Madonna albo fetysz stylu wolności

Dziś 50-lat-młoda – Madonna ucieleśnia i zmienia różnorodność kultury: celebruje gejów, artystki, własną biseksualną różnorodność wewnętrzną. Ekspresja wolności! To rewelatorka kultury: tworzy idee zmysłów i elegancji emancypacji. Gwiazda rozpięta między automatonem a aniołem. Według historyczki idei Camille Paglii, splata się w niej zwierzęcość ze sztucznością-dziełem sztuki, Animality and Artifice; Madonna staje się „przyszłością feminizmu”.

Sensorium i pomysły. Justify My Love: „Videoclip jest pornograficzny. Jest dekadencki. I jest wyśmienity. Justify My Love to pełne grozy, parne tableau steranych androgenów w pułapce podziemia seksualnego. Hipnotyczne obrazy zaczerpnięte zostały z takich filmów sadomasochistycznych jak Nocny portier Liliany Cavani czy Zmierzch bożyszcz Luchina Viscontiego. To perwersyjny i szykowny świat fotografików, Helmuta Newtona i Roberta Mapplethorpe’a”(Camille Paglia).

Zachwycona uwzniośleniem popędów, sublimacją, Madonna tworzy arcydzieła zaangażowane społecznie. W Polsce brak Madonny, która w trakcie wykonania Live to Tell wizualizuje słowa biblijne „Obcy byłem, a przyjęliście mnie” – to część koncertu The Confessions Tour o powracającej, także w naszej części Europy, epidemii AIDS.

Afro-amerykańskie i latynoskie drag queens zachwycają się Madonny maskaradą -twórczością. Śpiewa skargę miłosną, współgra prywatnością i polityką. Katolicka mistyka Like a Prayer, judaizm Isaac, pielęgnująca siebie i innych żydowskość/chrześcijańskość tekstów-obrazów-rytmów The Confessions Tour (Wyznania Augustyna i Derridy już w tytule), para trzymających się za rękę chasydów, Izraelczycy z Palestyńczykami – pokój. Modlitwa, czyli pielęgnacja wewnętrzności.

Przewrotne i eleganckie interteksty Madonny, jej seksualne persony niczym żywe srebro, mercurial sexual personae. Przemiany Madonny – jej duszociało w procesie. Jean Baudrillard twierdził, że Madonna ma już tyle tożsamości, że nie maj żadnej. Ja: ma za to podmiotowość.

Wolność wymaga stylu, gustu, sublimacji. Dlatego Madonna łączy wyzwolenie z glamour (samo słowo pochodzi od gramatyki i wiedzy tajemnej). „Madonna jako Gauguin”: swą historię Madonna stylizuje na romantyczną sagę artysty jako herosa. Jak Paul Gauguin, Madonna poświęca samą siebie. Staje się podmiotem kultury. Madonna albo moda (Moda wielką literą, jak chce gejowski teoretyk literatury Roland Barthes).

„Pisarze od Baudelaire’a do Cocteau brali modę poważnie, a jeden z założycieli modernizmu w literaturze, Mallarmé, wydawał magazyn mody. Kultura francuska, w której ideały estetyczne były wyrazistsze i bardziej wpływowe niż w innych kulturach Europy, pozwala na połączenie idei sztuki awangardowej z modę (Francuzi nigdy nie podzielali anglo-amerykańskiego przekonania, że to, co modne stanowi przeciwieństwo poważnego)” (Susan Sontag).

Madonna, biorąc siebie i modę poważnie, komponuje swój obraz, image-making. Icon-making. W trasie Like a Virgin ubiera ją wybitny artysta gejowski, Keith Haring (czy pamiętasz jego ołtarz w nowojorskiej katedrze St. John the Divine?). Jean-Paul Gautier: „Madonna jest jak kameleon” (czy pamiętasz jego perfumy na mnie?). Zdjęcia autorstwa Stevena Meisela w jej książce Sex (czy pamiętasz jego wystawę w White Cube?). Gejowski fotografik Herb Ritts reżyseruje jej teledysk Cherish (czy pamiętasz jego zdjęcie Moniki Lewinsky z różowym pudlem?).

Madonna – jak homoseksualny Szekspir – to manierystka. W klasyfikacji sir Izajasza Berlina, byłaby raczej lisem niż jeżem (nota bene Michael Ignatieff wybrał gatunek książki o gwieździe, celebrity book, by opisać filozofa sir Izajasza).

Twarz Madonny nie jest ani ideą (Barthes o Grecie), ani zdarzeniem (o Audrey), lecz procesem. Zachwyca mnie. Wciela życie (bios) w filozofii Hanny Arendt i Julii Kristevej. Nie ma tu wycofanej melancholii, jaką historyk sztuki Kenneth Clark dostrzega u Garbo czy Dietrich; melancholia przepracowana, zamaskowana. To nie cisza katastrofy Samuela Becketta, lecz Joysowka mania liturgii.

Catherine Deneuve: „Na blask się pracuje” (zacytowane przez Pawła Leszkowicza w Sali Mody wystawy GK Collection). Simone de Beauvoir: „Twarz Garbo posiada głębię, w którą można projektować wszystko – nic nie może zostać wczytane w oblicze Bardot. Kiedy Marlena pokazywała spowite w atłas uda, śpiewając zachrypłym głosem i rozglądając się rozerotyzowanym wzrokiem, inscenizowała ceremonię, rzucała urok. BB nie rzuca uroków.”

Madonna znajduje się pomiędzy teatrem Grety i Marleny a „naturalnością”, „naiwnością” Brigitte. W jednej – Królowa Śniegu (Krystyna, szwedzka królowa-lesbijka-filozofka-uczennica Kartezjusza, pochowana w Watykanie, grana przez Gretę), Blond Wenus oraz bohaterka I Bóg stworzył kobietę, Juliette.

Rozbija stereotypy rasowe. Madonna jak Josephine Baker (czy pamiętasz negrofilię awangardy paryskiej, przypomnianą prze historyczkę sztuki Sarah Wilson?). Kryminał: video-clip Like a Prayer przeciw rasizmowi. W teledysku Frozen czerpie z estetyki Goth. To, co gotyckie znaczyło od zawsze barbarzyńskie; gotycyzm znaczył wroga wewnętrznego, obcą; jak dowiodła Eve Sedgwick Kosofsky, wybuchały tu pożądania homoseksualne. O homofobii-i-homofilii gotyku polskiego w książce Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce oraz w rozmowie z Agnieszką Graff w „Homikach”.

Dlaczego gotycyzm – jak ujawniają Poe i Oates w swych tytułach, ja zaś w naiwności – miesza się z groteską? Ascetyczny zbytek Madonny. Artykulacja, atrakcjonizm, rewolta. W powieści o (gotyckiej) powieści amerykańskiej Love and Death in the American Novel Leslie Fiedler przypomina zdjęcie koszuli przez Marlona Brando w Tramwaju zwanym pożądaniem (1951). Choć w latach trzydziestych uczynił to Clark Gable, „gest Stanleya Kowalskiego („Observer” nazwał go Kalibanem) wywołał skandal.”

Madonny frykcje na scenie. Frykcje jej muzyki. Valentino – Szejk, Clark Gable – Król, Marlon Brando – Dziki, Madonna – Madonna. Po prostu.

Koncert The Drowned World. Chłopczyca, przypomina Paglię: What It Feels Like for a Girl wyśpiewana w języku mniejszości USA, po hiszpańsku. I zatańczona z kobietami, lesbijskimi punkówkami. Cyborgi, cyberpunki, Sex Pistols i Neuromancer wieku XXI. Kobieta: dziewczyna w kilcie Gaultierowskim, czerwone szelki, łańcuchy i obroża. Znów modna szklana kula, znów modna Madonna. Japonica – cesarstwo zmysłów-znaków. Maryjne M, oko Opatrzności, Zachodnia Ściana Świątyni/Ściana Płaczu, wirujący derwisze – Secret. Androgyne we flamenco. Wreszcie wdziewa t-shirt z napisem Mother. „Która zwycięża śmierć – rodząc.” Za nią intertekst narcystycznych obrazów: parada wizerunków własnych.

„Jestem video-clipem” – napisałem. Teledysk to czyste punctum. Określone przez Rolanda Barthes’a punctum. Zmanierowanie i manieryzm. Ryzykowne perspektywy – ich mnogość. (Pozornie) tani teatr pozorów. Wykwintne zewnętrze, nieprzewidywalne wnętrze. Nieklasyczność. Niespodziane proporcje. Manieryzm faworyzuje obcość/swojskość, dziwność (das Unheimliche). Dziwność – wedle Francisa Bacona – warunek piękna.

Wyrafinowany – by nie powiedzieć, a właściwie dlaczego nie? – przerafinowany (taki właśnie mi się podoba) erotyzm. Dojrzałe kobiety. Ulubione moje. Jesteśmy na zielonej herbacie. Nosimy plecaki na ukos, jak szary – nowe fetysze. Tańczymy w dyskotece. Nobody’s Perfect. Rrrytm. Na mnie elektryczna biel. Jak zapisać to w książce? A czy w typografii mojej i Jacka książki dostrzegłaś ów portal – manierystyczny, a jakże – Santiego Gucciego na Kanoniczej. Kapryśna symetria. Mimochodem.

Przekraczając granicę kultur „niskiej” i „wysokiej”, Madonna zawłaszczyła camp. Więcej. Do nurtu głównego włącza alternatywę. Uznana przez moralizatorów za barbarzynkę. A przecież to – niczym feministka Julia Kristeva – moralistka, moraliste (tak określano Pascala).

Madonna – podmiot: i aktywistka społeczna, i wewnątrz wpatrzona. Madonna czyni wysiłek: „czy to będzie Abraham, czy też niewolnik w domu Abrahama, czy to będzie profesor filozofii, czy też biedna służąca, jest to dla mnie całkiem obojętne, cenię tylko wysiłki” (Kierkegaard w przekładzie Iwaszkiewicza).

Jeśli dla Pawła Leszkowicza współczesna Michał Anioł to poliseksualna fotografka Nan Goldin, to dla mnie istnieje Madonna da Vinci – autorka opowieści o dobru i pomocy innym, autorka masturbacji na scenie, autorka sensualności i sensu Ray of Light. Jak z Leonarda sfumato jest coś w dziele Doroty Nieznalskiej, umieszczonym przez Leszkowicza w sadomasochistycznej linii sztuki (Sala Perwersji GK Collection), tak Madonna sublimuje destrudo, uwzniośla walkę wewnętrzną i wybiera Miłość. Choćby w video-clipie Die Another Day czy filmie Filth and Wisdom.

W książeczce dla dzieci Yakov and the Seven Thieves Madonna pisze o śmiertelnie chorym synu szewca Jakowa. A jednak modlitwy – i to modlitwy zbójów (the seven thieves)! – zostają wysłuchane, a chłopiec zdrowieje.

Według filozofki Julii Kristevej, brak obecnie dyskursu o czułości, o macierzyństwie. Stąd istotność postaci Miriam, ubogiej z wyklętego narodu, która pielęgnuje dziecię. To Marjam w Koranie, umilona Maryja na niezliczonych ikonach, opiekunka wykluczonych. Maryja – wedle Freuda à propos Leonarda – bliska każdemu artyście.

Dlatego Julia Kristeva, inspiratorka Madonny, psychoanalizuje homoseksualnego Leonarda obraz maryjny Świętą Annę Samotrzeć w Luwrze: „Szybujesz w pomarańczowym świetle, które obmywa powieki Anny. Muskasz światłem ramię Maryi i jej tajemniczy uśmiech tańczącej Giocondy. W dół wzdłuż zmysłowej i mocnej ręki, która wypuszcza Jezusa, stawia go na ziemi, ale równocześnie – być może – zatrzymuje go. Zanurzasz się w zieleni wody weneckiej, płynącej z żaglem po udach i nogach pełnych gracji i łaski. Zatrzymujesz się na pucułowatej, figlarnej twarzy dziecka-Boga i jego przedłużeniu, baranku – jego pasji i zmartwychwstaniu… «Na początku» było odbicie zakochanych spojrzeń. Dziecko, dwie matki: bez początku ni końca, koło uśmiechów (roue des sourires)”.

Madonna albo ikona stylu wolności. A tu? We wschodnioeuropejskiej kulturze „popularnej” wyjątkowy jest video-clip Anioł kijowskiej gwiazdy Biłyk, która w języku polskim śpiewa o miłości gejowskiej; w piosenkę wplecione bicie serca.

Madonna jest homo-ikoną, pielęgnującą chorych na AIDS. Autorką samej siebie. Jak Izraelka Dana International, która, jak pisze teatrolożka Alisa Solomon, rewoltowała Izrael. A u nas brak odmieniania tutejszych – tak nieodmiennych – umów płci? Kiedyż w Polsce znajdzie się ktoś kulturowego wymiaru Madonny, by tworzyć wolność? Jak odmienić tę książkę?

Tomek Kitliński Korzenie w kontrkulturze: teatr alternatywny, pismo / artzine „Rewia Kontr Sztuki”, performance. Studia w Paryżu u Julii Kristevej (Dyplom Studiów Tekstu i Obrazu) i badania Fulbrighta w nowojorskiej New School. Książki: „Obcy jest w nas. Kochać według Julii Kristevej”, „Parallel Lines”, „Love.Hate” i – z Pawłem Leszkowiczem – „Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce”. Publikowany przez „Guardiana”, „Advocata”, „Spiegla”, „Tageszeitung”, „Feminotekę”, „Słowo Żydowskie” i w tomach Routledge „Men Speak Out. Views on Gender, Sex, and Power”, „Odmiany odmieńca”, „Inny Inna Inne”. Uczestnik seminariów Marii Janion i Hélèny Cixous. Praca nad filmami, referaty na Sorbonie, Uniwersytecie Wiedeńskim, Berlińskim, Londyńskim, research dla „New York Times’a”. Udział w wystawie „Miłość i demokracja”, dyskusjach TVP Kultura oraz w akcji „Niech nas zobaczą”.

Tekst stanowi fragment książki Tomka Kitlińskiego Obcy jest w nas. Kochać według Julii Kristevej – zmieniony dla homików.pl specjalnie z okazji publikacji urudzinowej. Zobacz www.aureus.pl

Autorzy:

zdjęcie Tomek Kitliński

Tomek Kitliński

Autor książek „Obcy jest w nas” oraz „Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce” (rozdział o Czechowiczu). Absolwent filologii angielskiej UMCS, uzyskał także Dyplom Studiów nad Tekstem i Obrazem pod kierunkiem Julii Kristevej na Uniwersytecie Paryskim Diderota. Był stypendystą Fulbrighta w Centrum Badań o Demokracji na nowojorskim uniwersytecie New School. Mieszka w Lublinie. Jest członkiem klubu „Krytyki Politycznej” w Lublinie i pisze felietony w wortalu www.homiki.pl

7 komentarzy do:Madonna albo fetysz stylu wolności

  • duchan

    [Re: Madonna albo fetysz stylu wolności]

    Genialny tekst – wieloraki jak Madonna

    Duchan ze Slowenii

  • Kotek

    [Re: Madonna albo fetysz stylu wolności]

    Bardzo inspirująca analiza!

  • L.V.

    [Re: Madonna albo fetysz stylu wolności]

    Zmierzch bogów, a nie bożyszcz tak na marginesie wywodu o sadomasochistycznym kinie, z czym do końca zgodzić się trudno.

  • Gio

    [Re: Madonna albo fetysz stylu wolności]

    Przyznam nigdy nie bylem fanem Madonny. Powiem wiecej, uwazam jakies 90% jej tworczosci, a w szczegolnosci jej talent aktorski i literacki to straszny ‚crap’. Jakkolwiek podziwiam ja za upor, sile przebicia i jak na kobiete niebywale silna determinacje w osiagnieciu swojego statusu w tak bardzo zdominowanym przez mezczyzn show businessie (szczegolnie w latach 80-tych) Godny podkreslenia jest rowniez fenomen, ze w tak krotkim czasie stala sie swiatowym ‚boffo’. Nikt do tej pory jej nie przescignal, OK moze The Beatles – ale to 20 lat przed nia, poza tym nie od razu na wszystkich kontynentach.
    No coz, nalezy jej zyczyc wszystkiego dobrego i nastepnych 50-ciu lat. Kto wie moze za 20-30 lat pojdziemy na jej koncert, gdzie z energia niewyczerpalnego Duracell bunny bedzie ogluszac nas swoim ‚Like a Virgin’.

  • royte_pomerantsn

    [Re: Madonna albo fetysz stylu wolności]

    Świetna, błyskotliwa analiza – no i dzięki za przypomnienie paru aspektów kariery scenicznej Madonny, które jakoś umknęły mi w pomroce dziejów – toż to już półwiecze ;)

  • adrien

    [Re: Madonna albo fetysz stylu wolności]

    Zmiechrz bozyszcz – bo tak powinien brzmiec ten tytul Nietzschego i Viscontiego. Niestety nazwano go po polsku Zmierch bogow, co nie oddaje GOETZERdaemerung, Twilight of the IDOLS, etc. A propos, film po francusku nosi tytul Les Damnes. Respect za interpretacje Madonny w historii idei i kultury.

  • ro

    [Re: Madonna albo fetysz stylu wolności]

    ale nie Zmierzch Madonny!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa