Wiosna, drogie Panie!

Zimno, mokro, wieje Emmą (też baba, co w dalszym toku mojej wypowiedzi okaże się znaczące), człowiek najchętniej by nosa z gawry nie wytykał… Ale gdzieś krew zaczyna żywiej krążyć, bo.

Bo znów wiosna…

I znów czuję się wywoływana do tablicy – ja, wyoutowana feministka, głośna i z niewyparzonym jęzorem. Czuję się wywołana do tablicy przez nie-feministów, patriarchalny ludek, co to z kpiącym błyskiem w oku podpytuje, niby to złośliwie, czy ogoliłam nogi i o co właściwie w tym wszystkim nam chodzi, bo równouprawnienie to już przecież mamy. Kij im w oko – nie o nich dziś.

Dziś czuję się wywołana do tablicy, bo niewinnie – no, nie całkiem niewinnie, może odrobinkę podstępnie – zapytałam znajome LBTQówki, co ma wspólnego feminizm i lesbijka. Czy jest im gdzieś po drodze? Zapytałam, bo dla mnie moja orientacja seksualna i feminizm są jasno, wyraźnie i nierozłącznie powiązane – ale doświadczenie uczy, że co oczywiste dla mnie, nie musi być takim dla innych.

Oczywiście, że nie musi. Przyznam, że nie zdziwiłam się nawet za bardzo, przeczytawszy/usłyszawszy, że LBTQ są z siebie dumne, w pseudoruchach nie muszą uczestniczyć ani na siłę nic manifestować. Nie wiem, czy nazwałabym feminizm pseudoruchem, ale w końcu od tego jesteśmy L(G)BTQ, by promować różnorodność postaw i szacunek wobec nich. Niech więc będą lesbijki, które nie są feministkami w ogóle – nie rozumiem, ale szanuję.

Z kolei całkiem przytomnie zauważyła pewna mądra niewiasta, feministka z ducha i przekonań, że gdy feministki-lesbijki walczą wraz z feministkami-hetero o antykoncepcję, prawo do aborcji i parę innych rzeczy, z którymi moje lesbijskie życie nie ma nic wspólnego, feministki-hetero mają nas tam, gdzie słońce nie dochodzi, często nie lubią nas, bo są z nami kojarzone, boją się nas, bo są kryptohomofobkami i generalnie uważają, że jednak jesteśmy innym podgatunkiem kobiet. Pewnie można ubrać to w mądrzejsze i elegantsze sformułowania, a jakby dobrze zakopać się w książki, niewątpliwie dałoby się w historii feminizmu wyraźnie wyodrębnić wewnętrzne antagonizmy w ramach ruchu – protestów lesbijek, że ich (nasze!) sprawy nie są reprezentowane oraz replik heteryczek, że „na razie” to trzeba walczyć o sprawy wspólne, a potem to się zobaczy. Ale słowa mądrej niewiasty dobrze chyba oddają istotę tego, co czuje zwykła, prosta LBTQówka patrząc na feminizm. Aborcja, antykoncepcja – tematy kluczowe w feminizmie, przynajmniej polskim – niezbyt nas dotykają. Ale oczywiście staniemy w szeregu do walki, w imię solidarności kobiet. Tylko gdy potem okazuje się, że feminizm to też równe prawa dla homo i hetero, to też związki partnerskie – nagle się okazuje, ze feministki nie chcą mieć z tym nic wspólnego, no to nasze, wewnętrzne tematy. Nagle nie jesteśmy potrzebne, a pomagać nam – jakże to, po co?

Może mało wiem. Może jestem mało światowa, bo „na świecie”, „na Zachodzie” pewnie feminizm jest mniej taki. Ale tu, w matuszce Polsce, feministki na tyle dostają po głowach za bycie „owłosionymi lezbami, bo ich żaden chłop porządnie nie wy..ał” – że klimat jest jaki jest, i w sumie trochę trudno się dziwić. I żal, i złe emocje po obu stronach.

A przecież ja czuję inaczej. Feminizm jest dla mnie emocjonującym, energetyzującym poczuciem wspólnoty, siostrzeństwa, bycia razem i cieszenia się sobą. Walki, owszem, ale przede wszystkim jednak wspólnoty. LBTQówka przecież też kobieta, a dla kobiety feminizm wydaje się być tak oczywistym rozwiązaniem. Wspólnota, wspólnota, wspólnota – mogłabym to słowo powtarzać jak mantrę, bo feminizm daje LBTQówce spojrzeć na kobiety niekoniecznie jak na potencjalne partnerki erotyczne, a bardziej jak na partnerki w byciu, życiu, kotłowaniu się po tym świecie. Nie wiem, czy kobiety-niefeministki mają, znają to poczucie bycia razem – z kobietami. Idealistycznej wiary, że kobieta kobietę wspiera. Fantastycznej, wibrującej energii.

A do tego feminizm jest przecież jeszcze tym duchem walki – bo walczyć jest o co, bo nasz mały polski światek jest zaściankowy, ograniczający, jedynie słuszny i przycinający wszystko do patriarchalnego wzorca, mamusia, tatuś i gromadka dzieci, mamusia w domu, tatuś zarabia i lata do kochanki na boku, mamusia może i studiowała, ale nawet jeśli pracuje, zarabia grosze… Znamy, oczywiste. Więc tą feministyczną energią siostrzeństwa fajnie jest próbować to rozbić – a walka jest dla LBTQówek tym naturalniejsza, że bardziej świadome ograniczeń, nietolerancji, ciasnoty patriarchatu i jedyniesłusznowizyjności, ostrzej i wyraźniej widzą, co można byłoby zmienić. Przez prosty fakt nieposiadania partnera życiowego płci przeciwnej tak bardzo nie pasujemy do ogólnie słusznego wzorca, że całe społeczeństwo próbuje nam pokazać, gdzie nasze miejsce. Wiec zgrzytamy jeszcze bardziej, i – cytując kolejną zacną niewiastę – skoro i tak jestem straszna lezba i odstaję od społeczeństwa, to będę odstawać jeszcze bardziej, zostanę feministką i zrobię przynajmniej coś dobrego. Więc LBTQówki, jeśli maja łatwowkurzliwy charakter, to się wkurzają i postanawiają coś z tym zrobić. Może i nie dla nas aborcje i antykoncepcje, ale dla nas równouprawnienie w sferze pieniądza, relacji społecznych, wzorców i norm, dla nas szacunek, parytet i wolność bycia sobą. Let’s go for them, babes.

Drogie Czytelniczki, drodzy Czytelnicy!
Jeśli wybieracie się na Manifę – napiszcie relację! Czekamy na wieści, jak było w różnych miastach: listy(at)homiki.pl

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.

12 komentarzy do:Wiosna, drogie Panie!

  • rth

    [Re: Wiosna, drogie Panie!]

    „Wiec zgrzytamy jeszcze bardziej, i – cytując kolejną zacną niewiastę – skoro i tak jestem straszna lezba(…)

    Rzeczywiście jest kogo cytować – nawet to obraźliwe sformułowanie „lesba” wymaga pewnych zasad ortografii.

    Śmieszą mnie ludzie, którzy nie potrafią się podpisać. Pisząc o sobie „lezba”, będąc lesbijką, to tak jakby się podpisać Channa, mając na imię Hanna.

  • royte_pomerantsn

    [Re: Wiosna, drogie Panie!]

    Ależ lesba to nie lezba, wypraszam sobie :D

  • lairi_straszna_leZba

    [Re: Wiosna, drogie Panie!]

    a ja celowo napisałam LEZBA

    i jeśli nie widzisz ukrytej tu ironii, to widocznie mamy niepokrywajace się poczucie humoru. nie szkodzi, nie musimy być identyczne.

  • rht

    [Re: Wiosna, drogie Panie!]

    Ale Ty to podkreśliłaś, a w tekście powyżej wygląda to jak zwykły błąd.

    A cytowana wypowiedź świadczy tylko o tym, że dana osoba po prostu kocha się buntować i odstawać od reguły. I takiego feminizmu nie toleruję. Wszystko co człowiek robi powinno zawierać choć dozę rozsądku, a nie same uczucia. Bo w ten sposób w szeregu feministycznym mamy całą kupę dziewczyn, które zostały feministkami tylko dlatego, że nienawidzą facetów.

    Choć widząc po dalszej wypowiedzi autorki – to feminizm jest dla tych, które mają problem z nerwami.

  • lairi

    [Re: Wiosna, drogie Panie!]

    nie lubię, kiedy ktoś mnie nadinterpretuje i wyciąga szerokie wnioski z nikłych przesłanek. żeby było jasne:
    moja wypowiedź miała charakter „z przymrużeniem oka” i tak należy ją traktować. nie mam kłopotów z nerwami i nie jestem feministką dlatego, że nienawidzę facetów. przeciwnie, jestem spokojna, opanowana i mężczyzn lubię tak samo, jak kobiety, czyli nie stosuję przedsądów związanych z płcią. nie jestem typem buntowniczki, nie staram się na siłę odstawać od reguły.
    uważam natomiast, że lesbijki, które są podwójnie dyskryminowane (primo: ze względu na płeć, secundo: ze względu na orientację) mają dwa razy więcej powodów, by zostać feministkami, bo ruch feministyczny ma wśród swoich haseł postulaty równouprawnienia i walki z dyskryminacją kobiet, także L(G)BTQ. choć prawdą jest, że niektóre postulaty lesbijek są przez część feministek odrzucane, jak to słusznie autorka artykułu zauważyła. i taką właśnie treść właśnie chciałam przekazać, mówiąc to, co zostało zacytowane. mam nadzieję, że rozwiałam Twoje wątpliwości .
    a na Manifie było fajnie i słońce świeciło:)))

  • Monika

    [Re: Wiosna, drogie Panie!]

    kurczę, mam strasznie mieszane uczucia po lekturze tego tekstu. ja się jakoś nie odcinam od feministek-lesbijek. rozumiem, o co walczymy, rozumiem, że z jednej strony aborcja, antykoncepcja, a z drugiej równe prawa dla wszystkich ludzi niezależnie od płci, rasy czy orientacji seksualnej. i więcej jest dziewczyn myślących jak ja. dlatego aż tak po feministkach hetero nie jedź, siostro :)

  • m

    [Re: Wiosna, drogie Panie!]

    Wiele sie zmienilo w polskim ruchu feministycznym i absolutnie feministki-dzialaczki nie odsuwaja sie od lesbijek (i osob GBT), Porozumienie Lesbijek tez kiedys wspolorganizowalo manife w Warszawie. Po prostu cele sa wspolne i na tym to polega.

  • morgiana

    [Re: Wiosna, drogie Panie!]

    oczywistość z jaką autorka podchodzi do tego, ze lesbijka powinna być feministką, mnie powala. Od 3 lat staram sie dopatrzyć zwiazku i dalej go nie widzę. Ani tym bardziej nie widzę sensu w tym, że feminizm jets dla kobiety oczywisty. Jestem kobietą i świetnie sobie radzę. I jeśli mam coś wspólnego z feministką, to tylko to, że jestem świadoma swojej siły i zaradności. Może nawet bardziej niż owa statystyczna feministka, bo nie czuję potrzeby jakiejś grupowej obrony swoich praw – sama je obronię wystarczająco dobrze. (nie chodzi mi o wypinanie się na wszystkich dookoła, ale o to, że zorganizowana działalność w imię obrony moich interesów jako kobiety jest cokolwiek zbędna i rozsądniej byłoby poświęcić ten czas na kwestowania na dzieci z Etiopii) Sama zrobię ze swoim życiem cokolwiek tylko chcę. Feministki maszerują w obronie równego statusu kobiet i mężczyzn, a ja w tym czasie – pracuję od rana do nocy nad swoją karierą, mimo że niedziela. Dokładnie tak samo w moim wieku zapierniczał mój ojciec. Nie widzę tu żadnego nierównouprawnienia :) Jeśli to prawda (w co szczerze wątpię) że kobieta musi być 2 razy lepsza od mężczyzny, by uznano ze jest w połowie tak dobra – cóż, ja będę 4 razy lepsza, no problem ;p. I żadne regulacje prawne nie są mi do tego potrzebne ;p Nigdy nie zastanawiałyście się, żeby podejść do tego w ten sposób? Mam dość słuchania tekstów, że największym wrogiem feministki jest kobieta, której się powiodło! (dosłowny cytat z pewnej działaczki)

  • marcin do morgiana

    [Re: Wiosna, drogie Panie!]

    Morgiana, to czemu kobiety na tych samych stanowiskach co faceci zarabiaja mniej, przeciez to nie jest jakis tam wymysl feministek, czy to sprawiedliwe? raczej nie. Mozesz sobie byc i 20 razy lepsza od kogokolwiek z pracy, ale jak sie okaze jak przyjdzie co do czego, to wybiora faceta, bo nie bedzie sie podobala szefom twoja orientacja, twoj wiek – wiadomo czas sprzyjajacy ciazy, twoj stan rodzinny, czy to, ze masz okres 6 dni w tygodniu, wiec bedziesz nieznosna (stereotyp). Imho, cokolwiek sie znajdzie, by zapomnieli o twoich kwalifikacjach, a skoncentrowali sie na plci.
    Myslisz, ze wszystko jest w twoich rekach? Bzdura. Ktos zrobi ci krzywde – lekarz nie wyrazi zgode na aborcje, bo to nie jest zgodne z jego sumieniem, albo podobnie w kwestii molestowania, gdy aparat scigania nie jest skuteczny (przemoc wobec kobiet jest faktem). Wtedy poczujesz, co znaczy, ze twoje cialo do ciebie nie nalezy i dlaczego feministki o to walcza. Nie dla siebie, dla wszystkich kobiet. Rowniez o to, bys mogla byc singielka, lesbijka, ateistka i kimkolwiek zechcesz, a nie tylko matka i zona.
    Chodzi o zmiane myslenia, wlasnie takie zindywidualizowanie jednostki, poprzez szacunek dla jej wyborow zyciowych i zawodowych.
    Oczywiscie teraz harujesz, zarabiasz pieniadze, wiec myslisz, ze kapital cie ochroni, ale to zluda. W pojedynke nie wygrasz. Panie z Tesco tez haruja i na manife przyszly. Chodzi o gest solidarnosci z tymi kobietami, ktore przez to, ze kobietami sa, maja gorzej, sa niesprawiedliwie traktowane. Dla mnie to jasne.
    Wez chociaz kwestie emerytur – facet zarabiajacy tyle co ty obecnie, bedzie mial na starosc wiecej. Oczywiscie masz do wyboru inne opcje, ale nie kazda kobieta ma.
    Wez inny przyklad, status kobiet w kulturze, gdzie kobiety 50+ gina w tlumie, powoli sie wykruszaja z tej sfery widocznosci. Bo kultura zaprogramowala je do roli spolecznej babci robiacej na drutach.
    ALbo te wszystkie przyslowia o babach, blondynkach, reklamy, ktory pokazuje, ze kobiety sa albo glupie albo tylko piora i sprzataja, podczas gdy faceci sa tworczy, silni, decyzyjni. stanowczy – nie oburza cie to.
    Nie jestes samotna wyspa, nie wierze, by stereotypy nie siegly tez ciebie. Przypomnij sobie dziecinstwo, komu pozwalano na wiecej, dziewczynkom czy chlopcom? komu nie wypada np. przeklinac, brudzic sie w piasku czy bic sie?
    Wiele jest do zrobienia.
    Moja wypowiedz nie oznacza bys stala sie nagle feministka, juz nia jestes, widocznie masz te swiadomosc, ktore niefeministki nie maja i dlatego rozumiesz swoje motywacje. Chodzi tylko i az o gest solidarnosci z wlasna plcia, z kobietami, ktore maja gorzej, bo sa kobietami.
    Na koniec: ile zrobilas w sprawie dzieci z Etiopii? – to twoj przyklad.
    A ile zrobilas w sprawie kobiet w Darfurze? One tez cierpia…
    pozdrawiam i gratuluje samozaparcia

  • Jackie

    [Re: Wiosna, drogie Panie!]

    Zgadzam się z Marcinem. Z moich obserwacji kobiety które są takimi dzielnymi indywidualistkam i wierzą że same sobie poradzą koło 40-tki odkrywają drugą stronę medalu, która wcale nie jest taka jasna… Wiele spraw nie da się załatwić indywidualnie, trzeba solidarnie. Do nich zalicza się obrona praw pracowniczych, feminizm i równouprawnienie osób LGBT.
    pozdrawiam

  • Monika

    [Re: Wiosna, drogie Panie!]

    pod wypowiedziami Marcina i Jackie pozostaje tylko się podpisać :)

  • ,morgiana

    [Re: Wiosna, drogie Panie!]

    jwsli juz rusze cztery litery by walczyc o kogoś, będe walczyć nie o kobiety, a o ludzi.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa