Posłowie Zatoki ostów

O literaturze mniejszości seksualnych zaczęło być w Polsce głośno po ukazaniu się Lubiewa Michała Witkowskiego w 2005 r. O książce pisano zarówno w prasie nisko- jak i wysokonakładowej, w mediach zorganizowano liczne spotkania i dyskusje. Prawdziwym fenomenem okazała się jednak gejowska jesień literacka 2007 roku, kiedy to w jednym czasie wyszło kilka ważnych powieści tego nurtu: Berek Marcina Szczygielskiego, Śmierć w darkroomie Edwarda Pasewicza, New romantic Michała Zygmunta i Ja czyli 66 moich miłości Bartosza Żurawieckiego.

Upłynniły się granice między literaturą gejowską a literaturą głównego nurtu, które tak mocno były obecne jeszcze na początku lat 90. ubiegłego wieku. To bardzo dobry sygnał. Literatura mniejszości seksualnych stała się dziś istotnym głosem, opisującym dynamiczną rzeczywistość minionych lat. Zaczęła też budować swoją historię. Upomniano się o zapomnianych pisarzy, wznowiono ważne książki, jak choćby Rudolfa Mariana Pankowskiego. Czas zapytać o kolejnych twórców. Jest ku temu okazja, bowiem po medialnym sukcesie Berka Marcina Szczygielskiego Instytut Wydawniczy „Latarnik” zamierza szerzej otworzyć się na literaturę gejowsko-lesbijską. Na pełne morze wypłynęła właśnie kolejna książka, Zatoka Ostów, zapomniana powieść Tadeusza Olszewskiego, która ukazuje się drukiem dopiero po dwudziestu latach. Czytelnikom wykarmionym na Witkowskim czy Żurawieckim, może się wydać niemodna, bowiem od tamtego czasu wiele się zmieniło nie tylko w kwestii obyczajowości, ale i języka. Dlatego do lepszego zrozumienia Zatoki Ostów potrzebny jest pewien komentarz, który pozwoliłby nam czytać ją krytycznie, a więc w kontekście historycznym.

Wyobraźmy sobie kraj, w którym nie ma gejów. To znaczy taki kraj, w którym geje muszą udawać heteryków. To bez wątpienia państwo totalitarne, w którym możliwa jest tylko jedna orientacja seksualna. Zatoka Ostów opowiada właśnie o takim heteromatriksie, który został zaszczepiony w umyśle głównego bohatera. Piotr żyje pod wpływem terroru heteroseksualnej tożsamości, którą wciąż musi konstruować, potwierdzać, choć tak naprawdę, w głębi duszy, czuje, że jest gejem. Odkrywa to powoli, stopniowo. Zdążył jednak zabrnąć o krok za daleko. Stworzył wokół siebie cały system pozorów, które utrzymują heteroseksualny świat: ożenił się, ustatkował, zdobył pozycję. Przekroczenie normy równałoby się z osunięciem w czyste szaleństwo. Co jednak zrobić z homoseksualnym pożądaniem, które im bardziej stłumione, tym mocniej powraca? Czy romans z młodym Anglikiem, poznanym podczas wakacyjnej podróży do Grecji, ma szansę na przetrwanie? Jak się zachować wobec żony, która dostrzega tę przemianę?

Te dylematy nie powinny nas dziwić. Książka, którą trzymacie Państwo w ręku, opowiada o burzliwej rzeczywistości wczesnych lat 80. minionego wieku. Polską wstrząsają niepokoje społeczne, rodzi się „Solidarność”, wybuchają robotnicze strajki, a potem stan wojenny. Czy Piotr może tak po prostu zostać homoseksualistą, gejem? Ujawnić się? W komunistycznym, lecz „solidarnym” państwie? Przecież jest Polakiem, Polska go potrzebuje. Co zrobić z miłością do Jeffa, jak ją ukryć? Co wybrać: homoseksualność czy obowiązek patriotyczny?

Zatoka Ostów nie jest jedynie gejowskim romansidłem, którego mogłaby oczekiwać współczesna demokratyczna popkultura. Miłosny wątek, tak czule i dbale wyeksponowany w greckim pejzażu, od początku zaczyna się komplikować. I nie są to bynajmniej komplikacje czysto romansowe. Z całą pewnością Piotr nie jest kryształową postacią. Wiele można mu zarzucić, choćby jego stosunek do żony Ewy, którą skłania do usunięcia ciąży. W końcu jego agresja będąca rezultatem homofobicznego przymusu ukrywania i udawania, obraca się przeciwko kobiecie. To dobrze rozpoznany mechanizm, którego skutki w pewnym sensie odczuwają wszyscy wokół. Piotr nie jest w stanie nawiązać szczerych i głębszych relacji z innymi. Ukrycie wiąże się z wykluczeniem i prowadzi do katastrofy, w której zapada się cała rzeczywistość. Powieść Olszewskiego skłania do wielu rozmyślań, także tych dotyczących uwewnętrznionej homofobii czy też homoseksualnej paniki. Ale nie tylko, wciąż bardzo ciekawy okazuje się wątek polityczny, który wzmacnia wydźwięk wspomnianych kwestii. Gdyby ta powieść ukazała się w swoim czasie, zostałaby albo całkowicie przemilczana, albo wywołałaby niejedną burzę. Piotr jawi się nam jako homoseksualny outsider „Solidarności”, będącej w istocie moralnie rygorystyczną formacją kulturową. Nieposłuszeństwo wobec solidarnościowego szantażu, z powodu którego Piotr wzbrania się przed politycznym zaangażowaniem, spycha go ostatecznie na margines. Piotr nie ujawnia nikomu swojej orientacji, bo nawet jeśli czegoś domyśla się Ewa, jego odmienność pozostaje w ukryciu.

Rzeczywistość społecznych przemian jest chaosem, którego bohater nie może zrozumieć, bo jego odmienność nie mieści się po żadnej ze stron. Szare społeczne tło homoseksualnego romansu stanowi miazgę ścierających się języków, z których Piotr na zawsze będzie wykluczony. Jeśli więc homoseksualność zostaje jakoś przez Piotra zamanifestowana, to właśnie jako antysolidarnościowa i jednocześnie antyreżimowa postawa. Innymi słowy, Olszewski stara się oddać konflikt, który rodzi się między publicznym a prywatnym, między patriotycznym obowiązkiem a intymnym pragnieniem. Pozostaje więc pytanie: czy Zatoka Ostów ma dziś szansę stać się tą brakującą, wzorcową (pierwszą?) powieścią gejowską fazy emancypacyjnej lat 80., która nie zaistniała w pełni. A może zaistniała, skoro trzymamy w ręku zapomnianą powieść z tamtych lat? Zostawiam tę kwestię czytelnikom.

Kim właściwie jest autor powieści, którą próbuję odkryć po 20 latach od jej powstania? Tadeusz Olszewski (ur. 1941) jest przede wszystkim dziennikarzem, który od końca lat 60. zajmuje się zawodowo turystyką. Poza podróżami, których nie sposób zliczyć, zawsze interesował się literaturą, zaistniał choćby jako popularyzator twórczości Emila Zegadłowicza i edytor kilku jego dzieł. W latach 80. pracował w redakcjach „Tygodnika Kulturalnego” oraz „Okolic”, opublikował wiele szkiców i recenzji, w tym również poświęconych kwestii homoerotycznej w twórczości Grzegorza Musiała, Witolda Jabłońskiego, Krzysztofa Boczkowskiego i Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego. Ciekawostką jest również szkic o Dzienniku Jana Lechonia, w którym Olszewski trafnie zinterpretował anty-homoseksualną paranoję wielkiego Skamandryty. Jako jeden z nielicznych krytyków miał odwagę przełamać tabu homoseksualności.

Z pewnością nieliczni wiedzą o tym, że Tadeusz Olszewski na łamach „Polskiej Miedzi” (29-31/1988), organu prasowego Kombinatu Górniczo-Hutniczego Miedzi w Lubinie, opublikował bodajże pierwszy w historii polskiej krytyki literackiej esej o problemach polskiej prozy homoseksualnej Inna miłość. O wątkach homoerotycznych we współczesnej prozie polskiej. Nie „Twórczość” na przykład ani też „Tygodnik Kulturalny” czy „Życie Literackie”, z którymi Olszewski jako krytyk współpracował, lecz właśnie „Polska Miedź” okazała się wówczas pismem gay friendly. Wspomniany szkic zamieścił Stanisław Srokowski, który – po usunięciu z wrocławskich „Wiadomości” w okresie stanu wojennego – został redaktorem „Polskiej Miedzi”, gdzie utworzył obszerny dział literacki. Otworzył Lubin na literaturę, organizując między innymi coroczne Spotkania z Literaturą Miłosną. Na jednym z nich wystąpił wówczas Tadeusz Olszewski, prezentując referat o wątkach homoerotycznych w polskiej prozie, który w całości został opublikowany na łamach „Polskiej Miedzi”. Brzmi to groteskowo, o ile nie surrealistycznie i można by śmiało włączyć ten fakt do przepastnej kroniki paradoksów PRL-u, jednak artykuł w „Polskiej Miedzi” dotyczył spraw całkiem poważnych. Olszewski, tropiąc homoseksualne wątki w prozie Iwaszkiewicza, Gombrowicza, Andrzejewskiego, Stryjkowskiego czy też Musiała, ze zdumiewającą szczerością i otwartością zdiagnozował problem niepewnej „obecności” polskiej literatury gejowskiej. „Polska norma obyczajowa – pisał wówczas – nie przewiduje tolerancji dla erotycznej odmienności. Każde odstępstwo od prokreacyjnego seksu małżeńskiego do niedawna jeszcze było uznawane wręcz za zamach na Boga, Ojczyznę i Ludzkość. Obyczajowość polską kształtuje jednak Kościół rzymskokatolicki, który nie stwarza erotycznej alternatywy, a seks pozamałżeński i nieprokreacyjny uważa za ciężki grzech. Narzucone przez ten Kościół normy moralne i seksualne głęboko zakorzeniły się w świadomości społecznej. Jednym z licznych skutków tego zakorzenienia jest niesłychane ubóstwo naszej literatury homoerotycznej. Trudno zresztą mówić o polskiej literaturze tego typu, jako że ogranicza się ona właściwie do wątków ubocznych, pełniących rolę drugoplanową, a częstokroć – zaledwie do odległych, delikatnych i enigmatycznych aluzji”. Pojawia się więc trafna diagnoza: „Społeczna nietolerancja dla homoseksualizmu oznacza w warunkach polskiej obyczajowości również brak tolerancji dla tematyki homoerotycznej w sztuce, a więc i w literaturze”. Niestety, ten dość obszerny, pionierski artykuł przebrzmiał bez echa. Kto mógł się spodziewać takich rewelacji po „Polskiej Miedzi”, przyzakładowym tygodniku o lokalnym zasięgu, poruszającym przyziemne problemy klasy robotniczej? A szkoda, bo dla Germana Ritza, który w latach 90. miał odwagę przełamać „zmowę milczenia” wokół polskiej literatury homoseksualnej, głos Olszewskiego okazałby się znakomitym punktem wyjścia, może nawet zweryfikowałby niektóre założenia szwajcarskiego slawisty. Szkic Olszewskiego uchylił drzwi homoseksualnej „szafy”, do której wtłoczono polską literaturę. Przygotował grunt do dyskusji, której nikt wówczas nie podjął.

Nie bez powodu przypominam aktywność krytycznoliteracką Olszewskiego. Okazuje się bowiem, że świadczy ona o dojrzałym podejściu emancypacyjnym i wyznacza osobistemu wyzwoleniu literackie cele, co z krytyka rychło uczyniło niemal gejowskiego pisarza. Sam zresztą przyznał się do tego w rozmowie z Markiem Obarskim, kiedy na łamach „Nurtu” (2/1988) opublikował pierwszy fragment przygotowywanej do druku powieści gejowskiej Zatoka Ostów. Przytoczę tę wypowiedź w całości: „Ta książka wynikła z chęci przełamania pewnego tabu, które funkcjonuje tak w polskiej obyczajowości, jak i w literaturze. A także z chęci wywołania fermentu i dyskusji, które zwykle prowokują u nas tzw. odważne powieści erotyczne. Słowo «odwaga» biorę jednak w cudzysłów, to bowiem, czego dotyczy Zatoka Ostów, jest być może pewnym novum w Polsce, ale nie w świecie. Pokazałem w tej powieści narodziny, trwanie i niespełnienie związku homoseksualnego, a zwłaszcza towarzyszące mu emocje, które – z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę – jakościowo niczym nie różnią się od uczyć towarzyszących miłosnym relacjom kobieta – mężczyzna. Pisarze amerykańscy analizą tej problematyki zajmowali się już w latach czterdziestych, np. Gore Vidal w 1948 wydał, dziś traktowaną jako klasyczne studium homoseksualizmu, powieść Miasto i kolumna (książka The City and the Pillar ukazała się w tłumaczeniu Andrzeja Selerowicza jako Nie oglądaj się w stronę Sodomy w 1990 r. – dop. T.K.). W 1951 James Baldwin opublikował rzecz o podobnej wymowie – Pokój Giovanniego (czyli Giovanni’s Room również w przekładzie Selerowicza wyszedł pt. Mój Giovanni w 1991 r. – dop. T.K.). W stosunku do tych powieści Zatoka Ostów nie jest więc książką odkrywczą, ale niewykluczone, że jest odkrywcza w warunkach polskich. Dotychczas bowiem żaden z naszych autorów nie pokusił się o jednoznaczne, bez osłonek pokazanie homoerotyzmu. Ja to zrobiłem, trochę z przekory, to prawda, ale przede wszystkim dlatego, że uważam problem za niesłychanie nośny literacko” („Nurt” 7/1988).

Zatoka Ostów nigdy nie wyszła w całości, pomimo iż znajdowała się w zapowiedziach na rok 1990 ówczesnej Młodzieżowej Agencji Wydawniczej, która upadła w trakcie ustrojowych przemian. Kolejne fragmenty powieści opublikowały natomiast „Okolice” (3/1989), „Polska Miedź” (13-14/1989) oraz trzy zeszyty „Okay’a” (1-3/1990), jednego z pierwszych gejowskich czasopism o profilu społeczno-kulturalnym, którego redaktorem przez krótki czas był zresztą Olszewski. Redakcja „Okolic”, gdzie z kolei Olszewski prowadził dział poezji, początkowo „kategorycznie odmówiła opublikowania fragmentów książki, motywując tę decyzję obawą przed zdemoralizowaniem czytelników i sprowadzeniem młodych chłopców na drogę pederastii”. Opublikowane fragmenty stanowiły łącznie dwie trzecie powieści. Warto może przypomnieć, że „Okay’a” wydawała warszawska Oficyna Wydawnicza L’Europe. Jej właścicielem był Włodzimierz Antos, który chciał również wypuścić na rynek serię polskiej prozy homoerotycznej. Zatoka Ostów po raz kolejny znalazła się w zapowiedziach wydawniczych. Plany jednak dość szybko się rozwiały, wydawca popadł w tarapaty finansowe, potem popełnił samobójstwo. „Okay” przestał wychodzić w 1993 roku. Tadeusz Olszewski nigdy już nie podjął próby wydania Zatoki Ostów. W ubiegłym roku udało mi się dotrzeć do pożółkłego maszynopisu i rękopisu powieści. Na ostatniej stronie widniała data ukończenia: 13 lutego 1988 rok.

Zatoka Ostów nie wyczerpała emancypacyjnego potencjału, który został przez Olszewskiego dostrzeżony w literaturze. Autor Zatoki znany jest także jako poeta, twórca siedmiu zbiorów poetyckich, w których można prześledzić proces kształtowania się homoseksualnej tożsamości. Dwa ostatnie tomiki Ciemna pamięć (1990) oraz Jesień z Audenem (1992) są otwarcie gejowskie. Ten drugi ukazał się zresztą w ramach serii „polskiej poezji homoerotycznej XX wieku” wydawanej przez oficynę Antosa. Z uwagi na polityczną odwilż po 1989 roku zbiory te znakomicie wpisywałyby się w „homoseksualny renesans” (pojęcie Błażeja Warkockiego) czy też „małą emancypację” literatury gejowskiej. Niestety, niewielki nakład w niszowych wydawnictwach spowodował, że zbiorów tych prawie w ogóle nie zauważono. W dodatku Jesieni z Audenem zaszkodziła dyskredytująca wówczas etykietka poezji homoerotycznej, bo jeśli nawet w prasie gejowskiej ów tom wierszy zyskał opinię znakomitego cyklu erotyków, to niestety nie spotkał się z powszechnym uznaniem. Zbiór ten okazał się ostatnim i chyba najcenniejszym dokonaniem poetyckim Olszewskiego, który po przełomie 89 roku, dzieląc los wielu pisarzy, wypadł z literackiego obiegu.

Nie ulega jednak wątpliwości, że przypomniane tutaj teksty Olszewskiego stanowią ważne punkty na homoliterackiej mapie Polski, a może nawet Europy, skoro fragment Zatoki Ostów (prawie cały rozdział VI) został umieszczony w niemieckiej antologii polskiej prozy homoseksualnej Diskrete Leidenschaften (1988), pod redakcją Wolfganga Jöhlinga; jej polska wersja – Dyskretne namiętności – ukazała się, ale już bez tekstu Olszewskiego, w 1992 roku nakładem poznańskiego wydawnictwa Softpress. Ponadto dwa wiersze z Nocnego wariantu (1986) zamieścił słoweński poeta i działacz gejowski, Brane Mozetič, w redagowanej przezeń antologii dwudziestowiecznej poezji homoerotycznej Drobci stekla v ustih (1989). Dzięki Olszewskiemu mgliste początki polskiej literatury gejowskiej, zyskują dodatkowy odcień w coraz to barwniejszej – jak sądzę – tęczy, okalającej nadwiślańską literaturę. Dodam na zakończenie, że trwają również przygotowania do publikacji wyboru wierszy Tadeusza Olszewskiego. Tropiki smutku ukażą się najpewniej jesienią przyszłego roku.

Tekst stanowi posłowie do najnowszego wydania powieści

Tadeusz Olszewski Zatoka Ostów
Wydawca: Instytut Wydawniczy Latarnik
Objętość: 208 stron
ISBN: 978-83-60000-24-3
EAN: 9788360000243
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 138 mm x 205 mm
Dystrybutor: Firma Księgarska Jacek Olesiejuk
Data ukazania się: 1 czerwca 2008
Cena: 29,90 zł.

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Kaliściak

Tomasz Kaliściak

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 234; nazwa: tomaszkalisciak

305 komentarzy do:Posłowie Zatoki ostów

  • ewaeva

    [Re: Posłowie Zatoki ostów]

    No proszę, dystrybutorem jest mój nauczyciel z LO:D
    Artykuł ciekawy, świetny pomysł z odkurzeniem zapomnianej powieści, kto wie, co jeszcze kryje sie w szufladach z tamtego okresu:)

  • drapieżnik

    [Re: Posłowie Zatoki ostów]

    ciekawa rzecz, gdzie można kupić?

  • marty

    [Re: Posłowie Zatoki ostów]

    data ukazania sie to 1 czerwca jak wynika ze stopki, ja tez czekam na te ksiazke!!

  • gejmBoy

    [Re: Posłowie Zatoki ostów]

    czyli musiała runąć komuna i IV RP żeby wyszła „Zatoka Ostów” :D

  • Krzysztof

    [Re: Posłowie Zatoki ostów]

    bardzo się cieszę, że ta powieść się ukaże :)

  • KczK

    [Niesamowite! a jednak miałem rację :) ]

    Ja dobrze pamiętam, czytałem te fragmenty i wywiad w poznańskim „Nurcie” w 1988, był to wtedy obyczajowy szok. Później, jak już Lubiewo, Rudolf Pankowskiego itp. stały się głośne niejednokrotnie pytałem P. Mareckiego i innych „luminarzy”, literaturoznawców itp. o tę pozycję wymieniając jedynie tytuł (nazwiska autora nie pamiętałem) – nic, jak kamień w wodę, nikt czegoś takiego nie kojarzył. Wklepanie „Zatoka Ostów” w google nie dawało żadnego rekordu i naprawdę gotów byłem uwierzyć że ta historia mi się przyśniła. A tu proszę.

  • Marooś

    [Re: Posłowie Zatoki ostów]

    -> KczK, widocznie to nie byl sen, chociaz je tez jestem zaskoczony, ze nik sie tym wczesniej nie zainteresowal. To dla mnie znak, jak malo jeszcze wiemy o tamtej epoce, albo jak slabo sie staramy by wiedziec wiecej. Ciekaw jestem ile takich powiesci jeszcze czeka na swiatlo dzienne…

  • Sektoriusz

    [Re: Posłowie Zatoki ostów]

    Marooś myślę, że masz rację
    a śmiem twierdzić, że jeszcze jest kilka

  • JOGI

    [Re: Posłowie Zatoki ostów]

    pierwsze słysze o takim pisarzu, a okazuje się że facet ma ważne osiągnięcia i w dodatku działał w czasach kiedy nie było mody na spektakularne coming outy. podziwiam

  • KczK

    [Re: Posłowie Zatoki ostów]

    No, była jeszcze taka postać jak Wilhelm Mach… Marek Nowakowski w Nekropolis opisuje jego tragikomiczne sytuacje i związek z młodym Bułgarskim „Maharadżą”

  • Jakub

    [Re: Posłowie Zatoki ostów]

    Przeczytałem i bardzo polecam.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa