Słów kilka o abonamencie, czyli przewodnik po programach misyjnych

Trwa walka o abonament. Doszło do spotkania prezesów TVP, Polsatu i TVN-u, którzy wysmażyli odezwę do parlamentu i narodu, by nie rezygnować z daniny radiowo-telewizyjnej, a to z powodu wypełniania misji przez media publiczne. Telewizja Polska w tzw. międzyczasie postanowiła udowodnić, że rzeczywiście jest „misyjna”, dlatego puszcza spoty mające to udowodnić.

Autorzy reklamy społecznej TVP, bo chyba tak trzeba rozumieć bodaj dwuminutową migawkę, zachwalają, że mają w ofercie programowej – właśnie dzięki abonamentowi – dużo dobrego, a więc wypełniają misję. Lektor mówi: szybka, rzetelna informacja. Nie wspomina o Koteckiej, dziewczynie ładnej i wysokiej, do niedawna szychy w „Wiadomościach”, która tylko dlatego, że nie miała zapewne dostępu do komputera stacjonarnego, wybrała laptopa. Traf chciał, że pani Patrycja wybrała klawiaturę swojego „chłopaka”, niejakiego Ziobro Zbigniewa, ministra sprawiedliwości z PIS-u.

Można również usłyszeć, że media publiczne zajmują się produkcją programów dla różnych grup wyznaniowych. Mamy „Ziarno” dla najmłodszych katolików, „Między niebem a ziemią” dla starszych katolików, coniedzielne transmisje mszy świętych dla katolików nie mogących uczestniczyć w eucharystii osobiście, serial „Plebania”, adresowany do katolików, którzy chcą śledzić losy mieszkańców małej mieściny, ze szczególnym uwzględnieniem perypetii księdza proboszcza i jego starej gosposi. Widać wyraźnie, że wyznawcy wiary rzymsko-katolickiej mają w czym wybierać. Jako, że odbiorcy wyżej wspomnianych audycji cyklicznych są w różnym wieku stwierdzić należy, że hasło nie kłamie.

Nie zapominajmy o publicystyce, która w telewizji zajmuje szczególne miejsce, spełniając ważną rolę podwyższania standardów prawnych w różnych instytucjach. Są to zazwyczaj programy interwencyjne. Dziennikarz jedzie na miejsce, zbiera materiał, rozmawia ze stronami sporu, by później powstał arcyciekawy program, który racje zainteresowanych ze sobą zderzy. Jest „Misja specjalna”, która naświetliła niczego nieświadomej gawiedzi sprawę mafii węglowej, niejakiej śląskiej Alexis i byłej minister budownictwa w rządzie SLD, Barbary Blidy. Tylko dlatego, że pieniądze z abonamentu płyną do TVP wartkim strumieniem, wiemy, kto wziął łapówkę, a także o twórczym wykorzystaniu imienia bohaterki „Dynastii”, która gościła kiedyś na antenie TVP.

Misja to również uświadamianie społeczeństwa w kwestii chorób i profilaktyki z nimi związanej. Sztandarowym programem „medycznym” jest „Warto rozmawiać”. Oglądając co tydzień pana Jana Pośpieszalskiego można wyleczyć się z sympatii do lewicy, zastanowić się nad metodą in vitro itd. Ostatnio Polak-katolik, mąż i ojciec, patriota i gospodarz programu w jednym zaprosił działaczy amerykańskiego stowarzyszenia, które pomaga w leczeniu homoseksualizmu. Najpierw pan redaktor puścił felieton. Padło w nim zdanie, że jakiś tam procent gejów i lesbijek może „normalnie funkcjonować jako heteroseksualiści” po przejściu terapii. Zapewne przez roztargnienie i walkę o szybką, rzetelną informację nie padło ani jedno słowo na temat ludzi normalnie funkcjonujących jako geje i lesbijki.

Później do studia weszli dwaj panowie, na pierwszy rzut oka redaktorzy związani z jakimś medium gejowskim, którzy przez dobre 20 minut tokowali in inglisz na temat tego, jak straszną mękę przeżywają osoby, którym z początku „wydaje się”, że związek facet-facet, tudzież babka-babka jest OK, a później przychodzą na spotkania grup wsparcia i ze łzami w oczach proszą o pomoc. Niestety, ubolewał redaktor prowadzący, zaproszeni do studia panowie nie mogą nigdzie przebić się ze swymi teoriami, bo Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, które w 1973 roku (sic!) wykreśliło homoseksualizm z listy zaburzeń psychicznych (a ściślej – zaburzeń preferencji seksualnych, czyli dewiacji) nie pozwala im na swobodną dyskusję – członkowie Towarzystwa, którzy potwierdzą słuszność ich wywodów mogą za to stracić licencję. Redaktor Jan zaskoczył mnie bardzo, bo nie powiedział nic o pedofilach, którzy tak chętnie przywoływani są w dyskusjach o gejach i lesbijkach. Misja więc jest, bo Pośpieszalski daje możliwość wypowiedzi środowiskom niszowym.

Obok „Plebanii” są też inne seriale misyjne. Widziałem planszę po jednym z odcinków „Na dobre i na złe”, na której jak byk stało, że bez abonamentu nie moglibyśmy oglądać doktor Zosi i jej personelu ze szpitala w Leśnej Górze. Tam również kilka lat temu pojawił się gej. Po odejściu pani Kruk z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji rzeczniczka TVP, pani Wrona, powie z pewnością, że to ukazanie sylwetki homoseksualisty w dobie dynamicznych przemian społecznych. (Idę o zakład, że następny rzecznik TVP będzie nosił nazwisko Bocian).

W „Klanie”, niestety geja bądź lesby nie uświadczysz. Scenarzyści najstarszej telenoweli krajowej wybrali bowiem na wskroś tradycyjny model rodziny 2 plus 2 (doktor medycyny Paweł Lubicz, żona Elżbieta wykładająca na uczelni i dwie córki). Oprócz nudnego, jak obrady Sejmu doktora Lubicza widziałem siostrę doktorka. To Monika reprezentująca klasę średnią, choć z pewnymi niedoborami umysłowymi. Do tego Pan z reklamy Knorra, który rzucił aptekarkę dla młodszej, więc lepszej. Nie mogę nie wspomnieć o Grażynce i Ryśku, którzy dzielnie zmagają się w procesie wychowawczym syna Maciusia z zespołem Downa. Co ciekawe, pokolenie JP2 nie jest dla Maćka łaskawe – furorę w necie zrobił teledysk ukazujący najmniejsze latorośle naprute piwskiem w łazience, co uczyniło Pawła Swenda, grającego tę postać, namber łan na Youtubie na długo przed inteligenckim Jozinem z Bazin.

W świetle tego wszystkiego, nie sposób zgodzić się z głównym hasłem w kampanii Telewizji Polskiej:
Dzięki abonamentowi jesteśmy telewizją inną, niż wszystkie…

A czy Wy, Szanowni Czytelnicy, macie swoje ulubione programy misyjne?

Mirek Kolasa rocznik 81, uważny obserwator rzeczywistości. Traktuje siebie z przymrużeniem oka. Notorycznie ogląda serwisy informacyjne, wyłapując różne śmiesznostki.

Autorzy:

zdjęcie Mirek Kolasa

Mirek Kolasa

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 233; nazwa: mirek_kolasa

9 komentarzy do:Słów kilka o abonamencie, czyli przewodnik po programach misyjnych

  • QUASIMODO

    [Re: Słów kilka o abonamencie, czyli przewodnik po programach misyjnych]

    Mimo że jestem lewicowy i uważam (w tym wypadku maże) że media publiczne „państwowe” powinny mieć lepsza pro społeczna ramówkę, sporo publicystyki odważne filmy i dużo filmów dokumentalnych i historycznych (oj tu widzę macki IPN -wiem czym to capi, bo pachnieć nie pachnie) Wniosek nasuwa sie sam, ku…wa człowiek skazany jest na kablówkę lub inne ustrojstwo z antenką w kształcie dużej włoskiej pizzy. Cóż nasza rodzima telewizornia czy to publiczna (czyt parafialna) czy komercyjna nie jest najwyższych lotów, teraz to jest burdel i brak koncepcji (już za czasów „pampersów było lepiej, wszak prawactwo na początku lat 90tych sie rozpasało na ul Woronicza a konkurencja wtedy stawiała pierwsze kroki. A jednak było lepiej. O niebo lepiej. Mimo że brylowali ludzie z Frondy, Cejrowski (tak ten Wojtuś w kolorowej koszuli na Bosak-a) to w TV była dyskusja i to nie raz burzliwa były spoty ideowe a co zostało po Kwiatkowskim??? Dworak próbował sprawę naprawić (wtedy to był fajny program Latkowskiego, leciał w piątki o północy pt „Zakręcona noc”. Zakręconej nocy teraz niema, za to jest zakręcona KRRTV i politycy jak zawsze.

  • ja

    [Re: Słów kilka o abonamencie, czyli przewodnik po programach misyjnych]

    Żona Pawła Lubicza ma na imię Krystyna, i mają troje dzieci, dwie córki i synka ;) warto zgłębić bliżej temat, na który się wypowiadamy :-)

  • Marianna

    [Re: Słów kilka o abonamencie, czyli przewodnik po programach misyjnych]

    Od wielu lat nie oglądam w ogóle polskiej państwowej telewizji. Podobnie jak w latach 80., ta decyzja dała mi dużo pogody ducha i drastycznie obniżyła poziom stresu. Niestety, podobnie jak w latach 80. zmuszona jestem płacić abonament – jednakże z innych powodów, a mianowicie takich, że tym razem mój telewizor nie stoi na balkonie i ze chętnie oglądam w nim Superstację i inne kablowe programy.
    Jestem zwolenniczką misji publicznej, abonamentów itd ale wtedy, gdy TVP choćby z jednej dziesiątej zacznie przypominać BBC.

  • Mirek_Kolasa

    [Re: Słów kilka o abonamencie, czyli przewodnik po programach misyjnych]

    do ja–> Serdecznie przepraszam za błąd, ale nie śledzę zbyt uważnie losów rodziny Lubiczów. Nie wiem, skąd wzięła się Elżbieta, dlatego też proszę Szanowną Redakcję o naprawienie mojego błędu…

    Na pocieszenie pozostaje to, że „Klan” to tylko jeden z wątków powyższego artykuliku. Za czujność czytelniczą wypada jednak podziękować, co niniejszym czynię, pozdrawiając jednocześnie…
    Mirek Kolasa

  • Jacek

    [Re: Słów kilka o abonamencie, czyli przewodnik po programach misyjnych]

    TVP realizuje misje. Misje Kosciola Rzymskiego.

  • Jacek

    [Re: Słów kilka o abonamencie, czyli przewodnik po programach misyjnych]

    TVP realizuje misje. Misje Kosciola Rzymskiego.

  • Jacek

    [Re: Słów kilka o abonamencie, czyli przewodnik po programach misyjnych]

    TVP realizuje misje. Misje Kosciola Rzymskiego.

  • Homioko

    [Re: Słów kilka o abonamencie i jego potrzebie dla dobra społecznego]

    Podzielam spostrzeżenia i refleksje, które napisał QUASIMODO. Istotnie także w mojej ocenia zdecydowanie za mało jest programów zarówno edukacyjnych, jak i historyczno-patriotycznych, poradnikowych czy kulturalnych w dobrym wydaniu (ambitne, a nie tylko „krwiolejskie” -niepotrzebnie propagujące agresję- i mdło-pieprzone -niepotrzebnie także propagujące rozpustę zamiast trzeźwego myślenia- , filmy fabularne, nie tuzinkowe i nie tylko szokujące. Ambitne spektakle teatru telewizji, filmy przyrodnicze, dokumentalne). Uważam, że zbyt dużo było (i niestety nadal jest) reklam propagujących pijaństwo, a za mało uświadamiająco-prewencyjnych, ukazujących np. realne skutki różnych uzależnień. Mimo, że nie często oglądam wszelaką Tv, to jednak gdy zdarzy się mi obejrzeć jakiś choćby film w innej stacji Tv niż np. TvP1, 2, 3 – to od razu rzuca się w oczy totalny brak dobrej gry aktorskiej, a właściwie zupełny brak gry aktorskiej, tylko drętwe odczytywanie dialogów-ról (mam na myśli jakiś film czy serial polski emitowany na bieżąco w TvN).

    Dlatego uważam, że telewizja społeczna, publiczna powinna nadal istnieć i realizować właśnie pozytywne założenia ogólnospołeczne, których nie są ze swej natury emitować nie-państwowe i nie-społeczne lecz prywatne, zagraniczne stacje polskojęzyczne. I aby nie było jakby przymusowej konieczności przetykania ciekawych programów głupimi reklamami, abonament jako stały dochód budżetowy powinien istenić. Bo żadna stacja komercyjna ze swej natury nie spełni powyższych założeń programowych, bo rolą stacji komercyjnych jest właśnie komercja czyli zarabianie kasy, stąd liczne reklamy nawet podczas ciekawych filmów – dla zgarniania kasy za wszelką cenę.

  • Nadkonduktor

    [Re: Słów kilka o abonamencie, czyli przewodnik po programach misyjnych]

    A mnie najbardziej rozbraja to, że w czasie dyskusji o abonamencie RADIOWO-telewizyjnym mówi się tylko o tym, że TVP swej misji nie spełnia (nie roztrząsam już tutaj, czy spełnia ją, czy nie spełnia), zapominając zupełnie, że istnieje jeszcze Polskie Radio. Osobiście telewizję jakąkolwiek oglądam stosunkowo rzadko, natomiast od jakiegoś czasu radia jestem miłośnikiem. I nie da się ukryć, że z różnego rodzaju stacji radiowych to właśnie PR wybija się zdecydowanie poziomem. Można tam usłyszeć muzykę ambitniejszą, aniżeli jakieś łubudubu, są również audycje o charakterze edukacyjnym (jak np. „Motel w pół drogi” – bardzo ciekawy projekt realizowany we współpracy z NBP), czy programy adresowane nie koniecznie do szerokiej publiczności (jak choćby „Słodkie radio reto”), bloki reklamowe są krótkie, reklama nie wchodzi człowiekowi wszędzie, gdzie się da, a audycje prowadzą osoby, które faktycznie się do tego nadają. Więc może zastanawiając się nad całkowitą likwidacją abonamentu, popatrzmy na to, co z naszymi pieniędzmi robi nie tylko Telewizja Polska, ale również i Polskie Radio.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa