- homiki.pl - http://homiki.pl -

Celibat mniej zgodny z naturą niż homoseksualizm?

Zapraszamy do lektury felietonu prof. Magdaleny Środy, który ukazał na Wirtualnej Polsce [1]

W ostatnią sobotę (2.08), w Warszawie, odbył się pierwszy ślub pary lesbijskiej, a tydzień temu agencje dziennikarskie na całym świecie odnotowały 30 urodziny Luizy Brown – pierwszego „dziecka z próbówki”. Jedna uroczystość nie miała nic wspólnego z drugą, wszelako obie wskazują na radykalną zmianę, jakiej podlega tradycyjna rodzina. Prokreacja „odrywa się” od relacji seksualnych, a małżeństwo od swego heteroseksualnego wizerunku. Czy to normalne? A co jest – w życiu ludzkim – normalne?

Pamiętam prasowe komentarze związane z narodzinami pierwszego dziecka „z próbówki”. Pisano, że „to straszne” i „nienaturalne”, że „takie” dziecko będzie pozbawione „osobowej godności”, że się nie przystosuje do życia w społeczeństwie, bo będzie „inne”, „obce”. Nawet sama Luiza wspomina po latach, że dzieci w szkole pytały się jej „jak się czuła w tej próbówce?”, a ludzie na ulicy dotykali ją sprawdzając, czy istnieje rzeczywiście. Teraz tysiące rodziców cieszy się swoimi dziećmi „z próbówki”, a one same nie mają żadnego problemu z poczuciem godności własnej, ani nawet z tolerancją. Bo wszak problem z tolerowaniem odmienności mają zawsze „normalni”, a nie ci, którzy są „inni” nie z własnej winy i którzy tolerancji domagają się. Bo mają do tego pełne prawo. Dzieci „z próbówki” to teraz zupełna normalność, a argumenty przeciw formie ich zaistnienia znaleźć można wyłącznie w Katechizmie Kościoła katolickiego i w wypowiedziach autorytetów zamieszkujących Watykan, czyli państwo o zerowym przyroście naturalnym.

Zawsze zadawałam sobie pytanie, jak społeczność złożona wyłącznie z mężczyzn żyjących w celibacie może dekretować to, co w kwestiach ludzkiej aktywności prokreacyjnej i seksualnej normalne, a co nie. Wszak celibat jest z pewnością stanem mniej zgodnym z naturą, niż na przykład – homoseksualizm.

Bo i co komu może przeszkadzać związek dwojga ludzi, którzy się kochają, są sobie wierni, szanują się i sypiają ze sobą? Czy rodzina to wyłącznie związek, którego istota polega na zgodzie z obowiązującym prawem, normą obyczajową lub religijną? Czy „prawdziwe” dziecko, to wyłącznie to, które poczyna się w sposób naturalny? Wszak koncepcja natury, jak również prawo i normy obyczajowe są zmienne, tak jak zmienna i coraz bardziej zróżnicowaną jest forma rodziny. Czy to nie miłość jest najważniejsza? Katarzyna Formela, jedna z panien młodych, na swoim ślubie powiedziała: od początku, wraz z partnerką dążyłyśmy do tego by nie tylko być razem, ale by być rodziną. I są rodziną, mimo, że ślub odbył się pod patronatem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, a nie Urzędu Stanu Cywilnego i nie ma skutków prawnych. Dlaczego? Czy obywatele nie powinni być równi wobec prawa, niezależnie od tego, jak się narodzili i kogo kochają?

Więcej felietonów prof. Magdaleny Środy znajdziesz tutaj [2]

Fotorelację ze ślubu lesbijek można przeczytać i obejrzeć w internetowym wydaniu Faktu [3]