Diva Divie nie równa – czyli pomieszanie z poplątaniem

Na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej w Wrocławiu wystąpiła wczoraj Georgette Dee, „wielka gwiazda niemieckiej sceny – aktor wcielający się w postać Marleny Dietrich, który z pianistą Terrym Truckiem wykonuje kabaretowe, filmowe i klasyczne stare przeboje; – prawdziwa diseuse – czyli wybitna pieśniarka i artystka kabaretowa” – jak z emfazą informowali organizatorzy festiwalu. Oddajmy głos relacjom widzów tego wspaniałego koncertu:

Druga z zagranicznych gwiazd, które w niedzielę wystąpiły na PPA to „drag-queen” z Niemiec – Georgette Dee. Jak informowali wcześniej organizatorzy festiwalu, Georgette Dee to „wielka gwiazda niemieckiej sceny – aktor wcielający się w postać Marleny Dietrich, który z pianistą Terrym Truckiem wykonuje kabaretowe, filmowe i klasyczne stare przeboje; to prawdziwa diseuse – czyli wybitna pieśniarka i artystka kabaretowa”.

We Wrocławiu duet wystąpił w 2-częściowym koncercie. Z lekkim makijażem, najpierw w klasycznej – czarnej, a następnie w czerwonej sukni – artysta bawił i wzruszał publiczność przeglądu, śpiewając raz spokojne i melancholijne, a raz kabaretowe utwory. Każdy poprzedzony był monologiem, m.in. o miłości, relacjach damsko-męskich, ale także o wspomnieniach z dzieciństwa i młodości.

Podczas koncertu jedyną scenografią był czarny stolik i krzesło, ustawione przy statywie mikrofonu, tuż przy fortepianie. Paląc jednego papierosa za drugim, Georgette Dee bawił się swoimi strojami, odsłaniając ramiona, lub wiążąc czerwoną suknię tak, by była krótsza. Żartował przy tym, w reakcji na aplauz publiczności mówiąc: „tak, Bóg dał mi nogi”.

Publiczność zgromadzona w Teatrze Muzycznym Capitol dwa razy nagrodziła przedstawienie owacjami na stojąco. Ostatnią część występu „na bis”, artysta zakończył schodząc za kulisy z mikrofonem i cały czas, coraz ciszej śpiewając. Dopiero, kiedy na sali zapalone zostały wszystkie światła, widzowie przestali bić brawa i zaczęli wychodzić. To był naprawdę niesamowicie aktorski występ, rzeczywiście czułam się trochę jak na koncercie Marleny Dietrich, albo Edith Piaf, chociaż żadnej z nich nie widziałam nigdy na żywo – powiedziała po koncercie jedna ze słuchaczek. (wiadomości.wp.pl)

Koncert wspaniały, publiczność zachwycona. Niech żałują ci, którzy być nie mogli. Wszystko byłoby super gdyby nie małe ale. Otóż w materiałach prasowych przygotowanych z okazji występów autorzy przedstawili Georgette Dee jako (sic!) Lilo Wandersa, czyli zupełnie inną osobę.

Georgette Dee urodzony jako mężczyzna 9. września 1958 w Sülze nie ujawnia publicznie swego prawdziwego nazwiska. Nie jest jednak na pewno Lilo Wandersem, który prywatnie nazywa się Ernie Reinhard a urodził się 22 września 1955 w Celle. Obaj panowie/ panie spotkali się zresztą na gruncie artystycznym w Hamburgu gdzie w latach osiemdziesiątych wspólnie z Gunterem Schmidtem (pseudonim artystyczny Herrchens Frauchen) występowali w klubach i lokalach gejowskich oraz variete i kabaretach portowej dzielnicy St. Pauli. Od lat 80 drogi artystyczne obydwu panów rozeszły się i nigdy nie występowali już wspólnie razem na scenie. Reinhard w latach 1994 – 2004 moderował jako transwestyta Lilo Wanders cykliczny program telewizyjny „Wa(h)re Liebe“ na kanale VOX. Gościem kilku odcinków była również Geogetta Dee, która od pokazów na szklanym ekranie wolała występy publiczne na scenie z „żywą publicznością”. W sumie dwie różne damy. Inny styl, inne preferencje, inny image. Tylko blond włosy oraz fakt, ze obaj mówią po niemiecku i takoż też śpiewają mógł spowodować tę skandaliczną, acz zabawną pomyłkę. Cóż, dla redaktorów z Wyborczej oraz dla pracowników biura PPA z Wrocławia wszyscy faceci w sukienkach, śpiewający w języku Goethego wyglądają tak samo. Jak facet w sukience właśnie.

Błąd organizatorów powielony został automatycznie, głownie w Internecie. Potężne i błyskawiczne to medium. Ciekawe czy ktoś zdobędzie się na odwagę i przeprosi obu panów. A może w ramach zadośćuczynienia można byłoby zaprosić tym razem prawdziwego Lilo Wandersa do Wrocławia. Pamiętając jego występy w niemieckiej telewizji – sukces będzie gwarantowany. W końcu to właśnie Niemcy odkryli fakt, ze programy prowadzone przez mężczyzn przebranych przez kobiety mają wielką oglądalność. I nie jest to płaska i przaśna rozrywka- jak napisał autor tej nieszczęsnej pomyłki- niejaki pan RZ.

Na to małe qui pro quo zwrócił uwagę stały współpracownik redakcji homiki.pl – (jbog)

Znajdź dziesięć różnic

Lilo

Georgette

2 komentarzy do:Diva Divie nie równa – czyli pomieszanie z poplątaniem

  • diva

    [Re: Diva Divie nie równa – czyli pomieszanie z poplątaniem]

    Ale wtopa! Buhahahhaha

  • travia

    [Re: Diva Divie nie równa – czyli pomieszanie z poplątaniem]

    Warto dodac (ze wstydem),ze ten blad rowniez powtorzyla Gazeta Wyborcza zapowiadajac wystep Georgette…Na marginesie – zainteresowanych tworczoscia Georgette odsylam do pieknej i wybitnej plyty: Live in Schiller Theater :) )




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa