Najdroższa i Ukochana Madonno!

Piszę do Ciebie w telegraficznym skrócie i nie bez troski, gdyż doszły do mnie niepokojące wieści, iżbyś kończyła właśnie 50 (słownie: pięćdziesiąt) lat. Powtórzę jeszcze raz: pięćdziesiąt lat.

Jestem nieco przerażony, bo – jak wiesz – niektórzy twierdzą, że życie kończy się po trzydziestce (moje jeszcze trwa, ale czuję, że to już kwestia nawet nie miesięcy a sekund, jak się skończy). Zresztą – nawet wojna trzydziestoletnia nie trwała tyle. Przynajmniej tak mówią (to są na pewno podłe plotki, ja już ich znam).

Co robić więc w takiej sytuacji? Z pewnością przenieść wzrok z półki z kosmetykami 40+ na 50+ oraz zwiększyć regularność wizyt u odsysacza tłuszczu (Robisz to, prawda? Błagam, powiedz, że to robisz, a nie, że jakieś nudne ćwiczenia, joga-sroga i inne wegańsko-buddyjsko-talmudyczne bzdety!).

Poza tym już nie musisz dbać tak bardzo o reputacje. Można zatańczyć z byle kim, w byle jakim wieku i bez większego obciachu. Różnica wieku i tak jest tak duża, że pięć czy dwadzieścia lat nie stanowi różnicy, prawda? Jeśli tak, to na początek proponuję Justina Timberlake’a i Pharrella (Przy okazji: obu klepnij solidnie ode mnie po pośladkach – wysłałem do nich milion maili z propozycją kawy w modnej knajpce Dużego Południowego Miasta Polski, a oni milczą. Od dobrych kilku lat!).

A pamiętasz jak Cię poznałem? Na początek – jak zawsze! – była plotka. Kiedy miałem z jakieś kilka lat i dowiedziałem się, że jesteś dziwką i szmatą, od razu zapragnąłem zadzierzgnąć z Tobą znajomość. Bardzo podobały mi się te słowa i od razu uznałem, że muszą oznaczać kogoś świętego. I faktycznie. Bo chyba po raz pierwszy w świętej pamięci Wzrockowej Liście Przebojów zobaczyłem Cię w teledysku „Like a Prayer”. Podobała mi się ta ekspresja religijna, choć wcielenie jej w życie zajęło mi kilka ładnych lat (kwestia matczynego zaangażowania w psucie mi „Teleranków” wizytami w kościele nie była tu bez znaczenia).

Potem, jak sama wiesz, bywało różnie. Krążyły plotki, że jesteś dziewicą (nie wierzyłem), że masz mnóstwo kochanków (wierzyłem) i że śpiewać nie umiesz (wierzyłem, ale nikomu nie mówiłem). Kiedy potem wyszłaś na balkon i zaśpiewałaś „Don’t Cry For Me Argentina”, byłaś moją idolką. Odtąd zacząłem marzyć o mocno spiętych blond włosach. Śmielej też patrzyłem na ludzi z góry i potrafiłem spędzać długie godziny na balkonie mieszkania na swoim rodzinnym blokowisku.

Byłaś moją muzą i inspiracją. Śledziłem wszystkie Twoje potknięcia, osiągnięcia i wymieniałem puste puszki po piwie, żeby tylko otrzymać przemycony z niemieckiego numeru „Bravo” plakat z Twoim wizerunkiem. Albo choćby wycinek.

Potem coś gruchnęło. Zaczęłaś ładnie wyglądać, dobrze śpiewać i pokazywać się z jednym facetem („mężem” – tak o nim mówiłaś, a ja za głowę się chwytałem, jak można tak lekko niektóre słowa traktować!). Nagrałaś chyba nawet dwie albo trzy płyty całkiem dobre.

I nawet pocałunek z Britney był jakiś taki, hm, drętwy.

Na szczęście ostatnio rozchodzisz się z mężem, a znajomi plotkują, że miewasz napady gniewu i złego humoru. Jeśli to wszystko prawda – to witaj w świecie frustratów, odrzuconych, o wysokim poziomie IQ, nierozumianych, niedocenianych i takich, którzy nie mogą liczyć na wdzięczność publiczności. Jesteśmy bowiem po tej samej stronie. Tylko oczywiście Ty, jak zawsze, musiałaś być w czymś lepsza. Masz pięćdzięsiątkę na karku i nawet nie próbujesz się kryć z tym. Bo wiesz, że to kolejny powód do dumy. Zwłaszcza, że – jak wiemy – z roku na rok nasze życie jest coraz bardziej zaj*****e.

Całuję Cię w czółko!

Twój Stand Standziński

Autor jest dalekim krewnym artystki. Udziela porad ludziom w potrzebie pod adresem www.napiszdostanda.blox.pl

Autorzy:

zdjęcie Stand Standziński

Stand Standziński

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 242; nazwa: stand

3 komentarzeNajdroższa i Ukochana Madonno!

  • Erico

    [Re: Najdroższa i Ukochana Madonno!]

    Gdy parenaście lat temu skakała z bransoletkami i świecidełkami, nikt nie wierzył, że zdoła się tak długo utrzymać na rynku. Zdołała. No i bravo, zwłaszcza dla jej zdolności autokreacji .

  • stef

    [Re: Najdroższa i Ukochana Madonno!]

    nie cierpię starej baby

  • fan

    [Re: Najdroższa i Ukochana Madonno!]

    młodzież to nie wie i nie dowie się co znaczy plakat z niemieckiego Brawo z Madonną… łza się w oku kręci, gdy czytam ten list, bo Madonna to moje dzieciństwo, młodzieńczość oraz teraźniejszość (no powiedzmy prawie dojrzałość).

Skomentuj

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa