Masturbacja – to takie przyjemne

Właściwie nie wiem, od kogo się zaczyna. Czy od mamy, czy od wychowywanej córki. Zastanawiam się, gdzie przerwać ten węzeł fatalnej tradycji, by kobiety, które chcą czerpać rozkosz z cielesności, przeżywać wiele orgazmów wielokrotnych czy mieć ochotę na masturbację – korzystały z tych przyjemności bez ograniczeń, które nasza kultura na nie nakłada.

Tak się złożyło, że pracując nad książką „Kiedy kobieta kocha kobietę… Album relacji” A. Długołęckiej i A. Engel-Bernatowicz odbyłam wiele dyskusji z kobietami i mężczyznami, niezależnie od ich orientacji, o znaczeniu seksu w ich życiu.

Nieokiełznany temperament może być charakterystyczny dla mężczyzny. Świadczy o nim jak najlepiej. Bywa też powodem do zazdrości, bo wyobrażamy sobie jak musi mieć dobrze jego partner czy partnerka. Gdy jednak kobieta pochwali się potencją i ochotą na nieustające pieszczoty, może się to dla niej skończyć fatalną opinią o jej niemoralnym prowadzeniu się lub podejrzeniem o grzeszne niezaspokojenie. Przesadzam? Czyżby? Ile znacie więc kobiet, które bez oceniania ich moralności mogły pozwolić sobie na powiedzenie o tym, że „lubią kilka razy”, że „fajnie im i na stole i w biurze i podczas czynności domowych i na plaży a tak naprawdę nie marudził(a)byś tak przy grze wstępnej, tylko wzią(ę)ł(a) się do rzeczy”…

Jak wiele spotkaliście kobiet, które publicznie chwaliły się podbojami erotycznymi czy mówiły, że „lubią zawsze”. Nie wierzę, że takich kobiet nie ma. Jestem przekonana, że temperament drzemie w kobietach i mają one ochotę zarówno na partnerskie spotkania okołołóżkowe, jak i na masturbację. Może są niewystarczająco otwarte na swoje potrzeby? Może są nauczone, że nie mają prawa do przyjemności z seksu? A może nie istnieje właściwa komunikacja z ich patner(k)ami umożliwiająca im realizację ich pragnień?

Być może nie mówią głośno o swoich żądzach (jak to brzmi, kiedy mówi się o żądzach kobiet), bo nie są pewne tego, jak zostaną odebrane. Czasami uważają, że to jest poza ich prawem w ogóle. Bo akceptację prawa do tych przyjemności mają tylko mężczyźni. Reklamy, seriale, opowieści towarzyskie, książki i podręczniki utrzymują wszystkich w fałszywym przekonaniu o prawdziwości tej wersji świata. Mężczyznom wolno rozmawiać, fantazjować, przeżywać, doświadczać, a kobietom pozostaje tylko wysłuchiwanie ich erotomańskich wynurzeń. Werbalizowanie przez kobiety zagadnień seksualnych może się skończyć dla nich ostrymi komentarzami. Ekspertką w tym temacie nie jestem. Jestem tylko praktyczką. Empiria pozwala mi zadać kłam powyższym fałszywym przekonaniom o kobiecej seksualności. Prowadzę z ludźmi rozmowy, zadając różne pytania i zachęcając kobiety do odważnego doświadczania swojej seksualności w zmysłowych, pełnych niebiańskich rozkoszy okolicznościach. Cieszę się, że docieram do nielicznych kobiet uczestniczących w różnych seksualnych imprezach. Z radością przyjęłam informację, że pojawiają się pierwsze darkroomy dla kobiet. Miło mi słyszeć o zainteresowaniu Domem Rozkoszy dla Kobiet, który wkrótce zostanie otwarty przez jedną z odważnych pionierek seksualnej eksploracji.

Dowiaduję się także o prowadzonych warsztatach waginalnych i o tym, że pojawiają się pierwsze chętne do oglądania swoich wagin.

Od kilku lat rozmawiam z kobietami o wspólnej (nie wzajemnej) masturbacji i wierzę, że we własnych kręgach towarzyskich doświadczymy tego eksperymentu. Mężczyźni uczestniczą we wspólnej masturbacji w wieku dojrzewania (niezależnie od orientacji psychoseksualnej) i optymistycznie wyobrażam sobie również wspólną masturbację kobiet otulonych zapachem polnych kwiatów, oddających się pieszczotom swoich ciał w świetle gwiazd, przy szmerze strumyka, podczas pełni księżyca lub w wersji dla wygodniejszych: przy kominku w blasku świec i przy muzyce Ravela czy Smetany.

Kiedy wici o frajdzie płynącej ze wspólnej masturbacji rozejdą się, to jestem przekonana, że kobiety będą sobie przekazywały to doświadczenie, zachęcając inne do uczestniczenia w nim.

Pozostaje mi mieć nadzieję, że do tych radosnych, euforycznych pierwszych odważnych dołączą następne, by nasze córki i wnuczki mogły już bez skrępowania razem z chłopcami przyglądać się budowie anatomicznej, przechwalać się flirtami i mieć ochotę na spontaniczny niczym nie ograniczony seks, realizujący najskrytsze pragnienia, czego wszystkim i sobie serdecznie życzę.

Serdecznie Państwa pozdrawiam


„Kiedy Kobieta Kocha Kobietę. Album relacji”
autorki: Alicja Długołęcka, Agata, Engel-Bernatowicz, Agnieszka Kramm, Agnieszka Weseli
Wydawnictwo: Fundacja Anka Zet Studio, Warszawa 2008
ISBN: 978-83-926570-0-2
Oprawa twarda. Papier kredowy
Format: 210 × 210 mm.
Stron: 408; Cena: 69,69 zł

Autorzy:

zdjęcie Anna Zawadzka (anka zet)

Anna Zawadzka (anka zet)

kobieta ceniąca wartości rodzinne, jakie we własnym podwórku od przeszło 13 lat ze swoją – nadal nieślubną – żoną uprawia. Niestrudzona edukatorka, wierząca, że dzięki ustawicznej pracy dojdziemy do wielkich zmian. Potyka się czasami o przeszkody, ale strzepuje pył i podąża z uśmiechem i hełmem na głowie wśród bardziej lub mniej zawiłych korytarzy życia.

8 komentarzy do:Masturbacja – to takie przyjemne

  • Homioko

    [Re: Masturbacja – to takie przyjemne,ale... czy całkiem zdrowe np. jako uzale]

    Na bieżąco postanowiłem podzielić się swoim nie autorytarnym spostrzeżeniem, po przeczytaniu powyższego artykułu.
    (…)”niczym nie ograniczony seks”.
    Ok. po co więc rozum? – pytanie, bez urazy, oczywiście retoryczne.

    Uważam, że onanizm czyli samozaspokojenie płciowe, jest owszem przyjemne chwilowo i częściowo (względem pełnego kontaktu emocjonalnego, uczuciowego i dotykowego z drugą osobą).

    Pozwolę sobie zauważyć, -oczywiście nikt nie musi się ze mną zgadzać- że onanizm zwłaszcza jako uzależnienie jest niezwykle destrukcyjny dla psychiki człowieka, jego relacji z samym sobą i innymi ludźmi, w różnych sytuacjach życia codziennego. I nie koniecznie musi to sobie uświadamiać, niestety. Często zdarza się, że osoby uzależnione od kompulsywnego uprawiania samozaspokajania seksualnego, unieszczęśliwiają w życiu i siebie samych i inne osoby. Z czasem popadają w coraz częstsze depresje oraz anoreksję emocjonalną – co jest groźne i niszczy relacje międzyludzkie. Osoba taka może być na codzień niewrażliwa na wiele zwyczajnych bodźców zewnętrznych, zamknięta w sobie i raczej z reguły nieszczęśliwa.
    Toteż, szanując poglądy autorki powyższego artykułu, zwracam i na tą ‚ciemną’ stronę ‚przyjemności’ onanizmu. Bo życie to nie tylko -ale także- chwile przyjemności ale i pewnych konsekwencji, które czasem warto też wziąć pod uwagę.
    Nie jestem żadnym wielkim znawcą tematu, więc mądrzyć się nie zamierzam ale myślę, na podstawie kilku relacji kobiet oraz porad seksuologów czy i psychologów, że zwłaszcza dla młodych dziewczyn wchodzących w wiek dojrzewania, bardzo ważny jest ‚ten pierwszy raz’. Jeśli jest on w formie masturbacji, to zwłaszcza dla dziewczyny, dla jej późniejszych relacji emocjonalnych i uczuciowych z samą sobą i z innymi, ważne jest aby nie masturbowała się samotnie lecz -zwłaszcza za pierwszym razem- w obecności zaufanej osoby, np. mamy czy przyjaciółki, bądź dobrej koleżanki – ale nie samotnie. Aby potem mogła nawiązywać też pełne i ‚normalne’ stosunki emocjonalno-uczuciowo-seksualne w swoim dalszym życiu.
    P.s: Kto o tym wie, niechaj mi wybaczy, że tyle napisałem ale i będzie wyrozumiałym, zdając sobie sprawę z tego, że różni ludzie też mogą to czytać – nie koniecznie ci, którzy ‚wszystko’ wiedzą.
    A kto by chciał więcej dowiedzieć się o onanizmie i skutkach uzależnienia, to polecam zajrzeć na stronkę onanizm.pl oraz zapoznać się, chocby pobieżnie, z książką pt: „Od nałogu do miłości”.

  • m.

    [Re: Masturbacja – to takie przyjemne]

    a ja znam kobiety które uwieglbają się chwalić, że „lubią kilka razy”. Sama zaś nie lubię. I to na mnie patrzy się dziwnie. Jestem nieakceptowana jako partnerka z racji niskiego libido, do którego mam przecież takie same prawo, jak kto inny do wysokiego. Więc jak widać, w życiu bywa różnie. Marzy mi się, by walka o prawo kobiet do swej seksyalności była walką o wolność wyboru, a nie o wolność seksu.

  • Shee

    [Re: Masturbacja – to takie przyjemne]

    SERDECZNIE I BAAAARDZO POPIERAM!!>/b>

  • tygryski

    [Re: Masturbacja – to takie przyjemne]

    fakt sama rozkosz…

  • anka zet

    [Re: Masturbacja – to takie przyjemne]

    Maj jest miesiącem masturbacji, Drogie Panie… ;)

    Zatem – do dzieła.
    Jest pogoda, miły nastrój, srebrzysty księżyc, pachnące łąki umajone…

    A może już wkrótce doczekamy się pierwszych kobiecych wspólnych masturbacji?

    Proszę mnie o tym poinformować!
    Pozdrawiam słonecznie.

  • Picia 18

    [Re: Masturbacja – to takie przyjemne]

    To prawda ze masturbacja to takie proste tylko ciekawe czy uwolnienie sie od masturbacji też jest proste?
    Gdyby ktos miał z tym problem to polecam http://www.pomoc2002.pl

  • anka zet

    [Re: Masturbacja – to takie przyjemne]

    Proponowałabym uwalnianie się od głupoty poprzez np. otwartość rozumu i zdobywanie wiedzy.

    Od masturbacji – naturalnej i przyjemnej czynności seksualnej – nie trzeba się uwalniać.

    Podoba mi się renesans. Jeden z jego przedstawicieli, niejaki Kochanowski, kiedy siadywał w cieniu lipy, to dochodził do mądrych wniosków. Lubię cytować Jego: „We wszystkim zachowaj umiar”.

    Zatem, zanim polecisz krypto- lub otwarte Kościoła Kat działania, zatrzymaj się w jakimkolwiek cieniu, ostudź swe myśli i wspomnij Jana.

    Warto. A można też skosztować wód źródlanych Jana i Jana rzeczywistego przy okazji nie zaszkodzi ;) skonsumować.

    Kochajmy się!

    Serdecznie Państwa pozdrawiam.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa