Co brzmi w trzcinie, czyli mit o Kalamosie i Karposie

Trzcina, po grecku calamos (nie mylić z pałką wodną) w Polsce znana jest jako tatarak zwyczajny (z łaciny acorus calamus). Calamus jako zioło ma silny, aromatyczny zapach – cynamonowokamforowy. Ceniony na bliskim wschodzie wchodził, wraz z cynamonem i mirrą, w skład kadzidła i olejków, używanych na dworach i w liturgii. Trzcina po hebrajsku to qaneh. W Biblii symbolizuje kruchość. Kalamos to również współcześnie wyspa o tej nazwie na Morzu Jońskim. Liczy około 600 mieszkańców.

Człowiek jest tylko trzciną, najsłabszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą” (Blaise Pascal). W XIX wieku podobno homoseksualiści spotykali się potajemnie na pikietach przy strumieniach i stawach, gdzie rosła trzcina i tatarak. Jako, że kwiatostan tataraku wyglądem przypomina ludzkiego penisa w erekcji, stał się on symbolem homoerotycznym. Oprócz tego, pomimo swej kruchości trzcina jest trafnym symbolem gejowskiego niepoddawania się i stawiania czoła przeciwnościom. Henry David Thoreau nazwał go „słodką flagą”. Zaś Walt Whitman, pisarz homoseksualny, swe dzieło zatytułował „Źdźbła trawy”, a księgę V właśnie „Calamus” z 1860 roku.

Co brzmi w trzcinie? Hm? Nie, nie chrząszcz, ale przejmująca pieśń miłości mężczyzny do mężczyzny. Komu obce jest pragnienie bycia razem, bycia stale bardzo blisko, spędzania wspólnie czasu, przeżywania życia do końca na dobre i złe? Czy nie bywa czasem tak, że cenimy w pełni coś/kogoś dopiero po stracie? Do czego może doprowadzić homofobia? O tym wszystkim mówi zachowany przez naszych przodków mit o Kalamosie i Karposie. Pozwala docenić zawczasu tu i teraz to co/kogo mamy. Podaje go Nonnus Theophanes w dziele „Diosyniaca” XI 369 – 481. Żył on na przełomie IV i V wieku naszej ery w egipskim mieście Akhmin, zwanym po grecku Panopolis. To miejscowość leżąca nad Nilem w środkowym Egipcie. Był to prężny ośrodek kultu Mina, boga płodności. Grecki odpowiednik Mina to bóg Pan ze stojącym prąciem. Podobną wersję podaje żyjący w tym samym czasie Servius Maurus Honoratus w „In Vergilii Bucolion Libros” 48.

Kalamos był synem Maiandrosa, boga rzeki. Rzeka ta znajduje się w dzisiejszej Turcji. Miał dwójkę rodzeństwa: Cyanee i Samie. Był wysokim i zgrabnym młodzieńcem. „Lica nie znały zarostu jeszcze”. Miał skórę białą jak mleko i długie, kruczoczarne włosy. Zakochał się w pięknym chłopcu o imieniu Karpos (po grecku znaczy owoc). Zresztą z wzajemnością. Karpos był synem Zefira – boga zachodniego wiatru i Chloris – bogini wiosny czy nowej roślinności. „Bogowie w darze dali mu urodę, jakiej żaden człek nie miał śmiertelny”. Ten chłopak został ukochanym Kalamosa, a Kalamos „cieszył się przyjaźnią Karposa”. Choć z powodu boskiej urody chłopak mógł mieć aż dwie boginie u swego boku na raz, „Kalamos miał jednak przyjaciela swego uroczego”. Spędzali razem czas, dziś powiedzielibyśmy, na siłowni i wieloboju. Nad stromym brzegiem rzeki uprawiali bieg podwójny, tzn. „najpierw w jedną, potem w drugą stronę (…) wiąz początkiem, metą – oliwka”. Zwinniejszy Kalamos specjalnie dawał się wyprzedzać ukochanemu, tak jak my stawiamy miłość na piedestale. „Gdy jeden z nich się kąpał, zaraz drugi – wesoły za nim wchodził do rzeki, by inne zacząć zawody” – pływackie. I znowu Kalamos dawał pierszeństwo Karposowi, tym razem jednak zgoła innych pobudek. Płynąc u jego stóp mógł popatrzeć na obnażony tył młodzieńca w ruchu. I tak to pływali od brzegu do brzegu i w zakolach rzeki. Pewnego razu podczas konkurów pływackich między nimi, Karpos po dobiciu do brzegu, radosny ze swego podwójnego zwycięstwa – na lądzie i w wodzie – niestety został zepchnięty w odmęty przez bezlitosny wiatr. Zachłysnął się wodą i utonął. Nieszczęśliwie zginął w meandrach toni. Samotny przy brzegu Kalamos, gdy zorientował się, co się stało „gorzko zapłakał i z jękiem żałosne wypowiedział słowa”. Zrozpaczony po stracie skarżył o śmierć. Co lub kto mógł być jej przyczyną? Zazdrość bogów, nienawistne dzieciobójstwo, braki w miłości. „Skoro odmęty Karposa mi zabrały – to po cóż światło dnia mam oglądać?”. Życie bez swej połowy traci sens. Jego i nasze odczucia są takie same. „Ja ani przez dzień nie potrafię patrzeć bez Karposa na światło wstające o świcie. Jednym życiem złączeni na ziemi, los jednaki dzielili, jedną miłosną namiętność”. Tak żalił się Kalamos, a potoki łez płynęły mu z oczu. Jego miłość była gorąca. „Wielkie wody nie ugaszą miłości, a strumienie nie zaleją jej” (Pieśń nad pieśniami 8,7). Kalamos, zdrętwiały w bólu po stracie ukochanego, tak jak stał w wodzie, tak z rozpaczy przemienił się w trzcinę. Odtąd na zawsze każde poruszenie przez wiatr powoduje szelest, który jest lamentacją mężczyzny za utraconym ukochanym.

tłumaczenie oryginału Krystyna Bartol, dzięki uprzejmości „Meander” nr1/2, 1994, ss.43-45.

mTV „Są jakby wrony między niebem a ziemią” Księga Barucha 6,53. Tomasz. Pastoralista. Urzędnik. Od kilku lat w związku z facetem. Bardzo lubi swoje imię, góry – okoliczne i literaturę – zwłaszcza s-f. Nie lubi mięsa i przemocy. Jego kwiat herbowy to słonecznik; zawołanie to Plus Minus, czyli Mniej Więcej. Jego powołaniem jest misja ad homo devotes. Szuka innych rara avis w czarnej rzeczywistości.

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Woźny

Tomasz Woźny

Teolog pastoralista, współpracownik portalu homiki.pl

4 komentarzy do:Co brzmi w trzcinie, czyli mit o Kalamosie i Karposie

  • szampans

    [Re: Co brzmi w trzcinie, czyli mit o Kalamosie i Karposie]

    Pani Krystynie Bartol myla sie trzciny i tataraki:

    1.trzcina, to Phragmites australis,
    zas
    2.tatarak, to zupelnie inna roslina, czyli, jak napisala, Acorus calamus, ktory, rzeczywiscie, nie jest
    3.palka wodna (Typha L.).

    Chyba kazdy wie, jak wygladaja szuwary, czyli kepy trzcin i ich kwiatostany w ksztalcie wiech. Tatarak ma zielone kwiatostany, rzeczywiscie przypominajace ksztaltem penisa, zas palka wodna ma kwiatostany o ksztalcie parowek, koloru brazowego.

  • micz

    [Re: Co brzmi w trzcinie, czyli mit o Kalamosie i Karposie]

    rosnęła….
    już poprawione, dzięki za zwrócenie uwagi :) . kor.

  • leonardo

    [Re: Co brzmi w trzcinie, czyli mit o Kalamosie i Karposie]

    Kopalnia wiedzy
    Bardzo mi się podoba edukacyjne podejście do tematu
    Oświecajcie ciemne mroki niewiedzy:)

  • vito222222

    [Re: Co brzmi w trzcinie, czyli mit o Kalamosie i Karposie]

    znów śliczny fragment. młodzi chłopcy, z dobrych domów, piękni, wysportowani, zakochani w sobie ale nie spędzający czasu na dymaniu tylko ale na flircie w ramach aktywności sportowej. przecież to są ideały, prawie każdy właśnie chciałby takim być. to jest kwintesencja piękna, nie należy się wstydzić mówić, że właśnie piękni, młodzi chłopcy są dla oka a co za tym idzie także duszy – największym uniesieniem.
    oczywiście jest miłość także w wydaniu mniej pięknych chłopców ( ale nie niżej niż średnich ) jednak ci najpiękniejsi gdy są razem, młodzi i wysportowani radośni – są ideałem.

    jaki to wstyd, że ludzie wypierali z siebie zachwyt młodymi chłopcami przez 2 tysiące lat…..że wciąż dziś wielu gejów nie lubi swojej orientacji…………tacy mnie strasznie wkurzają!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa