I Śląskie Dni Równych Szans dla Wszystkich – relacja w dwugłosie

Przedstawiamy (małżeński) dwugłos o zakończonych Pierwszych Śląskich Dniach Równych Szans dla Wszystkich

Yga: Relacja

W minioną niedzielę (18.05) zakończyły się I Śląskie Dni Równych Szans dla Wszystkich.

Wydarzenie jest o tyle ważne, iż po raz pierwszy zdarzyło się tu na Śląsku na taką skalę, po raz pierwszy było związane z osobami LGBT oraz po raz pierwszy odbył się Marsz Równości w tej części Polski.

Niestety, w mediach dla LGBT impreza ta nie była zbytnio nagłaśniana, bo większość z nich skupia się już na największej paradzie – warszawskiej. A szkoda, bo to wydarzenie ważne z wielu powodów. Po pierwsze – kolejne polskie miasto włączyło się w „tęczowy szlak”, czyli maszerowanie po ulicach mające na celu zapewnić naszą widoczność i zwrócenie uwagi na nasze postulaty (przecież na Śląsku też żyją osoby LGBT…), po drugie – należy pamiętać, iż Polska jest tak naprawdę bardzo dużym krajem i mentalność poszczególnych regionów różni się od siebie. Ślązacy niejako słyną ze swojej większej tolerancji z racji tego, iż przez wiele lat byli grupą uciskaną, do tej pory częściowo domagają się pewnej autonomii politycznej, stąd inna specyfika. Jak zauważyła pewna gazeta lokalna „obserwatorzy marszu stali zdziwieni i przyglądali się jemu bez większego entuzjazmu”, właśnie z racji owej tolerancji. Ale owa – prawdziwa czy tylko legendarna – większa tolerancja niekoniecznie musi objawiać się wielką akceptacją osób czy związków homoseksualnych, należy też bowiem pamiętać o wielkim przywiązaniu do tradycji rodzinnej i stawianiu rodziny na piedestale tu, na Śląsku (w domniemaniu rodziny heteronormatywnej). Z pozoru więc można mówić o tolerancji, ale sądzę że na pewno jest tutaj wiele do zrobienia w zakresie mówienia o sprawach LGBT. Sam marsz przebiegł dość spokojnie. NOP czy spokrewnione z nimi grupy chuligańskie co prawda pojawiły się, ale ich zgromadzenia były nielegalne – zostały dzień wcześniej odwołane przez władze lokalne. Dodatkowo dość dużo policji zapewniało solidną ochronę, choć wyglądało to również dość smutno, że taka ilość policjantów i policjantek (były nieliczne) musi chronić demonstrację pokojową.

Pozostałe wydarzenia, które miały miejsce w ramach Dni Równości, były także atrakcyjne.
Ciekawa wystawa „Spouses for life” w Galerii Rondo Sztuki. Wystawa zdjęć par jednopłciowych, które pobrały się lub weszły w oficjalny związek partnerski. Dlaczego to zrobiły? Co znaczy dla nich miłość? – odpowiedzi na te pytania znalazły się pod prezentowanymi zdjęciami.

W Teatrze Korez odbyły się panele dyskusyjne – „Po marszu i co dalej?”, czyli czy potrzebne są nam marsze, a może inne wydarzenia, inne działania? oraz pokaz filmów „Ich ten sam świat” i „Minione dni”. Oprócz tego warsztaty antydyskryminacyjne, tożsamości gejowskiej i lesbijskiej. Jak na pierwsze tego typu dni – wystarczająco dużo zdarzeń.

Frekwencja nie była zbyt duża – w samym marszu wzięło udział ok. 100 osób, w innych wydarzeniach – ok. 20-30, ale jak dowiedziałam się od lokalnej działaczki – to jest lokalny sukces.

Cieszę się, że kolejne polskie miasto w kalendarzu ma Dni Równości, gdyż jest to ważne również symbolicznie.

*****

Anka: Clubbing z policjantami – fanaberia czy konieczność?

Stróże prawa (?), grupka demonstrujących powołujących się na konstytucję, clubbing w asyście policji w strojach antyterrorystycznych, chuligani wykrzykujący obraźliwe słowa nie ponoszący konsekwencji, Rzecznik Praw Obywatelskich, który olewa część obywateli… Ameryka Południowa? Nie. Polska za rządów partii, która pod hasłem: „By żyło się normalnie” i z obietnicą „Drugiej Irlandii” wygrała wybory.

– Słuchaj, na jakiej ulicy mieści się Teatr Wyspiańskiego? – pytamy organizatora I Dni Równych Szans dla Wszystkich Rafała Janowskiego o miejsce zbiórki marszu.
– Traficie po dużych grupkach policji.

Fakt. Już za chwilę na wielu skrzyżowaniach było czarno. Tym razem czarno od policji w strojach antyterrorystycznych.

Strach się bać. Przechodnie mają prawo myśleć, że w okolicznym sądzie będzie prowadzone przesłuchanie „Łódzkiej Ośmiornicy” albo, że właśnie więzienia w całej Polsce zostały opanowane przez przestępców.

Pojedyncze grupki z kolorowymi balonikami, wiatraczkami, kwiatuszkami pozwoliły mi upewnić się, że trafiłyśmy dobrze: na I Śląski Marsz Równych Szans dla Wszystkich. Wśród zgromadzonych widoczne były jakieś transparenty odwołujące się do wolności, do praw, jakie Art. 32 Konstytucji: „Każdy wobec prawa jest równy” teoretycznie wszystkim gwarantuje. Atmosfera pikniku. Dlaczego zatem jest tu aż tyle policji w aż tak widocznych i przerażających mundurach, w pełni uzbrojonej? Czy dlatego, że ta grupka demonstrantów jest groźna? A może faktycznie grozi im aż takie niebezpieczeństwo, że muszą być ochraniani takim wsparciem? To dlaczego zatem nie daje się tej ochrony na co dzień? Jeśli demonstranci upominający się o równe traktowanie są zagrożeni, dlaczego nie podejmuje się kroków, żeby przeciwdziałać temu?

Zgromadziliśmy się w ilości kilkudziesięciu osób. Z uśmiechem do jednej z dziennikarek powiedziałam, że było nas poniżej setki. I bez względu na spory, kto, kiedy i jaką ilość manifestujących zgromadził po raz pierwszy, ważne jest, by to nasienie podlewać i dbać o rozwój i nie zmarnować, oddając hołd inicjatorom. Tak jak teraz ja gratuluję organizatorom.

Ktoś w grupie powiedział, że to policja chroni się przed ewentualnymi napadami kontrdemonstrantów. Po pierwsze policja ma umiejętności samoobrony, a gdyby umiejętności były niedostateczne w tym względzie, to jest jeszcze kodeks praw, który wyciąga konsekwencje wobec tych, którzy podnoszą rękę na funkcjonariuszy na służbie. Srogo karze tę rękę!

Za karygodne uważam też, że „ze względów bezpieczeństwa” odwołano 2 demonstracje, na które wcześniej wydano zgodę. Były to zaplanowane demonstracje osób o „poglądach odmiennych” od zgromadzonych na Dniach Równych Szans dla Wszystkich. Podkreślam w tym miejscu, że funkcjonariusze policji właśnie od tego są, żeby tego bezpieczeństwa pilnować, jak i od tego, żeby wyciągać konsekwencje wobec tych, którzy nie zachowują się zgodnie z tymi zasadami.

To tak, jakby lekarz do oczekującego na operację pacjenta powiedział: „Nie jestem pewny, czy operacja się powiedzie, więc na wszelki wypadek nie wykonujemy jej, tylko odsyłamy Pana do domu. Ze względu na Pana bezpieczeństwo”.

Zdania wśród zgromadzonych demonstrantów na temat dużej ilości służb mundurowych są podzielone. Jedni czują się pewniej, inni czują się bezradni, bo przyszli na demonstrację, żeby dotrzeć do mieszkańców, a nie mogą – oddzieleni kordonem policji.

Dr Małgorzata Tkacz-Janik z Zielonych 2004 jest również zasmucona i przerażona nadmiernymi siłami policji.

Demonstrantom towarzyszyły albo życzliwe gesty i pozdrowienia od mieszkańców Katowic, albo obraźliwe krzyki chuliganów „obnoszących się ze swoją seksualnością” na skopiowanych obrazkach, znanych z innych Manif i Parad.

Podeszła do mnie kobieta i powiedziała, że niech będę taka jaka jestem, ale że nie powinnam nieść polskiej flagi. Wyjaśniłam wówczas że bardzo kocham Polskę i że – podobnie jak inne osoby nieheteroseksualne i transpłciowe – często jeżdżę na wycieczki, odwiedzając Bochnię, zaglądając do kopalni w Zabrzu i odkrywając podziemne szlaki Kłodzka czy Sandomierza. Dodałam, że być może o wiele lepiej znamy dorobek naukowy i kulturalny Polski niż niejeden chłopiec zamawiający piwo w faszystowskim geście.

Jako wielbicielka Śląska czułam się nieswojo, kiedy mojego bezpieczeństwa w Katowicach pilnowali policjanci w strojach antyterrorystycznych. Akurat w Chorzowie obchodziłyśmy z żoną czwartą rocznicę związku i uśmiechnięte, objęte i całujące się szalałyśmy w Wesołym Miasteczku i nic złego się nam tu nie stało.

Zastanawiałam się też, czy nie jest to celowe działanie, żeby przeciętny mieszkaniec czy mieszkanka Śląska nie zadała pytania, dlaczego tyle pieniędzy trzeba wydać na demonstracje „tych INNYCH”? Być może dzięki takim, zdecydowanie przesadzonym, środkom ostrożności bardziej chwytliwe dla ludzi będą propozycje skierowane do osób homoseksualnych w stylu: „Róbcie to w domu po kryjomu”.

Ciekawą anegdotą było to, że nazajutrz na tej samej przestrzeni było spotkanie obywateli z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Lesbijki i geje nie byli zaproszeni do RPO, więc nie było policji w strojach antyterrorystycznych. Sfotografowałam się z policjantem w stroju, który polecam policji na przyszłoroczne obchody Dni Równych Szans dla Wszystkich (fotografia z lewej).

Jeśli nas nie zaproszono, to postanowiliśmy skorzystać z Dnia Otwartego i przedstawiliśmy RPO konkretne żądania zmian, aby wszyscy obywatele czuli się równo traktowani. Obiecano nam rozpatrzenie wniosku po pisemnym przedstawieniu go. W kuluarach jedna z urzędniczek powiedziała, że przecież RPO raz na pół roku spotyka się z różnymi organizacjami LGBTQI, więc dlaczego czujemy się dyskryminowani?

W oficjalnym sprawozdaniu RPO z tego wydarzenia nie ma informacji o wizycie przedstawicieli osób nieheteroseksualnych z żądaniami wyrównania praw. W normalnym kraju w takim sprawozdaniu napisano by, że RPO nie wiedział do tej pory, że lesbijki i geje są dyskryminowani i że wyraża radość, że grupka osób przyszła poinformować go o tym fakcie i że podejmie niezwłoczne działania. Może RPO ma krótką pamięć i nie pamięta o tej wizycie, a może napisanie o konkretnych żądaniach dyskryminowanych i ignorowanych osób zakłóciłoby landrynkowy charakter sprawozdania z jakże cennej inicjatywy społecznej? Fundacja Anka Zet Studio i Amnesty International mają dobrą pamięć i wspólnie przygotują skargę konstytucyjną, domagając się likwidacji dyskryminacji, która nie powinna mieć miejsca, jak podkreślił jeden z prawników RPO. Trzymamy Go za słowo.

Na fotografii Anka Zet wraz z napotkanym śląskim policjantem.

Yga Kostrzewa aktywistka LGBT, feministka, ekolożka, studentka warszawskich Gender Studies, w wolnych chwilach oprócz czytania, słuchania i oglądania zapalona producentka domowych sałatek, nalewek i przetworów. Uwielbia słuchać, czytać i podróżować. Żyje z partnerką od 13 lat, ma 2 koty i psa. Prowadzi bloga: www.ygakostrzewa.com

anka zet kobieta ceniąca wartości rodzinne, jakie we własnym podwórku od przeszło 13 lat ze swoją – nadal nieślubną – żoną uprawia. Niestrudzona edukatorka, wierząca, że dzięki ustawicznej pracy dojdziemy do wielkich zmian. Potyka się czasami o przeszkody, ale strzepuje pył i podąża z uśmiechem i hełmem na głowie wśród bardziej lub mniej zawiłych korytarzy życia. www.comingout.pl

Już w poniedziałek głos Anki Zet, wydawczyni książki „Kiedy kobieta kocha kobietę… Album relacji” o kobietach i seksualności. Zapraszamy!

Autorzy:

zdjęcie Yga Kostrzewa

Yga Kostrzewa

aktywistka LGBTQ, rzeczniczka Lambdy Warszawa, członkini Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich, feministka, ekolożka, absolwentka warszawskich Gender Studies. Uwielbia czytać, oglądać filmy, słuchać dobrej muzyki, fotografować i pisać. Prowadzi bloga www.ygakostrzewa.com

2 komentarzy do:I Śląskie Dni Równych Szans dla Wszystkich – relacja w dwugłosie

  • Silesius

    [Re: I Śląskie Dni Równych Szans dla Wszystkich – relacja w dwugłosie]

    Nie powinnas niesc kochana polskiej flagi – bo my sie staramy od niej uwolnic – bylo niesc slaska

    Slaska rodzina nie jest az tak heteronormatywna jak sie wydaje…

    Wsrod znanych slaskich pisarzy zwroc uwage na Horsta Bienka zmarlego na AIDS w 1990 roku.
    Arystokratow – Syna ostatniego ksiecia pszczynskiego (von Pless)

    pod powierzchnia slaska kryja sie ciekawe rzeczy…

  • bluetooth

    [Re: I Śląskie Dni Równych Szans dla Wszystkich – relacja w dwugłosie]

    A co z tegorocznymi Śląskimi Dniami Równych Szans? Czyżby to była jednorazowa inicjatywa? Zmienił się skład KPH Śląsk i wszystko się posypało. I tak I Marsz Równości na Śląsku był dosłownie pierwszym, jedynym i ostatnim. Ale to było do przewidzenia. :)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa