Gej Fej kontra B16

Nasza ulubiona amerykańska para gejowska Brendan Fay i jego partner Thomas, gwiazdy programu „Teraz MY”, nie dają o sobie zapomnieć. Zupełnie niedawno cała Polska z wypiekami na twarzy śledziła każdy krok panów. A to wywiady, konferencje prasowe, występy w telewizji i msza święta w warszawskim kościele… Gej Fej to fenomen i medialna superstar. Nie sposób ich nie uwielbiać. Pewnie niejedno homofobiczne serduszko zmiękło na widok ładnej i przykładnej pary z Ameryki (nie to co polscy geje…).

A tu tymczasem ZONK! Zanosi się na skandal. Nieoceniona telewizja TVN24 ogłosiła, że gej Fej protestuje przeciwko wizycie duszpasterskiej papieża Benedykta XVI w Stanach. Jak to? „W Polsce deklarował, że jest katolikiem” – grzmi podtytuł niusa (wyczuwam nutkę zawiedzenia). Zresztą sami/same oceńcie:

Brendan Fay, gej z prezydenckiego orędzia, jeszcze do niedawna deklarował katolickie poglądy. Teraz demonstruje swoje niezadowolenie z papieskiej polityki. We wtorek Benedykt XVI przylatuje do USA.

Fay wraz z innymi gejami i lesbijkami manifestował w Nowym Jorku przed przylotem papieża. – Na całym świecie jesteśmy dyskryminowani, poniżani i spotykamy się z przemocą – uważa Fay. Jak dodał, chce, żeby papież-przedstawiciel katolików, zwrócił uwagę na problem mniejszości seksualnych.

Fay, który niedawno był w Polsce (po tym jak wykorzystano jego zdjęcia w orędziu prezydenta Lecha Kaczyńskiego) deklarował w programie „Teraz My”, że jest katolikiem. – W historii bywały już przypadki błogosławienia przez Kościół osób tej samej płci – powiedział w studiu TVN. Jak zauważył, Kościół podkreśla, że dyskryminacja gejów i lesbijek jest grzechem.

Podczas wizyty w Polsce Fay i jego partner uczestniczyli w niedzielnej mszy w Kościele św. Anny w Warszawie.

A to daliśmy się nabrać! Mit przykładnego geja katolika legł w gruzach? A może polska telewizja informacyjna raczy zauważyć, że papież nie wszędzie na świecie przyjmowany tak jak w Polsce (doprawdy nie mieści się to w naszych głowach!).

Nie trzeba dodawać, że Stany Zjednoczone to kraj wielokulturowy i wieloreligijny, zaś w porównaniu do kościołów protestanckich (52% ludności według deklaracji), Kościół katolicki nie jest żadnym potentatem (25,9%). TVN24 sugeruje, że chodzi oczywiście o liberalizm światopoglądowy:

Opinia na temat papieskiej polityki dzieli Amerykanów. Część z nich demonstruje poparcie dla papieża, inni manifestują swoje niezadowolenie z wizyty papieża. Sami katolicy w USA są również bardzo podzieleni. Niektórzy opowiadają się za bardzo liberalnym modelem Kościoła, są zwolennikami antykoncepcji, akceptują też związki homoseksualne. Domagają się też zniesienia celibatu.

Nie martwcie się jednak. Jest nadzieja:

Jednak młodzi amerykańscy katolicy są bardzo konserwatywni. Być może dzięki temu rozłamowi papież ma szanse trafić w serca mieszkańców Stanów Zjednoczonych.

Całość do poczytania i obejrzenia tutaj

Na marginesie, propozycja czytelnicza!
Jeśli interesują cię współczesne Stany Zjednoczone, sięgnij po świetną książkę Thomasa Franka „Co z tym Kansas?” (wyd. Krytyka Polityczna, 2008, wstęp Jacek Żakowski). Frank, na przykładzie swojego stanu Kansas, analizuje zjawisko Wielkiego Backlashu, które spowodowało pojawienie się wpływowego lobby ultrakonserwatywnego w Stanach. Autor objaśnia krok po kroku mechanizm, który spowodował to, że w umiarkowanie liberalnych przeciętnych amerykańskich miastach narodził się silny ruch prawicowych fundamentalistów. Zdumiewające jak problem aborcji i związków homoseksualnych okazał się najistotniejszą motywacją wyborczą dla części Amerykanów. Przy czym, jak pokazuje Frank na przykładach, prawica wcale nie przyczynia się do poprawy warunków bytowych ludzi i wzmacnia podziały klasowe. W książce pojawia się słynne zdanie wypowiedziane przez pewnego wpływowego kaznodzieję „Bóg nienawidzi pedałów!”, będące kwintesencją tej retoryki (choć autor nie skupia się na gejach i lesbijkach, ale będziemy do tej książki wracać, bo warto te mechanizmy poznać). Przerażająca i wciągająca lektura. I wielce pouczająca. Fragment na stronie Krytyki Politycznej .

(mt)

8 komentarzy do:Gej Fej kontra B16

  • Arek

    [Re: Gej Fej kontra B16]

    Jedno z drugim ma niewiele wspólnego. Można być przecież wierzącym i krytykować papieża. Skończyły się czasy, kiedy papież był nieomylny, a to co powiedział proboszcz było słowem oświeconym i ani mi sie waż przeciwnimu wystąpić.

    B16 jest papieżem a nie Bogiem. A ja przypominam, że wierzy się w Boga a nie jego kapłanów. Jeśli któryś z nich będzie złym kapłanem, to przecież logiczne, że ludzie za nim nie pójdą, bo mają swój rozumek. I czy to wtedy będzie też określane mianem dwulicowości? Niby wierzący, a księdza nie słucha?

    Podobnie jest z Benedyktem. Papiestwo papiestwem, ale niektóre rzeczy, głownie te mówione o nas są karygodne i to, że jeden z drugiem protestują przeciwko jego przyjazdowi nie musi zaraz oznaczać, że są dwulicowi.

    Przez analogię. Można być polakiem, będac przeciwnikiem Kaczyńskiego, mimo, że jest prezydentem. Można więc nie zgadzać się z B16, pozostając dalej wierzącą osobą. -.- Ciekawe co autor niusa w TNV24 chciał tym udowodnić? :/

  • Chagrin

    [Re: Gej Fej kontra B16]

    Z tą różnicą, że pan Fay może dobrowolnie z Kościoła Katolickiego wystąpić, jeśli nie podoba mu się jego zwierzchnik. Problem tkwi również w tym, że ów Fay na oczach całego świata przekonywał o swojej niekwestionowanej katolickości, nie powinien więc wychodzić teraz na ulicę z antypapieskimi hasłami, bo w ten sposób jeszcze bardziej się kompromituje.
    Jednym z dogmatów katolickiej wiary jest bezkrytyczne podejście do nauk papieży, a Brendan Fay regułę złamał, więc wydaje mi się, że nie powinien on przynależeć do wspólnoty.

  • jk

    [Re: Gej Fej kontra B16]

    dlaczego ma nie wychodzic na ulice i nie protestowac?! fay mowi to co czuje i mysli.czuje sie katolikiem a jednoczesnie odczuwa ze jest dyskryminowany w kosciele.nie widze wiec nic w tym dziwnego ze protestuje. jesli ja bylbym czlonkiem jakiejs organizacji, ktora mnie dyskryminuje tez bym protestowal.

  • Szymon_Niemiec

    [Re: Gej Fej kontra B16]

    Chagrin, mógłbyś mi pokazać obowiązujący dogmat o nieomylności papieża? Bo o ile mi wiadomo, to został zniesiony na ostatnim soborze.

  • gostek

    [Re: Gej Fej kontra B16]

    „Chagrin, mógłbyś mi pokazać obowiązujący dogmat o nieomylności papieża? Bo o ile mi wiadomo, to został zniesiony na ostatnim soborze”
    Kwiatuszku, skąd masz te wieści? O jakim soborze mówisz? Od prawie 150 lat obowiązuje dogmat o nieomylności papieża w sprawach wiary i moralności i nikt nigdy nie znosił go w ramach Kościoła katolickiego. Ale, jeżeli tak napisali w „Faktach i mitach” albo w mediach p. Adlera, to pewnie musi być prawda… Jaka szkoda, że prawie miliard katolików jeszcze o tym nie wie – to mógłby być kopernikański przewrót w ich życiu eklezjalnym…

  • Spock

    [Re: Gej Fej kontra B16]

    Jezus Chrystus >> lud bozy > chrzescijanstwo > rzymski-katolicyzm > papiez >> B16

  • Jacek

    [Re: Gej Fej kontra B16]

    Nieszczesnego dogmatu o nieomylnosci (w sprawach wiary i moralnosci, przy wyglaszaniu ex cathedra) nie zniesiono. Ale ostatni madry papiez JXXIII nigdy go nie stosowal i nie planowal stosowac.

    JP2 zas uwazal, ze wszystko co mowi jest nieomylne. A mylil sie, nie tylko w sprawie kremowek.

  • Jacek

    [Re: Gej Fej kontra B16]

    Bywa
    Kinga Dunin
    14.04.2008
    Czołowy homofob rządzącej partii Stefan Niesiołowski, krytykując rozkoszny klip telewizyjny prezydenta, nie mógł się jednak powstrzymać od dania upustu swoim uprzedzeniom. Uroczysty ślub pary homoseksualnej nazwał absurdalną parodią małżeństwa. Bo przecież wiadomo, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Poucza nas o tym sam mistrz polskiej filozofii Leszek Kołakowski. Małżeństwo to jest związek kobiety i mężczyzny – stwierdza z wysokości Oksfordu. Gdyby się wybrał do Cambridge – to wcale nie tak daleko – może spotkałby tam najbardziej znanego brytyjskiego socjologa Anthony’ego Giddensa, a ten zacytowałby mu ustęp ze swojego akademickiego podręcznika socjologii, gdzie możemy przeczytać (nawet po polsku, bo został przetłumaczony), że małżeństwo to związek dwojga dorosłych osób. Gdyby natomiast obydwaj panowie udali się do Teheranu, dowiedzieliby się, że małżeństwo to jest związek mężczyzny i czterech kobiet. Może to nas prowadzić do filozoficznej zadumy nad wieloznacznością słowa „jest”, które przy bliższym poznaniu okazuje się „bywa”. A jeśli coś naprawdę „jest”, to ludzka seksualność: homo, hetero oraz bi, którą obdarzyła nas Matka Natura. Małżeństwo natomiast jest zmieniającą się instytucją społeczną. Przynajmniej małżeństwo cywilne zawierane w świeckim państwie. Czy to znaczy, że możemy ją sobie dowolnie kształtować? Sobie, czemu nie? Tam, gdzie dorosłe osoby nawzajem siebie nie krzywdzą. Co bywa, choć nie jest, też pisze się w rejestr. W ramach ogólnopolskiej wielkanocnej promocji religijności „Dziennik” poza wywiadem z Kołakowskim („Religia nie zginie”) zafundował nam też ogromny tekst Johna Greya, znanego brytyjskiego filozofa, niegdyś liberalnego („Religia nie zniknęła”). Już sam zestaw tytułów powinien nas natchnąć świętym optymizmem. Szczególnie tych, którzy pozostaną przy lekturze tytułów i poczują się umocnieni. Bo tytuły te oraz ich zajawka na pierwszej stronie wyglądają wręcz triumfalistycznie. Z drugiej jednak strony nie wiadomo, z czego tak się cieszyć, skoro – jeśli przeczytamy dokładniej takiego Greya – dowiemy się także, że przy wszystkich swoich zaletach religia „podobnie jak reżimy ateistyczne rości sobie prawo do tego, aby decydować o tym, jak ludzie powinni wyrażać swoją seksualność, kontrolować swoją płodność, kończyć swoje życie”. Jak pisze Grey, roszczenia te należy kategorycznie odrzucić, bo nikt nie ma prawa do tego stopnia ograniczać cudzej wolności. I z tym akurat się zgadzam. Należy. I miło, że prawicowy „Dziennik” nam o tym przypomina, ale dobrze byłoby, gdyby czasem przypomniał też sobie. Gdyby religia nie mieszała się do polityki ani do łóżka, tylko zajmowała się transcendencją, do której podobno wszyscy mamy wrodzony popęd, to proszę bardzo. Mogłaby się nawet zajmować moralnością, gdyby nie to, że płynąca ze źródeł religijnych inspiracja etyczna przerobiona przez instytucje religijne nieodmiennie zamienia się w faryzeizm. W takim razie wolę już rytualizm. I nie zamierzam dołączać do chóru lamentującego nad powierzchownością polskiej religijności. Najlepiej byłoby, gdyby Kościół w odpowiedzi na tę ogólnonarodową potrzebę przekształcił się w firmę świadczącą usługi dla ludności. Chrzty, śluby, pogrzeby, procesje – bardzo ładnie potrafi to urządzić. I bardzo słusznie komercyjna telewizja ujęła się za panem, którego proboszcz nie chciał po katolicku pochować. Skoro co roku płacił księdzu po kolędzie, to chyba mu się należało. Tak, część Kościoła można by skomercjalizować, a część zamienić w partię polityczną, która otwarcie występowałaby w wyborach, zamiast suflować, szantażować i udawać, że do niczego się nie miesza. Co by wtedy zostało z Kościoła? Religia i ci, którym jest ona naprawdę potrzebna. I nie byliby to wszyscy. Bo religia nie jest niezbędna, tylko bywa niezbędna wybranym. Natomiast rytuały i religijno-polityczne totemy zdają się istotnie wieczne.

    Tekst ukazał się w „Wysokich obcasach” z 7 kwietnia 2008.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa