- homiki.pl - http://homiki.pl -

Tomasz Raczek: Geje tworzą nową, otwartą Polskę

Prezentujemy fragmenty tekstu Tomasza Raczka opublikowanego w „Polska. The Times” (9.04) zatytułowanego „Geje tworzą nową, otwartą Polskę”. Raczek wypowiada się na temat wizyty „gejów z Ameryki” i konieczności legalizacji związków partnerskich. Na koniec zaś formułuje propozycję sposobu reprezentacji osób LGBT w polityce.

Wiarygodny to głos! Zapraszamy do lektury całości na stronie http://www.polskatimes.pl/17,30934.htm?listpage=1 [1]

Miałem okazję zjeść kolację z Brendanem i Tomem. Przypadkiem dowiedziałem się wtedy, jakie były okoliczności ich przyjazdu. Otóż pierwotnie zostali oni zaproszeni przez Tomasza Lisa do jego programu w Dwójce. Wstępnie zgodzili się, nie podejrzewając kłopotów. Gdy jednak przesłano im kontrakt, okazało się, że przewiduje on… całkowity zakaz występowania w jakichkolwiek innych mediach, udzielania się w życiu publicznym, a nawet zorganizowania konferencji prasowej.

(…)

Ta wizyta nie była bowiem przyjazdem gwiazd, które udzielają wywiadu na wyłączność, ale swego rodzaju misją cywilizacyjną. Manuela Gretkowska porównała Faya i Moultona do Cyryla i Metodego. Bardzo literackie porównanie, ale chyba trafne. Misja amerykańskich gejów miała na celu oswojenie Polaków z koniecznością zaakceptowania oficjalnego, otwartego i prawnie zabezpieczonego istnienia gejów i lesbijek w społeczeństwie.

Pierwszym i najważniejszym krokiem do osiągnięcia tego celu jest legalizacja związków partnerskich. Bo mimo że nie wszyscy geje są nimi zainteresowani, to jednak właśnie ten akt prawny może najskuteczniej zmienić sposób postrzegania homoseksualizmu w polskich głowach.

Czy to w ogóle możliwe? Mam wrażenie, że tak. I to szybko! Wszystko wskazuje, że nastroje społeczne po odsunięciu PiS-u od władzy są dużo bardziej postępowe, niż można by sądzić na podstawie zachowawczego i unikowego postępowania rządu PO w kwestii gejowskich związków partnerskich. Sam wraz z moim partnerem Marcinem Szczygielskim tego doświadczam. Jesienią 2007 r. wyoutowani w mediach na dużą skalę (prasa, internet, radio, programy tv) niejako ZAWARLIŚMY PUBLICZNIE NASZ ZWIĄZEK PARTNERSKI!

Choć jeszcze nie jest to potwierdzone odpowiednim prawem, faktycznie tego dokonaliśmy. Ta informacja, to wrażenie zostało zapisane na twardych dyskach w umysłach Polaków. Coś takiego jest możliwe! To ma miejsce! Związki partnerskie gejów wcześniej czy później będą w Polsce legalne.

A zatem nasz podwójny coming out stał się okazją do przemycenia do zbiorowej wyobraźni Polaków myśli o potrzebie zalegalizowania partnerskich związków gejowskich. Od tej chwili będzie już łatwiej. Koło zamachowe zostało wprawione w ruch. Kręci się.

To nieprawda, że teraz jest OK. Że przecież geje mogą żyć, jak chcą, nikt ich nie prześladuje, a kwestie spadkowe można wszak rozwiązać masowym pisaniem testamentów. To polityczna hipokryzja narzucana przez polityków usiłujących pozbyć się tej sprawy, odsunąć ją na bok jako mniej ważną. Rolą Faya i Moultona było nie pozwolić im tego zrobić. Geje i lesbijki nie żyją u nas, jak chcą: są pod nieustanną społeczną presją, by wypierać się siebie, odgrywać fałszywe role niezakorzenione w ich naturalnych predyspozycjach i potrzebach.

Chowają się w kokonach, by przetrwać, i w nich pozostają – emocjonalnie niespełnieni i nieszczęśliwi. Dlatego sprawa zalegalizowania związków partnerskich gejów i lesbijek jest tak samo ważna jak kwestie płacowe w górnictwie i medycynie czy polskie misje wojskowe w Iraku i Afganistanie. To są wyzwania, z którymi rząd Donalda Tuska będzie musiał się zmierzyć.

Zaś rola polskich gejów (i tych nielicznych wyoutowanych, i tych ciągle jeszcze w większości: ukrywających się, gubiących się w gmatwaninie codziennych krętactw i pozorów) polega na tym, by organizować się, konsolidować, działać stanowczo, ale nie naiwnie i nie pozwalać wciągać się do rozgrywek prowadzonych na marginesach polskiej sceny politycznej przez ludzi usiłujących zdobyć pozycję przez zwracanie uwagi na siebie.

(…)

Szkoda złudzeń! To spośród gejów trzeba wykreować prawdziwego polityka. Silnego, młodego, odważnego. Takiego, który zacznie walkę o prawa mniejszości od… własnego coming outu. I takiego, który spokojnym, nowoczesnym, europejskim działaniem sprawi, że zbiorą się wokół niego prawdziwi działacze-lobbyści i wreszcie wymuszą na sprawujących władzę (kimkolwiek by oni nie byli) zabranie się za legalizację związków partnerskich dla gejów i lesbijek.

Taka jest logika rozwoju europejskiej społeczności w XXI w. A Polska, czy to się komuś podoba, czy nie, jest CZĘŚCIĄ EUROPY nie tylko pod względem geograficznym, ale także społecznym, gospodarczym i politycznym. Ważne jest jednak, abyśmy zapamiętali: to, czy związki partnerskie gejów i lesbijek zostaną w Polsce zalegalizowane, zależy przede wszystkim od nich samych i ich postawy, a nie od rządu Tuska!

(opr. mt)