Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów

„Zatoka Ostów”. Z początku, gdy wziąłem książkę do ręki pomyślałem, świetna książka na wakacje. Grecja, Tatry, gejowski romans. Potem, w trakcie czytania przeżywałem wyjście głównego bohatera z kokonu małżeństwa w jakie się wplątał. Z posłowia dowiedziałem się, że to pierwsza polska powieść gay’owska (tak to wtedy się pisało) i to z czasów późnego PRL’u. Chciałoby się powiedzieć o Tadeuszu Olszewskim, autorze powieści – prekursor. Każda z tych charakterystyk odpowiada prawdzie.

„Zatoka Ostów” to opowieść o Piotrze. Piotr to trzydziestoletni redaktor „Gazety”. Gej, który był się ożenił. Małżeństwo było przykrywką, bo takie były (i są) czasy, że „ludzie podejrzliwie patrzą na samotnych mężczyzn zbliżających się do trzydziestki”. Ożenek Piotra jako próba dopasowania się do ram społecznych jest drażniący. Krzywdzi tym nie tyle siebie, za co ponosi słuszne konsekwencje stałych wyrzutów sumienia, ale głównie kobietę, z którą się wiąże.

Piotr wyrusza z Ewą na urlop do Grecji, na górzystą wyspę Kynthos na Morzu Egejskim. Małe, bielone domki z krętymi uliczkami. Sklep, restauracja, cerkiew. To sceneria rozgrywającego się dramatu uciekającego Piotra przed komunizmem, martwotą małżeńską, przed skrywanymi pragnieniami, w sumie przed sobą. Szuka ciszy i spokoju. W drodze na wyspę, jeszcze na pokładzie statku Piotr poznaje Jeff’a. Przypadkowa rozmowa, początkowo irytująca, zapada mu w pamięć. Los chce, że obaj obozują na tej samej wyspie, a nawet rozbijają namioty blisko siebie. W Piotrze budzą się uśpione, a raczej spychane, tłamszone uczucia. „Czego chcę? Kim jestem? Co znaczy {ja}? Ja – kosmopolita, niekochany mąż niekochanej kobiety, drobny żurnalista…

Pewnego razu Piotr z Jeffem wybierają się na wycieczkę łodzią wokół wyspy. Na brzegu pozostaje Ewa. Razem, niczym Ulisses z towarzyszami, przeżywają męską przygodę – łowią ryby, piją wino, pływają. Po zejściu na ląd pieką dopiero co złowione ryby. Niewiele rozmawiają. Wystarcza bliskość i dotyk. „Interesowała mnie budowa anatomiczna chłopaka, który siedział przede mną, i to coś, co działo się we mnie i czego nie umiałem określić…”. Piotr się przełamuje, zrzuca skorupę, do której się schował. Podejmuje decyzję ostateczną o rozstaniu z Ewą. Dopiero teraz czuje, że jest mu dobrze, bo podjął właściwą, życiową decyzję. Małżeństwo z kobietą było kamuflażem. Nie wystarczającym by skrywać przez całe życie i przed wszystkimi, a nawet przed sobą prawdziwe pragnienie. Zresztą sama Ewa kiedyś zadała mu pytanie: „wolałbyś, żebym była chłopakiem?. Piotr w chwili szczerości, którą uważa raczej za słabość odpowiada: „tak – jeślibym go kochał, to na pewno”. Spełnienie go przeżywa u boku Jeff’a. Ma konkretny smak, kolor, ciepło i szorstkość.

Pozostawiona sobie samej Ewa podejmuje, chciałoby się powiedzieć, męską decyzję za niezdolnego do niej Piotra. Wyjeżdża, pieczętując śmierć ich związku. Od tej pory Piotr się przepoczwarza, krystalizuje i lokalizuje: tu – teraz – Jeff.

- Chcę być z tobą, Jeff – szepnąłem. – Na pewno chcę.
Nie odpowiedział. Przytulił się tylko.
I wtedy go pocałowałem
”.

Tak rodzi się miłość. Dopiero później poznają swoje ciała. Sielanka trwa do końca wakacji. Wraz z powrotem do Polski przychodzi tęsknota, żal, rozterki i bunt. Egzystencja w totalitarnym państwie jest dla Piotra nie do zniesienia. Chce być niezależny, wolny, samorządny… Zawsze i we wszystkim. Zryw solidarnościowy uświadamia mu z zewnątrz, że on sam żyje w jeszcze innym totalitaryzmie – heteronormatywności. Skok przez płot jednego jest wyjściem z cienia i z kraju drugiego. Czy udanym? Zapraszam do lektury.

„Zatoka Ostów” ukazuje się 20 lat po jej napisaniu. Dla czytelnika XXI wieku jest nie tylko lekcją historii, ukazaniem rzeczywistości reglamentowania towarów, wyboru na półkach pomiędzy octem i octem, upadku PRL’u. Tło przemian społecznych jest bowiem polem, trzeba przyznać świetnie uchwyconym przez autora, przeżyć wewnętrznych homoseksualnego bohatera. W książce bohater nie tworzy historii. Raczej stoi z boku, interesuje go tylko Jeff. Sama książka może być raczej świadectwem epoki, świadectwem homoseksualisty w totalitaryzmie. Jest historyczna także poprzez język jakim została napisana. Ma to swój urok. W ogóle to szalenie naiwna i urocza książka, bowiem słowo homoseksualizm w niej nie pada. Jest poszukiwaniem języka do wyrażania tego, co w przestrzeni publicznej nie funkcjonowało i było zakazane.

Tadeusz Olszewski Zatoka Ostów
Wydawca: Instytut Wydawniczy Latarnik
Objętość: 208 stron
ISBN: 978-83-60000-24-3
EAN: 9788360000243
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 138 mm x 205 mm
Dystrybutor: Firma Księgarska Jacek Olesiejuk
Data ukazania się: 1 czerwca 2008
Cena: 29,90 zł.

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Woźny

Tomasz Woźny

Teolog pastoralista, współpracownik portalu homiki.pl

27 komentarzy do:Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów

  • atonina

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    i autor jest sympatyczny bardzo. Kto był na spotkaniu autorskim to się przekonał:) a Zatoka Ostów jest warta przeczytania!

  • ewaeva

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    „Jest historyczna także poprzez język jakim została napisana. (…) Jest poszukiwaniem języka do wyrażania tego, co w przestrzeni publicznej nie funkcjonowało i było zakazane.”

    Język jest rzeczywiście wielką zaletą tej książki – i nie uważam wcale, że jest mało współczesny – po prostu opisuje pewne zjawiska bez nazywania ich, co pozwala uniknąć wulgarności, obecnej często u młodszych pisarzy.

  • grażyna

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    świetna do pociągu szczególnie jak kradną kable i pociąg stoi wiele godzin w polu

  • emo

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    z tym pociągiem do dobre:)

  • yaro

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    nie zgadzam się z autorem recenzji, że książka jest naiwna. Oczywiście, że jest urocza!

  • kretek

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    jest koszmarnie naiwna.

    ewa – żona geja, z pełną wyrozumiałością znika z „zatoki ostów”, przebukowuje samolot i wraca do polski bez urazy.

    nawet jeśli to małżeństwo było skrajnie nieudane czy wypalone jest to jednak niewiarygodne. spełnia się sen, bez walki wstrętna kobieta ustępuje pola i tym samym – deus ex machina – hulaj dusza facet z facetem.

    znam trochę to pokolenie, gdzie się brało śluby „bo tak trzeba”. to nie tak wyglądało. rozstania z żoną z powodu homoseksualizmu wyglądały inaczej, nawet jeśli obydwie strony wiedziały, że trzeba się rozstać. w tamtych czasach rozwód nie był sprawą prostą.

  • konrad

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    Oczywiście, mogła brać odwet, wyciągać brudy, niszczyć życie swoje i jego. Ale to kobieta z klasą. Jeśli nigdy takiej nie spotkałeś, to współczuję.

  • kretek do konrada

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    jestem pedałem. z kobiet znam mamę i znajome lesbijki.

  • jeszcze kretek

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    …a moi żonaci koledzy pozostawali bez mieszkań, samochodów, dzieci itp, za to z facetem. takie to były polskie kobiety z klasą. część bez pracy – żona wywalała pedalstwo gdzie popadło by mężusia skompromitować, a były to czasy gdy jeszcze się „dało” tak skompromitować.

  • wacek

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    śmiać mi się chce, jak czytam, że wszystkie polskie kobiety były okrutne i chciwe oraz puszczały w skarpetkach swoich mężów-gejów… Nie wątpię, że zdarzały/ają się takie przypadki o jakich pisze Kretek, ale w moim otoczniu było kilka w miarę spokojnych rozstań, rozwodów etc. Także w czasach, o których traktuje książka. Z wywiadu z autorem w „Replice” wynika, że jest oparta na faktach z jego życia. Antonino, czy była o tym mowa na spotkaniu?

  • arba

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    na spotkaniach autorskich autor siedzi pod miotłą bojąc się mikrofonu

  • antonina

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    na spotkaniach chyba nie było mowy o małżeństwie z kobietą, tylko delikatnie zasugerował autor, że jest to powieść w pewnej mierze biograficzna.

  • Erico

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    ciekawa tematyka, zgadzam sie z przedmówcami, że potworowatość nie zależy od płci a także od orientacji seksualnej .

  • ewaeva

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    Co do żony Piotra – nie uważam, aby ten wątek był jakoś szczególnie naiwny – kobiety są różne i nigdy nie można przewidzieć, która męża w skarpetkach puści. I to niezależnie od tego, z jakiego powodu się rozwodzą. Powieść „w pewnej mierze autobiograficzna” pozostaje w dalszym ciągu „w pewnej mierze” fikcją. Czy aby książka zasłużyła na miano „dobrej książki” albo innej „literatury na tzw. poziomie” główny bohater koniecznie musi upaść i nigdy więcej się nie podnieść??? A najlepiej, żeby w ogóle umarł, no to dopiero będzie dzieło „na poziomie”!!!

  • Twoje imię zen

    [tadeusz jest spox]

    książka jest spoko

    żałuję, że się nie pojawiła 15 lat temu

  • Azazel

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    Książka jest uroczym romansem, jakich mało w naszej literaturze, a ponadto świadectwem pewnej epoki. Ja także np. rozstałem się z ex-żoną po przyjacielsku.
    Drobna uwaga polonistyczna do recenzenta: przy odmianie Jeff/Jeffa apostrof jest zbędny, skoro obce imię kończy się spółgłoską. Apostrof stosuje się, gdy na końcu jest samogłoska, np. Wilde/Wilde’a.

  • wacek

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    nieśmiała sugestia: a może redakcja po prostu zrobiłaby wywiad z autorem, by wyjaśnić wątpliwości? Fajnie byłoby przeczytać o tym na Homikach

  • jakoto

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    jak najbardziej, byłoby to duzo lepsze od jakies tam recenzji

  • Azazel

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    Ukazał się wywiad na innejstronie: http://www.innastrona.pl/magazyn/kultura/wywiad-tadeusz-olszewski-zatoka-ostow.phtml

  • wacek

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    prawda, ale to przedruk tego z „Repliki”. Moim zdaniem czas na Homiki.pl :)

  • zadra

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    idealna lektura na wakacje, nie tylko do pociagu, swietnie sie tez sprawdza w czasie wypoczynku w upalnym miescie :)

  • fazi

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    piękna książka. Szukałam wierszy autora w sieci, ale nie znalazłam :( . Ktoś zna może link?

  • mp

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    Są dwa cykle wierszy na stronie http://www.gayeros.pl
    Piękne, ale strasznie dołujące. Dziwnie się otwierają, trzeba kliknąc w tekst, żeby otworzył sie następny wiersz.

  • zuza

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    sa tez wiersze z komentarzem na http://www.migotania.pl w dziale archiwum nr 3(16)/2007 w pdf’ie

  • zygazak

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    i w ostatnim „Toposie” http://www.topos.iq.pl/onumer.php

  • Adam

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    Kilka wspaniałych wierszy Tadeusza Olszewskiego zamieszczono w poświęconym sztuce erotycznej niezwykłym i magicznym magazynie gayeros.pl
    Pozdrawiam
    Adam

  • Krzys

    [Re: Dwadzieścia lat minęło, czyli powrót nad zatokę ostów]

    Kończy się fajnie. Jestem zły.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa