Homoseksualna prehistoria – Krystian Lupa w Dużym Formacie

Tydzień temu w Dużym Formacie pojawił się interesujący wywiad Katarzyny Bielas z Krystianem Lupą.

Wybitny reżyser opowiada o swoim domu rodzinnym i homoseksualnych doświadczeniach, krakowskiej bohemie.

Oto fragmenty wypowiedzi:

Jak to było być gejem w Krakowie? Nie wiem, czy pan lubi to słowo, nie używało się go wtedy.

Starsze pokolenie homoseksualistów wypowiada je w cudzysłowie, wielu go nie cierpi. Zwłaszcza ci, którzy – jak w „Lubiewie” Witkowskiego – odczuwają nostalgię za czasami, kiedy trzeba było się chować w podziemiu, kiedy uprawiało się ekscytujące podchody, czerpało się swoistą perwersyjną rozkosz z podwójnego życia.

Moim zdaniem słowo „gej” jest potrzebne, bo przenosi całą rzecz w inny rejon, zawiera w sobie ładunek postawy, walki, jest hasłem, nawet homofobi są zmuszeni go używać.

No to jak to „drzewiej” bywało?

W latach 60. było mnóstwo ostentacyjnych gejów, to było wręcz teatralne, kawiarnie gejowskie to były teatry, w Krakowie, w Pradze, w Paryżu. Bywanie w takim gejowisku nigdy mnie jednak specjalnie nie nęciło, w ogóle nie kręciło mnie należenie do klubów, partii, stronnictw, a to też było stronnictwo.

Środowisko gejów odstręczało mnie maniakalną monotematycznością.

Mnie oczywiście fascynowały tematy seksualne i wszystkie perwersje związane z erotyką, narkotycznie mnie to wciągało, ale w tych kawiarniach było po prostu nudno.

Fascynowałem się pięknymi ludźmi, sam uważałem się za pięknego, bardzo na ten temat byłem wrażliwy. To było jak syndrom Doriana Graya, rodzaj dandyzmu czy neurotycznego donżuanizmu, prowadziłem np. dziennik z przygodami erotycznymi. Tych przygód było dużo, a głównie chodziło o to, żeby mieć kolekcję pięknych, których dokumentowałem, musiałem każdemu zrobić „dokumentalne zdjęcie”…

Wystawiał pan oceny za seks?

- Skąd pani wie? Tak. I za ciało, ideałem byłoby posiadanie atlasu antropologicznego pięknych ciał, pięknych twarzy, w ogóle pięknych indywiduów, które były moją własnością. Ten zeszyt powinien być gdzieś jeszcze w moich szpargałach, ale już dawno do niego nie zaglądałem. Skończyłem go uzupełniać zapewne w momencie, kiedy się mocno zakochałem. Zresztą permanentnie byłem zakochany.

(…)

No choć generalnie uwielbiałem to. Czułem, że ta agresja jest ambiwalentna, że ludzie nie umieją sobie z czymś, co we mnie widzą, poradzić.

To tak jak z homofobią.

Kiedy patrzę, jak ludzie toczą pianę z pyska albo czegoś kompletnie nie rozumieją, to widzę, że nie jest to tylko nieakceptacja, to jest uczucie głębsze, bardziej ukryte.

Nie zdają sobie sprawy, skąd się bierze intensywność ich agresji, że ona w gruncie rzeczy dotyczy ich samych i uderza w to, co permanentnie fałszują czy kamuflują. Nawet nie w orientację seksualną, ale w seksualność w ogóle, w samo sedno, w całą tę podziemną tajemnicę, w jakiej seksualność człowieka w naszej kulturze się przechowuje. Człowiek przenosi przez życie swój potencjał seksualny jak bombę, która ma kiedyś wybuchnąć, i w końcu zabiera ją z sobą do grobu.

To jest odruch atakowania białej wrony, agresji w obliczu niebezpieczeństwa.

Zetknął się pan z homofobią?

Nie sposób się nie zetknąć. Na szczęście nie wszedłem w życiu w takie zależności, w których mógłbym stać się ofiarą. Zawsze albo mi to zwisało, albo – tak jak mówiłem – sprawiało perwersyjną przyjemność.

Irytują mnie nasi politycy, którzy mówią: – Proszę bardzo, bądźcie sobie homoseksualistami, ale nie gadajcie o tym. Ale oni mogą mówić: „Moja żona to, moja żona tamto, moja małżonka lubi jajko”. Nie widzą, że bez przerwy gadają o swojej heteroseksualności, że jest ona w każdym zdaniu, w każdym przejawie ich ekspresji. Nie zdają sobie sprawy, co to znaczy powiedzieć: „Nie gadajcie o tym”. To tak jakby powiedzieć: „Nie bądźcie!”.

W ten sposób homoseksualiści żyli w naszym społeczeństwie przez wieki. Ukazała się niedawno ciekawa i ważna książka Krzysztofa Tomasika „Homobiografie”, taki apendyks do życia polskich pisarek i pisarzy. Autorowi możemy zawdzięczać nakłucie tego kamuflażu, także pokazanie osobowościowych i psychicznych konsekwencji.

Dla mnie homoseksualiści, którzy w jakiś sposób ruszyli i zaczynają coś zdzierać, są awangardą pewnego aktu, który stoi przed naszym społeczeństwem, kulturą.

Jakiego aktu?

Aktu ujawnienia własnej natury. Rozbicia, przynajmniej w sobie, kulturowych skamielin, które deformują nasze życie, zagradzają dostęp do czegoś, co moglibyśmy nazwać „życiową prawdą”, a co za tym idzie: dostęp do zgodnego z potencjałem naszej osobowości szczęścia.

Wyrzucili pana z reżyserii w łódzkiej szkole filmowej, gdzie trafił pan w 1970 roku, po ASP. Raz mówił pan, że za awangardę, raz, że za homoseksualizm. Dla wielu osób dawna łódzka szkoła ze słynnymi schodami, gdzie przesiadywał Polański, była mitem, enklawą wolności.

Nie wiem, czym była szkoła za czasów Polańskiego. To był mit jakiegoś bytu, który szybko się wzbił pod nasze biedne, komunistyczne niebo i szybko umarł, pozostały tylko resztki. Już na początku lat 70., kiedy tam studiowałem, mówiło się, że to nie jest już ta szkoła co kiedyś. Pytanie, dlaczego. Może 15 lat wcześniej była oazą wolności, ale potem ta wolność stała się jakąś manieryczną pozą.

Nie czułem się tam jak ryba w wodzie, jak swój wśród swoich. Chociaż

Chociaż?

- Zdobyłem szacunek dla mojej odmienności. Nie tylko homoseksualnej, nie było tam drugiego, kojarzonego z hipisami długowłosego, byłem z innego życia, z innej sfery.

Tam przełamałem się jednak, przestałem się kulić, byłem prowokacyjny, a to imponowało, miałem romans z chłopakiem z operatorki, plotkowano, że go deprawuję.

1 komentarz do: Homoseksualna prehistoria – Krystian Lupa w Dużym Formacie




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa