Zabawa w płeć: genderqueer na KDT

Homiki.pl przepytują Lidię Krawczyk i Wojtka Kubiaka, autorów głośnego cyklu genderqueer. Premiera europejska w ramach festiwalu Kultura dla Tolerancji

Homiki.pl: Na festiwalu Kultura Dla Tolerancji pokażecie swoje obrazy z cyklu genderqueer. Są to portrety osób, które „przebrały się za płeć”. Powiedzcie parę słów o wystawie.

LK & WK: Na wystawie w Otwartej Pracowni pokażemy 12 wielkoformatowych portretów malarskich. Będzie to pierwsza odsłona większego projektu, w którym badamy możliwości przekraczania sztywnych podziałów generowanych przez naszą kulturę opierających się na heteroseksualnym pożądaniu z jednej strony oraz płciowym dualizmie z drugiej. Wystawę nazwaliśmy genderqueer (under construction) z uwagi na ciągły proces odtwarzania i cytowania określonych norm, ale także z powodu nieukończenia prac nad cyklem. Chociaż zajmujemy się nim ponad dwa lata, to ciągle pojawiają się nowe pomysły, nowe rozwiązania, nowe możliwości przekraczania i dekonstruowania istniejących systemów społeczno-kulturowych.

Co znaczy ten tytuł?

Tytuł można rozumieć na wiele sposobów. Jednym z nich jest próba stworzenia symbolicznej przestrzeni językowej, w której nie ma pojęć takich jak: on/ona, mężczyzna/kobieta. W zamian pojawiają się osoby, które wybierają sobie płeć, bądź ją niwelują, zamazują, powodują, że staje się niewidoczna i zupełnie nieistotna. Jest to zatem taki obszar, gdzie i płeć (gender) i seksualność (funkcjonująca tutaj pod szerokim pojęciem queer) zostają zdekonstruowane, a zatem zostaje odkryty mechanizm ukrywający ich konstrukcyjny charakter.

Mieliście trudności z namówieniem ludzi do wzięcia udziału w sesji zdjęciowej na potrzeby cyklu?

Tak, przyznamy szczerze, że jest to jeden z trudniejszych momentów pracy nad cyklem. Zaproszone do pracowni osoby muszą bowiem w pewnym szczególnym sensie oddać nam siebie, zawierzyć nam, zaufać. A my wszelkimi sposobami staramy się je oswoić. Nie jest to łatwe z uwagi na homofobię naszego społeczeństwa i to, że heteryk czy heteryczka tylko dlatego, że pozują do tego cyklu mogą przez przypadek przestać być takimi. Co prawda jest to gra, lecz bynajmniej nie mająca na celu „nawracanie” kogokolwiek! Tutaj chodzi o „zabawę w płeć”, już nawet nie o maskaradę, tylko o proces stawania się, sygnifikacji, oswajania samego znaku i kodu, poprzez który nazywamy. Nie chcemy zdradzać szczegółów i tajemnic, jakie powierzają nam niektórzy modele i niektóre modelki, jednak mają czasami miejsce przedziwne umowy słowne. Jak ta dotycząca tego, że portrety nie będą pokazywane w Polsce. To przedziwna sytuacja, ale – z powodu ostracyzmu rodziny, znajomych, który mógłby się pojawić w momencie ujawnienia tego, że pozują nam do tego cyklu – uzmysławiająca nam, jak daleko to wszystko zaszło. To zastanawiające swoją drogą jak bardzo wizerunek, bądź właśnie jego zamiana, stają się znaczące, jak bardzo boimy się to zrobić. Mogłoby się wydawać, że to takie nieszkodliwe przebranie się – czymże jest założenie peruki czy przyklejenie sztucznych wąsów. Jakże często się to dzieje podczas karnawału, zabaw, czy prywatnych wygłupów. Jednak w momencie nadawania temu konkretnego wydźwięku przestaje to być niegroźne i zabawne, a w zamian staje się niebezpieczne. To też jest bardzo interesujący wątek.

Jak uważacie, dlaczego ta presja bycia mężczyzną i bycia kobietą w naszej kulturze jest tak silna?

To poważne pytanie, na które nie jest łatwo i jednoznacznie odpowiedzieć. Nie wystarczy bowiem wspomnieć o akceptacji, oswojeniu własnego ja, dostosowaniu do społecznych wymagań. Nie jest to taka prosta zależność. Kostek – jeden z naszych modeli, który rzeczywiście zmienił płeć – jest idealnym przykładem tego, jak bardzo płeć uwikłana jest nawet w najdrobniejsze biurokratyczne uwarunkowania. Opowiedziane jako żart zajście z policjantem, który musiał spisać jego dane („Magdalena, syn tego i tej…”) uwydatnia niemożliwość poruszania się w społecznej przestrzeni bez jednorodnie wyznaczonego podziału. Nie ma nas bez płci, nie istniejemy bez wcześniejszego zapisu, nie istnieje płeć „przedjęzykowa”, nie jest ona naturalną istotą człowieka – jest wytworzona, znaturalizowana, oswojona.

Słyszałem też, że wzięliście udział w warsztatach dla drag queen. Opowiedzcie o swoich odczuciach? Wojtku, czy czułeś wyjątkowo się seksowny na kilkucentymetrowych obcasach? (śmiech)

Tak, było to rok temu, podczas Festiwalu Kultura dla Tolerancji. Nadarzyła się okazja, abym mógł poczuć na własnej skórze jak to jest być drag. W momencie przebrania się za kobietę zrobiłem się wyjątkowo kapryśny, pozwalałem sobie na rzeczy, które wcześniej zupełnie bym zignorował. Stąd moje imię – Andżela. Pasowało do mnie, bo byłem wtedy wyjątkowo wyuzdany i bezpruderyjny. Stałem się o wiele śmielszy w kontaktach i gestach. Przeginałem się jak nigdy dotąd! Może jest to wynikiem samego przebrania, założenia maski, dzięki którym przestałem być sobą – poprzez to mogłem pozwolić sobie na więcej bez ryzyka późniejszych konsekwencji. Jednak niewątpliwie moje „bycie” Andżelą było jednym z ciekawszych doświadczeń w pracy nad tym projektem.

Prace z cyklu genderqueer są znane szerszej publiczności. Wygraliście prestiżowe biennale malarstwa Bielską Jesień. Skąd zainteresowanie tematyką gender i teorią queer?

Być może to nasza sytuacja spowodowała, że ten temat stał się dla nas pasjonujący i inspirujący. Od długiego czasu interesujemy się tymi zagadnieniami, ja studiowałam „gendery” na UJ, a Wojtek w swoim malarstwie zgłębiał problemy widzialności i ciała. To przecież bardzo łatwo połączyć. Inne tematy wydawały nam się wyświechtane i zużyte, czy niemalże zmielone przez wielogłos. A tutaj jeszcze pięć lat temu w Polsce, kiedy zaczynaliśmy badać te rejony, była w miarę cisza. Tworzyła już Kozyra, Żmijewski, Libera, Nieznalska, Kulik, Markiewicz – ciągle było słychać jakieś głosy niesłusznego oburzenia. Chcieliśmy wiedzieć czemu, skąd bierze się ten lęk w momencie kontaktu z taką – w tym wypadku chyba niepokorną – sztuką. Obecnie próbujemy opowiadać o tym językiem malarstwa, które jest archaiczne i bezpieczne. To tak, jakby próba oswojenia tego zagadnienia, wprowadzenia do „muzeum” – rozumianego tutaj bardzo ogólnie. Zakonserwowania. Chcemy zobaczyć co się stanie, czy uda rozwalić się ten stateczny gmach od środka. Może nie…

Jesteście parą w życiu prywatnym, więc zapytam nieśmiało, dlaczego interesuje was ten Inny, Odmieniec? Czy w związku z tym wasze prace można odczytywać jako polityczne?

Może zacznijmy od tego, że teraz Innym jest już zupełnie ktoś inny! To znaczy, że zaskakują nas „normalne” zachowania, heteronormatywność stała się odejściem od oczywistej dla nas sytuacji wieloseksualnej i wielopłciowej rzeczywistości. Za każdym razem kiedy zdarza nam się brać udział w kulturowym spektaklu nadawania znaczeń płci i seksualności czujemy się tak jakbyśmy dostali obuchem w głowę. Do tego stopnia oswoiliśmy i przyswoiliśmy sobie „genderqueer”, że pomału innego świata już nie chcemy. Zatem w takim rozumieniu – nie zajmujemy się Innym, czyli nie zajmujemy się mężczyzną i kobietą z całym ich stereotypowym bagażem kulturowych znaczeń i zachowań tak mocno eksploatowanymi w społeczeństwie.

Zaangażowaliście się w festiwal Kultura dla Tolerancji. Jakie ma to dla was znaczenie?

Chcemy, aby prace z tego cyklu były czytane w perspektywie queerowej, co nie zawsze – o dziwno! – miało miejsce. Chcemy, aby tę sztukę oglądały także osoby mające świadomość społeczno-kulturowych konstruktów. Inaczej prace te bywały spłycane i nie dawały nic do myślenia. No tak – facet przebrał się za babkę, a babka za faceta, i co z tego? Nikt nie chciał zadawać sobie tego pytania. A co jeśli mężczyźnie przypinamy sztuczne wąsy, a kobietę malujemy i ubieramy jej perukę? Też nic. A facet, który był babką ubiera perukę i maluje sobie oczy i usta? Ten, kogo to nie interesuje powie, że to głupia, nic nie wnosząca zabawa. Zakładamy, że udział w Festiwalu nada tym pracom więcej rewolucyjnych znaczeń. Pomoże łatwiej zidentyfikować przekaz.

(pytania zadawał kolektyw redakcyjny)

*****

genderqueer Lidia Krawczyk & Wojtek Kubiak na festiwalu Kultura dla Tolerancji
otarcie wystawy i spotkanie z twórcami w piątek, 25 kwietnia, godz. 19.00
Pracownia Otwarta, Kraków, ul. Dietla 18
Kuratorka: Beata Nowacka–Kardzis

Pierwsza pełna prezentacja głośnego i nagrodzonego na Bielskim Biennale Artystycznym projektu dwojga artystów młodego pokolenia. Niezwykła wystawa obrazów chwytających to, co nieokreślone kulturowo i rozgraniczone na płci. Wystawa udowadniająca, że patrzenie na płeć jest motywowane tylko przez nas samych. Malarstwo rozszerzające horyzonty. Premiera europejska. – z katalogu KDT 2008.

Lidia Krawczyk (ur 1979) & Wojtek Kubiak (ur. 1978) realizują obrazy, fotografie i wideo. Przestrzenią ich poszukiwań są zagadnienia płci, seksualności, społecznych struktur władzy oraz hegemonii.

Lidia Krawczyk jest absolwentką Instytutu Sztuk Audiowizualnych oraz Podyplomowych Studiów Gender na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zajmuje się krytyką feministyczną. Jest redaktorką naczelną internetowego pisma teksty.bunkier.art.pl oraz redaktorką pisma uniGENDER. Pracuje w Bunkrze Sztuki w Krakowie.

Wojtek Kubiak jest absolwentem Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie od 2003 roku jest asystentem. W 2004 roku otrzymał Grand Prix w drugiej edycji Triennale Młodego Malarstwa im. Mariana Michalika w Częstochowie. W 2005 roku został laureatem Stypendium Prezydenta Miasta Krakowa. Był nominowany do konkursu im. Eugeniusza Gepperta i nagrody „Arteonu”. Laureat Stypendium Ministra Kultury (1999, 2003/2004), Stypendium Grazelli (2007) oraz Stypendium Młoda Polska (2008).

Wspólne projekty zaczęli realizować od 2004 roku. Dotychczas razem brali udział w kilkunastu wystawach, wśród nich między innymi: Kolekcja Bunkra Szuki, Galeria Stary Browar, Poznań (2008); Jeune Création Européenne, New Talents in the European Art Scene, Biennale Itinèrante D’Art Contemporain, Montrouge, Francja (2007); (im)mortal love, Supermarket sztuki IV, Warszawa, 2007; Walka trwa, Teatr Nowy, Kraków (2007); Pasywne. Więzy rodzinne, Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej, Słupsk (2007); Re(ko)nesans malarstwa, Górnośląskie Centrum Kultury, Katowice / Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej, Słupsk (2007); Idolatrie, Galeria Klimy Bocheńskiej, Warszawa (2007); Wymazywanie, Galeria Krytyków Pokaz, Warszawa (2007); Pasywne. Więzy rodzinne, galeria nova, Kraków (2006); Wiedźma Ple Ple. Pofeministyczne trawestacje tego-co-kobiece, Galeria DLA, Toruń / Galeria Klimy Bocheńskiej, Warszawa (2006); Forma jest pustką – pustka jest formą, GCK, Galeria Sektor I, Katowice / Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej, Słupsk (2006); Niezawodni, galeria nova, Kraków (2005). Za wspólnie zrealizowany projekt Pasywne. Więzy rodzinne zostali wyróżnieni na Triennale Malarstwa Rybie Oko 4 w Słupsku w 2006 roku.

Cykl zatytułowany genderqueer, który powstaje od dwóch lat, liczy obecnie dwanaście obrazów. Całość będzie tworzyć około 20 płócien, fotografie oraz wideo. Do tej pory pojedyncze prace można było zobaczyć w Katowicach i w Słupsku na wystawie Re(ko)nesans malarstwa (kurator Roman Lewandowski), na biennale sztuki Jeune Création Européenne w Paryżu (kuratorzy Małgorzata i Marcin Gołębiewscy) oraz na wystawie w Galerii Bielskiej BWA podczas 38. Biennale Malarstwa Bielska Jesień (nagroda Grand Prix).

7 komentarzy do:Zabawa w płeć: genderqueer na KDT

  • Emo

    [Re: Zabawa w płeć: genderqueer na KDT]

    Bardzo interesujące!!!! Brawo dla Andżeli :-)

  • xy

    [Re: Zabawa w płeć: genderqueer na KDT]

    dobrze ze artysci podejmuja takie watki:)

  • emmmwu

    [Re: Zabawa w płeć: genderqueer na KDT]

    czy ja już pisałem, że ich uwielbiam? : )

  • Frz

    [Re: Zabawa w płeć: genderqueer na KDT]

    To jest sztuka ? Jeśli tak to ja jestem Szekspir. Pamiętacie mnie. Frz – język nienawiści.

  • Zofia

    [Re: Zabawa w płeć: genderqueer na KDT]

    Kurcze, co za ignorant, strasznie nie lubię tego w necie, gdzie wszyscy się na wszystkim znają. Ale ok! Kilka pytań.
    Artyści z wykształcenia? Tak. Dyplomy w kieszeni mają? Mają! Malują obrazy? Malują! Dostali nagrodę na jednym z najważniejszych polskich konkursów malarstwa (którą wygrał np. Sasnal kilka lat temu!). Dostali! Więc nawet jakby, za przeproszeniem, zrobili kupę na środku galerii, to to będzie sztuka. Bo sztuka nie jest ot tak uznaniowa. Najwyżej może być się nie podobać – kwestia gustu. A tu nawet do techniki się nie można przyczepić, bo to znakomite warsztatowo prace.
    Bardzo się cieszę, że w Polsce są tak wrażliwi na naszą kwestię artyści i że nas wspierają!

  • homol

    [Dla ZofiiT]

    Dla Zofii informacji kilka:
    - warstzat W.K opiera sie na robieniu fotek, dalej rzutnik na sciane i hopsa- mamy super obraz( patrz praca dyplomowa)
    - wrazliwosc artysty…..permamentnie do celu po trupach; lizanie dupy wykladowcy rysunku Teresie Kotkowskiej ku drodze asystentury( przy okazji wyrolowanie innego asystenta). Sprytne wykonanie w gescie uwielbienia uczelni fot rektorow z okazji jubileuszu ASP. Skrupulatne WYKRADANIE funduszy z finansow Samorzadu Studenckiego w latach 2003-2004 na zakup sprzetu foto( rzekomo dla KOla NAukowego, do ktorego nikt nie mial prawa wstepu poza znajomymi W.K. MOge pisac wiecej …o WRAZLIWOSCI Wojkta Kubiaka.

  • to nie ja

    [homol?]

    nie dość, że homofob to jeszcze zagubiony frustrat. rzeczywiście zapomniałem o tym, że wartość sztuki mierzy się zachowaniem w stadzie. co ma piernik do wiatraka? z jednej strony jest wewnętrzna wrażliwośc artysty, jego poszukiwania, ból, próby zmierzenia się z własnymi lękami, a z drugiej praktyka życia codziennego, która nijak się ma do tego, co jest na obrazach. niech się pan zastanowi co pan mówi. zazdrość, fu. zawiść!! ten co siedzi dniami i nocami w pracowni i nikt go nie lubi – panie homol, niech się pan nauczy malować, zamiast przelewać swą frustrację. nie ma co gniewać się na zdolniejszych i bardziej utalentowanych kolegów, którzy bardzo ciężka pracą zdobyli to, co mają. toż to śmieszne i niepoważne.
    uwagi pierwszej nie skomentuję, bo jest żałosna i dyletancka. jednym słowem – nie na poziomie dyskusji w ramach sztuki współczesnej. ale wynika z niej jeden klucz interpretacyjny – to pewnie ktoś z krakowskiej asp :) tylko tam takie przekonania jeszcze zostały.




Skomentuj: to nie ja Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa