Mosqitoo o ich czarnym elektro i równości

Zespół Mosqitoo to duet, w skład którego wchodzą: kompozytor i producent – Rafał Malicki oraz wokalistka i autorka tekstów – Monika Głębowicz. Są nowatorscy i nie boją się iść pod prąd. Nie dają się też zaszufladkować. Bardzo szybko wypracowali sobie własne oryginalne brzmienie, które łączy w sobie pop, r’n’b oraz klubowe rytmy wymieszane dokładnie z łagodniejszą, bądź bardziej agresywną elektroniką. Starcie pomysłów oraz talentów Moniki i Rafała zaowocowało premierą ich debiutanckiego albumu „Mosqitoo music”, którego wydawcą stał się Kayax – wytwórnia należąca do samej Kayah. Machina ruszyła. Masa koncertów i występy na festiwalach, konkursy i plebiscyty, nagrody, a wśród nich opolska SuperJedynka w kategorii Płyta alternatywna… To wszystko ma na swoim koncie zespół Mosqitoo.

Dziś duet promuje swój najnowszy, drugi w karierze krążek. Tym razem sterylna elektronika, połamane bity, klubowe dźwięki, gitarowe riff'y oprócz popu i r'n'b zostały połączone także z czarnymi dźwiękami, hip hopem – stąd tytuł płyty – „Black Electro”.

Z zespołem Mosqitoo rozmawia Adrian Nychnerewicz.

Od premiery Waszej drugiej płyty minął już pewien czas. Wiecie już, jak została ona przyjęta i odebrana przez słuchaczy – waszych fanów, krytykę… Zadowoleni?

Jesteśmy zadowoleni, bo do tej pory płyta sprzedała się kilkakrotnie lepiej niż poprzednia, a mamy nadzieję, że na tym nie koniec. Docierają do nas recenzje te formalne, które bardzo nas cieszą i te z tak zwanej 'poczty pantoflowej' – również satysfakcjonujące. Zwłaszcza, że w zdecydowanej większości opinii nowa płyta jest uważana za lepszą od debiutu, ciekawszą i dojrzalszą. Miło nam się czyta, gdy jakiś krytyk pisze o płycie Mosqitoo, że jest na światowym poziomie lub, że jest jedną z lepiej brzmiących płyt w Polsce w tym roku. Oczywiście swoją muzyką nie jesteśmy w stanie zadowolić wszystkich, ale przecież nie o to chodzi.

Obawialiście się tego, jak płyta zostanie oceniona? Czy zainteresuje ludzi?

Praca twórcza to bardzo delikatna materia i zawsze tak jest, że tętno wzrasta, kiedy dochodzi do konfrontacji ze słuchaczem. Nad „Black Electro” pracowaliśmy w studiu dwa lata i w chwili, gdy owoc tej pracy trzeba komuś pokazać pojawia się niepewność. Na szczęście byliśmy trochę spokojniejsi, ponieważ już podczas pracy nad materiałem osoby, które miały okazję poznać choć fragmenty nowej muzyki, były entuzjastycznie do niej nastawione i zdecydowanie powtarzały, że idziemy w dobrym kierunku.

„Black Electro” – tytuł mówiący i nakreślający w pewien sposób zawartość płyty. To celowy zabieg?

Słuchając bardzo różnej muzyki, na co dzień nie klasyfikujemy jej na gatunki. Jednak pracując nad płytą, świadomie skierowaliśmy pewne skojarzenie na taką klasyfikację. Chcieliśmy połączyć muzykę czarną z elektro, tak by powstał styl, który nazwalibyśmy black’n’electro. Oczywiście black’n’electro w naszym rozumieniu. Bo choć jest to czarne i elektro, to wynika z naszych kilkunastoletnich doświadczeń muzycznych oraz ze słuchania takich artystów jak Prince, Basement Jaxx, Outkast, Timbaland, Kraftwerk, The Knife, Miles Davis, Prodigy czy Chcemical Brothers. Ja uważam się za zdemoralizowanego przez elektronikę. Monika lubi więcej czarnych klimatów, ale tak naprawdę lubimy wszystko co dobre, świeże, nowe oraz kochamy tradycję. Dlatego połączenie nowoczesności wraz z cytatami z historii muzyki wydaje nam się inspirujące.

Jak wobec tego brzmi czarne elektro, czarna elektronika?

Brzmi nowocześnie, dynamicznie. Tak jak zimne, sterylne dźwięki rodem z elektronicznej szkoły berlińskiej mieszają się z ciepłymi sound'ami francuskich mistrzów, tak również rytm charakterystyczny dla muzyki klubowej przeplata się z czarnymi beatami dając, mamy nadzieję, solidną podstawę do melodyjności, która jest dla nas szczególnie ważna. Chcemy, by w każdej piosence był jakiś zaraźliwy, wpadający w ucho fragment. Chcemy, by muzyka Mosqitoo była niebanalna, ale jednocześnie jak najbardziej przebojowa.

Skąd wzięła się inspiracja hip-hopem i pomysł na to, by właśnie ten gatunek połączyć z muzyką elektroniczną?

Hip-hop jest tylko małą częścią całości i pewne jego elementy wydają nam się całkowicie naturalne w brzmieniu Mosqitoo. Stąd Monika rapująca oraz gościnny udział STUB’a z Sofy w dwóch piosenkach.

Czym tak naprawdę różni się Wasza druga płyta od debiutanckiego krążka „Mosqitoo music”? Jakie zmiany zaszły w Waszej muzyce?

Zawsze chcemy robić dwa kroki do przodu. Czujemy, że druga płyta jest bardziej przemyślana, spójna i dojrzała. Wciąż jest to zabawa dźwiękiem w formie i budowie krótkiej piosenki pop, ale jest wiele nowych elementów. Ta płyta jest chyba jeszcze bardziej konsekwentna.

Macie swoje ulubione piosenki z płyty „Black Electro”?

Wszystkie nasze numery są bardzo przemyślane i każdy ma dla nas w sobie to 'coś', co czyni go wyjątkowym. Zresztą, płyta stanowi całość, nic nie znalazło się tam przypadkiem. Nawet kolejność ma służyć temu, by „Black Electro” tworzyło swoją historię od „INTRO” do „OUTRO”.

Jak w Waszym przypadku wygląda praca nad płytą, tudzież pojedynczą piosenką? Jak przebiega proces twórczy?

Każdy z nas ma swoją działkę. Rafał jest producentem i kompozytorem, ja (Monika) piszę teksty. Tak to wygląda, gdyby na siłę rozgraniczać nasze role. Zaczyna się wszystko od wizji, jaką Rafał ma w głowie, potem przenosi to na dźwięki i powstaje pomysł, kierunek, często cały numer. Wtedy dołączam ja i wspólnie wymyślamy linię. Do tego dochodzą teksty, plus miesiąc pracy nad udoskonaleniami. I tak oto mamy gotowy utwór.

Wielu polskich artystów zamieszcza na swoich płytach covery, czyli znane piosenki wykonywane kiedyś przez kogoś innego. To tak naprawdę „pójście na łatwiznę”. Krążek „Black Electro” nie zawiera żadnej przeróbki, to od początku do końca Wasze kompozycje i pomysły. Myślę, że można Wam tego pogratulować. Nie „idziecie na łatwiznę”…

Na szczęcie nie narzekamy na brak pomysłów. Tak naprawdę moglibyśmy pracować 24 godziny na dobę. Oczywiście, zdarza nam się korzystać z tak zwanych coverów, jak w przypadku „Sweet dreams” – Eurythmix, czy „Anioł wiedział” („Holy Angel”) – Kayah, ale pod warunkiem, że na tej znanej bazie powstanie aranżacyjnie całkiem nowa kompozycja. No i zawsze jest poważny cel takiej zabawy. „Holy Angel” był prezentem urodzinowym dla Kayah. „Sweet Dreams” było dla nas wyzwaniem dwa lata temu, ponieważ musieliśmy, zgodnie z regulaminem festiwalu Top Trendy, wykonać jeden przebój innego artysty. Praca nad tym kawałkiem zajęła nam prawie miesiąc. I wiemy, że nie można wcale mówić o pójściu na łatwiznę w przypadku coverów. Jeśli to ma być całkiem nowe spojrzenie i nadanie danemu numerowi własnego stylu, to praca czasem jest znacznie trudniejsza, niż w przypadku komponowania własnej, nowej piosenki. Jak widać, my po covery sięgamy tylko w wyjątkowych okolicznościach.

Wasza muzyka jest nowoczesna i przebojowa. Dlaczego, mimo to, wciąż uchodzicie za artystów alternatywnych?

Pewnie ze względu na specyfikę polskiego rynku, gdzie jest miejsce głównie na bardzo popowe i podobnie brzmiące piosenki w sformatowanych stacjach radiowych. Te stacje boją się grać muzyki takiej, jak nasza może dlatego, że Mosqitoo to dźwięki mniej oczywiste. Nie jest to typowa alternatywa, ale za taką uchodzi. Mamy więc sytuację, w której dla jednych jesteśmy za bardzo alternatywni na pop, a dla drugich zbyt popowi na alternatywę. Idziemy więc własną drogą wciąż poszerzając grono odbiorców.

Czy czujecie się docenionymi muzykami?

Każda pozytywna opinia o naszej muzie oraz nagrody, wyróżnienia, przede wszystkim reakcje fanów sprawiają, że czasem się tak czujemy. Ale tak naprawdę takie poczucie jest i powinno być ściśle związane z tak zwanym głodem artystycznym. My nigdy nie chcemy czuć się syci. Zawsze chcemy gonić tego 'króliczka', tworzyć coś nowego i nie oglądać się wstecz. Dlatego tak naprawdę takie pytanie zadamy sami sobie dopiero za kilkadziesiąt lat.

Dlaczego postanowiliście wystąpić podczas gali finałowej Festiwalu Równości?

Szanujemy każdą publiczność i nie szukamy na siłę różnicy we wrażliwości pomiędzy ludźmi homoseksualnymi i heterykami. My gramy muzykę dla ludzi, którzy czują klimaty podobne do naszych. Każdy, do kogo docieramy jest dla nas cenny.

Jakie jest Wasze podejście do odmienności, także seksualnych?

Nigdy nie postrzegamy człowieka z perspektywy jego orientacji, bardziej interesuje nas dobro, jakie w sobie nosi. Gdybyśmy traktowali ludzi przedmiotowo, wtedy zamiast pierwszego pytania 'jak masz na imię?', zadawalibyśmy pytanie: 'jakiej jesteś orientacji seksualnej?'. Na szczęście, nie jest nam to do niczego potrzebne. Nie klasyfikuje się ludzi na lepszych i gorszych.

Jakie cele stoją w tej chwili przed zespołem Mosqitoo? Co chcecie osiągnąć?

Chcemy nagrywać coraz lepsze płyty. Chcemy kiedyś stworzyć coś takiego, co zaskoczy wszystkich totalnie. Coś, o czym będzie się pamiętało wiele lat. Mamy nadzieję, że kiedyś będziemy w stanie.

Dziękuję za rozmowę i życzę wszystkiego dobrego.

Szukaj Mosqitoo w planach koncertowych nieopodal Ciebie!

Autorzy:

zdjęcie Adrian Nychnerewicz

Adrian Nychnerewicz

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 238; nazwa: AdrianNychnerewicz

4 komentarzy do:Mosqitoo o ich czarnym elektro i równości




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa