- homiki.pl - http://homiki.pl -

Poparcie dla 14-latki – pikieta

Również i my pisaliśmy o sprawie 14-latki, która jest w ciąży (media spekulują, że być może ciąża nie jest wynikiem gwałtu, ale z uwagi na wiek dziewczyny – na pewno czynu zabronionego), a której ksiądz i działaczki ruchu prolajf nie pozwoliły na przerwanie ciąży. Wdarli się na teren szpitala, w którym miało dojść do legalnej aborcji. Bodaj po raz pierwszy w Polsce nagłośniono działania fanatyków katolickich.

Możesz pomóc w ich powstrzymaniu. Przyjdź na piątkową pikietę, wyślij list do Ministra Sprawiedliwości!

W piątek, 13 czerwca, o godz. 18:00 pod Sejmem zbieramy się, żeby wyrazić swoje wsparcie dla 14-letniej dziewczyny w ciąży, pozbawionej możliwości wyboru oraz prywatności i szacunku przez instytucje państwowe.

Przybądźcie jak najliczniej. Pikieta będzie utrzymana w spokojnym tonie, nie chcemy brać udziału w wojnie o los dziewczyny – ale nie możemy milczeć, kiedy państwo poddaje dziewczynę w tak bardzo trudnej sytuacji dodatkowej opresji i kiedy organy państwowe nie przestrzegają obowiązującego prawa.

podajemy za Fundacją Feminoteka (www.feminoteka.pl)

Na stronie Feminoteki znajduje się wzór listu, który możesz wysłać do Ministra Sprawidliwości! [1]

Poniżej wklejamy fragment wstępniaka Wojciecha Maziarskiego, redaktora naczelnego tygodnika Newsweek Polska [2]

Terror antyaborcyjny

Już kilka dni wcześniej można było zaobserwować mobilizację na prawicowych forach internetowych, gdzie informowano o adresie szpitala, terminie zabiegu, wzywano do telefonowania, wysyłania listów, przyjeżdżania. Na bieżąco publikowano doniesienia z frontu: już jedzie ksiądz z Lublina, już rozmawialiśmy z kierownictwem szpitala… Samozwańczy „obrońcy życia” złożyli wniosek o pozbawienie matki dziewczynki praw rodzicielskich.

Tu musi wkroczyć państwo. Twardo i zdecydowanie. Musi zapewnić zgwałconemu dziecku realizację ustawowego prawa do legalnej aborcji. Musi zidentyfikować i przykładnie ukarać organizatorów akcji szczucia i psychicznego terroryzowania dziewczynki, jej matki oraz lekarzy. Musi też zidentyfikować i ukarać osoby odpowiedzialne za złamanie tajemnicy lekarskiej i przeciek informacji do antyaborcyjnych fanatyków. Słowem – musi pokazać siłę i obronić samotną rodzinę przed terrorem ekstremistów.

Póżniej być może trzeba będzie pójść za przykładem USA, gdzie uchwalono ustawę o swobodzie dostępu do klinik, zakazującą blokowania wejść. W wielu amerykańskich miastach i stanach wprowadzono przepisy zakazujące demonstrantom zbliżania się oraz telefonowania do pacjentów, lekarzy i klinik. Wokół gabinetów wprowadzono strefy buforowe, do których nie wolno wchodzić demonstrantom (od ok. 10 metrów w Massachusetts do ok. 30 metrów w Kolorado).

Przede wszystkim jednak pod znakiem zapytania staje sens utrzymywania obecnej ustawy antyaborcyjnej. Była ona wynikiem kompromisu między zwolennikami i przeciwnikami prawa do przerywania ciąży. Najwyraźniej obóz antyaborcyjny odrzuca dziś ten kompromis. A skoro tak – to może warto wrócić do sprawy i poddać ją pod referendum?

Z tym kompromisem redaktor Maziarski przesadził. To jest kompromis wyłącznie między Kościołem katolickim, a ówczesnymi politykami. Uwag społeczeństwa nie uwzględniano (wciąż Kościół boi się referendum). Na początku lat 90-tych działaczki pierwszych organizacji kobiecych zebrały ponad milion podpisów w sprawie legalnej aborcji.

Co nie zmienia faktu, że trzeba zapobiegać fanatykom wszelkiej maści!

(mt)