Chin – wkrotce.

  • abiekt

    [Re: Olimpiada kusi homopożądanie. Chiny nędzy sportkapitalizmu & biseksa Mao]

    No… Pan Kitliński, jak miło się czyta… 🙂

  • che

    [Boże co za kwadratowy kretyn]

    Olimpiada skompromitowała się w Chinach? A to niby czemu? W ‚komunistycznej’ Atlancie rozumiem się nie skompromitowała.

  • amico

    [Re: Olimpiada kusi homopożądanie. Chiny nędzy sportkapitalizmu & biseksa Mao]

    Mao był bisexem!?

  • czytelnik-voyeur

    [Re: Olimpiada kusi homopożądanie. Chiny nędzy sportkapitalizmu & biseksa Mao]

    Ten artykuł to jeden wielki bełkot, a wpisy pochwalne chyba napisane przez samego autora. Pomijając nachalną propagandową treść i nielogiczność wypowiedzi, autor powinien popracować na słownictwem (dodam polskim).

  • Tytus

    [Re: Olimpiada kusi homopożądanie. Chiny nędzy sportkapitalizmu & biseksa Mao]

    Tak się pisze błyskotliwe i postępowe felietony!

  • Ina

    [Re: Olimpiada kusi homopożądanie. Chiny nędzy sportkapitalizmu & biseksa Mao]

    Artykuł ciekawy w treści i francuski w formie.

Skomentuj

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa