Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje

Kolejna Parada wieńcząca Festiwal Równości 2008 za nami. Należy pogratulować organizatorom i wszystkim zaangażowanym wolontariuszom za to, że z roku na rok impreza ta rozrasta się do rozmiarów, które były nie do wyobrażenia jeszcze kilka lat temu. Czy komuś przyszłoby do głowy, że Paradę poprzedzać będzie tydzień wystaw, promocji nowych, branżowych książek, czy kilkanaście projekcji w ramach Festiwalu Filmowego w tęczowym, jak nigdy dotąd kina Luna? Oczywiście, znajdzie się grupa narzekających na usterki techniczne, które pojawiły się podczas seansów, ale nie ulega wątpliwości, że impreza profesjonalizuje się i wzbogaca o nowe wydarzenia z każdym rokiem, przyciągając coraz więcej widzów, tudzież obserwatorów. I dobrze, bo już w 2010 roku będziemy gospodarzami Europride. Będą nam patrzyć na ręce, jak ministrowi Drzewieckiemu w drodze do Euro 2012. Trzeba trzymać kciuki, by przygotowania do tego wielkiego, międzynarodowego wydarzenia szły o wiele sprawniej, niż do mistrzostw w piłce kopanej. Patrząc na poczynania Fundacji Równości, można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że właśnie tak będzie.

Odnoszę jednak wrażenie, że gdy wracamy z kolejnej Parady, powrót jest cały czas taki sam. Gdy jedziesz autobusem z tęczową plakietką, możesz dostać w gębę, tudzież kopa w dupę od drecholi, którzy namierzyli Ciebie w większej grupce i wsiedli, bo jadą „w tym samym kierunku”. Z siniakiem idziesz przez swoje osiedle. Widzisz 12-latków, którzy grają w piłkę. Jeden z chłopców nie trafia przy strzale na bramkę, więc słyszysz, jak obrywa od innych: „pedał z ciebie!”, „ty cioto, jak mogłeś nie trafić?!” Przed wejściem do domu spotykasz znajomych z klasy, uczelni bądź podwórka. Oni nie wiedzą, więc po raz setny sprzedają Ci dowcip pt. „Jak pedał rzuca granatem?” Gdy znów słyszysz przegięte „a masz, ty wstrętny wrogu”, nie wytrzymujesz i szybkim krokiem wchodzisz do klatki.

Przy windzie spotykasz sąsiada, pana po 60-tce, który twierdzi, że czarnuch nie może być prezydentem USA, bo jest czarny, a Michnik to „żydokomuna”. Dziadek opowiada jeszcze o pani na wózku inwalidzkim, która poprosiła go o pomoc i przez to stracił pół godziny, bo jest gruba i sama powinna sobie radzić. Musi jednak przerwać swój wywód o niepełnosprawnej, bo zaraz „Teleekspress”, a podobno jacyś dwaj zboczeńcy z parady dostali jajkiem i on musi to zobaczyć. – Te imprezy pedofilów przywędrowały z Unii – rzuca na odchodne.

Przekraczasz w końcu próg swojego domu. Rodzina nie wie, więc do znudzenia pyta o dziewczynę, chłopaka lub sympatię, bo „latka lecą, a ty nikogo nie masz”. Rodzeństwo chyba się domyśla, więc a) twierdzi, że jesteś niemęski, bądź „taka z ciebie chłopczyca” b) zadaje pytania retoryczne w stylu: może ty jesteś pedałem/lesbą? c) nie ma z Tobą wspólnych tematów (wersja najbardziej optymistyczna). Zamykasz się w pokoju i kładziesz się do łóżka. Przed snem wysyłasz smsa do swojego chłopaka/dziewczyny: „Znowu, kurwa, tak samo. Ja tak dłużej nie mogę”. W odpowiedzi dostajesz MMSa z serduszkiem i zapewnieniem, że jesteś kochany/a i nie powinnaś/powinieneś się przejmować. Gdy nikogo nie masz, sprawdzasz portale, na których umieściłeś swoje ogłoszenie, bo może ktoś odpowie…

Zrezygnowany i wyczerpany idziesz spać…

*****
Budzisz się wcześnie rano. Szybko wskakujesz do wanny, bo dzisiaj chrzciny córki Twojej przyjaciółki, a Ty nie dowiozłeś/łaś zaświadczenia o bierzmowaniu. Dzwonisz do kumpeli, która poprosiła Cię, byś był chrzestnym/tną. Umawiacie się przed kościołem. Ty nie widzisz zbytnio sensu tego działania, ale przyjaciółka mówi, że jeśli tej uroczystości nie będzie, to w szkole będą dzieciaka wytykać palcami, więc tak dla świętego spokoju. A córka i tak sama później zdecyduje, jak będzie wyglądała jej wiara na co dzień. Wcześniej jednak przygotowanie do bierzmowania. Obowiązkowa spowiedź (z adnotacją spowiednika). Mówisz do księdza, że nie byłeś/aś u spowiedzi od czasu pierwszej komunii i nie chcesz, by traktował Ciebie sztampowo. Prosisz o radę, bo poddajesz się praktykom homoseksualnym. W odpowiedzi słyszysz, że unikniesz pokus, gdy będziesz adorował/a krzyż.

Pod kościołem wszyscy pytają, jak było na paradzie? Czy debile z Młodzieży Weszpolskiej rozrabiali. Odpowiadasz, że ludzie pozdrawiali radosny, kolorowy pochód, a nieliczne grupy wyrostków szybko i skutecznie pacyfikowała policja, której nie zniechęcały okrzyki: „BIAŁE KASKI ROBIĄ LASKI”. Koleżanka chce pójść z Tobą – jak co tydzień – do klubu gay friendly, bo wie, że czujesz się tam o wiele bezpieczniej. Znowu żartuje, że zrobi to ostatni raz, bo gapią się na nią tam tylko dziewczyny…

Po południu zaliczasz ślub koleżanki z liceum. Jej przystojny brat pyta, czy jego też pocałujesz, dając kwiaty młodej parze. Nie jest gejem, ale od czasu wspólnego wyjazdu, kiedy razem z kumplami pytał o to, jak to jest być homo, co robisz, gdy jesteś w klubie, polubił Cię i wie, że nie jesteś żadnym zboczeńcem, nie będziesz próbował go podrywać. Razem z kumplami lubią Twoje poczucie humoru, więc zapraszają na każdą imprezę.

Gdy wieczorem przyjeżdżasz do domu, przed blokiem spotykają Cię koledzy z podwórka, pytając, co sądzisz o ustawie o rejestrowanych związkach partnerskich, bo, kto jak kto, ale Ty musisz mieć zdanie na ten temat!

Sąsiad po 60-tce, wychodząc z pieskiem na wieczorny spacer, zaczepia Cię. – A wiesz pan, że ten tłum na Marszałkowskiej to tacy młodzi, fajni ludzie? Widziałem też mamy z dziećmi i chłopaka na wózku inwalidzkim. To chyba nie tylko chodzi o homoseksualistów w tym wszystkim, prawda? Odpowiadasz, że nie to tylko geje i lesbijki, bo to Marsz Równości, czyli, że każdy inny, wszyscy równi. Nie kończysz, przerywa Ci sąsiad, który mówi, że zrobi tylko jedno kółko z Azorem, bo za pół godziny w TVN24 Szymon Niemiec i Robert Biedroń będą dyskutować na temat coming outu jednego z polityków prawicy, który na swej stronie internetowej napisał, że jest gejem i rezygnuje z mandatu poselskiego, bo woli żyć w zgodzie z samym sobą i ma dość oszukiwania wszystkich w koło.

Wchodzisz w końcu do domu. Rodzice pytają, kiedy w końcu zaprosisz ją/jego na niedzielny obiad, bo tyle razy obiecywałeś/aś, a nic z tego na razie nie wyszło. Tłumaczysz, że długo pracuje i nie ma na nic czasu. Twoje rodzeństwo zna jej/jego twarz ze zdjęcia w portfelu i tak jak ojciec i matka chcą go bardzo poznać, bo tyle o nim/niej słyszą na co dzień. Kładąc się spać wysyłasz smsa: „Kocham Cię”. W odpowiedzi dostajesz MMSa z serduszkiem…

*****
W codziennym życiu jest chyba trochę „pośrodku”. Skrajności zawsze występowały i występować będą, wystarczy przeczytać kilka Świadectw na homikach. Coming outy w życiu publicznym zdarzają się rzadko, choć i tutaj zaczyna się coś zmieniać. Laszuk, Żurawiecki, Raczek to tylko niektóre nazwiska z ostatnich kilku lat. Dzięki nim prosta jak drut teza, że gej/lesbijka to zupełnie normalni ludzie przebija się coraz mocniej w mediach. Może kiedyś częściej będzie się to działo na łamach gazet mniej tabloidalnych? Miejmy nadzieję, że organizacje LGBT i znane, homoseksualne osoby, które się ujawniły będą oddziaływały na resztę, by orientacja seksualna była czymś zwyczajnym, choć musimy jeszcze na to poczekać, bo polskiego Zapatero to my jeszcze długo mieć nie będziemy…

Mirek Kolasa rocznik 81, uważny obserwator rzeczywistości. Traktuje siebie z przymrużeniem oka. Notorycznie ogląda serwisy informacyjne, wyłapując różne śmiesznostki.

Autorzy:

zdjęcie Mirek Kolasa

Mirek Kolasa

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 233; nazwa: mirek_kolasa

22 komentarzy do:Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje

  • Loth

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    Baaardzo fajny tekst :) bardzo bardzo….

  • Juanitta

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    Po prostu miodzio! tekst miodzio.

  • matkapollka

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    Jacek,fajny tekst ps.za rok komunia…szykuj się:)

  • V

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    niezle sie ubawilem przy wersji „optymistycznej”

  • czcina

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    a ja wcale nie mysle ze tekst jest ‚miodzio’, ani nawet nie sadze zeby byl super.
    Mnie sie wydaje, czytajac stale teksty na tej stronie, ze wiekszosc autorow nie wiedzac jak inaczej przekonywac ludzi do normalnosci pedalstwa po prostu bezmyslnie projektuje swoje fobie oskarzajac innych o obojetnie-jaki-fobizm… Krzyczac niestety, uwazajac krzyk za rzetelne argumenty… A tak nie jest chlopcy i dzieczeta!
    Kompleksy te bija po oczach i pieknie pokazuja jak chec zademonstrowania swojego pedalstwa jest odbiciem leku i slabej siebie akceptacji.
    Moze w koncu przestaniecie narzekac i przyklaskiwac medzeniu??? Jakby sie chlopaki i dziewczyny nie przeginali, to w morde by nikt nie dostal! Jesliby w koncu czynem a nie pedalskim wrzaskiem przekonywac ludzi ze pedaly to normalne, fajne chlopaki, a nie przegiete cioty z Voliery to moze w koncu zmieniloby sie cos???!!! Ja jakos ze swoim pedalstwem nigdy problemu nie mialem i jakos nikt mnie nigdy kamieniami nie rzucal. a zawsze wiedzialo wiekszosc ludzi. Moze dlatego ze jestem z tych, ktorzy parady rownosci i inne spedy uwazaja za rzecz chora. Dlaczego nie mozecie byc po prostu ludzmi, a nie gejami/lesbijkami!!??
    Straszny zgrzyt. Potem ‚normalni’ geje musza sie wstydzic, tlumaczyc… i ukrywac.

  • ar

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    Hmmm, czcina, merytorycznej dyskusji nie pdejmę, bo nie ma z czym. Ale moja diagnoza Twojego problemu brzmi HOMOFOBIA ZINTERNALIZOWANA. To są właśnie kompleksy i lęki o których piszesz – tak to się wlaściwie nazywa.
    Życzę Ci, żeby Twój proces samoakceptacji rzebiegał dalej i żebyś nie musiał sę wstydzić, tłumaczyć że Ty jesteś „normalnym” gejem, czyli takim, który siedzi cicho i udaje macho.

  • marcin

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    czcina: „Dlaczego nie mozecie byc po prostu ludzmi, a nie gejami/lesbijkami!!??”

    Dobre pytanie! Więc jako człowiek odpowiem, bo nie muszę być ani gejem ani lesbijką. Ale cóż – załóżmy, hipotetycznie oczywiście: idę ze swoim partnerem przez miasto za rękę, całujemy się na ławeczce, normalnie jak LUDZIE spijamy sobie z dziubków w piękny słoneczny dzień. Czy ktoś zwróci uwagę na dwoje LUDZI. A skąd? W Polsce ludzie mogą to robić przecież i wszyscy wesoło machają rączką na znak sympatii dla kochających się LUDZI. Inna sytuacja: LUDZIE pobierają się, bo się kochają etc. No więc iść z mogę z partnerem do USC i też oczywiście weźmiemy ślub jak przeciętni LUDZIE. Kto wie, może po kilku latach szczęśliwego małżeństwa zaadoptujemy dziecko – przecież pragnienie potomstwa to też LUDZKA rzecz. Albo jeszcze inna: w pracy na biurku czy w szafce kładę zdjęcie swojego partnera, tak jak to robią LUDZIE pracujący, a przynajmniej tak to w filmach wygląda. I wszyscy wokół z uśmiechem dopytują się o mojego męża. Nikt oczywiście za to nie zwalnia z pracy ani też nikt nie rysuje na drzwiach do mieszkania słowo „pedały” Generalnie żyjemy sobie jak pozostali LUDZIE i w ogóle jest zajebiście.

    Tylko te głupie cioty z klubu, przeginające się jakoś psują nam wizerunek… Na dodatek myślą, że krzyk to argumenty. Zamiast nie wychylać się i zamknąć na cztery spusty. Tak, to jedyna droga do społecznej akceptacji homoseksualistów. Amen.

    (to oczywiście jest ironia, jakby szanowna czcina nie rozumiała)

  • caroline

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    iii…. brawa dla tego Pana;] sama bym lepiej tego nie ujela!
    a tak btw tekscik bardzo ladny i przystepny… duzo w nim prawdy

  • sojuz

    [^^ Czcina jak to czcina... Gnie się tam gdziej wiatr zawieje]

    Czego wymagać od trzciny,jeśli nie podążania za podmuchem

  • PROM

    [NASZA KLASA]

    Zapraszam wszystkich do profilu PROM na naszej klasie!Wypowiadajcie się w nim co sądzicie o naszych postulatach!

  • Chagrin

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    Czasem odnoszę takie wrażenie, że gorący zwolennicy parad, udają, że nie wiedzą o co chodzi. Oczywiście, że idąc pod rękę z partnerem, (jeśli nie przekraczasz przy tym granicy dobrego smaku obowiązującej dla ludzi obu orientacji) nie robisz nic złego. Jednak kiedy idziesz w ramię w ramię z osobami, które niczym zwierzęta, bez cienia jakichś wewnętrznych zahamowań określają same siebie wyłącznie przez pryzmat seksu (patrz: parady niemieckie), to znaczy, że Ty takie obyczaje podzielasz. W polskich tego typu manifestacjach nie ma jakiejś szczególnej obsceny, ale wygląda na to, że w niedalekiej owe obrazki z frankfurckich ulic dotrą i na warszawskie, w końcu niedługo będzie Europride, po którym zapewne wskaźnik osób niechętnych homoseksualistom wzrośnie.

    Zawsze mnie dziwiło, kiedy publicystyka prawicowa zarzucała homoseksualistom wymyślanie fikcyjnych pojęć. Teraz powoli zaczynam rozumieć sens naszych oponentów. Bo czymże może być „homofobia zinternalizowana”? Widocznie, co niektórzy geje chcą by słowo „homofobia” stało się pustym sloganem, skoro tak zupełnie bezrefleksyjnie wszystkim wokół ją zarzucają. To, że spora część homoseksualistów ma o paradach złe zdanie i w pełni konstruktywnie krytykuje taki rodzaj perswazji nie znaczy, że ktoś jest homofobem. Widzę, również, że pojęcie „macho” również ktoś tu użył dość niefortunnie.

    „Tylko te głupie cioty z klubu, przeginające się jakoś psują nam wizerunek… Na dodatek myślą, że krzyk to argumenty. Zamiast nie wychylać się i zamknąć na cztery spusty. Tak, to jedyna droga do społecznej akceptacji homoseksualistów.” – Nie rozumiem czemu przypisałeś temu ironię. Ja uważam, że to święta prawda, choć owszem niewygodna dla wiadomych środowisk. Oczywiście nie jestem za tym, by ktoś się zamykał w domu i ukrywał swoją prawdziwą naturę przed bliskimi i znajomymi, jeśli jednak sprawy łóżkowe są przenoszone na ulicę (a to się na paradach dzieje), to tu zawsze będę przeciw.

    I proszę nie porównuj parad do spacerów zakochanych pod rękę, bo to dwie różnie sprawy. Rozróżniaj skalę.

  • an

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    Homofobia zinternalizowana nie jest pojęciem wymyślonym przez działaczy gejowskich a raczej przez seksuologów i psychiatrów i nie jest fikcyjnym pojęciem, tylko, jak widać realnie istniejącym. Tak przy okazji, ciekawa jestem, czy Twoim zdaniem karnawał w Rio, który wizualnie niczym się nie różni od parady w Berlinie też jest sposobem na psucie wizerunku osób heteroseksualnych. I czy tamci ludzie też są dla Ciebie jak zwiarzęta, bo manifestują swoją seksalność. Słyszałam różne opinie na ten temat, ale nigdy taki argument nie padł, bo byłby śmieszny. Można stwierdzić to nie jest dla nie, mnie to nie kreci, nie machałbym członkami na ulicy, nie rozumiem po co to robią. Natomiast jeżeli ktoś uważa, że to mu psuje wizerunek i porównuje ludzi do zwiarząt no to chyba ma jednak jakiś problem z samoakceptacją.

  • czcina

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    HA! a ja za rece z moim chlopakiem chodze, w parku sie calujemy, na biurku stoi zdjecie… malo mnie obchodzi ze to nie w Polsce. W kraju tak samo robilem i jakos zyje. A moja akceptacja nawet nie miala miejsca bo po prostu zawsze byla. Krzyki i ironia (nota bene w miare tania) sa tylko potwierdzeniem mojej tezy.
    I mi prosze nie zarzucac, ze jam macho i to sie ukrywajacy. Najlepiej tak podsumowac jak sie argumentow nie ma, nie znajac mojej osoby…
    Ale i tak najbardziej mnie rozsmieszylo to:
    ‚Hmmm, czcina, merytorycznej dyskusji nie pdejmę, bo nie ma z czym. Ale moja diagnoza Twojego problemu brzmi HOMOFOBIA ZINTERNALIZOWANA. To są właśnie kompleksy i lęki o których piszesz – tak to się wlaściwie nazywa.
    Życzę Ci, żeby Twój proces samoakceptacji rzebiegał dalej i żebyś nie musiał sę wstydzić, tłumaczyć że Ty jesteś „normalnym” gejem, czyli takim, który siedzi cicho i udaje macho.’

    hahaha… jak widac totalny brak zrozumienia tego co mowie, a juz ‚diagnoza’ pana doktora jest po prostu zabijajaca… ani nie siedze cicho, ani nie udaje macho… natomiast nie wrzeszcze na wszystkie strony o tym ze jestem gejem i nie podkreslam tego jako rzecz pierwsza: czesc jestem czcina i jestem pedalem… jakos Bozia nie naznaczyla mnie tak na szczescie…

    ale ale, porozmawiam o tym z moim chlopakiem – moze on mi dopomoze przezwyciezyc moja nienawisc do samego siebie, bo ja nie mam problemu ze swoim pedalstwem, a inni maja i ja im zazdroszcze.

    A teraz dziewczyny, zadzieram kiece i lece, na poludnie Europy ku sloncu, by powygrzewac sie z moim mezczyzna w hiszpanskim goracu!

    Przyjemnosci na paradach i powodzenia fanom Pana Biedronia. Walczcie krzykiem jeszcze wiecej, glos stracicie, a nic a nic nie zyskacie…
    Pozdrowienia!

  • do miłego

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    ot, powiedział „normalny gej” i poleciał ;-)

  • Najwiekszy polski problem

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    Najwiekszy problem polega na tym, ze Wy Polacy macie straszne kompleksy. Poza tym kosciol katolicki wycisnal na Was pietno poczucia wstydu ( wstydz sie wstydz tego ze jestes les lub gej – no co powie na to rodzina, jeszcze gorzej bedzie ze sasiadami – co oni powiedza ? nie wspominajac juz o tym co powie ksiadz na ambonie ) no i poczucia winy ( a sam jestes temu winien (winna), ze jestes les lub gej, to ty wybrales (las) taka droge zycia ) Wszystko to razem sprowadza sie do tego, ze macie jeszcze jedno poczucie mianowicie poczucie mniejszej wartosci. I to wlasnie rzuca sie w oczy gdy czyta sie wiekszosc komentarzy i to nie tylko tutaj, pod tym artykulem.

  • Chagrin

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    Powszechnym mitem jest to, że każdy homofob jest katolikiem, a jak już w razie jest ateistą to się mu wmówi, że jest katolikiem. Z kolei jak jawny homoseksualista waży się podnieść rękę na wasze święte parady i inne cuda, to się mówi o nim, że jest skrępowany przez kościół. Tak jakby u homoseksualistów względy sumienia i dobrego smaku nie istniały w ogóle.

    An mówi, że „(…) jeżeli ktoś uważa, że to mu psuje wizerunek i porównuje ludzi do zwiarząt no to chyba ma jednak jakiś problem z samoakceptacją.” Nie mam takiego problemu. Ale owszem mój (i nie tylko przecież mój) wizerunek jest podczas takich parad nadszarpywany i mam przecież prawo rumienić się ze wstydu patrząc na tego typu wyczyny, bo jakoś nigdy nie słyszałem, by panowie organizatorzy i panie organizatorki mówili wprost, że tego typu zrywy wyzwoleńcze robią na swój własny rachunek, a nie w imieniu całej społeczności. Przyznam, że takie dopowiedzenie bardzo by się przydało, po to by uniknąć niejasności jakoby wszyscy homoseksualiści przykładali ręce do waszych akcji. Bo tak jak kibic jest zażenowany występami pijanych kiboli na ulicy, tak samo trzeźwo patrzący na świat homoseksualista może się nieco powstydzić za parady. No chyba, że dla kogoś punktem odniesienia walki o akceptację są karnawały w Rio, to co innego…

  • Gabbid

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    Całkiem sympatyczny tekst, choć jak na „uważnego obserwatora rzeczywistości” trochę zaskakują mnie bezkrytyczne pochwały organizatorów tegorocznych imprez. (najwyraźniej jestem z tych czepialskich :)

    P.S.
    Jak idzie wspomniany w tekście kawał o pedale i granacie??

  • sheeshka

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    Tekst jest po prostu REWELACYJNY. Mogłabym go czytać i czytać i tak w kółko…
    Pięknie.

  • Mirek Kolasa

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    –> Gabbit
    Jako „uważny obserwator rzeczywistości” w żadnym zdaniu nie napisałem, że tegoroczna Parada, a także cały Tydzień Równości był super.
    Wiem, że podczas wielu seansów było bardzo wiele problemów technicznych.
    Chciałem jednak podkreślić, że impreza ze skromniutkiej, przeradza się w naprawdę mega wypasioną, co wcale nie oznacza, że niedociągnięć nie będzie (nawet w przyszłości). Trzeba jednak oddać szacun tym, którzy koordynowali wszystkie działania artystyczne (wystawy, pokazy, promocje książek), bo przy tak rozbudowanej imprezie jest to chyba dość trudne do ogarnięcia…

    P.S. Dowcip z pedałem i granatem jest przytoczony w tekście w całości. Niestety, nie odda się go dobitnie nie wykorzystując luźnych nadgarstków i przegiętego na maksa głosu. Myślę jednak, że jest on znany chyba wszystkim i wszędzie…
    Może kiedyś opowiem go „na żywo” na jakiejś imprezie organizowanej przez portal homiki.pl?

    Pozdrawiam, Mirek Kolasa

  • Gabbid

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    a fakt! kawał jest cały :)
    Wytłumaczę się z gapostwa: zmyliły mnie cudzysłowy; wypowiedź sąsiada cała powinna być w cudzysłowiu polskim, a słowa rzeczonego pedała powinny być zamknięte cudzyłowem niemieckim (jakoś w htmlu można go wprowadzić)

    Nie chodziło mi o usterki techniczne. Ale o stosowanie sformułowań typu: „rozmiary, które były nie do wyobrażenia” czy „mega wypasiona” (w komentarzu). Mam porównanie z tym co się działo 3 lata temu i rok temu – fakt: przybyło imprez okolicznościowych, ale daleko im do przekroczenia ludzkiego wyobrażenia, a sama parada… niezaprzeczalnie zmizerniała.

  • Mirek Kolasa

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    –> Gabbid

    Co do Parady, również uważam, że w porównaniu z tym co np. było rok temu, to „niezaprzeczalnie zmizerniała „.

    Za zamieszanie z cudzysłowami przepraszam, niezmiennie pozdrawiając…

    Mirek Kolasa

  • MagneticHeretic

    [Re: Życie geja/lesbijki po paradzie – dwie wersje]

    Chagrin, dziękuję za głos rozsądku …
    Stanowczo przydałaby się jakaś nowa „opcja” w którą chciałoby się zaangażować …
    Szacunku w społeczeństwie nie zdobywa się paradami, tylko osobistą postawą. Jeżeli chce się już udowadniać, że „my” jesteśmy „cacy” a „oni” są „be”, to pokażmy to własnym życiem i niech ono będzie naszym znakiem firmowym.
    I nie wymagajmy, żeby wszyscy skłaniali głowy przed nami tylko dlatego, że mamy odwagę iść pod rękę ze swoją drugą połową. W gruncie rzeczy w ustach wrednego sąsiada „lesba” czy „pedał” mają taki sam ciężar jak „ty stara jędzo” czy „ty ch***”, rzucone w kierunku heterooponenta.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa