Słowo na Paradę

1.Oczyszczenie przedpola ze zdrowych sił narodu

I oto znów, jak co roku, nadchodzi dzień warszawskiej Parady Równości. Tegoroczna Parada – start z Placu Bankowego o godzinie 14-ej, gdyby ktoś nie zrobił węzełka! – parada, która wieńczy tygodniowy Tydzień Równości, upamiętniony przeglądem filmowym, wystawą malarstwa homoerotycznego, spektaklem teatralnym, promocją książek o tematyce homo, wręczeniem nagród Hiacynt 2008, oraz zdarzeniami o charakterze muzyczno-rozrywkowym, ma w tym roku motto „Żyj, kochaj, bądź!”. W odróżnieniu od haseł lat poprzednich – „Różni, ale równi”, czy „Kochaj bliźniego swego” – akcent jest tym razem (po prostu i aż!) na normalność, na zwyczajną normalność, na oczywistą oczywistość (żeby odwołać się do skarbca finezyjnej semantyki Geniusza Żoliborza), że gej twoim bratem, że gej to taki sam człowiek z mózgowiem, dupą i jajami, jak „każdy jeden heteryk” (żeby odwołać się do słynnego musicalu-manifestu „Hair”). I że lesba twoją siostrą, a siostrą/bratem także i transgender, czyli że po prostu całe to poronione pedalstwo et consortes to jedna beszczelna normalność. Tym razem beszczelnie przechwytuję (wraz z pisownią) ulubione słowo tej pepiniery zdrowej siły narodu, jaką była Młodzież Wszechpolska (A w ogóle, to co się z nią stało? Niewidoczna jakaś się porobiła, asz żal dupę ściska! Żebym jednak nie wywołał wilka z lasu).

Beszczelna normalność! Trzy lata temu, kiedy to Jego Obrażalskość miłościwie acz nieskutecznie usiłował niedopuścić do zdegenerowanego manifestowania niskich instynktów chorej tkanki narodu, jaką miało być publiczne objawianie nieokiełznanych chuci śliniących się publicznie homoerektorów i lesboklitorii, miała też miejsce post-manifestacja (parę dni później), oryginalnie nazwana paradą normalności. Na owej paradzie wielki (wzrostem) Roman niósł na barana swoją Bogu ducha winną córeczkę, natomiast żółtowłosy Wierzejski niósł zapewne tylko pałę, którą chciał przylać pedałom. Swoją. I niesiono też nad głowami tej cienkiej garstki uczestników hasło o „beszczelnej promocji”. Przypominało to niegdysiejsze marcowe hasła zdrowej siły narodu – „sjoniści do Sjamu”, „studenci do nałki”, czy „litraci do pióra”.

Tymczasem „Czwarta Rzecz-y-pospolita” (tu kolejny twórczy wkład Wielkiego – tym razem – Językoznawcy) wyprowadzona została z „ziemi polskiej do Wolski” i ślad po niej też jakby zaginął. No, może nie całkiem. Bo właśnie niedawno dał znów swój wiecznie nadpobudzony głos Wielki Mendoweszkoznawca, który nie po to walczył o wolność (ale czy aby na pewno o wolność?), wysadzając w powietrze Lenina, aby teraz lesby i pedały przewijały swoimi brudnymi łapskami (a kto wiem, gdzie też wcześniej swe paluchy wtykali?) przyszłych budowniczych naszej wolnej, katolickiej Polski. Cała więc nadzieja w panu Donaldu Tusku, aby miast Palikota teraz panu Stefanu poskromił, skarcił go, dał mu jeszcze dozwolonego klapsa po rozzuchwalonym jęzorze (pupy nie proponuję, bo to nie to, co pupa słodkiego Bosaka). Panu Stefanu, wara od lesb i pedałów, litraci do pióra, mendoweszkoznawcy do mendoweszek! Tak trzymać!

2.Rok coming outów i literackiej profuzji – fundament pod normalność

A był to bogaty rok! Naznaczony znaczącymi dla LGBTQ’owców coming outami, okrągłymi stołami, konferencjami, festiwalami, książkami. Coraz to intensywniejszą działalnością coraz to większej ilości stowarzyszeń, organizacji, kół, grup, czy jednostek, które powoli, stopniowo, lecz nieodwołalnie przygotowują grunt pod normalność. Pod beszczelną normalność. To właśnie jakże trafnie wciąż podkreśla w swoich rozmaitych wystąpieniach Tomasz Raczek, a co tak celnie udobitnił podczas rozmowy w TVN 24 z okazji pobytu w Warszawie słynnej małżeńskiej pary gejowskich katolików, którą tak spostponował Jego Obrażalskość (nie mogę pomijać jego pełnego tytułu, bo a nuż Jego Obrażalskość się obrazi). W rozmowie z politykiem PIS-u Tomasz Raczek powiedział: „To (heteroseksualizm – K.Z.) jest normalność, i to też (homoseksualizm – K.Z.) jest normalność”. Ni mniej, nie więcej. Chyba nikt dotąd zwięźlej i celniej nie ujął problemu tego, co jest „normalne”.

Na stronie Fundacji Równości, organizatora Parady, zamieszczono manifest, a w nim trzy główne punkty: prawo do zawierania związków, prawo do rzetelnej edukacji, prawo do ochrony przed dyskryminacją. To prawda, to jest w tej chwili ważne, nic dodać, nic ująć. Jednak myślę, że czymś jeszcze ważniejszym, czymś absolutnie podstawowym, jest treść zawarta w zwięzłych słowach Tomasza Raczka: musi otóż wyraziście dotrzeć do powszechnej świadomości fakt, że homoseksualizm to po prostu normalność. Normalność równie normalna, co heteroseksualizm, i jest to oczywista oczywistość. Czy komuś przychodzi obecnie do głowy, żeby prześladować kogokolwiek za leworęczność? Czy ktoś normalny może sobie pozwolić na stwierdzenie, że Murzyni są rasą niższą, nie w pełni człowieczą? A tymczasem dokładnie sto lat temu, gdy prezydent Theodore Roosevelt (nie mylić z Franklinem Delano!) zaprosił na kolację do Białego Domu czarnoskórego działacza społecznego, wywołało to w ówczesnych mediach oburzenie, i prezydent musiał się publicznie tłumaczyć i obiecywać, że nigdy więcej. Zaprosić do Białego Domu Murzyna – było to publiczne zgorszenie, profanacja „pierwszego domu Ameryki”. Tymczasem z dużym prawdopodobieństwem następnym prezydentem Ameryki zostanie teraz czarnoskóry Obama. Sto lat, jedyne sto lat!

Takim samym zgorszeniem jest obecnie dla profesora mendoweszkoznawcy Niesiołowskiego wspólne wychowywanie dziecka przez parę kochających się kobiet. (Niestety profesorów wątpliwej konduity umysłowej mamy w post-IV RP nadal zatrważająco dużo). Panie mendoweszkoznawco, czy czasem nie wstyd panu?

A tymczasem uważam, że nadszedł już najwyższy czas, by naprawdę nie musieć się już „prosić”, ani z niczego tłumaczyć. Po prostu niech wystarczy, że przywołamy słynne słowa Klausa Wowereita, burmistrza Berlina: Ich bin Schwul, und das ist auch gut so!. Jestem gejem, i tak jest dobrze! Natomiast Klaus Wowereit ma poważne szanse zostania w niedalekiej przyszłości kanclerzem Niemiec.

3.Władze Polski powinny się wstydzić, gdy spojrzą na dzisiejszą Republikę Południowej Afryki

W Polsce był ongi „komunizm”, natomiast w Republice Południowej Afryki apartheid. Mniej więcej w tym samym czasie zawaliły się oba te chore, obłędne systemy, które miały przecież trwać wiecznie, z widokami na świetlaną przyszłość. I co my teraz mamy: w RPA, po tamtejszej transformacji, powołano Komisję Prawdy i Pojednania, i jakoś czarni i biali potrafili i potrafią ułożyć sobie partnerskie relacje (a czarnoskórzy Afrykanie doznali chyba więcej krzywd ze strony białych, niż w Polsce ogół narodu ze strony trudnych niekiedy do ukonkretnienia „komunistów”, przy całym szacunku dla tych, którzy rzeczywiście cierpieli w naszym kraju). Natomiast jeśli chodzi o stosunek do „odmiennych” seksualnych orientacji, to w Republice Południowej Afryki już od całkiem dawna możliwe są małżeństwa jednopłciowe! To wyjątek na tamtym kontynencie, rzecz jasna, ale czy nie powinniśmy schylić czoła?

Pozwolę sobie przytoczyć przejmujące swą głębią i szlachetnością słowa, które wypowiedział Albie Sachs, sędzia trybunału konstytucyjnego RPA, gdy dziesięć lat temu rozpatrywano „legalność” małżeństw jednopłciowych:

„W przypadku gejów historia i doświadczenie uczą nas, że zranienie nie wynika z nędzy bądź bezsilności, ale z niewidzialności. Chodzi o skażenie pożądania, o naznaczenie spontanicznej cielesnej czułości aurą perwersji i wstydu, o zakazanie miłosnej ekspresji, o odmowę pełnego obywatelstwa w społeczności, ponieważ jesteś tym, kim jesteś…”

Tak przy okazji: o uznanie tego prawa do spontanicznej ekspresji miłości i czułości walczą w swej wspaniałej książce Kiedy kobieta kocha kobietę wspaniałe dziewczyny… Jak wypowiedziała się w przytoczonym tam wierszu Yga Kostrzewa:

Mówię, ze żyję
bo urodziłam się
z prawem do tego
(…)
happy endem będzie
dopiero śmierć
kiedy nasze czyny
będą spisane
a życie odejdzie
w zapomnienie

Natomiast Arcybiskup Desmond Tutu, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, przewodniczący południowoafrykańskiej Komisji Pojednania w latach dziewięćdziesiątych, w przedmowie do wydanej niedawno w Anglii (i w niemieckim przekładzie) książki Challenging Homophobia (nieskromnie dodam, że jest tam i mój tekst o walce z homofobią w Polsce Kaczyńskich i Giertycha), napisał takie słowa:

„Dyskryminacja i prześladowania z powodu orientacji seksualnej są równie niesprawiedliwe jak zbrodnia rasizmu. Homofobia jest zbrodnią przeciw ludzkości. Pokonaliśmy apartheid. Pokonamy i homofobię.

Zacytowany fragment wypowiedzi południowoafrykańskiego sędziego pochodzi z podręcznika Unii Europejskiej Compass (w wersji angielskiej). Podręcznika do edukacji młodych ludzi w zakresie praw człowieka, tego podręcznika, który Roman Giertych uznał za przejaw „promocji homoseksualizmu” i wycofał ze szkół, natomiast szefa Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli – za zaakceptowanie tej książki – wycofał z pracy.

4. Bo inaczej….

Zaprawdę, powiadam wam, dupa!
(Jacek Kochanowski)

Przepraszam, bardzo przepraszam potencjalnych czytelników tego tekstu, za skalanie go nazwiskami Giertycha et hoc genus omne. Przepraszam też Arcybiskupa Desmonda Tutu, za podobnie wyśmienite towarzystwo. Ale cóż, świat nie jest z jednej bryły (i jakież to szczęście!), ani też nie należy żywić iluzji „białej lilii”, jak powiadają Amerykanie. Więc cóż, trzeba walczyć o swoje. Trzeba więc

(ach, te polskie litery!)

I nikogo nie przepraszać, bo za co! Jesteśmy wszak normalnością samą, naturalnie usankcjonowaną obocznością, wariantywnością może ( jak kto woli)

Tak więc żyjmy, kochajmy i bądźmy

Bo inaczej, drogie lesbijki i drodzy geje, drodzy biseksualisci i drodzy/drogie transy także, drodzy queerowcy wreszcie, i ci wszyscy, którzy nie chcą być nijak zaszeregowani, i którzy chcą żyć tak jak chcą, po prostu,

Bo inaczej drodzy drodzy, będzie tak, jak mawia dochtor Jacek Kochanowski, czołowy przedstawiciel intelektualnego zaplecza homolobby (ale gdzież mu tam do psorów mendoweszkoznawstwa et tutti quanti), bo inaczej, myli pajstwo,

zaprawdę, powiadam Wam,

Krzysztof Zabłocki anglista, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, tłumacz literatury angloamerykańskiej i francuskiej, autor szkiców, członek zarządu Stowarzyszenia Lambda Warszawa; wielbiciel jamników, Indii, kina Viscontiego, Kazi Szczuki, campu, Pałacu Kultury i Karl-Marx-Allee w Berlinie

Autorzy:

zdjęcie Krzysztof Zabłocki

Krzysztof Zabłocki

Anglista, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, tłumacz literatury angloamerykańskiej i francuskiej, autor szkiców, członek zarządu Stowarzyszenia Lambda Warszawa; wielbiciel jamników, Indii, kina Viscontiego, Kazi Szczuki, campu, Pałacu Kultury i Karl-Marx-Allee w Berlinie.

32 komentarzy do:Słowo na Paradę

  • emo

    [Re: Słowo na Paradę]

    świetny, świetny, świetny, świetny i jeszcze raz świetny tekst. :)

  • Erico

    [Re: Słowo na Paradę]

    i tak trzymac!

  • Chagrin

    [Re: Słowo na Paradę]

    Czy ja wiem czy taki świetny. Jak się już krytykuje Niesiołowskiego to w kierowanych przeciwko niemu manifestach nie należy przyjmować jego ordynarnej retoryki. Ja przyznam szczerze, że bardzo nad tym ubolewam, że zamiast otwartej dyskusji w kuluarach o słusznej potrzebie legalizacji związków partnerskich, ta walka o „równość” i „normalność” przeradza się w uliczne zadymy oficjalnie nazywane paradami, beztreściowe manifesty i przepychanki na słowa.

  • Jacek

    [Re: Słowo na Paradę]

    Poprawcie błąd: piszemy BEZCZELNY, a nie beszczelny.

  • detrollator

    [Re: Słowo na Paradę]

    wersja BESZCZELNY jest celowa. taka pisownia promowana była ongiś przez MW.

  • emo

    [Re: Słowo na Paradę]

    wlaśnie tak, mlodzież wiadoma miała na transparencie napis: „precz z beszczelną promocją homoseksualizmu”, śmialiśmy się z tego dłuuuuuuuuugo

  • Homioko

    [Re: Słowo na Paradę czyli bełkot pseudokapłana]

    W moim odbiorze treść tego artykułu jest przerażająco i żenująco niska, zwłaszcza jak na tak utytłanego w tytuły /nałkowe ;-) że się tak wyrażę/ autora. Zamiast rzeczowej i mądrej, konkretnej postawy i takiejże dyskusji merytorycznej, ‚utytłowany’ autor posługuje się retoryką jakby stricte pyskówkową. No cóż, skoro tacy utytłowańcy uniwersyteccy kreują życie intelektualne i społeczne, to nie jest w stanie już zadziwić mnie, że istnieje tak niski poziom moralno-intelektualny w narodzie – język pyskówek, szyderstw, szczekactwa vel szczeniactwa i nieokiełznanego rozumnym, spokojnym myśleniem -jakie przedstawił autor ocenianego tu artykułu- służy niewątpliwie nietolerancji społecznej wszelkiego rodzaju. – Jako przykład: jakby wychwalanie niejakiego Palikota i to za co? Za to, że nawołuje jawnie do mordów księży? I to ma być tolerancja?!?! To już było i za czasów nazizmu niemieckiego i za czasów komunizmu. -Przypomnę tylko utytłowanemu autorowi artykułu, że to były systemy społeczne totalitarne, które bezwzględnie mordowały nie tylko księży ale wogóle ludzi inaczej myślących niż dyktarorzy. Ludzie-pachołkowie owych totalitarnych, zbrodniczych systemów MORDOWALI TAKŻE POLAKÓW, ŻYDÓW, INNE NACJE ORAZ… HOMOSEKSUALISTÓW.
    Proponuję mieć to na uwadze i domagając się tolerancji społecznej, najpierw samemu być tolerancyjnym i mądrym /i to zwłaszcza kieruję do intelektualistów, których ponoć w środowiskach gejowsko/lesbijskich nie brakuje – ponoć… bo po przeczytaniu powyższego artykułu mam nieodparte wątpliwości.

    Podzielam opinię napisaną przez Chagrin, że niestety ‚ ta walka o „równość” i „normalność” przeradza się w uliczne zadymy oficjalnie nazywane paradami, beztreściowe manifesty i przepychanki na słowa.’

  • sceptyk

    [Re: Słowo na Paradę]

    dyskusja na argumenty – ale z kim? z Giertychem, z kaczorami? To niewykonalne. A poza tym w powyzszym tekscie tez padają argumenty, trzeba je dostrzec. A dyskutowanie bez konca z „ekspertami” zapraszanymi do programu Pospieszalskiego na przyklad jest czyms absolutnie bezcelowym i bezsensownym. Poza tym ci „moralisci” zawsze w stosownej chwili wyciągna zza pazuchy goly zadek Adlera. A na koniec: istnieje tez cos takiego jak ironia, kpina, satyra.

  • zośka

    [Re: Słowo na Paradę]

    najlepsze słwo na paradę w historii homików! gratuluję!! queer-avanti!!! na warszawę!!

  • LL

    [Re: Słowo na Paradę]

    Świetny tekst. Bardzo mi się podoba elokwencja autora i jego ton :) Wprawia w taki dobry nastrój wypływający z wewnętrznej akceptacji i zrozumienia samego siebie. I tego życzę – bo to bardzo potrzebne – trzydziestu kilku milionom Polaków niezależnie od ich orientacji w terenie i nie tylko. Poparadujcie chociaż raz w roku i radujcie się z tego kim jesteście. Amen.

  • antoś

    [Re: Słowo na Paradę]

    homioko wyluzuj.

    CELEBRUJ na paradzie swoje pedalstwo, tylko to!

  • homo

    [Re: Słowo na Paradę]

    „Podzielam opinię napisaną przez Chagrin, że niestety ‚ ta walka o „równość” i „normalność” przeradza się w uliczne zadymy oficjalnie nazywane paradami, beztreściowe manifesty i przepychanki na słowa.”

    No w sumie lepiej siedzieć w domu, albo pójść na spacer nad rzekę? Pewnie, a po co czas tracić. Czy musimy o coś walczyć, samo się wywalczy, jak nas w społeczeństwie nie będzie to przecież kto powie, że homo są agresywni? No przecież sami się o to prosimy…
    Sorry Homioko, nie podoba mi się to myślenie.

    Takie zabiegi retoryczne, jakie zastosował szanowny Autor tekstu powyżej, to dobra droga. Ileż można siedzieć w martyrologii?

  • Chagrin

    [Re: Słowo na Paradę]

    Drogi Homo, z wielkim przekonaniem zapewniam Cię, że w obecnych czasach większość naszych praw dosłownie sama by się wywalczyła gdyby nie parady. Dlatego ja nie wierzę w żaden humanistyczny, czy dydaktyczny wymiar takich przedsięwzięć, bo tu chodzi przede wszystkim, żeby się zabawić na Placu Bankowym i tyle. Cynizm organizatorów tychże manifestacji polega na tym, że z pustej i zupełnie bezideowej imprezki ulicznej robią ceremonię narodowej rangi. Bez względu na to, jakie szlachetne łatki panowie propagandziści przypną temu spektaklowi, zawsze będzie to w moich oczach manifestowanie swojej seksualności.

  • tama

    [Re: Słowo na Paradę]

    taaaa, pewnie prawa kobiet też by się same wywalczyły, gdyby nie ordynane palenie staników, a czarnoskórzy swoimi manifestacjami tylko opóźnili dzień, kiedy wolno było im wejść do kawiarni….

  • Chagrin

    [Re: Słowo na Paradę]

    Toteż mówię: „w obecnych czasach”. W przeszłości, kiedy dyskryminacja i nietolerancja była faktem, to takie manifestacje miały oczywiście swoje uzasadnienie. Teraz żyjemy w innej epoce, kiedy tolerancja została już wywalczona (przynajmniej w dużej części), teraz pora zabiegać o akceptację, a tej nie da się wymusić paradami, tylko racjonalną i przyzwoitą postawą. I tu wcale nie mam na myśli tego, żeby siedzieć cicho w szafie, tylko żeby o swojej seksualności nie wrzeszczeć.

  • homo

    [Re: Słowo na Paradę]

    ale jak mamy „nie wrzeszczeć o naszej seksualności” Chagrinie, kiedy rzecz rozchodzi się właśnie o seksualność. Tylko i wyłącznie z tego powodu nas nie lubią.

  • wacek

    [Re: Słowo na Paradę]

    nie masz racji Chagrin i siejesz tylko defetyzm. Czasem trzeba wrzeszczeć, a przynajmniej raz w roku pokazać, że jest nas dużo. Parady w Polsce mają charakter polityczny. Zabawy jest niewiele – ot, parę platform, kilka drag queen. Walka o tolerancję zaczęła się w podobny sposób w USA, potem była Europa Zach., musimy przejść przez to my. Nie ma innej drogi. Swoją drogą spytaj organizatorów, czy łatwo im było zorganizować przemarsz w tym roku. Zapewniam, że było trudniej, a urzędnicy robili wszystko, żeby do tego nie dopuścić i maksymalnie utrudnić. Gorzej niż za czasów Ohydnego Konusa

  • Tama

    [Re: Słowo na Paradę]

    Chagrin, trudno sobie wyobrazić jakiekolwiek prawa dla nas w kraju, gdzie tylko 15% osób zna osobę homoseksualną. Pamiętam, parę lat temu był to 1% i to się fajnie zmienia. Celem akcji ulicznych na tym etapie jest pokazanie swojej obecności, co wzbudza dyskusję społeczną i pozwala zaistnieć tematowi praw osób homo w przestrzeni publicznej. Wszystkie kraje to jakoś przechodziły.
    Swoją drogą, wpadnija na Paradę ;-) Zoaczysz, że jest to impreza wbitnie ideowa i nie ma nic wspólnego z Twoimi wyobrażeniami. Przychodzą tam ludzie, którym na czymś zależy i mają odwagę to amanifestować. DO tego jest to dzień radości, moja przyjaciółka powiedziałą wczoraj „Nasze Święto”. I faktycznie tak jest. To nasz specjalny dzień, tak ak Dzień Górnika ;-) )) Tak to traktujemy. Nasi HeteroPrzyjaciele to szanuja i chodzą z nami na Paradę. Po pierwszym razie KAŻDY mówi, że to było wielkie przeżycie, sponaniczna, pozytywna impreza, dostają energetycznego kopa i zastrzyk wiary w ludzi. Pozdrawiam wszystkich ludzi, którym na czymś zależy ;-)

  • Odpowiedź dla Tama:

    [Re: Słowo na Paradę]

    Pozdrawiasz wszystkich ludzi, którym na czymś zależy? Czyli obojętnie na czym tak? Na wystawianiu innych do wiatru, przez niektórych doktrynerów, czy zwolenników np. wieszania czy zagazowywania homoseksualistów też? – bo oni przecież również wiedzą czego chcą /no np. kasy po homoseksualistach pozostałej ewentualnie/… Pozdrawiasz wrogóe tolerancji tylko dlaczego, czy „w imię” rzekomej, obłudnej „tolerancji”, aby tylko było ‚fajnie’, ‚gites’ czy na topie; byle wkoło było wesolo, t.zn. była zadyma?
    No cóż różne bywają zboczenie i kółka zainteresowań, gusta i guściki. Ale z taką naiwną beztroską nie utożsamiam się osobiście.
    -Trzeźwe myślenie bardzie mi odpowiada.

  • Odpowiedź dla Tama, p.s:

    [Re: Słowo na Paradę]

    Jeszcze jedno, nie musisz się od razu złościć na mnie ani mnie obrażać -w imię tolerancji- z powodu tego, że mam nieco odmienne od Ciebie zapatrywania na niektóre sprawy.
    Otóż chcę zauważyć jeszcze jedną sprawę, którą poruszyłaś w swoim poście. Sprawę procentów rzekomej znajomości, bądź nie, homoseksualistów w społeczeństwie /jak się domyślam polskim?/.
    Po pierwsze nie wierzę statystykom – one są zawsze robione na czyjeś zamówienie aby zamawiający, podobnie jak wizytówką, mógł się nimi afiszować dla własnych celów i zysków. Dlatego statystyki zazwyczaj nie odzwierciedlają oczywistej rzeczywistości, a tylko to, co chce zamawiający.
    Oprócz tego Twoje dane są dodatkowo absolutnie dla mnie nie przekonywające z tego prostego powodu, że ani nie podajesz skąd owe ‚statystyczne’ 15% i 1% wzięłaś ani jakiej grupy ankietowanych dotyczą.
    Tolerancyjnie więc nie mam nawet minimalnych podstaw przekonywujących do przyjęcia Twojej argumentacji.
    Tolerancyjnie też uważam, że absolutnie nie muszę podzielać Twoich przekonań.

  • Odpowiedź Chagrin i Homioko

    [Re: Słowo na Paradę]

    Podzielam Wasze podejście do sprawy.

  • Chagrin

    [Re: Słowo na Paradę]

    No właśnie. Problem w tym, że w Polsce mamy tylko tolerancję. Homoseksualistów w naszym kraju wprawdzie nie prześladuje, ale ich obecność znosi się z dużą trudnością. Cały swój majątek jestem postawić na to, że gdyby środowiska gejowskie zaniechaliby parad równości, to w ciągu kilku lat odsetek homofobów w Polsce spadłby z 60% do 20% i ograniczałaby się tylko do katolickiej ekstremy spod znaku Terlikowskiego i Najfeld. Oczywiście przy takim poparciu społecznym, kwestia rejestracji związków partnerskich par jednopłciowych byłby niemalże sprawą palącą.

    Nie wierzę w żadnym razie, że parady służą temu, by pokazać znaczną liczebność gejów w Polsce. Przecież nawet każdy homofob o tym wie, że istniejemy i jest nas około tych 2% w populacji. Więc o czym my tu rozmawiamy? Czy myślisz, że na to, że jak homofob usłyszy w telewizji, że w paradzie 4 tysiące osób, to coś go drgnie?

    Powoływanie się na przykłady Europy Zachodniej i Ameryki bardzo mnie dziwią. Już kiedyś toczyła się o tym dyskusja na tym portalu. Czy Ty w ogóle widziałeś zdjęcia z parad niemieckich i holenderskich? Przecież to najniemożliwsza sodoma. Nie mów, że Cię to kręci. Należy tylko mieć nadzieję, że te zwierzęce obyczaje z zachodniej granicy nie trafią na polskie ulice.

    Tama, tylko czemu z tym świętem wychodzić na ulicę. nie porównuj tego do dnia Dnia Górnika, bo to zupełnie inna sprawa. Ja bym raczej paradę równości porównał do ulicznych procesji Bożego Ciała. I jedno i drugie budzi mój sprzeciw, dlatego, że z okazji tychże „świąt” manifestuje się swoje prywatne sprawy. Gej czy lesbijka na paradzie równości demonstruje swoją seksualność, czyli sferę prywatną, a katolik na procesji również sygnalizuje swoje wyznanie, która jest sprawą sumienia a więc i też prywatną.

    Nie, na paradę nie wpadnę. Iść w ramię w ramię z panem z Gaylife’u, z SLD-owskimi karierowiczami, i z PZPR-owskimi dinozaurami? To nie dla mnie.

  • przez Odpowiedź dla Chagrin i Homioko:

    [Re: Słowo na Paradę]

    Podzielam Wasze podejście do sprawy.

    Pozdrawiam :-)

  • do: Badania COBOS

    [Re: Słowo na Paradę]

    Czy znasz może także jakieś inne, alternatywne źródła informacji? Bo akurat to wydaje mi się dość tendencyjne i mało wiarygodne.

  • do: Badania COBOS, p.s:

    [Re: Słowo na Paradę]

    Albowiem… „wystarczy trochę czytać i się wie wiecej”

    ;-)

  • do: Badania COBOS, p.s:

    [Re: Słowo na Paradę]

    Wybacznie, ale nie mogę się powstrzymać żeby nie napisać także:
    Jeśli czyta się trochę i myśli też tylko trochę, to wie się TROCHĘ.
    Jeśli zaś czyta się więcej i z różnych źródeł, to wie się więcej różnych spraw oraz szerszy ogląd rzeczywistości.

    P.s: Jeśli mylę się, to mnie poprawcie – ale z merytorycznym uzasadnieniem proszę.
    ;-)

  • gadu gadu

    [Re: Słowo na Paradę]

    My tu gadu – gadu a PARADA BRONI SIĘ SAMA!!!! ;-) ))))

  • Obronca wszystkich z Koziej Wólki

    [Re: Słowo na Paradę]

    Chargin pisze : ” Caly swój majatek jestem postawic na to…….”
    To ile masz krów, a ile mórg ?

  • Chagrin

    [Re: Słowo na Paradę]

    Taka prawda, że niewiele bym się wzbogacił na takim interesie. Bukmacherzy nie wypłacają dużo za takie przewidywalne zakłady.;)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa