Wzbudzanie – czyli bardzo krótka historia osobista

Tekst zdecydowanie pesymistyczny

Kiedy się rodzę, wzbudzam ból i męki rodzenia (zaplanowane przez stwórcę i zapisane w księdze Rodzaju). Potem wzbudzam radość i łzy (przeważnie szczęścia), westchnienie ulgi oraz satysfakcję pary, która mnie spłodziła (hura! rozmnożyliśmy się, spełniliśmy więc obywatelski obowiązek, a ród, a zatem geny, nasze nie zaginą).

Rosnąc i rozwijając się wzbudzam podziw i miłość moich rodziców, krewnych i znajomych. Na ile ów podziw i miłość są nieprzemijające i szczere – czas pokaże. Ukazuję spontanicznie moje zdolności i talenty, wzbudzając wzruszenie rodzicieli i uwielbienie ich przyjaciół. Rosnę dalej. Kształcę się. Przybieram na wadze i tuszy, przybywa mi też wzrostu i wiedzy.

Kształcę się nadal. Nadal wzbudzam pozytywne emocje u kolegów i koleżanek, nauczycieli i wychowawców. Jestem zdolny, młody, przystojny i miły, śliczny i sympatyczny. Wzbudzam ufność i zaufanie. Wzbudzam też zazdrość, podziw i aprobatę dla wszystkich moich poczynań, a kariera moja rozwija się błyskawicznie w blasku fleszy i w zgiełku aplauzu. Zawodowo osiągam sukcesy, a i życie osobiste nabiera nieoczekiwanie nowych powabów i barw. Zaczynam wzbudzać zainteresowanie i pożądanie płci przeciwnej. Fakt ten jednak nie wzbudza we mnie wzajemności, a raczej niepokój. Coś ze mną nie tak. Wzbudzają się we mnie pragnienia, marzenia i tęsknoty nie pasujące do ogólnie pożądanych i preferowanych powszechnie zachowań. Nie to, co powszechnie oczekiwane, propagowane i ogólnie akceptowane wzbudza we mnie ciekawość, namiętności, pragnienia i miłość, lecz coś zgoła innego! Stan tego wzbudzania będzie rozwijać się i narastać….

Teraz wzbudza się we mnie podejrzenie, przechodzące z czasem w pewność, że…
…jestem inny, jestem odmieńcem, jestem tym, którego imienia nie wolno głośno i publicznie wymawiać (a wcale nie jest to Lord Voldemort). Jestem gejem!

Jestem sam wzbudzony. Wzbudzam teraz u innych emocje zgoła odmienne od dotychczasowych. W sobie wzbudzam niepewność i strach. U innych: rozpacz, rozczarowanie i niezrozumienie rodzicieli, niechęć krewnych znajomych oraz tzw. przyjaciół. Wzbudzam społeczny i towarzyski ostracyzm. Zmieniam krąg znajomych, by więcej tych negatywnych emocji nie wzbudzać. Kręgu rodzinnego zmienić nie mogę. Wycofuję się więc i nie–uczestniczę. Powierzam moje tajemnice tym, którzy są godni moich tajemnic. Wzbudzam w sobie czujność i nieufność.
Wzbudzam jednak nadal… czy tego chcę, czy nie chcę… wzbudzam troskę i litość, potępienie, a czasem zgoła nieskrywane pożądanie duszpasterzy. Wzbudzam nienawiść i agresję polityków, pogardę kiboli, obrzydzenie homofobów. Wzbudzam ogólnie mówiąc obawy i lęki, wzbudzam poczucie zagrożenia. Rzadko wzbudzam zrozumienie i empatię. Czasem wzbudzam postawę tolerancji i akceptacji, częściej dyskryminacji i negacji.

Wzbudzam w sobie refleksję: co się właściwie zmieniło? Czym sobie na to zasłużyłem? Czym zawiniłem? Komu podpadłem? Czy stałem się nagle innym człowiekiem? Co wzbudziło tę diametralną zmianę w postrzeganiu mojej osoby? Kto za tym wszystkim stoi? Kto wzbudził te otaczające mnie demony? Jacy szatani byli tu czynni?

Ciągle jednak wzbudzam w sobie nadzieję, myśli ponure zamieniam w wesołe, wzbudzam ufność, że będąc tym kim jestem i takim jakim jestem wzbudzę kiedyś to, co pragnąłem zawsze i pomimo wszystko nadal pragnę wzbudzać u innych. Wzbudzę miłość.

(spisane na podstawie subiektywnych odczuć własnych i cudzych)

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

6 komentarzy do:Wzbudzanie – czyli bardzo krótka historia osobista

  • Kamil

    [Re: Wzbudzanie- czyli bardzo krótka historia osobista]

    To bardzo piękne, rzeczywiście pełne pesymizmu, ale wiem, że wszyscy odczuwany taki stan, oby był przejściowy. I tak jak napisałeś na zakończenie, obyśmy zbudzali miłość. Przypomina mi się scena z filmu „Filadelfia” , ta w której główny bohater czuje to o czym śpiewa Maria Callas „uśmiechnij się w nadziei, ja jestem Miłością” Pamiętaj, nie jesteś sam. Dziękuję. Pozdrawiam gorąco.

  • reksio

    [Re: Wzbudzanie - czyli bardzo krótka historia osobista]

    A ja mówię: wrzućmy na luz.
    Mieliśmy masę szczęścia ze udało sie nam pojawić na tym świecie. A to że trochę się różnimy od reszty nie czyni nas mniej wartościowymi ludźmi.
    Ja swój homoseksualizm lubię, bo jest częścią mnie, gdybym nawet umiał sie go pozbyć pozbyłbym się części siebie i był uboższy.
    Właściwie zawsze robiłem wszystko po swojemu, odwrotnie niż reszta wiec jestem niejako konsekwenty.
    A ludzie? W najważniejszych chwilach w życiu i tak jesteśmy zdani tylko na siebie. W pozostałych poradzimy sobie również bo nikt nie może zagwarantować że tylko heteroseksualni ludzie mogą być zadowoleni ze swojego życia. W istnienie szczęścia nie wierzę bo niedoskonałe istoty jakimi jesteśmy nie są w stanie go doświadczać, możemy tylko cieszyć sie pięknymi chwilami. Słońce świeci przecież dla wszystkich…

  • Arek

    [Re: Wzbudzanie - czyli bardzo krótka historia osobista]

    Ot, prędzej zgodzę się z reksiem, ale może to wynika z tego, że nie miałem jakos kłopotów ze swoim homoseksualizmem. Jedyny ból jaki mnie spotkał, to ze strony mamy. W sumie spodziewałem się jej łez, ale i tak bolały.

    Kibole? Politycy? To co mówią jest chamskie, niesprawiedliwe itd. Ale czy oni tak naprawdę mnie znają? Nie – wiec tak naprawdę nie mówią tego bezpośrednio o mnie. Próbują mnie obrazić, ale ja znam swoją wartość.
    Jakoś nie spotkałem się z tym, żebym nagle przestałbyć lubiany. W gronie znajomych, w klasie, szkole (którą, o zgrozo kończe za 2 i pół tygodnia :( ) z moim chłopakiem zawsze funkjonujemy w myślach innych jako para. Para jak każda. Jak jestm impreza – Arek przyjdź ze swoim man’em. Jak się pożremy – jeszcze nigdy nie usłyszałem, że to dlatego, że jesteśmy w związku jednopłciowym. Zawsze ludzie próbują działać na naszą korzyść. Jak mamy dobre dni – wzbudzamy nieraz tylko zazdrość, że tak się dogadujemy. Ja jakoś nie czuję się, żebym był skazany na cierpienie. Wręcz przeciwnie. Byłem optymistą, jestem po przejściach i… dalej jestem optymistą. Wiecie jak to fajnie, jak się rano budzi, z bananem od ucha do ucha, na dzień dobry śpiewa się w łazience bez powodu, ot tak, bo ma dobry humor, a potem nim zaraża ludzi wokół? Dajcie spokój, może się jeszcze ubiczujecie, żeby było bardziej przytłaczająco? ;)

    I nie zgadzam się z jendym co napisał Reksio! To nie prawda, że w najważniejszych momentach życia można liczyć na siebie. Co najwyżej ostateczne decyzja może należeć do ciebie, ale jeśli otaczasz się wartościowymi ludźmy, a nie albo szczerymi homofobami, albo przegietymi menalnie (bo wygląd nie ma nic do rzeczy) ciotami które nie potrafią nawet porozmawiać, bo jedyny temat to moda, kluby, sex i faceci, a nie potrafią nawet dochować tajemnicy, to wszytsko ci wyjdzie! ;)

  • reksio

    [Re: Wzbudzanie - czyli bardzo krótka historia osobista]

    Arek nie zrozumiałeś tekstu o samotności- pewnie dlatego że jesteś bardzo młody. Niestety, w najtrudniejszych momentach życia takich jak walka z chorobą, śmierć, nawet pierwszego krzyku nikt za nas nie wykona. Inni mogą być obok, wspierać cierpieć widząc nasze nieszczęście ale nie zawsze mogą iść tam gdzie my i wiedzieć co czujemy- najwyżej to sobie wyobrazić. Ale znowu zabrzmiało pesymistycznie.

  • Monika

    [Re: Wzbudzanie - czyli bardzo krótka historia osobista]

    „…w najtrudniejszych momentach życia takich jak walka z chorobą, śmierć, nawet pierwszego krzyku nikt za nas nie wykona. Inni mogą być obok, wspierać cierpieć widząc nasze nieszczęście ale nie zawsze mogą iść tam gdzie my i wiedzieć co czujemy- najwyżej to sobie wyobrazić.”

    Reksio, to nie pesymizm, to swięta prawda… ale nie jest to smutna prawda, bo samo to, że ktoś Cię wspiera, odejmuje nieco ciężaru trudnej sytuacji. uwierz mi, wiem, o czym mówię. poza tym człowiek jest fantastycznym stworzeniem – z jednej strony kruchym, z drugiej zaś – wiele może udźwignąć. samotnie :)

    ale chyba robimy off top a propos tekstu




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa