Książki na lato – nowe typy!

Na homikach.pl trwa akcja Książka Na Lato! Czytamy ile wlezie! Przypominamy, czekamy na Wasze wakacyjne lektury – piszcie – listy(at)homiki.pl. Na czytaczy i czytaczki czekają upominki!
Już pisaliśmy o książkach:

Marcin Teodorczyk o nowościach i nie-nowościach na plażę

Krzysztof Zabłocki między innyi o skandalu z Gombrowiczem

Nowa homicza bibuła, czyli o nas w świecie nauki

Coś dla miłośników literatury, biografii i kina.

Zapraszamy ma kolejne lektury! Typuje nasza redkcyjna koleżanka Uschi Pawlik.

*****

1 i 2. „Pamiętnik Babuni” i „Philo. Kot w drodze”, Katarzyna „Caty” Ryrych *

Książki do zauroczenia, zaczytania, zapomnienia na kilka godzin o świecie całym – bo na tyle niewielkie, że przeczytanie żadnej z nich nie potrwa szczególnie długo, nawet uwzględniając przerwy na łzy w przypadku pierwszym oraz spazmy śmiechu w przypadku drugim, a przeczytać trzeba za jednym zamachem – inna opcja jest niewykonalna. Książki dla tych, którzy zwierzęta lubią, kochają – i tych, którzy mają choć odrobinę wrażliwości, na tyle, by umieć przyjąć inną niż antropocentryczna perspektywę patrzenia na świat. Bo nasz łez padół widziany oczami kotów jest trochę inny – i wart poznania. Z dobrej, ale i z tej gorszej strony – żeby nam się nie wydawało czasem, że to tylko my potrafimy odczuwać…

* Książki dostępne niestety wyłącznie bezpośrednio od Autorki, homiki.pl dysponują namiarami

 

3. „Nieposłuszeństwo”, Naomi Alderman

Niełatwo jest napisać krótko o tej książce… Bo jeśli przyjrzeć się jej warstwie fabularnej, w sumie można bez lektury wiedzieć, czego się spodziewać – lesbijka wraca po śmierci swojego ojca rabina ze Stanów do małej ortodoksyjnej żydowskiej gminy w Londynie i robi tym powrotem sporo zamieszania – nie tylko w gminie, ale i w swojej głowie. Jeśli nie poświęci się spokojnego czasu na uważną lekturę i będzie się śledzić wyłącznie wątek fabularny – owszem, książka będzie bardzo ciekawa, braknie jej jednak ważnego wymiaru, na który ja zwróciłam uwagę dopiero po drugiej lekturze. Nieoczywistość, zaskoczenie, a przede wszystkim to, jak nasze oczekiwania bardzo mocno nie spełniają się, a sympatie i antypatie, początkowo pozornie oczywiste, zupełnie niezauważenie ewoluują i nagle na końcu książki nie do końca wiadomo, kto jest ten dobry, a kto ten zły. Tak, zdecydowanie „nieoczywistość” to hasło reklamowe tej powieści.

 

 

4. „Księżycowa dolina”, Jack London

Najdziwniejsza, ale dla mniej najważniejsza pozycja w dorobku Londona – tak, tego Londona od „Bellew-Zawieruchy”, „Białego Kła” i „Martina Edena”. Książka odważna, bo niby o parze młodych ludzi, którzy się spotykają, pobierają i idą razem przez życie, a tak naprawdę o odwadze, partnerstwie w związku (na początku XX w.!), znaczeniu miłości, o niezależnej intelektualnie dziewczynie, borykającym się z życiem chłopaku i wadze słusznych wyborów – a także o pięknie zachodniego wybrzeża USA i o tym, jak bardzo lepiej jest wyjść z miasta i szukać swojego miejsca na ziemi – na ziemi właśnie. Dla mnie jeszcze – wielka, pierwszo-młodzieńcza (bo w tym roku przeczytałam tę książkę już chyba dziesiąty raz…) lekcja relacji w związku – owszem, związku hetero, ale przecież takie sprawy jak szacunek, takt, delikatność, dbanie o temperaturę i świeżość uczuć, troska – nie są zależne od płci… Ani najwyraźniej od czasów, w których się żyje, bo książka Londona nie zestarzała się w tym ludzkim wymiarze ani o jotę. Niewakacyjnie długa – a wciąga jak powieść sensacyjna…

 

 

5. „Pokój na Ziemi” Stanisław Lem

Książka wzięta na urlop w Grecji jako zupełnie mi nieznana w pisarstwie bardzo lubianego Lema-prześmiewcy, znawcy duszy ludzkiej i „ducha cywilizacji”, dla mnie niemal proroka, bo przecież, choć jego wizje przyszłości są nieco zabawne pod względem technicznym, to pod względem psychologicznym i społecznym okazują się niezwykle trafnymi diagnozami i przewidywaniami. Podobnie jest z „Pokojem…” – nie nazwałabym jej jedną z lepszych książek Lema, ale to świetna diagnoza podejścia ludzkości, polityków, ale i jednostek do kwestii wojny i pokoju – a przy okazji wartka akcja i wątek szpiegowsko-medyczny (niezależnym od siebie życiem żyjące półkule mózgowe to dopiero początek). „Pokój…” obfituje w perełki: celne, złośliwe, zabawne fragmenty, dzięki którym wywoływałam popłoch wśród współplażowiczów wybuchając co chwilę śmiechem…

 

 

6. „Nasze ciała, nasze życie”, redakcja: Joanna Puzewicz-Barska, Małgorzata Tarasiewicz

Tę książkę trudno przeczytać w całości nawet kiedy za oknem mniejsze upały niż teraz – a jednak coś powoduje, że leży na stoliku przy łóżku i sięgam do niej praktycznie co wieczór – raz częściej, raz rzadziej, w zależności od temperatury. Ile można przeczytać na raz przed snem? O aktywności fizycznej. O aborcji. O chorobach zawodowych. O systemie ochrony zdrowia w Polsce. O starzeniu się. O traumach. O związkach z kobietami. O wizerunku ciała. Dawka wiedzy w sam raz na jeden raz – i co ciekawe, zawsze znajduję coś nowego, na co jeszcze do tej pory nie zwróciłam uwagi, co okazuje się przydatne w życiu codziennym. I co na dodatek utwierdza w poczuciu, że dobrze jest być kobietą.

 

 

 

 

7. „Kieszonkowy atlas kobiet”, Sylwia Chutnik

Pierwsze wrażenie, kiedy sięgnęłam po tę książkę, było dojmujące – „drugie Lubiewo”. Częściowo jest to prawda – podobny styl, podobny sposób prowadzenia narracji, a przede wszystkim chwytania w obiektyw danej sytuacji – jak największej ilości szczegółów, tła, drobiazgów. A jednak, oczywiście, nie jest to „Lubiewo” – to książka dużo bardziej intymna i delikatna, przypominająca chyba bardziej film dokumentalny – zagląda w życia czterech osób i pozwala się z każdą z nich identyfikować. „Kieszonkowy atlas…” jest też niebezpieczny – bo zaraża stylem. Po lekturze warto uważać, co i jak się pisze…

 

 

 

 

8. „Anne of Green Gables [Ania z Zielonego Wzgórza]”, Lucy Maud Montgomery

Moja przygoda z książkami L.M. Montgomery zaczęła się oczywiście całe wieki temu… – jak pewnie każdej nastolatki (w zamierzchłych czasach była to nawet lektura obowiązkowa), ale moja do nich miłość przetrwała aż do dziś i ciągle sięgam po któryś tom z serii „o Ani” – żeby sobie poprawić humor, żeby miło spędzić wakacyjny wieczór, żeby dać sobie po raz kolejny iluzję, że świat jest piękny, a ludzie dobrzy, choć czasem im to nie wychodzi… Tym razem jednak postanowiłam, niejako z obowiązku zawodowego (jestem tłumaczką), przeczytać „Anię…” w oryginale – i szczerze to doświadczenie polecam! Nie jest to książka, wbrew pozorom, najłatwiejsza – ta staroświecka angielszczyzna, opisy przyrody mieszczuchowi dziś nieznanej, no i ten irytujący duch patriarchatu, z latami coraz bardziej widoczny dla zaciętej feministki. A jednak zupełnie niecodzienne przygody tego małego rudego dziewczęcia, jej hart ducha, niezależność i wiara w ludzi jakoś magicznie powodują, że się człowiekowi żyć zachciewa.

 

 

9. „Eragon”, Christopher Paolini

Znakomita porcja dobrego fantasy na upalne chwile spędzane pod parasolem na plaży – odpowiednia ilość smoków, dzielnych chłopców przeistaczających się w bohaterów, wszystko opisane w sprawnej intrydze i soczystym językiem (mam nadzieję, że tłumaczenie również, bo po raz kolejny czytałam oryginał). Nie polecam tylko czytania wydania ilustrowanego zdjęciami z filmu – jakoś tak ogranicza wyobraźnię, która bez tego ma szansę poszaleć dzięki znakomitym opisom (a jeśli dobrze pamiętam, autor pisał „Eragona” mając 15 lat – podziwiam…).

 

 

 

 

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa