On jest na czasie!

Chciałbym się podzielić z Wami pewnym moim doświadczeniem.

Tylko krowa zdania nie zmienia. Określałem się ateistą, ale do końca nawet teraz nie potrafię powiedzieć, czy faktycznie nim byłem, czy to tylko było pójście za ciosem i forma buntu przeciw wszystkiemu. Fakt, przestałem chodzić do kościoła, co więcej, wyśmiewałem te „średniowieczne zabobony”. Sądzę, że prócz mojej własnej pychy, powody tego odejścia od Boga były jeszcze dwa. Po pierwsze, stanowisko kościoła katolickiego, jeśli chodzi o homoseksualizm (coś na zasadzie „łaski bez, nie będzie się pchał tam gdzie mnie nie chcą”). Po drugie notoryczne kłótnie w pierwszej klasie liceum z panią katechetką o gejów, których ona sprowadzała dosłownie do chodzących zwierzęcych odruchów i niczego więcej, zniechęciły mnie do końca. Z resztą nie tylko to, regularne bitwy toczyliśmy (jako klasa) także o Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, która była niemal diabłem wcielonym, o Radio Maryja, Ojca Ryzyka itd, itp. – to już temat na osobną historię. Jakiś czas temu przekonałem się jednak, że Bóg istnieje, co więcej kocha mnie i nie ważne, że jestem gejem. A oto dowód:

W klasie drugiej przestałem chodzić na religię. Poznałem wtedy mojego obecnego chłopaka, także zdeklarowanego jako ateistę (chociaż szczerze mówiąc też nie wiem jak to naprawdę z tym jego ateizmem było). Jedno jest pewne – całe odejście od Boga w naszych przypadkach było silnie związane z buntem przeciwko słowom i czynom hierarchów katolickich wobec nas – gejów.

W trzeciej klasie moja poprzednia katechetka odeszła i przyszła nowa. Jakaś młoda, sympatyczna. Stwierdziłem, że z czysto ekonomicznych względów zapiszę się na religię. Przedmiot ten już wlicza się do średniej, a piątkę z relki łatwo złapać. Do tego zawsze można na ciekawe tematy pogadać. Nowa katechetka już na wstępie, przedstawiając się, powiedziała, że jej mąż też jest katechetą i też uczy w liceum, jak się później okazało dziwnym zbiegiem okoliczności – w liceum mojego chłopaka. Oczywiście od razu spytałem się jego o opinię na temat „tego gościa”. Dowiedziałem się jedynie, że jest strasznie fajnym, uśmiechniętym, żartobliwym facetem. Katecheta niezwykle lubiany w szkole w dodatku, mało, że dopuszczającym możliwość, że ktoś jest niewierzący to jeszcze całkowicie to szanujący – co dla mnie było szokiem po przygodach z poprzednią profesorką. Stwierdziłem, że pewnie jego żona musi być podobna pod tym względem. Nie myliłem się. Nawet tych zapisanych na religię nigdy do niczego nie zmuszała. Ja chodziłem, a gdy była modlitwa, większość wstawała i się modliła. Ja siedziałem. Nie miałem z tego powodu żadnych nieprzyjemności, wręcz przeciwnie, pani zawsze witała mnie szczerym uśmiechem, zagadywała.

Pewnego razu ogłosiła, że wspólnie ze swoim mężem organizuje pielgrzymkę (wycieczkę) taką objazdówkę do Włoch dla mojego liceum i liceum mojego chłopaka – cóż za kolejny zbieg okoliczności. Od razu wpadłem na pomysł, żeby się wspólnie z nim tam wybrać. Ach, te wizje wspólnie zjedzonej pizzy w cieniu Koloseum, wieczornych spacerów nad brzegiem Adriatyku, pocałunków w Wenecji, zwiedzania starożytnych zabytków razem z moim ukochanym! Oczywiście byliśmy pierwszymi chętnymi na liście! Nastawiliśmy się bardziej na cieszenie się Włochami niż na modlitwę. Szczerze mówiąc, na to drugie w ogóle nie. W końcu oni do niczego nas nie zmuszali, nie będą nam kazać się modlić, mimo, że oficjalnie to pielgrzymka.

Zadowoleni, weseli jechaliśmy do Italii. Udało się! Trzeba być niewiarygodnym farciarzem, żeby być gejem i jeszcze w liceum ze swoim facetem załapać się na taką wycieczkę. Cały wyjazd wyglądał mniej więcej tak, że ściągali nas z łóżek przed piątą rano, wsadzali ledwo przytomnych do autobusu, wieźli gdzieś, przegonili po ciekawych miejscach i na noc do hotelu. Na co nie mogłem narzekać, bo uwielbiam taką formę wypoczynku, a leżenie do góry brzuchem jest nie dla mnie. Leżeć mogłem co najwyżej z moim mężczyzną w naszym dwuosobowym pokoju – a co, jak szczęście to na całej linii 😉 Któregoś dnia pobytu tam pojechaliśmy do Watykanu w celu nawiedzenia grobu Jana Pawła II. Jako, że byliśmy bardzo wcześnie na miejscu, ksiądz, który był z nami załatwił nam wejście do pustej jeszcze przeolbrzymiej bazyliki św. Piotra – niezapomniany widok. Kto był, ten wie, jakie wrażenie robi nawet gdy przelewają się przez nią tłumy. Pustka w środku, odbijające się echem nasze kroki i wpadające przez świetliki pierwsze promienie wschodzącego słońca potęgowały tylko to poczucie niezwykłości tego miejsca. Co więcej wpuszczono nas do grot watykańskich, gdzie zazwyczaj przelewają się rzesze ludu a straż nawet nie pozwala przyklęknąć przy grobie papieża Polaka, by nie tworzyć zbędnych kolejek. Ludzie przelewają się potokowo. Nam pozwolono zostać tam około godziny. Mieliśmy nawet własną mszę, tylko dla naszej grupki. Byłem na tej mszy, ale nie poszedłem do komunii (podobnie jak mój chłopak). Po mszy zostało nam jakieś 25 – 30 minut dla nas, tam w grotach. Przypomniałem sobie, że prosiła mnie o modlitwę moja mama, której koleżanka miesiąc wcześniej urodziła trojaczki, z czego jedno dziecko pozostawało w stanie krytycznym i walczyło o życie. Mimo, że za specjalnie nie wierzyłem czy to coś może zmienić, zrobiłem to, najbardziej szczerze jak tylko umiem. Potem stanąłem przy grobie św. Piotra. Byłem tam sam. Cała reszta stała przy mogile naszego papieża. Patrzyłem się na ikonę świętego jak zahipnotyzowany. Przypomniało mi się gimnazjum i bierzmowanie, na którym wziąłem sobie imię Szymon, by dopełnić moje drugie imię Piotr i obrać sobie za patrona Szymona Piotra. „Mój patron” – pomyślałem. Zakręciło mi się lekko w głowie, coś lub ktoś zrobił takiego szejka w moim wnętrzu, że zacząłem się modlić. Modliłem się o szczęście z moim chłopakiem, o to, by jak wrócę do kraju okazało się, że coś się ruszyło w naszej – gejowskiej sprawie. Po raz pierwszy czułem, że naprawdę rozmawiam z Bogiem. Nie klepałem z pamięci zdrowasiek, tylko mówiłem swoimi słowami jak do przyjaciela. Czułem niesamowitą ulgę, zwłaszcza jak prosiłem o szczęście z ukochanym. Czasem takie coś da się czasem odczuć, że ty nie zdajesz sobie do końca sprawy kto i gdzie, ale wiesz, że gdzieś ktoś cię słyszy, mało tego, wcale cię nie każe za to co mówisz, tylko uśmiecha się przyjaźnie i cieszy się razem z tobą.

Nikomu nic nie mówiłem o tym, co przeżyłem, bo się wstydziłem (to, że teraz z Wami się tym dziele, to jest wielkie przełamanie w sobie jakiejś bariery). Jak jakiś czas temu szczerze rozmawiałem o tym z moim chłopakiem, okazało się, że nie tylko ja takiego kopa dostałem w tamtym miejscu.

Po powrocie do domu nie wierzyłem własnym uszom. Dziewczynka, jedna z trojaczek, o którą tam się modliłem, niebawem wychodzi ze szpitala. Jej stan się dosłownie z dnia na dzień poprawił (a przez miesiąc utrzymywał się krytyczny z bardzo ciężkim na zmianę) – znów zbieg okoliczności? W Polsce szum i debata na temat legalizacji związków homoseksualnych – także zbieg okoliczności? Moja nagle mama coraz bardziej przekonuje się do mojego ukochanego – też przypadek? Za dużo zbiegów okoliczności jak na tak krótki czas. To już jest nie możliwe, powiedzmy sobie szczerze – aż takim farciarzem być nie można.

Potem jeszcze raz przekonałem się, że modlitwa jednak ma moc. Parę dni po powrocie pokłóciłem się z moim chłopakiem. Przy okazji wygarnęliśmy sobie wszystko, co było nie tak przez cały czas jak byliśmy razem; o włos nie rozstaliśmy się. Wtedy zrobiłem coś, czego nigdy wcześniej nie uczyniłem. Wziąłem Pismo Święte i na chybił trafił otworzyłem. Nie pamiętam już gdzie dokładnie się otworzyło, ale to co przeczytałem tak pasowało do naszej sytuacji, że aż się przeraziłem jak to możliwe. Znów się modliłem o to, byśmy potrafili ze sobą szczerze rozmawiać i się kochać. Mój chłopak, jak się potem okazało, zrobił to samo. Mało tego, zadzwonił do znajomego księdza katolickiego (heteryka, żeby nie było) opowiedział mu całą historię, a ten obiecał, że się za nas pomodli. Po czym od razu dodał, żeby nie bał się, nie będzie się modlił o to, żeby ktoś nas „wyleczył”, ale o to, żebyśmy tylko się pogodzili i jeszcze mocniej pokochali. Całe to zdarzenie zbliżyło nas tak, że jeszcze aż tak blisko siebie nie byliśmy.

Niech żonglują fanatycy wyrwanymi z kontekstu całego tekstu i kontekstu historycznego cytatami o tym, że na potępienie są skazani dwaj mężczyźni pałający żądzą do siebie! Ty zapałaj do swojego mężczyzny/kobiety miłością! Zapewne faktycznie nieczyste jest, kiedy do łóżka dwóch mężczyzn pcha sama żądza – nie mnie to osądzać, żaden ze mnie mędrzec, ani nikt, komu dano prawo moralizowania. Jedno jest pewne – jeśli dwóch mężczyzn jest ze sobą po to, by konkurować w dawaniu sobie nawzajem dobra i wszystkiego co najlepsze, to taka miłość z pewnością jest czysta. Co więcej, da się ją doskonale godzić z wiarą (patrz chociażby naszych dwóch gości zza oceanu, gejów i gorliwych katolików). Swoją drogą to trochę zabawne, że w katolickim kraju geje odchodzą od kościoła niejako z fochem (i przytupem), a w bardziej świeckich krajach zachodnich homoseksualiści dostają chociaż błogosławieństwo na nową drogę życia.

Nie trzeba się obrażać na Boga za słowa księży. Oni nie są jego sekretarkami, które mówią słowo w słowo co Bóg każe. Duchowni też mówią tylko i wyłącznie swoje zdanie, a jeśli się modlisz, przyznasz się przed sobą i Bogiem do tego, że jesteś gejem i kochasz faceta, powiesz Mu, że wierzysz i ośmielisz się poprosić o szczęście dla siebie, On cię posłucha. Po prostu bądź z nim szczery, bo On jest miłością. Gwarantuję! Sam się o tym przekonałem.

On jest modny! On jest na czasie! On jest nowoczesny! Proszę, zanim powiesz o siebie „ateista” poważnie się zastanów nad tym co mówisz. 😉

Arek Małecki maturzysta, z zamiłowania biolog (w przyszłości planuje nim być także z wykształcenia), wieczny optymista, zawsze wyspany (nawet o wczesnych godzinach porannych). Bywa, że więcej czasu ma dla innych niż dla siebie; nie potrafi się długo gniewać. Promotor szczerego uśmiechu. Wbrew pozorom nie jest w żadnej oazie dzieci bożych, ani nie przedawkował radyjka. A tak poza tym – wszyscy zdrowi! 😉

Autorzy:

zdjęcie Arek Małecki

Arek Małecki

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 149; nazwa: Arek Małecki

48 komentarzyOn jest na czasie!

  • Shlojme

    [Re: On jest na czasie!]

    Ciężko cokolwiek w tej sprawie komentować. Z cudem się przecież nie dyskutuje 🙂 Cieszę się, że spotkaliście Boga – to chyba jedyne sensowne zdanie, którym mogę wyrazić swoją radość.

  • lulu

    [Re: On jest na czasie!]

    moze niech autor otworzy pismo swiete na innej stronie i poczyta co tam pisza o gejach. heh.

  • ww

    [Re: On jest na czasie!]

    (:

  • Pierwszoklasistka

    [Re: On jest na czasie!]

    Arek ma rację. Cuda się zdarzają. Nie będę się rozpisywać, czego dotyczył ten uczyniony dla mojej dziewczyny z błagania w mojej modlitwie, ale ten cud sprawił, że jej nieuleczalna choroba stała się pomyłką w diagnozie… Nigdy nie sądziłam, że Bóg może cokolwiek (i AŻ TYLE) dla mnie zrobić, zwłaszcza po tym, co przeszłam po pewnej spowiedzi, po której się od Niego odwróciłam… Wiele prawdy jest w tym, że nazywamy się ateistami z buntu, a także w przysłowiu, że i tak – „jak trwoga, to do Boga”.

    Wiele czasu minie, mimo tego przepięknego, niemożliwego cudu, zanim przekonam się znowu do Boga. Za długo starałam się go od siebie oddalić, wykorzenić go z mojego życia duchowego… Czasem chciałabym, by powstało jakieś duszpasterstwo dla osób homoseksualnych, które pozwoliłoby mi się w tym wszystkim odnaleźć. Samemu jest bardzo trudno.

  • Sluchainaya

    [Re: On jest na czasie!]

    Piękny tekst.
    Myślę, że tym tekstem już sam sobie wystawiłeś świadectwo dojrzałości, bez względu na to co nabazgrzą Ci na Twoim maturalnym świadectwie 🙂

    Życzę szczęścia, powodzenia i zrealizowania marzeń.

  • loth

    [Re: On jest na czasie!]

    „Stwierdziłem, że z czysto ekonomicznych względów zapiszę się na religię. Przedmiot ten już wlicza się do średniej, a piątkę z relki łatwo złapać.”

    Z tego co wiem, gdy nie chodzisz na religię, to po prostu przy wyliczaniu średniej dzielisz sumę ocen o liczbę pomniejszoną właśnie o ten przedmiot, tak żeby nikt nie był pokrzywdzony, tak samo jak np z WF 😉 No ale żeby sie nie czepiać, to tekst sympatyczny.

    Uważam, że każdy ma swoją drogę i twoja jest dobra i ateisty może być także 😉

  • ralfik

    [Re: On jest na czasie!]

    Wiecej takich tekstów. Brawo dla redakcji i autora!

  • Walpurg

    [Re: On jest na czasie!]

    Bardzo fajny tekst! Fajny, bo szczery.

    Autor dokonał takiego podwójnego coming outu, co tylko dowodzi jego odwagi. Chyba jest bowiem tak, że nie tylko trudno jest być gejem wśród wierzących, ale i trudno jest być wierzącym wśród gejów.

    No a poza tym czuć ten typowy dla tego wieku entuzjazm. Oby Arek zawsze pozostał taki spontaniczny i otwarty.

  • szampans

    [Re: On jest na czasie!]

    Arku, nigdy nie byles ateista. Prawdopodobnie Twoj przyjaciel tez nigdy ateista nie byl. Mylenie ateizmu z odejsciem od Kosciola jest bardzo powszechne. Ateizm, to nie niechec do Kosciola, do kleru itd. Ateizm, to przeswiadczenie, ze we Wszechswiecie nie ma miejsca na Boga i ze wiele wskazowek naukowych prowadzi do tego stwierdzenia.

    Jesli wiara daje Ci radosc i pomaga Ci zyc, to bardzo dobrze i nie ma zadnego powodu, abys od niej odszedl. Udalo Ci sie stworzyc obraz Boga, ktory Cie kocha takim, jakim jestes. Nie ludz sie jednak nadzieja; KrK potepilby jakikolwiek kontakt cielesny z Twym ukochanym. I mimo tego, ze psychologia wyraznie wykazuje, ze orientacji seksualnej zmienic sie nie da, Kosciol upiera sie, ze to mozliwe. Nie jest dla tych panow, ktorzy „lecza” wazne, ze procent „wyleczonych” jest znikomy, zas procent tych, ktorzy popadaja w jeszcze wieksza depresje duzo wiekszy. Dla nich liczy sie tylko te 5% „uzdrowien”. Nie chca przy tym zrozumiec, ze czlowiek jest przede wszystkim biseksualny i te „uzdrowienia” sa wynikiem wplywu na wole niezdecydowanych do konca biseksualistow. Miales szczescie trafic na ksiedza, ktory wbrew Watykanowi modlil sie za Ciebie i za Twego przyjaciela. Nie swiadczy to jednak o tym, ze takich przypadkow jest znacznie wiecej. Ksieza maja obowiazek potepic Twoj homoseksualizm i zabronic Ci kontaktow fizycznych. A z tym zgodzic sie trudno.

    Tlumaczenie, dlaczego jestem ateista zajeloby mi zbyt wiele czasu, wiec chyba nie ma sensu, abym sie nad tym rozwodzil. Zreszta nie ma tu miejsca na takie wywody. Pisalem o tym pare dni temu. Mozesz poczytac, jesli Cie to interesuje.

    Wiele osob wierzacych uwaza ateistow za wrogow Boga, ale tak nie jest. Nie mozna bowiem byc wrogiem kogos, kogo nie ma. A, jak wiesz, ateisci uwazaja, ze Boga nie ma.

    Mozna byc jednak wrogiem osob usilujacych indoktrynowac dzieci od urodzenia i naklaniac, a nawet przymuszac do swych przekonan doroslych, czego zaden (prawdziwy i myslacy) ateista nie uczyni.

  • Arek

    [Re: On jest na czasie!]

    Do Szampansa 😉
    Tak, oczywiście. Aha i żeby nie było, że ten text napisałem po naszej wymianie poglądów w innym artykule. Powstał dosłownie pare dni wcześniej, przed opublikowaniem tamtego. =] I jeszcze jedno. Dopiero teraz odkrywam to, że tak jak piszesz – nigdy nie byłem ateistą. Dlatego też ostatnie zdanie textu które mogłobyć błednie odebrane jako sarkastyczne „zastanów się człowieku – naprawdę jesteś ateistą? To nie możliwe!”(to nie było moją intencją) było raczej apelem do takich jak ja, którzy mówili o siebie „ateista” bo tak wypada, bo taki ma być gej (mimo, że w rzeczywistości czuli inaczej)…

    Pzdr 😉

  • GEJ SZA

    [Re: On jest na czasie!]

    Halleluja !!!
    Nastepny nawiedzony Polak. Jak to milo. Im wiecej nas tym lepiej. Wkrotce pobijemy nowy rekord.
    Amen.

  • Lathander

    [Re: On jest na czasie!]

    Ja tam jestem bardziej deistą…

  • Bajoo

    [Re: On jest na czasie!]

    A ja jestem agnostykiem i jest mi z tym dobrze.

  • Jacek

    [Re: On jest na czasie!]

    Bog nie ma wiele wspolnego z kosciolami, a juz zwlaszcza z rzymsko-katolickim. Wiara ma bardzo malo wspolnego z religia.

    Wiele z teologicznej spuscizny chrzescijanstwa (w tym katolicyzmu), jest jak sadze rzeczywistym wgladem w istote Boga. Ale bynajmniej chrzescijanstwo nie ma monopolu na taki wglad.

    Ahistoryczne poglady pp. Ratzingera i Wojtyly nt homoseksualizmu mnie nie intersuja, podobnie jak ich opinie nt kremowek i piwa.

    A jesli ktos ma watpliwosci, ze z katolikami nie ma dyskusji (bo nie chodzi im o Boga, ale o swoje panowanie nad owieczkami), to zachecam do lektury (najlepiej on-line) najnowszej Rzeczpospolitej z produktem red. dr. Terlikowskiego, ktory na zakonczenie puentuje:

    „Eksponowanie relacji osób tej samej płci czy ich symboliczna akceptacja przez Kościoły i związki wyznaniowe ma zatem ogromny wpływ na państwo. Podważając wyjątkowość małżeństwa, wspólnoty takie niszczą bowiem związek, który jest – jak wskazuje amerykańska neokonserwatystka Gertrude Himmelfarb – podstawowym elementem uspołeczniającym, czyniącym z nas dojrzałych ludzi. Tam, gdzie jej nie ma albo gdzie jest ona niszczona (mówił o tym Benedykt XVI w tegorocznym Orędziu na Światowy Dzień Pokoju), tam nie ma także dojrzałej odpowiedzialności za innych.

    I to także jest powód, dla którego Kościół katolicki nie może odejść od obrony małżeństwa i miłości przed zakusami promotorów związków osób tej samej płci. Nie zmienią tego ani zdjęcia panów, którzy opowiadają o swoim katolicyzmie, ani nawet bluźniercze happeningi byłych duchownych katolickich. Odejście bowiem od takiego stanowiska byłoby zdradą Chrystusa i człowieka. „

  • Jackie

    [Re: On jest na czasie!]

    Cytowana wyżej opinia red. Terlikowskiego nie ma, zaiste, z wiarą wiele wspólnego, ale moim zdaniem nie ma też zbyt wiele koniecznie związku z religią. Jest to przykład fundamentalizmu, postawy charakerystycznej dla płynnej współczesności, gdy z jednej strony ludzie nie wierzą (w sensie – ufają) Bogu, a z drugiej, pragną mięc absolutną pewność co do czegoś. Taka postawa pojawia się obecnie we wszystkich religiach, ale też w innych światopoglądach (np. popularny w Polsce obecnie fundamentalizm ekonomiczny). Smutne jest to, że dyskurs religijny jest często zdominowany przez fundamentalizmy, bo przecież dobra religia daje człowiekowi radość i empatię, otwiera go na Innego. Mam nadzieję, że epoka dminacji fundamentalizmów wkrótce się zacznie kończyć i zaczną coraz bardziej powszechne stawać się postawy religijne takie jak Arka, pełne radości i otwartości na duchowe doświadczenia.

  • Jacek

    [Re: On jest na czasie!]

    Religia nie daje czlowiekowi radosci i empatii, a podporzadkowanie, samooskarzanie i cierpienie. Jezeli cos otwiera, to czaszke wzglednie brzuch blizniego.

    Fundamentalizm religijny rozni sie od balcerowiczowskiego przekonaniem o boskiej sankcji. Nie ma gorszego bluznierstwa.

    Obawiam sie, ze fundamentalisci w Europie maja bardzo mocna pozycje, a red. Terlikowskiego od zabojcy Theo van Gogha rozni jedynie gnusnosc, wlasciwa Polakom.

    Nic jednak nie jest w stanie usprawiedliwic glupoty politykow i dziennikarzy (jak Kwasniewski, Tusk czy Michnik; kaczystow nie wspominam, bo nie ma po co), ktorzy toruja droge i islamskiemu, i katolickiemu fundamentalizmowi.

  • Marek

    [Re: On jest na czasie!]

    Skoro jeden wyjazd na pielgrzymkę tak bardzo wpłynął na poprawę sytuacji gejów w PL z chęcią się dorzucę do kolejnego. Jeszcze 2-3 takie wyjazdy, a kto wie, może nawet p.Joanna Nejfeld zniknie na stałe z TV. To byłby dopiero cud! P.S. Wiernie czytam Homiki od samego początku i z przykrością zauważam, że portal jest coraz bardziej monotematyczny, a jakość aktualnie zamieszczanych tekstów ma się nijak do tego, co można było przeczytać kiedyś. Wielka szkoda.

  • reksio

    [Re: On jest na czasie!]

    Religia- opium dla mas. Dobrze, że taki tekst tutaj się pojawił, mimo wszystko powinniśmy dbać o pluralizm. Dobrze również dla jego autora, za parę lat może go odnajdzie i zobaczy ile zostało z tego czym teraz tak sie cieszy.
    Wg mnie boga nie ma a nawet jeśli jest to musi być z niego kawał drania (w obawie by nie urazić niczyich uczuć religijnych nie napiszę słowa które się ciśnie na usta) i tym bardziej nie będę go czcił, bo na to nie zasługuje.
    Szkoda ze tekstu nie skomentuje np ksiądz albo wierzący kierujący sie nauczaniem kościoła kat. Okazałoby się żeś skalał święte miejsce, obraził pamięć „Wielkiego Polaka” no i parę bluzgów pod Twoim adresem. Bóg wymyślony przez katolików wcale Cię nie kocha i nie chce, nie chce też mnie ani innych homików. Po jaką cholerę mu sie narzucać?

  • Arek

    [Re: On jest na czasie!]

    @Marek – co do tego, że na homikach nie ma już tego co na początku… A ile można pisać kolejne poradniki o comming-outach, kolejne oświadczenia Towarzystw psychologicznych, sexuologicznych, następne przykładowe zachowania rodziców kiedy im się „to” powie itd itp? To wszytsko było już powiedziane raz, drugi, trzeci, na cholere pisać jeszcze raz? Ktoś zainteresowany zawsze może zobaczyć w archiwum 😉 A ja tam się ciesze, ze teraz ukazują się coraz to nowe tematy, info o różnych wydarzeniach drobnych i dużych, artykuły śmieszne, z przymróżeniem oka i coraz to najprzeróżniejsze texty.

    @reksio – tutaj akurat zgadzam się z tym co napisał Jackie. Czasem to co prezentują nam coniektóre osobistości w Polsce, to już nie wiara jako taka, ale ten ohydny fundamentalizm. Fanatyzm w każdej postaci jest zły. Nie ważne, czy ktoś jest fanatykiem religijnym i z miłą chęcią nawracałby ogniem i mieczem, czy zaciekłym wrogiem Boga i to, że nie wierzy rozszerza do nienawiści na widok kościoła, toczy pianę z pyska jak widzi zakonnicę, czy różaniec. No i zdaję sobie sprawę, jakie słowa mogłby polecieć pod moim adresem, że zbluźniłem święte miejsce. Cóż ^^” fanatyzm. Oni nie mają Go na wyłączność. Aha, i jeszcze jedno. To nie Jemu się narzucasz, tylko jak coś KrK (a przecież nie jest to jedynym odłamem chrześcijaństwa). On, jeśli chcesz, to Ci pomoże i to wcale nie z jakąś wielką łaską, bo musi. Nic nie musi, a chce. – takie jest moje zdanie.

  • V.

    [Re: On jest na czasie!]

    borze a co to za kupa literacka

  • Spock

    [Re: On jest na czasie!]

    Maria Szyszkowska – Rechrystianizacja Europy.

    Pomysły, by na nowo uczynić Europę kontynentem jednolicie kulturowym,
    zespolonym z religią chrześcijańską, głoszone są od pewnego czasu przez niektórych
    Polaków. Ta tendencja do budowy neośredniowiecza budzi niepokój w krajach
    europejskich. Ale problemem zasadniczym nie jest to, co inni o nas myślą.

    Odnosi się to do życia zarówno w skali jednostkowej, jak i zbiorowej. Nie o to
    idzie, by za wszelką cenę poszukiwać aprobatę u innych lecz o to, by głosić poglądy
    sensowne i zgodnie z nimi działać. Nieporozumieniem jest traktowanie opinii
    innych państw o Polsce jako zwierciadła, w którym mamy się przeglądać.

    Rechrystianizacja Europy jest na szczęście niemożliwa. Nasz kontynent jest
    wielokulturowy i wieloreligijny, a ponadto żyje tu nie tylko wielu ateistów i agnostyków,
    ale także wiele osób bezwyznaniowych, czyli przyjmujących istnienie
    Boga bez poczucia więzi z jakimkolwiek wyznaniem religijnym. Krytykowany
    u nas tendencyjnie nurt New Age uświadomił wielu, że można przyjmować istnienie
    Boga bez uprawiania kultu w ramach jakiegoś wyznania.

    Ci, którzy pragną odrodzenia na nowo Europy chrześcijańskiej odznaczają
    się nietolerancją. Pragną bowiem narzucić wszystkim wartości chrześcijańskie.
    W dodatku obłudnie twierdzą, że wartości chrześcijańskie są uniwersalne.
    Tolerancja, która w Unii Europejskiej jest wysoko ceniona, wiąże się z szacunkiem
    dla wolności każdego człowieka. A wolność wyraża się w możliwości
    wyboru takiego światopoglądu, co do prawdziwości którego dana jednostka jest
    przeświadczona. Narzucanie chrześcijańskiego światopoglądu, a ściślej katolickiego,
    jest wyrazem fanatyzmu religijnego tych, którzy to czynią.

    Ostatnio w Polsce zwolennicy chrystianizacji Europy organizują protesty
    wobec możliwego teoretycznie wprowadzenia do naszego ustawodawstwa prawa
    do eutanazji. W audycjach telewizyjnych widzimy organizowane spotkania tych
    moralistów, którzy określają eutanazję mianem dobrej śmierci. I utożsamiają
    z nią błędnie – manipulując świadomością społeczeństwa – zabijanie ludzi sędziwych,
    ciężko chorych, bądź też zabijanie w czasach hitleryzmu osób psychicznie
    chorych. Przede wszystkim samo pojęcie „dobrej śmierci” jest nonsensem. Takiej
    nie ma i być nie może. Śmierć zawsze stanowi rzeczywiste nieszczęście. Natomiast
    każdy człowiek ma prawo do wolności. Wprawdzie nikt nas nie pyta o wyrażenie
    zgody na to, by pojawić się na tej planecie, ale powinniśmy przynajmniej decydować
    o własnym życiu.

    Znamienne jest to, że najbardziej zagorzałymi przeciwnikami prawa do eutanazji
    są u nas ci, którzy aprobują wysyłanie wojska do Afganistanu i Iraku. A więc
    nie godząc się na to, by jedna czy kilka osób rocznie kończyło życie z własnej woli
    – jednocześnie aprobują zabijanie ludzi, którzy pragną żyć.

    Eutanazja zdaniem PiS, czy LPR, jak również Samoobrony i PSL, jest głęboko
    niemoralna. Twierdzę, że jest to oburzenie pseudomoralistów, pragnących ugruntować
    swoją siłę polityczną w oparciu o Kościół. Zachodzi jaskrawa sprzeczność
    między sprzeciwem wobec eutanazji i zgodą na zabijanie na wojnie. Co więcej,
    zaznacza się tendencja, by na nowo wprowadzić do polskiego prawodawstwa
    karę śmierci. Przestępcy też nie chcą umierać.

    Ponadto przeciwnicy eutanazji nie zmieniają położenia milionów Polaków
    mających niskie renty i emerytury. Prowadzi to do niedożywienia, do utajonego
    głodu i w konsekwencji do chorób i skracania życia. Wiele bezpłatnych badań
    medycznych jest ograniczonych jedynie do tak zwanego wieku produkcyjnego.

    Także brak zasiłków dla bezrobotnych jest wyrazem braku szacunku dla życia
    człowieka. Na tym tle żałosne jest odmawianie prawa do eutanazji.

    Zniewalająca jest sytuacja, w której ktoś, w pełni poczytalny, nie może zwrócić
    się z prośbą, by dokonano eutanazji. Prawo w państwie demokratycznym nie powinno
    być wyrazem poglądów nawet najliczniejszej grupy religijnej. Moralność katolicka
    powinna obowiązywać wyłącznie tych, którzy uważają siebie za wyznawców tej
    religii. Przejawem totalitaryzmu w państwie demokratycznym – a za takie Polska
    uchodzi – jest wprowadzanie prawnych zakazów po to, by mocniej dyscyplinować
    wyznawców określonej religii. Należy przestrzegać podstawową zasadę demokracji,
    która nakazuje szacunek dla wszelkiego rodzaju mniejszości w państwie.

    Będąc senatorem V kadencji przygotowałam projekt ustawy o eutanazji. Klub
    SLD zezwolił jedynie na zorganizowanie konferencji prasowej i nie skierował
    ustawy pod obrady Senatu. Rządy lewicowe przestrzegały konsekwentnie zasady,
    by stanowione prawo nie naruszało poglądów moral– nych kościoła katolickiego.
    Dzisiejsza władza Kościoła została ugruntowana w czasach rządów SLD – UP.
    Z tego punktu widzenia nie ma istotnej różnicy czy w Polsce rządy sprawuje lewica,
    czy prawica.

    Niepokojące są stwierdzenia wygłaszane w mediach, że człowiek chory ma
    prawo do rezygnacji z uporczywej, długotrwałej i kosztownej terapii. Ci, którzy
    są przeciwnikami eutanazji uważają, że wolno rezygnować z „naturalnego trybu
    leczenia”. Ten pogląd stanowi utajoną zgodę na eutanazję, a nawet zachętę do niej,
    skoro podkreśla się, że koszty leczenia nadmiernie obciążają społeczeństwo.
    Poważnym problemem u nas są obecnie nadużycia lekarzy i pielęgniarek,
    a więc grup zawodowych mających nieść pomoc innym. Zdarzają się one, niestety,
    często, co podaje się zresztą u nas w formie sensacyjnych informacji.
    Nieporozumieniem jest więc pogląd w myśl którego prawo do eutanazji niesie ze
    sobą zagrożenie dla życia chorych ludzi.

    „Przegląd Socjalistyczny” nr 1/2007 styczeń–luty 2007 roku

    http://rs.org.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=28&Itemid=2

  • Sebastian

    [Re: On jest na czasie!]

    Zgadzam się że Twoje przeżycie jest świadectwem, nie jest zaś jak piszesz dowodem. Dowód to jest słowo które zaczerpnięte jest ze słownika racjonalisty, zbieg przypadków nie może być nawet hipotezą naukową (tzn w sensie poperowskim) a co dopiero dowodem. Twoje przeżycie jest natury mistycznej, a czerpanie z języka nauki w tym miejscu jest chwytem erystycznym (choć pewnie nieświadomym).
    Czepiam się przede wszystkim dlatego że naprzemienne używanie słów ze słownika nauki i religii jest powszechnie używane obecnie m.in. do walki z gejami. Ideolodzy katoliccy twierdzą np że homoseksualizm jest chorobą, choć jak wskazują ich wypowiedzi nie rozumieją nawet definicji choroby.
    Po prostu korzystają z autorytetu jakie posiada Nauka we współczesnej kulturze masowej.

  • B.C.

    [Re: On jest na czasie!]

    Homoseksualizm jest okaleczeniem psychicznym (zaburzone więzi z osobami drugiej płci) oraz biologicznym (bezpłodność)

    Autor: ks. Marek Dziewiecki

    Nic więcej nie trzeba już dodawać, jedynie ubolewanie, że tak wiele osób tego nie chce dostrzec!

  • loth

    [Re: On jest na czasie!]

    Dostrzegą, gdy zapłoną pierwsze stosy….

  • pavle

    [Re: On jest na czasie!]

    Proszę przyjąć wyrazy współczucia.

    To smutne, że osoba wiążąca się ze światem nauki jest tak podatna na manipujację i nie umie się podnieść z desek po praniu mózgu.

    Życzę dojścia z czasem jednak do racjonalnych wniosków, to wymaga odwagi i, przede wszystkim, wielkiej pokory i otwartości.

  • Walpurg

    [–>> B.C.]

    Ten twój autorytet ks. Marek Dziewiecki to jakiś ignorant… Homoseksualiści nie są bezpłodni!

  • Shlojme

    [Re: On jest na czasie!]

    Jak bardzo irytuje mnie pełna pobłażliwości postawa niektórych homików względem innych – wierzących homików. Czy to przenoszenie swojej frustracji po odrzuceniu przez Krk na nich? Zdaję sobie sprawę, że bywają ludzie neurotycznie religijni, ale ten tekst nie wydaje mi się specjalnie świadectwem takiej postawy. W imię pluralizmu dajcie chłopakowi wierzyć w co chce i nie zbywajcie wszystkiego stwierdzeniem – dorośnie, zmądrzeje! Wszystkim cut i uncut życzę na nadchodzące święto Pesach – CHAG SAMEACH WEKASZER :o) w skrócie – koszernego święta, yumi ;o)

  • szymon goldman

    [Re: On jest na czasie!]

    Cały też wasz portal zawsze był dewocyjny. Przybraliście biało-czarne kolorki po śmierci homofoba Wojtyły, stale – jako geje – przepraszacie, ze istniejecie, usiłujecie pogodzic katolicyzm z byciem gejem, zamiast się jednoznacznie odciąć od tego, co złe.

  • [On jest na CZACIE?!]

    Gdy już ten wasz (b/B)óg będzie na „czacie” („chacie”?) lub na „pikiecie”, dajcie mi znać!!!
    Nawiasem mówiąc, czy wiecie dlaczego pedały w niebie wstają najwcześniej ze wszystkich? Bo kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje!!”

  • Arek

    [Re: On jest na czasie!]

    Jak ja nie rozumiem takich komentarzy -.- Ile jeszcze będziecie przeżywać jak stonka wykopki to, że portal był 3 lata temu czarno biały w czasie żałoby narodowej? Wojtyła może i był homofobem, ale trzeba przyznać, że sporo zrobił w kierunku wydarcia Polski z rąk juz nawet nie tyle komunistów, co stalinistów. I za to chociażby należy mu sie szacunek. A nawet jak ktoś tego nie widzi, czy nie uznaje, to niech oceni suche fakty z którymi się nie dyskutuje. Na pare dni po jego śmierci co się stało? Cud! Cracovia i Wisła się pogodziły, ludzie nagle zawiesili broń, zakopali topory wojenne. Modlili się muzułmanie, chrześcijanie, żydzi, niewierzący oddawali cześć. Ustaly waśnie. Jakby zawsze było tak jak po jego śmierci przez te kilka dni, to wreszcie światby wyglądał tak jak sie należy.

    A poza tym, zaskakuje mnie to, jak środowisko jest ograniczone jeśli chodzi o innych. Faktycznie, widać tutaj dużo bojowników o tolerancje dla siebie, ale dla innych, to juz w zasadzie nie bo po co? Dlaczego nawet nie dopuszczacie myśli, że ktoś może myśleć inaczej niż wy? Nie wszytsko czego nierozumiemy jest zaraz złem, które należy zwalczać. Homofoby nas nie rozumieją, ale my czujemy, że postępujemy słusznie, zgodnie z naszą naturą. Ja mogę nierozumieć heteryka, ale nie uważam go za zło. Ty nie rozumiesz wierzącego wiec dlaczego określasz wiarę mianem jednoznacznego zła? Ja nie wyobrażam sobie tego, jak ateista myśli o swoim końcu chociażby, a mimo to, nie mówie o nim że jest zły. Jak chcemy coś w tym kraju uzyskać, to przedewszytskim trzeba być otwartym na innych. Jeśli się bedziemy zamykać tylko w gronie już nawet nie ateistów – bo to nie o to chodzi- ale wręcz takich ignorantów, to co z hasłami, że geje są wszędzie: w twojej szkole, twoim biurze, w kościele, w pracy, skoro sami ich z tych miejsc wykluczacie, usiłując wmawiać, że nie, geja w zasadzie, to nie powinno tam być… ? Nagle sie okaże, że geje są tylko w salonach fryzjerskich, klubach i każdy z nich jest ateistą. Dla mnie cos nie halo…
    Tak samo jak to mówienie, że każdy wierzący jest z homofobem i zaściankowcem… aha.. na tej samej zasadzie każdy gej to zdefinicji pedofil!

    Poza tym, nie zauwazyłem, żeby portal dewociał. Zachowana jest zdrowa równowaga, był manifest o tym że boga nie ma, jest też text o wierze. Są artykuły o ciotach, różowych torebkach i przegięciuchach, są też o powznych rzeczach.

    Irytuje mnie podpinanie pod definicje geja odrazu „wróg boga”. Czy tak trudno pojąć, że może być Homo-ateista, Homo-chrześcijanin, Homo-żyd, jak i Hetero-ateista, Hetero-chrześcijanin itd… Ja chciałbym przypomnieć, że mam orientację SEKSUALNĄ „homo”, a nie orientacje SEXUALNORELIGIJNĄ… żałosne :/ krzyczą o pluraliźmie, a jak ktoś ośmieli się mysleć inaczej, to już odrazu chory jakiś pewnie… Mówisz o różnorodności, to wpierw sam zaakceptuj różnorodność wokół siebie.

  • Jacek

    [Re: On jest na czasie!]

    „Wojtyła może i był homofobem, ale trzeba przyznać, że sporo zrobił w kierunku wydarcia Polski z rąk juz nawet nie tyle komunistów, co stalinistów.”

    Biedne dziecko, popieszczone w kolysce przez p. Sowinska, a nastepnie zindoktrynowane przez red.red. Reszczyńskiego i Wildsteina oraz dopieszczone na kozetce w zakrystii przez ks. Isakowicza i pralata Jankowskiego…

    Wojtyla i caly KrK bardzo dobrze dogadywali sie z komunistami. KrK z ostoi ciemnoty i nietolerancji (w II RP) przeistoczyl sie w „obronce demokracji” w PRL – dala sie na to nabrac duza czesc spoleczenstwa, a zwlaszcza inteligencji. Ilosc kosciolow wybudowana zwlaszcza w latach 80-89 jest niebotyczna (pisal o tym jescze w podziemiu Kusmierek). Byly tez dotacje CIA oraz juz w III RP dotacje budzetowe, a teraz i unijne. No i mamy monstrum: uwlaszczone, potezne, nietolerancyjne, homofobiczne.

    Prawdziwe oblicze instytucjonalnego KrK mozna obserwowac w Ameryce Lacinskiej, gdzie hierarchia popierala i popiera najbardziej antydemokratyczne i proamerykanskie rezimy. No i Ratzinger, ktory wespol z Wojtyla zniszczyli teologie wyzwolenia…

    Wiara mi nie przeszkadza, w Boga wierze. Ale KrK – i owszem, przeszkadza mi. Nie chce sie wypowiadac za Pana Boga, ale mysle ze Jemu tez uwiera.

  • Sluchainaya

    [Re: On jest na czasie!]

    Też mi się nie podoba postawa homików, którzy uważają, że homoseksualista musi być ateistą. Mimo, że sama jestem agnostykiem. Tak samo jak nie podobają mi się wypowiedzi, że gej pragnący stałego związku i miłości nie istnieje, że to ciota nie gej, a prawdziwy homoseksualista to ten który daje dupy w dark roomie, bądź w parku.

    Ludzie nauczcie się szacunku i tolerancji. I przestańcie wszędzie doszukiwać się spisków. Arek napisał tekst o swojej wierze i nie jest to bynajmniej tekst broniący Kościoła Katolickiego, więc nie rozumiem skąd tu wypowiedzi o tym, że Kościół Katolicki to zakłamana organizacja. Tego typu wypowiedzi świadczą o tym, że albo ktoś nie doczytał tekstu. Zbędna jest wszelaka agresja i obraźliwość skierowana do… no właśnie? Do kogo? W powietrze? Bo przecież nie ma w tym artykule żadnej wzmianki świadczącej o „świętości” kościoła katolickiego. Biorąc udział w dyskusji i zarzucając komuś niedojrzałość, może najpierw się zastanówcie nad tym co komentujecie.

  • Jacek

    [Re: On jest na czasie!]

    Tekst nie jest bynajmniej tylko o wierze, a o religii i do tego rz-kat. Stad przynajmniej moje uwagi.

    „Swoją drogą to trochę zabawne, że w katolickim kraju geje odchodzą od kościoła niejako z fochem (i przytupem), a w bardziej świeckich krajach zachodnich homoseksualiści dostają chociaż błogosławieństwo na nową drogę życia.”

    To zdanie jest dosc przewrotne, bo mozna je zrozumiec tak, ze to geje nie wiedza w Polsce czego chca i odchodza (z KrK). A w Europie zachodniej (KrK??) blogoslawi. Oba czlony nie sa przwdziwe: to kosciol wyrzuca gejow poza margines i napuszcza na nich LPR i NOP, a w Europie tylko niektore koscioly protestanckie blogoslawia.

    Moim zdaniem: jesli piszemy o wierze, to o tym, co czujemy, jacy staramy sie byc. A jak piszemy o pielgrzymkach do Watykanu, telefonach do znajomego ksiedza, wspolnych modlitwach przynoszacych wymierne korzysci – to piszemy o religii. I wychodzi cos w rodzaju dr G.Musiala skrzyzowanego z amerykanskim teleewangelista.

  • doh

    [Re: On jest na czasie!]

    ….i nagle w zgielku i chaosie uslyszalem glos, ktory powiedzial – ‚ smiej sie i badz radosny przeciez nie moze byc gorzej ‚. Tak wiec smialem sie i bylem radosny …i… stalo sie, ze bylo jeszcze gorzej.

  • Malhebre

    [Re: On jest na czasie!]

    Moja nagle mama…
    To najlepsze z całego tego nawrócenia poprzez deus ex machina.

  • sunn0

    [Re: On jest na czasie!]

    Uga buga. Reversio ad medium aevum.

  • ZZ

    [Re: On jest na czasie!]

    Wszystkie religie i to bez wyjatku to TRUCIZNA.

  • agno

    [Jesli chcesz byc biologiem…]

    Chlopie, jesli chcesz byc naukowcem, musisz nauczyc sie co to jest przypadek i jak go odrozniac od przycznowo-skutkowej korelacji (tak, korelacja moze tez byc koincydentalna)!!! Potraktuj to jako serdeczna rade od nieco starszego kolegi po fachu (wlasnie koncze pisac doktorat z biologii ewolucyjnej).

    Musisz tez posiasc umiejetnosc odrozniania zabobonu od faktow. Religijne wierzenia to zinstytucjonalizowany zabobon, ale zawsze zabobon. Moze warto sie zastanowic dlaczego np. dziecko w ogole bylo w stanie krytycznym? Najpierw bozia sprawia, ze malenstwo choruje, zebys Ty mogl potem wymodlic ‚cudowne ozdrowienie’? Glupi ten bog i do tego sadysta.

    Robiono kiedys nawet badania nad skutecznoscia modlitwy w medycynie. Nie dosyc, ze nie pomogla ani o promil, to jeszcze tym ktorzy wiedzieli, ze sie za nich modla pogorszylo sie (byly trzy grupy: za jedna sie nie modlono, za druga sie modlono i o tym wiedziala, a za trzecia tez sie modlono, ale nikt im o tym nie powiedzial). Po prostu swiadomosc, ze ktos sie za cie modli moze byc stresujaca i skutkowac pogorszeniem zdrowia (ci za ktorych sie modlono, ale o tym nie wiedzieli, nie roznili sie pod wzgledem stanu zdrowia od tych, za ktorych sie nie modlono).

    Zreszta, facet, jak mi wymodlisz zeby mojej znajomej odrosla dlon (amputacja na skutek wypadku), to bedziemy mogli mowic o cudzie. Historia, ktora opisales rzeczywiscie opisuje cud, ale nie bozy, ale cud wspolczesnej medycyny opartej na nauce! W czasach kiedy pisano Ewangelie, zadne modlitwy ni ofiary by takiemu malenstwu nie pomogly.. Modlitwy kwalifikuja sie razem z homeopatia i bioenergioterapia jako medycyna alternatywna. Czyli innymi slowy: stek bzdur.

    A oto moje swiadectwo, bardzo krotko: jak mialem 6 lat wyroslem ze Sw. Mikolaja, jak mialem lat 18 wyroslem z religii. (pomiedzy szostym a osiemnastym rokiem zycia zaliczylem 2 ‚Oazy’, wiec o mitologii chrzescijanskiej troche wiem)

    A na koniec taki nius: jakies 95% Polakow to ateisci! Tak Arku, nie przewidzialo Ci sie. Sa ateistami jesli chodzi o Zeusa, Thora, Re, Allaha, Chaaka… Chrzescijanska Trojca Swieta moze sie wydawc prawdziwsza (bo w naszym kraju od malego pierze sie mozgi wiekszosci dzieci) ale mimo wszystko zamieszkuje razem z wymienionymi wyzej kolegami kraine zwana ludzka wyobraznia.

    Pozdrawiam i zycze powodzenia w karierze biologa! W nauce umiejetnosc samodzielnego, krytycznego myslenia bardzo sie przydaje 🙂

    PS. Krowy zdanie tez zmieniaja 😉

  • O`boy

    [Re: On jest na czasie!]

    Arek jest zdolnym, sympatycznym i pelnym empatii chlopcem. Co ??? OK ! mlodym mezczyzna i do tego cutie z niego ze ho, ho. Jedno co jednak bije z jego artykulu i wczesniej przez niego napisanych komentarzy jest to, ze jest osoba latwo wpadajaca w stan egzaltacji. Czy to tylko wiek ? Nie wiem. Mam nadzieje. Nie wydaje sie Tobie Arku, ze z tymi trojaczkami nie wziales na siebie zbyt wielkiej chwaly ? Trojaczki pozostana chyba w dozgonnym dlugu wdziecznosci. Druga mnie niepokojaca rzecza jest to, ze z tak niesprecyzowanym swiatopogladem bedzie Tobie trudno byc biologiem. Wierz mi, wiem cos na ten temat. Ryzyko jest i obawiam sie, ze w najgorszym przypadku tak jak moj przyjaciel przejdziesz pranie mozgu i skonczysz swoja kariere w Discovery Institute (no moze w polskiej filii, a podejrzewam, ze juz taka istnieje). Gdy kilka miesiecy temu bylem w Seattle odwiedzilem mojego przyjaciela i nie moglem go poznac – kompletna paranoja, prawdziwa ludzka tragedia. Czlowiek inteligentny, tak zdolny i z tak wypranym mozgiem. Odwiedzilem tez przy okazji to ich kuriozalne muzeum kreacjonizmu. Zgroza. Cos podobnie bizzarnego juz dawno nie widzialem (no moze poza niektorymi freak show). No i guide opowiadajacy, ze dinozaury wcale nie wyginely przed 65 mln lat temu, co wiecej one byly na arce Noego w czasie potopu, a caly swiat istnieje troche ponad 6 tys. lat i wiele innych takich rzeczy po ktorych czlowiek zaczal sie zastanawiac gdzie trafil .
    Arku, prosze studiuj medycyne.
    Zycze powodzenia na maturze.
    Pozdrawiam Jörgen

  • Xiundz

    [miłość]

    „jeśli się modlisz, przyznasz się przed sobą i Bogiem do tego, że jesteś gejem i kochasz faceta, powiesz Mu, że wierzysz i ośmielisz się poprosić o szczęście dla siebie, On cię posłucha” – zgadzam się w 100%. JC zawsze chce naszego szczęścia, chociaż my czasem to szczęście pojmujemy zupełnie inaczej. Życzę powodzenia w odkrywaniu szczęścia – takiego, jak widzi go i chce nam dać Bóg.

  • voitech

    [Re: On jest na czasie!]

    Komentarzy az 40 +1 moj, a takich opowiesci chyba sie nie komentuje. Chlopak przezyl cos co wielu znas moze jeszcze dlugo niedoswiadczac i nie mozemy sie wyrazac na ten temat. Nie mozna miec uprzedzen do czegos czego nieznamy bo wtedy bedziemy nietolerancyjni-Prawda?
    Trzymajcie sie cieplo i usmiechu Wam zycze:)

  • poprostuJa

    [Re: On jest na czasie!]

    tekst po prostu cudny, a mam pytanie. Czy ty chodzisz do spowiedzi i przyjmujesz komunie św??

  • kornel

    [Re: On jest na czasie!]

    do O’boy—> jeśli chodzi o naukę i wiarę KK to nie ma między tym żadnej sprzeczności. kościół sie zajmuje sprawami prawd objawionych w kwestiach moralnych i stricte teologicznych, a nie naukowych(naukowych- czyli mam na myśli nauki przyrodnicze bo teologia i filozofia też jest nauką).K Opiera swoją naukę o Pismo święte i Tradycję. natomiast Biblia nie jest książką ani historyczną a tym bardziej naukową tylko zawiera pewne prawdy moralne i teologiczne. Słyszałem o różnych wybitnych naukowcach, którzy pismo święte traktują jak książkę naukową i są święcie przekonani ze świat powstał w 6 dni a człowiek został ulepiony z gliny a nie powstał wynikiem ewolucji. na prawdę nadziwić sie nie mogę i to profesorzy tak mówią. Każdy teolog wie ze to jest mitologia biblijna – kolorowe opisy z których należy wybrać to co istotne dla teologii np. Bóg stworzył świat i to co stworzył było dobre – to jest prawda teologiczna i w nią należy wierzyć. A to, jak to sie stało i jak długo stwarzał, to jest nie istotne dla teologii!!! mógł 6 dni a możne 2mld lat – tym sie mają zajmować nauki przyrodnicze, po to Bóg dał człowiekowi rozum, żeby sam do tego doszedł.
    tak samo czy człowiek powstał z małpy czy nie- Kosciół ma to w d… jak powstał człowiek, istotne jest to ze został stworzony na obraz i podobieństwo Boga czyli ma rozum, wolną wole i ducha oraz jest osobą (B. jest duchem osobowym, jakby ktoś nie wiedział a nie dziadkiem z długą siwą brodą) i tak wiele przykładów można mnożyć. więc drogi Jorgen nie wiem do jakiej sekty należy twój kolega naukowiec ale katolikiem (teologiem) to na pewno nie jest i naukowcem tez pewnie kiepskim. a Arkowi mogę powiedzieć, ze spokojnie może być wiernym biologiem i jednocześnie wyznającym religię. zresztą każdy człowiek ze swej natury- jak wiemy z antropologii- jest homo religiosus, nie wierze w czysty ateizm. Pozdrawiam

  • V

    [Re: On jest na czasie!]

    Fajne, trochę naiwne, ale fajne. W końcu jakiś odmienny punkt widzenia.

  • Al

    [Re: On jest na czasie!]

    Popieram zdanie autora artykułu – można wierzyć, będąc jednocześnie homo lub bi.
    Ja wierze w Boga – nie w Kościół, nie w siłę moherowych beretów czy w księży. Skoro Bóg stworzył orientacje seksualne to dlaczego miałby je potępiać? W powiedział: |miłujcie się| i nie uściślał że miłość może być tylko między osobami różnej płci. Miłość miedzy dwojgiem dorosłych świadomych ludzi – co może być w niej złego? To księża (lecz wierzcie mi: nie wszyscy, bo znam księdza który podchodził do tego właśnie w ten sposób – skoro sa dorośli, skoro ich związek opiera się na miłości a nie na sexie, skoro wspierają się nawzajem i dzielą ze sobą życie a nie tylko łóżko to nie robią nic złego. Może popełniają jedynie grzech taki jak osoby żyjące ze sobą bez ślubu – lecz nie jest to przecież grzech śmiertelny) są przeciwni związkom miedzy osobami tej samej płci – nie Bóg.
    Nie rozumiem powodu, dla którego potępia się religijność. Wciąż jestem osobą młodą (lat19) niezdecydowaną jeszcze jakiej jest orientacji (pradwopodobnie bi, skoro do dzisiaj się nie zdecydowałam czy homo czy hetero)- czy jeśli w przyszłości postanowię żyć w związku z kobietą, to nagle nie będę mogła już wierzyć? Bedę musiała odciąć się od Boga, bo osoby które wybierają życie zwiazku homoseksualnym muszą być ateistami? Czy skoro nie jestem hetero, powinnam przestać uważać że Bóg istnieje? Tylko dlatego, ze Kościół – a raczej jego część – potępia inną niż heteroseksualną miłość?

    Wiara i nauka nie wykluczają się wzajemnie – skąd bowiem wiadomo jak stworzył Bóg człowieka – a może dokonał tego za pomocą własnie ewolucji? Czy powiedziane jest że ulepił go z gliny? Nie.
    Księga Rodzaju to coś w rodzaju metafory – co przyznają już sami księża (oczywiście mówię o tych, którzy nie podchodzą do religii w sposób tak fanatyczny, że przysłania im to jakikolwiek szerszy punkt widzenia). Nie ma odpowiadać nam na pytania w stylu „jak” tylko „dlaczego”.
    Są ludzie którzy dzięki nauce zaczęli wierzyć – bo tworząc szereg przyczynowo-skutkowy, dochodzili do wniosku, że aby się „to” rozpoczęło musiał być jakiś impuls, coś co zapoczątkowało. Ale i są tacy którzy przestali. I wsjo – po to człowiek wolną wolę ma by móc wierzyć lub nie i by móc swoje zdanie zmieniać.
    Większość osób jednak w coś wierzy – jeśli nie w „Boga” uosobienie siły sprawczej, to chociażby w ową czystą, nieuosobioną siłę, w coś. Tak ludzie są zaprogramowani – aby wierzyć. Powstanie religii jest jednym z czynników cywilizacyjnych, obojętnie czy obiektem tych wierzeń jest kamień, słup drewniany, biały słoń czy ogień. Czy którakolwiek cywilizacja rozwinęła się bez religii? jak więc wytłumaczyć to, że wierzenia religijne wykształciły się i u Egipcjan i u Babilończyków. .a także u odizolowanych od nich Inków i Majów? Dzisiaj „obiekt wierzeń” może zastąpić nam nauka – ale nie można powiedzieć, że każdemu ona zastąpi religię. Niektórzy wybiorą naukę, inni religię… a znajda się i tacy którzy pogodzą i religię i naukę. I – tych ostatnich osób może być najwięcej.

  • Miko

    [Re: On jest na czasie!]

    Miałbym wrażenie, że reprezentuję instrumentalne poglądy, gdybym napisał, że nie wierzę, bo mi nie spadły cukierki.

    Oczywiście tekst ładny. Wzbudza sentyment podobny temu, który rozpalają wspomnienia o XIX wieku, obietnicy i wierze w wyjaśnienie wszystkiego – tak czy inaczej.

  • Nemst

    [Re: On jest na czasie!]

    Z wieloma tu osobami się zgadzam, to znaczy, z tymi, którzy potrafią dostrzec, że Bóg ma prawo istnieć. Jesli ktoś Go odrzuca, to Jego sprawa, no ale nie przesadzajcie z atakami na sam KRK. nie przesadzajcie. W tekscie Arka jest przykad księdza, zapewne katolickiego, kótry modlił sie nie o „uleczenie”, ale za nich, po prostu, by byli szzęsliwi. A takich duchownych jest wielu. A tu homiki nieraz domagają sie tolerncji i poszanowania swoich praw, ale tych wszystkich, którzy mają zdanie inne pierwsi paliliby na stosie. To objaw paranoi i samozakłamania.

  • vito222222

    [Re: On jest na czasie!]

    Bardzo ciekawa dyskusja. Pluralizm pełną gębą. Rzuca się w oczy, że są bardzo różne postawy, od takiej w stylu jestem ateistą ale ok możesz być wierzący, przez jestem ateistą i nie powinieneś wierzyć, bo kościół katolicki to mordercy i walczą z homo, przez jestem wierzący ale do kościoła mam zastrzeżenia, itp. Po prostu cała mozaika stosunku do religii.
    Tak właśnie powinna wyglądać dyskusja.

    I co ciekawe, nikt tu na kościele za bardzo nie pojechał, kilka osób ugryzło się w język. Może to wynikać z tego, że homo są grzeczni, kulturalni, milutcy i nie używają brzydkich słów, albo z tego, że jednak boją się boga i na niego nie plują a jedynie umiarkowanie dokopują klechom.

    W każdym razie ta dyskusja dużo mówi o stosunku homo do religii i jest miarodajna do oceny co jak o tym myślą homo a nie jakieś sondaże – stek bredni na zamówienie.

    Gratuluję takich dyskusji.

Skomentuj

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa