Podróże homicze: Turcja

W tym roku razem z moim partnerem postawiłem stopę na kontynencie azjatyckim. Takiej mieszaniny historii, kultur, smaków, aromatów nie widziałem nigdzie. Byliśmy w Turcji. Z czym kojarzy się każdemu ten kraj? Kawą po turecku, kebabem, tańcem brzucha. Nie każdemu już jednak z turkusowym morzem (stąd pochodzi nazwa tego koloru), prawdziwą ojczyzną tulipanów czy wódką Raki.

Turcja leży w Azji Mniejszej. Choć według statystyk 99% stanowią wyznawcy islamu, to najbardziej europejski kraj z muzułmańskich państw. Niepodległość uzyskała stosunkowo niedawno, bo w 1923 roku, za sprawą czczonego bardzo Kemala Atatürka. 23 kwietnia przypada Święto Niepodległości. Kraj ma 300 dni słonecznych. Na 9000 występujących tutaj gatunków roślin, aż 3000 to endemity. Dla porównania, w Europie występuje 2750 gatunków. Turystyka to jedna z najbardziej rozwijających się gałęzi w gospodarce. Lazurowe wybrzeża kilku mórz, góry Taurus, jezioro Van, księżycowe widoki rejonu Kapadocji z klasztorem wirujących derwiszy, zabytki znane z kart Biblii czy mitów to atuty ściągające tu tłumy turystów.

Według Biblii po potopie arka Noego osiadła na szczycie góry Ararat sięgającym 5165 m.n.p.m.; w Haranie żył patriarcha Abraham czy Hiob. Tutaj właśnie podróżował Paweł apostoł ewangelizując, apostoł Jan skierował listy z „Apokalipsy” do zborów tu działających, a wyznawcy Jezusa byli tu pierwszy raz nazwani chrześcijanami. Tutaj żył dobrze znany święty Mikołaj (obecne Demre).

Tutaj, w starożytnej krainie Anatolii, znajduje się Troja opisywana przez Homera, a Efez czy Milet to kolebka sławnych uczonych. W Gordionie Aleksander Wielki przeciął węzeł, co stało się synonimem rozwiązania spraw z pozoru nie do rozwiązania. Obok znajduje się grób Midasa, który ponoć swym dotykiem zamieniał wszystko w złoto. No i najważniejsze: to tutaj mieściły się aż dwa z 7 cudów świata starożytnego – grób wybudowany przez Mauzolosa w Bodrum (słynne Mauzoleum w Halikarnasie) oraz Artemizjon w Efezie.

Ponadto według uczonych na terenie Turcji mieści się najstarsza – bo sprzed 9000 lat – osada ludzka oraz najstarsze dowody pisma, starszego niżeli święte teksty Indii. Poza tym istniało tu kiedyś potężne, choć tak mało znane imperium, imperium Hetytów. Ciekawostką wartą uwagi jest fakt, że to oni podpisali pierwszy na świecie traktat pokojowy w Kadesz po wojnie z Egiptem w 1282 roku p.n.e. O wielkości ich kultury świadczy m.in. bogata spuścizna literacka. Godną uwagi jest „Pieśń o Kumarbi[1]. Ten poetycki utwór odzwierciedla sposób, w jaki starożytni podchodzili do seksualności, także męsko-męskiej.
Kumarbi toczył z Anu walkę o władzę. „A Kumarbi, potomek Alalu, wystąpił do walki przeciw Anu. Spojrzenia Kumarbiego już nie wytrzymuje Anu, wyrwał się z rąk Kumarbiego i uciekł Anu, ku niebu powędrował. Pognał za nim Kumarbi, za stopy go chwycił, boga Anu, z nieba w dół go ściągnął, {lędźwie} [eufenizm] mu odgryzł. Nasienie do wnętrza Kumarbiego jak płynny brąz spływało. Gdy się wymieszało Kumarbi połknął głęboko nasienie Anu”. Początkowo ubawiło to nawet nowego władcę. „Anu zwrócił się ku niemu, rzekł do Kumarbiego:
- Cieszysz się z powodu tego, co masz we wnętrzu, ponieważ połknąłeś moje nasienie. Nie ciesz się z powodu tego, co masz wewnątrz: ciężkie brzemię w twoim wnętrzu złożyłem.”
Gdy okazało się, że ma mieć trojaczki zmienił zdanie. Kumarbi pozbył się dwóch. „ Skrył się i wypluł to, co miał w ustach Kumarbi, mądry krół; wypluł to, co miał wymieszane w ustach”. Jeden zarodek nadal jednak pozostawał w jego łonie i wzrastał. „Gdy siódmy miesiąc nastał” ciężarny zwrócił się do najwyższego boga o pomoc. Skarżył się: „ któż mi kobietę [ze mnie zrobił?]. Ten niestety nie potrafił zaradzić sytuacji, a może przeznaczeniu. Wreszcie potomek wyszedł z wnętrza, „w dobrym miejscu” [nieznana część ciała] i … tym momencie tekst się urywa z wielką szkodą dla współczesnych gejów.

Naszym celem było Kümköy. To mała turystyczna miejscowość Riwiery Tureckiej. Nazwa wzięła się pewnie od wszędobylskich żab. W lokalnym biurze turystycznym poznajemy Turka, który przedstawia się jako Sunny (Słoneczko?). Tak naprawdę ma na imię Ünal i oferuje wycieczki trzy razy tańsze niż rezydentka. Dzięki niemu poznaję również najpiękniejszy werset Koranu: ayet-el kursi (dla ciekawych podaję: sura 2,256) oraz różaniec muzułmański z 99 najpiękniejszymi imionami Boga.

Z racji bliskości byliśmy częstymi gośćmi w Side. Trzeba przyznać, że robi wrażenie. Kawa po turecku czy świeżo wyciskany sok z pomarańczy dopiero co zerwanej z drzewa w ruinach sprzed paru tysięcy lat ma swój smak.

Side to położona na piaszczystym wybrzeżu stara osada rybacka. Podobno miejsce schadzek Antoniusza i Kleopatry. Ta osada założona została w VII wieku p.n.e. na półwyspie o długości kilometra i szerokim na kilkaset metrów. W rdzennym anatolijskim „side” znaczy „owoc granatu”. W czasach starożytnych stanowiła ważny port dla małych łodzi, położony między Likią a Cylicją. Było to jedno z większych i bogatszych miast w rejonie Pamfilii. W szczytowych okresach sławy zamieszkiwało je 60 tysięcy ludzi. W latach od 188 p.n.e. do 36 n.e. Side biło nawet własną monetę.

Persowie zdobyli Side w 546 roku p.n.e. W 333 roku p.n.e. zostało przyłączone do imperium Aleksandra Wielkiego. Po jego śmierci przeszło we władanie najpierw Ptolomeuszów, a potem Seleucydów. W 190 roku p.n.e. flota z Rodos wspierana przez Rzym i Pergamon wyparła Seleucydów. Następnie miasto zostało przejęte przez piratów. Rządzili oni tu do 72 roku p.n.e. Pomimo złej sławy mieszkańcy znosili ich, gdyż ich rządy oraz handel niewolnikami przynosiły duże zyski. Okres prosperity Side przeżywało dzięki sprzedaży oliwy, swemu położeniu – na szlaku handlowym z Egiptem i swej flocie. Rzymski generał Pompejusz pokonał piratów w 67 roku p.n.e. Cesarz August włączył Pamfilię z Side do Imperium Romanum w 25 roku p.n.e. Miasto zostało zniszczone podczas najazdów arabskich w VII wieku n.e.

Miasto posiadało własne mury obronne. Wodę doprowadzał dwupiętrowy akwedukt. Spacerujemy po Side główną ulicą ciągnącą się wzdłuż całego miasta. Miała ona kolumnadę po obu stronach drogi z korynckimi kolumnami. Boczne uliczki były ciasne. Pod nogami znajdujemy misternej roboty mozaiki. Aż żal bierze, że rozwalają się pod stopami nieuważnych turystów. Ruiny dają wyobrażenie o rozlokowaniu domów mieszkalnych i sklepików. Są wąskie i małe.

Pierwszą budowlą napotkaną w Side jest bazylika bizantyjska i pałac biskupa. W pierwszych wiekach naszej ery prężnie rozwijało się tu chrześcijaństwo. Do tego stopnia, że Side stało się centrum diecezji. Z Side wywodzi się Filip prezbiter żyjący w V wieku n.e. Napisał on 36 tomowe dzieło pt. „Historia chrześcijańska” obejmujące czas od stworzenia świata do jego czasów. O prestiżu tego biskupa świadczy fakt, iż trzy razy kandydował na stanowisko patriarchy Konstantynopola. Oprócz tego miasto było jednym z centrów edukacyjnych i kulturalnych rejonu śródziemnomorskiego.

Wędrując dalej napotykamy agorę zlokalizowaną niedaleko morza. Składała się ona z dziedzińca otoczonego kolumnami jońskimi oraz budynku rządowego, ozdobionego posągami (dziś znajdują się one w muzeum). Agora służyła celom ceremonialnym i była miejscem ukrzyżowań.

Brama miejska wykorzystywana jest po dziś dzień. Stając przed nią po lewej stronie mamy teatr na 15 000 miejsc. Z jego szczytu roztacza się panorama miasta. O kunszcie budowli świadczy fakt, iż dwie osoby siedzące na dwóch końcach widowni mogą się słyszeć i prowadzić rozmowę – tak dobra jest tam akustyka.

Po prawej stronie bramy znajduje się muzeum. Dawniej mieściły się tutaj łaźnie publiczne oraz toalety z bieżącą wodą zmywającą nieczystości. Obecnie znajdują się tam posągi i sarkofagi ocalałe z miasta. Między innymi posąg Nike, której podobizna była bita na monetach. Za bramą stołeczną mieści się port.

Na krańcu zaś półwyspu, dosłownie nad brzegiem omywanym falami stoi świątynia Apolla, boga sztuk pięknych. To najpiękniejsza świątynia w Pamfili. Robi wrażenie w ciągu dnia jak i nocy, ale największe chyba o zachodzie słońca. Wybudowana była w porządku korynckim. Wokół centralnego placu stały 33 kolumny. Dziś stoi ich sześć. W V wieku postawiono na tym miejscu drugą bizantyjską bazylikę.

Podczas spaceru uliczkami Side spotykamy co krok przystojnych Turków. W sumie widać tylko i wyłącznie mężczyzn. Ubrani są w jeansy, porozpinane do pępka koszule i buty z czubem. Dla nas wyglądają na metroseksualnych, choć w Turcji panuje kult macho. Nie ma miejsca na miękkich facetów. Stąd Tarkan zrobił większą karierę poza granicą kraju. Na powitanie całują się tradycyjnie w oba policzki, a podczas rozmowy trzymają ręce na sobie albo poklepują się, głaszczą, obejmują. Są to jednak gesty przyjaźni. Po turecku przyjaciel to „arkadasz”. Bliskość i wzajemne okazywanie czułości nie są im obce. W tradycyjnej łaźni tureckiej – hamamie – nadal obowiązuje segregacja płci. Każdemu polecam wizytę w hamamie. Kto myśli, że o SPA wie wszystko ten się myli. Hamam to coś na kształt sauny. Tam po nagrzaniu ciała na marmurowej płycie ciało moczy się w ciepłej i zimnej wodzie, obficie namydla i myje. Później można skorzystać z masażów np. w olejkach aromatycznych oraz orzeźwić miętową albo jabłkową herbatą. To świetny relaks dla ciała i duszy.

Oficjalnie homoseksualistów nie ma. Prasa gejowska jest podziemna, a działające kluby w Istambule – dawnej stolicy, Ankarze – obecnej stolicy, Antalyi, Adanie czy Izmirze są raczej nastawione na przyjezdnych gejów. Tam, jak i na wieczorkach animacyjnych w hotelu, można spotkać transwestytów, wywodzących się z tradycji osmańskiej. Sprawy seksualności czy możliwości seksualnych, a co za tym stoi (sic!) i propozycji są poruszane podczas pierwszej rozmowy już po 5 minutach (mierzyłem dosłownie czas). Niektórzy rozmówcy dawali nam dziwny znak rękami. Uderzali otwartą prawicą w ściśniętą pięść lewej ręki. Oznacza to stosunek seksualny. Z taką propozycją niektórzy straganiarze zwracali się nawet przed ofertą sprzedaży towaru. Prostytucja męska jest na porządku dziennym. Jest ona tępiona przez policję. Homoseksualizm oficjalnie jest zabroniony i przez prawo państwowe (jako naruszanie porządku publicznego), jak i religijne (przez naruszanie moralności publicznej). Islam zabrania stosunków i między mężczyznami (liwat) i między kobietami (sihak). Stosunek z mężczyzną jako aktywna strona nie stanowi jednak dla wierzącego Turka problemu. To niejako potwierdzenie jego męskości. Czemu się dziwić, skoro Koran obiecuje w nagrodę nawet po śmierci uciechy seksu.

Wybieramy się również do Pamukkale i Hierapolis. Pamukkale znaczy „bawełniany zamek”. Nazwa bierze się od śnieżno białych tarasów wapiennych, tzw. trawertyn. Utworzyły je ciepłe, bogate w wapń wody, które spływając kaskadami z urwisk, chłodziły się, tworząc naturalne półki. W tych płytkich basenach woda mineralna ma temperaturę ciała. Od starożytności po dziś dzień stanowią one kąpieliska. Stąd pobliskie Hierapolis założone było około 190 roku p.n.e. przez króla Pergamonu Eumenesa II jako ośrodek leczniczy. Położone jest na stoku z cudowną panoramą. Centrum stanowiła najprawdopodobniej świątynia Apollina oraz basen kąpielowy. Do sławy uzdrowiska przyczyniła się sama Kleopatra dbająca o swą urodę i młodość, która pławiła się w tym basenie. Również dziś każdy może się w nim zanurzyć (z powodu zatopionych antycznych kolumn) w celu kuracji odmładzającej.

W tym „świętym mieście” podobnie jak w Delfach czy Didymie w świątyni mieściła się wyrocznia obsługiwana przez kapłanów – eunuchów. Natchnienia dostarczało wyroczni podziemne źródło zwane Plutonium, poświęcone bogu świata podziemnego, Plutonowi. Źródło wydzielało trujące opary, śmiertelne dla wszystkich oprócz samych kapłanów. Aby zademonstrować swą moc wrzucali zwierzęta albo ptaki do wnętrza i później pokazywali je martwe. Ich odporność miała świadczyć o boskości, mocy uzdrawiania. Sami opanowali albo wstrzymywanie oddechu na wystarczająco długi czas albo wkładali sobie jakiś wór na głowę. Zwyczajem wschodnim mogli oni świadczyć także usługi seksualne.

Takich prostytutów sakralnych wspomina Biblia. Prostytut sakralny to osoba płci męskiej qadaš lub liczba mnoga qadēšim po hebrajsku znaczy dosłownie „poświęcony” lub „święty” i oznacza uprawiających prostytucję w pogańskich świątyniach. Co wcale nie świadczy jednoznacznie, że świadczyli oni usługi jedynie osobom własnej płci. Samo słowo niczego takiego nie sugeruje. Już sami Żydzi mieli z tym kłopot. W tłumaczeniu na grekę w każdym z 6 przypadków dotyczących prostytutów stosowali za każdym razem inny zwrot. Z kolei w tłumaczeniu na łacinę użyto wyrażeń drauci i exoleti w zależności od formy usługi seksualnej. Współczesne tłumaczenia sugerujące już tylko homoseksualną konotację, oczywiście służą negacji samego homoseksualizmu. I tak prawodawca Mojżesz umieścił zakaz: „nie będzie nierządnicy sakralnej wśród córek Izraela ani mężczyzn uprawiających nierząd sakralny wśród synów Izraela. Nie zaniesiesz do domu twego Boga, PANA, zarobku nierządnicy,
jak i
zapłaty dla psa (Biblia Tysiąclecia);
ceny psa (Biblia warszawska);
zapłaty psa (Biblia gdańska);
zarobku psa (Biblia Nowego Świata) jako rzeczy ofiarowanej ślubem. Tak jednym jak i drugim brzydzi się twój Bóg” (Księga Powtórzonego Prawa 23,18-19). Pomimo tego zakazu, aż do co najmniej X wieku p.n.e. i to w samej świątyni jerozolimskiej byli i usługiwali prostytuci. Widać mieli co robić. Później znaleźli się także na dworze królewskim (porównaj 2 Księga Królewska 24,12.15). Kronikarze żydowscy wspominają: „byli też Sodomczycy w onej ziemi sprawujący się według wszystkich obrzydliwości pogan” (1 Księga Królewska 14,24 Biblia gdańska). Chodzi o kapłanów kultu Kybele czy Attisa. Byli nie tylko eunuchami i obrzezanymi, ale rytualnie się okaleczającymi, przesadzali w obrzezywaniu, jak sarkastycznie powiada Paweł apostoł (porównaj List do Filipian 3,2). Dokonujący reformy król: „kazał zburzyć pomieszczenia nierządników, którzy byli w świątyni PANA, gdzie niewiasty tkały zasłony dla Aszery” (2 Księga Królewska 23,7 Biblia warszawska). Negatywny stosunek do męskich prostytutów przejawia się w nazywaniu ich „psami” czy „niewieściuchami” i przekłada się na stosunek do homoseksualistów w ogólności (1 Księga Królewska 15,12 Biblia Jakuba Wujka) [2] .

Wróćmy jednak do miasta. Do dziś zachował się w dobrym stanie teatr z czasów rzymskich zdolny pomieścić 12 000 widzów. Możemy usiąść na ławie i podziwiać podstawowe elementy: scenę, orkiestrę czy loże dostojników. Oprócz tego w Hierapolis warto zobaczyć największą starożytną nekropolię, łaźnię, bramę Hadriana, nimfeum czy też ośmiokątny kościół poświęcony czci Filipa, jednego z dwunastu apostołów. Żył on bowiem tutaj razem ze swymi córkami, nauczał i poniósł śmierć męczeńską [3]. O tej miejscowości wspomina również apostoł Paweł (List do Kolosan 4,13). Tutaj żył i działał Papiasz biskup i pisarz kościelny z II wieku.

Wracając do współczesności – nie sposób było nie odwiedzić meczetu, oczywiście na bosaka i nie spędzić czasu na bazarze, który odurza swymi zapachami czy kolorystyką, jak i przećwiczyć sztukę negocjacji i perswazji przy byle zakupie. Na pamiątkę bierzemy jako przynoszące szczęście „oko proroka”. Spędziliśmy tu naprawdę niezapomniane chwile. Obiecaliśmy wrócić do tego raju na ziemi, gdyż nawet najpiękniejsze słowo świata jest właśnie tureckie: „yakamoz” czyli „odbicie księżyca w wodzie”.

[1] „Mitologia hetyckiej Anatolii” Maciej Popko, Wyd. Artystyczne i Filmowe, seria „Mitologie świata”, Warszawa 1980; zob. „Ludy starożytnej Anatolii”, seria Rzeczpospolitej „Mitologie świata”
[2] Pozostałe fragmenty to 1 Księga Królewska 22,47 i Księga Ozeasza 4,14
[3] Euzebiusz z Cezarei „Historia Kościoła” III,31-39 i V,24

mTV „Są jakby wrony między niebem a ziemią” Księga Barucha 6,53. Tomasz. Pastoralista. Urzędnik. Od kilku lat w związku z facetem. Bardzo lubi swoje imię, góry – okoliczne i literaturę – zwłaszcza s-f. Nie lubi mięsa i przemocy. Jego kwiat herbowy to słonecznik; zawołanie to Plus Minus, czyli Mniej Więcej. Jego powołaniem jest misja ad homo devotes. Szuka innych rara avis w czarnej rzeczywistości.

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Woźny

Tomasz Woźny

Teolog pastoralista, współpracownik portalu homiki.pl

5 komentarzy do:Podróże homicze: Turcja

  • Szymon_Niemiec

    [Re: Podróże homicze: Turcja]

    Bardzo fajny tekst. Rzeczywiście Turcja jest godna polecenia każdemu, kto chce zakosztować orientu.
    Jedyny błąd, który wyłapałem to opis teatru rzymskiego. Orkiestra to oryginalnie Orchestron, czyli miejsce dla chóru – tradycyjnego elementu rzymskiego i greckiego teatru. Błąd wynika z różnicy pomiędzy naszym rozumieniem pojęć scene i orchestra. Scene to bynajmniej nie miejsce występu, ale dach budynku tworzącego ścianę tylnią widowiska. Zwyczajowo występowali na niej „bogowie”.
    Pozdrawiam homiczych podróżników

  • Erico

    []

    super opis! nareszcie cos wiecej, niz same opisy takich samych hoteli. tylko szkoda, ze fotek nie ma!

  • detrollator

    [Re: Podróże homicze: Turcja]

    pojawiły się zdjęcia.

  • aquarius

    [Re: Podróże homicze: Turcja]

    Tureckie misie są pięknie owłosione:)

  • January

    [Re: Podróże homicze: Turcja]

    Beznadziejny art. Czy to jest national geographics, czy tekst dla gejow o gejach?? Nie dosc ze nie dowiedzialem sie o Turcji niczego nowego, to zyciu gejowskim nie dowiedzialem sie (prawie) niczego. Jak tam jest z chlopcami i nawiazywaniem nowych przyjazni? Zaczepiaja, patrza w oczy, pytaja wprost? Czy jak w Tunezji szukaja glownie tylko seksu, czy jak na Kubie licza na przyjaznie? Jak latwo kogos poznac? Gdzie sa miejsca spotkan, crushingu, sauny, bary? etc. etc.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa