- homiki.pl - http://homiki.pl -

Proszę Państwa: oto miś!

[1]

Proszę Państwa oto Miś. Miś jest bardzo grzeczny dziś. Chętnie Państwu łapkę poda. Nie chce podać? A to szkoda.- Któż z nasz nie zna z dzieciństwa tego uroczego wierszyka? Kto nie nazywa swego lubego słodko i miodowo: misiaczku? Kto nie lubi zlizywać miodku w ramach codziennego co nieco, lub przytulać się do ciałka (bądź cielska) rozkosznie? A kto zna grubego, puszystego, potężnego i włochatego geja? Okazuje się, że niestety niewielu. A szkoda. Bo to niezwykle wdzięczny i ciekawy materiał do obserwacji i nie tylko…

Puszyści geje. W naszym kraju mało widoczni, przynajmniej w lokalach i na profilach internetowych gdzie króluje moda na typ urody Ken/Barbie. U nas dominuje „kultura magnacka”, od: mam gnata -chudego osobnika, który mdleje z przerażenia na (urojoną często) myśl o odrobince tłuszczu w miejscu wiadomym. Otyli, brzuchaci i z oponką – niemile widziani, zatem w lokale rzadko tacy się udają, zaś na czatach preparują dawne fotki i liczby podające kilogramy. A wszystko to, by wyglądać szczuplej, przynajmniej wirtualnie. Ogólnie subkultura gejowska misiów i niedźwiedzi jest w Polsce moim zdaniem nieco niedorozwinięta.

Tymczasem na zachód od Odry kultura misiowa kwitnie pełnym blaskiem i rozwija się puszycie. Kultura Bear, Bären (niem.), Chubby, Daddy (amer.), Samson (jap.) itd. Przy czym nie istnieje tylko jeden rodzaj misia. O nie! Grubaski i futrzaki mają swoje typy i podtypy, rodzaje i gatunki. Zupełnie jak w zoo. Mam nadzieję, że się koledzy misie nie obrażą; zresztą ja sam, dzięki oponce w okolicy brzuszka mogę mieć zaszczyt należenia do jednego z podgatunków. W każdym razie jest nas wielu. W środowisku prawie niewidoczni, istniejemy jednak i cieszymy się, kiedy spotkamy jednego z naszych. A jest kogo spotykać. Są misie przeciętne, szare i brunatne, są też wilki, wilczki, misiaczki młode, wydry (Otter), Grizzly, tatuśki, misie polarne, mięśniaki, misie grube ale też i chude – te ostatnie są za to przepięknie futrzaste. Są wreszcie robole, fizole, kierowcy ciężarówek (trucker), Chubbys – grubaski puszyste, wreszcie misie mentalne – marzyciele: ach jak chciałbym misiem być/ niebem płynąć jak po wodzie/ mały misiu na dzień-dobry/ taką piosnkę śpiewa co dzień…. w środowisku takie niedoszłe misie nazywane są chaser, admirer, a ja nazwałbym ich misiolubami.

Hasłem naczelnym Bear Community jest: bądź sobą. Nie zważaj na etykietki, nie staraj się na siłę dopasowywać do estetycznych oczekiwań innych.

Misie i ich środowisko powstało w opozycji do dominującego, zimnego i brutalnego środowiska skórzaków i fetyszystow. Misie są z reguły cieple, miękkie, serdeczne, przytulanki. Reprezentują łagodną i często uległą / pasywną część populacji. Misie jako członkowie gay community nie powstali – jakby można by było przypuszczać – w USA, chociaż tam na początku lat 70 pojawili się „chubby and chubby-chaser“. Ruch misiowy zrodził się w Europie i wyłonił się z grup motocyklowych, z których w Stanach Zjednoczonych powstał równolegle ruch Leather – skórzaków. Obie grupy podkreślały swoje zainteresowanie brodatymi, wąsatymi i owłosionymi facetami. Pierwsza oficjalna grupa misiów powstała na początku lat 80-tych w Londynie i nazywała się „Beards meeting Beards”. Ważnym przełomem w rozwoju ruchu misiowatych było założenie w San Francisco w 1987 r. czasopisma Bear Magazine, które przyczyniło się do powstania oraz późniejszej integracji środowiska misiów. Środowisko okazało się tak silne i oddziałujące na cały świat, że dziś większość społeczności uważa, że wywodzi się ono właśnie z USA.

Jak już powiedzieliśmy, misie są niczym nasz miś Teddy z dzieciństwa.
Wierny kumpel, spolegliwy towarzysz, przyjaciel na dobre i na złe. Oczywiście zdarzają się wyjątki od reguły. Jak w każdej innej grupie.

Prześledźmy i przeanalizujmy główne typy misowatej gejowskiej gromadki. Są to oczywiście stereotypy, które sami sobie misie i misioluby nakładają. Zastrzegam w tym miejscu niedoskonałość i nieprecyzyjność opisu. Jeżeli ktoś poczuje się pominięty, proszę o wyrozumiałość. W końcu w tzw. Gay community co tydzień pojawia się jakieś odkrycie, jakieś cudo, ach cudo – prześliczne i nowe. Zatem do pracy. Proszę Państwa: oto:

Miś typowy, brunatny – jaki jest każdy widzi.

Charakteryzuje się on obfitym owłosieniem twarzy: broda i wąsy, klatki piersiowej, brzucha, pleców oraz korpulentną budową ciała. Brzuch czyli mięsień piwny stanowi charakterystyczny element rozpoznawczy. Miś jest przeciwieństwem skórzaka i ciotki imprezowiczki od św. Clubbinga. Miś jest wspomnieniem z dzieciństwa, kiedy przytulaliśmy się do tatusia, lub z jego braku do pluszowego niedźwiadka. To nie tylko atawistyczny relikt animalnego świata. To także cierpliwy, wierny, przyjazny kompan, który wszystko zrozumie, i wiele wybaczy. Idealny towarzysz na długą drogę życia. Miś żywi się z reguły produktami mięsnymi, słodyczami, piwem, dobrym winem i innymi napojami miodo- podobnymi.
Dziwny jest niedźwiedzi rod, Ze tak bardzo lubi miód, Bzyk-bzyk-byzk, ram-pam-pam, Co to znaczy? Nie wiem sam.
Łasuch z tego naszego misia! Zupełnie jak jego kumpel ze Stumilowego Lasu. Miś – gej czy raczej gejo-miś jest często nieco niezdarny. Fajtłapa z niego i łamaga. W szkole to i w piłkę kopnąć nie potrafił, w biegach czy pływaniu zawsze bywał ostatni. Spocony i zasapany. Ubiera się taki w koszule flanelowe, jeans lub spodnie robocze, rzadziej w białą koszulę i zbyt mocno zaciśnięty krawat. Nie obca też mu skóra. Ulubiony gadżet: butelka lub puszka piwa. Jego kolega zza oceanu jest zazwyczaj miłośnikiem muzyki Country & Western, europejski zaś mis nie pogardzi zaś nawet techno, rockiem, a nawet rosyjskimi romansami Anny German. Misiek jest przyjazny otoczeniu, łasy na słodycze i pochlebstwa, zwłaszcza że sam chętnie gotuje i pałaszuje to co upichcił. Ulubiony aktor to (badania amerykańskie) Sean Connery, zwłaszcza w filmie Robin Hood oraz Russel Crowe (oczywiście Gladiator!).

Ciekawą odmiana brunatnego jest

Miś polarny.

Polarny jest zazwyczaj starszą odmianą brunatnego. Analogia z przyrodą się w tym wypadku nie sprawdza. Polarny miś jest nieco bardziej pomarszczony, dojrzalszy, oszroniony- czyli po prostu srebrny (siwy). Polarny podkreśla swoje doświadczenie życiowe elementami skórzanymi, otacza się tez miśkami młodszymi od siebie. Misie takie często występują parami co jest namacalnym dowodem na to iż w gronie misowatych długoletnie przyjaźnie są na porządku dziennym (czy raczej nocnym). Statystyki dowodzą: społeczeństwo misiów jest najmniej dotknięte plagą promiskuityzmu. Misie są najwierniejsze i tworzą najtrwalsze związki.
Najwyższym stopniem doskonałości figury polarnego misia jest
Święty Mikołaj zwłaszcza w kampanii reklamowej firmy Coca Cola
Mikołaj jest ojcowski, ma szeroką pierś (gdzie się tu kończy pierś a brzuch zaczyna?) do przytulania się, jest dobrym wujkiem, na którego kolanach można usiąść i bajek posłuchać. Mikołaje, Santa Claus-y i inne bożonarodzeniowe krasnoludy, a w konsekwencji misie polarne stanowią spełnienie marzeń o niedoświadczonym w dzieciństwie ojcostwie.

Tatusiek (daddy)

Stanowi kolejną odmianę misia i jest skrzyżowaniem misia polarnego i wujka Dobrarada (Sugardaddy). Widywany coraz częściej w gronie nie tylko młodych, lecz także starszych misiów. Doskonałe uzupełnienie towarzystwa niemisiowatych zwłaszcza poniżej 30 roku życia. Niemisiowaci skrycie podziwiają doświadczenie tatuśka i ubóstwiają jego doświadczenie życiowe i poczucie humoru, mniej cenią za to jego walory erotyczne. Wujek Dobrarada jest jednak wyrozumiały, pozwala małolatom na dużo, często nadszarpując własną kasę, sam zaś swój czas wolny spędza dostojnie w towarzystwie sobie-podobnych, przy piwku za barem. Przesiaduje tam niczym przy paśniku całymi wieczorami i dobrze mu z tym. Wersja przed-emancypacyjna pojawia się tez na dworcach i w parkach w poszukiwaniu pikietowej rozrywki. Sauny i baseny kąpielowe to także obszaru na którym misie tatuśki chętnie żerują. Tkwią tam wtedy godzinami pod prysznicem w poszukiwaniu świeżego męska. A kiedy takiego znajdą, żyją z nim w układzie symbiotycznym, zwanym obecnie sponsoringiem. Odgrywają wtedy komedio-dramat „stary i młody”, przy czym stary nie irytuje się, gdy w gronie znajomych pytany jest czy przyprowadził ze sobą wnuczka. Obaj zresztą wiedzą, ze ich związek, układ czy znajomość opiera się na sprzeczności i wykluczalności przeciwieństw: młody- stary, piękny- brzydki, szczupły- gruby. Różnica wieku dać może tez największy skarb. Poczucie wartości. Synkowie i wnuczkowie odwdzięczają się tatuśkowi często patrząc na niego z oddaniem, którego nie zastąpi żadne spojrzenie w lustro. A lustra nie kłamią. W każdym razie tatusiek jest także idealnym rozwiązaniem na przezwyciężenie kompleksu ojca. I zrealizowanie w dojrzałych gejowskich latach odwiecznego i naturalnego, także u gejów, instynktu ojcowskiego.

Młody miś

Po angielsku Cub. Pierwsze stadium misiowatości, często uwarunkowane genetycznie. Kiedy zatem pogodzimy się z losem ze najszczuplejsi nie jesteśmy, nie byliśmy i nigdy nie będziemy, a katować się dietetycznie nie mamy zamiaru, wchodzimy w stadium młodego misia.
Miś młody to stopień pośredni między normalnym a grubaskiem. „Nic na mnie nie leży! Nie mam co na siebie włożyć!” Naturalnie taki miś jest raczej bardziej niż mniej owłosiony. Bywają jednak tacy, którzy za pomocą intensywnego golenia, bądź używania środków na porost włosów, usiłują poprawić niedoskonałości futerka pragnąc zwiększyć jego bujność. U młodych misiów strój nie stanowi problemu, przy czym preferują one ciemne odcienie jeansu, luźne ubrania sportowe, czasem skóry padłych świń. Przedział wiekowy to lata 30- 40, przy czym bywają też osobniki zdecydowanie młodsze. Misie żerują praktycznie wszędzie, przy czym sauny są ich ulubionym miejscem wywczasu. Ulubione zajęcie to różne formy przytulanek, i agresywna całuśność. Stopniem łasuchowatości (stopniuje się to następująco: łasuch, wielki łasuch, obżartuch) nie ustępują innym misom i misiowantym. Młode misie uwielbiają komedie romantyczne, nie gardzą także kinem akcji. W grach RPG wcielają się chętnie w role gnomów lub przewodzą watahom Wikingów. Hasło młodych misiów: Bądź sobą! Precz z obowiązującym powszechnie terrorem zasad stroju i wyglądu!!!

Grizzly

Jest podgatunkiem niedźwiedzia brunatnego a w wersji gejowskiej także polarnego. Szorstka skorupka, gburowata dusza. Ale serce złote! Skłania się nasz grizzly do zabaw w sado- maso i komu takie udziwnienia nie przeszkadzają, ten dojdzie z naszym masterem do szybkiego porozumienia. W związku z powyższym nasz grizzly to często skórzak. Nie gardzi jednak innym formami rozrywki: Opera to dla niego nie tylko budynek. Więc mrucząc słodkie belcanto z Verdiego lub Pucciniego poleruje swą skórzaną uprząż by sprawić jak największą przyjemność swemu niewolnikowi lub słudze.

Wilk

To także rodzaj misia! Taki grizzly w młodzieńczym stadium. Bywa agresywny i brutalny. Bardziej poligamiczny od innych misiów. Prowadzi często długie samotne polowania (stąd nazwa wilk). Gdy uwieńczone sukcesem łowy zakończone- prowadzi zwierzynę łowna do swojego barłogu a wtedy puszcza się na całość (zawsze jako top i aktiv) a filmy akcji na ekranie. Przedtem jednak w najciemniejsze zakątki poupycha swoje ulubione kompakty z Bee Gees czy Abbą. W rozmowach cytuje często Schwarzeneggera czy van Damme, Mel Gibson to dla niego ciota! Wilk stanowi zemstę skórzaków na niedźwiedzim rodzie. Oba te środowiska wymieszały się zresztą w ciągu ostatnich paru lat. Spotykamy zatem często misie wilko- podobne oraz wilki misiowate. Wilki narzekają często na płytkość i ciowacenie środowiska prawdziwych menów. Prawdziwego wilka poznasz najlepiej kiedy jest z tyłu.

Wydra, futrzak, bóbr, lub szop pracz

Podrodzaj młodego miśka. Powyższe określenia pochodzą z filmów Disneya: mały wesoły futrzasty stworek podobny do leniwca Sida z Epoki Lodowcowej nie tylko dzięki szczotkowatej fryzurze na głowie i grubemu futerku na klacie. Ciekawski i trochę roztrzepany także w nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich. Nieco mniejszy łasuch niż pozostałe misie. Bardziej smukły i wysportowany, spotykany często w dyskotekach i barach. Nie stroni od wysiłku fizycznego i na parkiecie całkiem nieźle potrafi wywijać. W zasadzie byle coś grało on i tak będzie zadowolony. Nieco bardziej wybredny w wyborze partnera życiowego. Z takich wyrastają dorosłe potężne niedźwiedzie (patrz wyżej).

Mięśniak

Miś sam w sobie. I dla siebie. Ideał. Miast brzuszka, mięśnia piwnego lub oponki – prawdziwy kaloryferek. Szerokie ramiona-( nic dziwnego- mięśniaki inwestują czas i pieniądz w pobyty na siłowni, gdzie popisują się rozwojem swych bicepsów i tricepsów. W wyniku intensywnego treningu gdzie nie tylko mięśnie zwieracza pracują, powstaje prawdziwy pin up man kalendarzy oraz klasyk amerykańskiego przemysłu porno) – takie ramiona potrafią i uścisnąć i przytulić. Ramiona nieowłosione, za to przyozdobione często przepięknym tatuażem (dziara artystyczna lub więzienna). Niżej tez ciekawie: piercingi i inne kolczyki, klamerki oraz pierścienie. Mięśniak- by się z nim na dłużej związać, powinien być powoli i intensywnie oswajany. Przy czym okrzyki zachwytu nad jego budową oraz jęki rozkoszy z powodu jego wymiarów stanowią tego oswajania nieodzowny element. Nie wiadomo dokładnie czego słuchają i co oglądają mięśniaki (poza oczywiście swoimi mięśniami). Mięśniaki rzadko pokazują się poza swoimi ulubionymi rewirami (siłownia) i stanowią w środowisku naturalnym klubowo- dyskotekowych gejów prawdziwą, acz wytęsknioną i wymarzoną rzadkość. Rzadko pojawiają się także w klubach dla skórzaków, ku rozpaczy tych ostatnich. Właściwie przez swoją permanentną stylizację ciała mięśniaki stanowią zaprzeczenie istoty misiowatości.

Chudy miś

Kolejny paradoks w świecie misiów. Przyozdobiony wprawdzie wspaniałym futerkiem, pozbawiony jednak ich naturalnego atrybutu: otyłości. Taki typ dziedzicznie obciążony: mógłby jeść i jeść – i tak nie utyje. Przy tym sam kocha się w prawdziwych grubaskach i pragnąłby do nich należeć, duszą i ciałem. Dusza wprawdzie misiowa jest, z ciałem (ciałkiem raczej) niestety gorzej.

Chubby

„Kochanego ciałka nigdy dosyć”. Czasem i do przesady, bo chubby czasem wylewają się w postaci odłożonego tłuszczyku z pokładów własnej skóry. Odpowiednio często towarzyszy im w życiu często otłuszczenie serca, astma, cukrzyca, nadmierna potliwość oraz oczywiście Nad!!! Waga!!! Chubby znosi to dzielnie i wierny pozostaje hasłu misiów: Bądź sobą. Pozostaje głuchy na innych wzywające go do jakiegokolwiek ruchu i wysiłku fizycznego. Ideałem piękna dla Chubby-ego jest zapewne Król Tonga. Co czytają misioluby? Czego słuchają i co oglądają? Są ponoć dowody empiryczne, ze od wagi ponad 100 kilo chubby-aski pozbywają się nagrań rock & rolla oraz płyt Stonesów. Słuchają wtedy chętnie nad Łabą Hit-parade Volksmusik a nad Wisłą disco- polo. Chubby bywają w saunach gdzie wypacają swoje nad- kilogramy, oraz w zastygłej z zachwytu pozie podziwiają innych misiów. Dzięki swemu wrodzonemu poczuciu humoru stanowią obiekt uwielbienia, niekoniecznie seksualnego, innych młodych misiów. Stanowi to dla chubbasków swoisty dylemat: pozostać w kręgu uwielbienia, czy może jednak schudnąć?

Robol, fizol, (wersja amerykańska: Trucker)

Są takich dwa rodzaje: prawdziwi robotnicy, kierowcy ciężarówek, pracownicy fizyczni oraz fetyszyści, czasem nawet pracownicy naukowi, którzy nigdy na prawdziwej budowie bądź w szoferce ciężarówki nigdy nie byli. Jednak fetysz w postaci potu, brudu, prostoty, brutalności i swoistego prymitywizmu stanowią dla takich jajogłowych mikrusów tak atrakcyjny bodziec, że robią wszystko, by się w pobliżu takich prawdziwych (w ich oczach) menów znaleźć. Taki fizol stanowi dla nich temat snów, przedmiot niespełnionych marzeń i pragnień. Zjawiają się tacy picusie wypielęgnowani i pachnący w jakiejś spelunie lub branżowym klubie i z nieukrywanym pożądaniem przyglądają się facetom w roboczych bluzach, kombinezonach, skórzanych spodniach, przepoconych koszulach z nieogolonym kilkudniowym zarostem. Picusie bywają tam tolerowani, zwłaszcza w toalecie -gdzie ich należnym zajęciem ma być pozycja na kolanach, wyśmiewani lub tez okradani bądź szantażowani. Godzą się na to i znów do swych roboli wracają, bo zza oparów Eau de Toilette czy dezodorantów czai się w nich głęboko zakorzenione pragnienie doznań ekstremalnych i zapachów natury. Kto nie gustuje – ten niech nie potępia!

Misie mentalne

Tak bardzo chciałbym misiem być… Tak, są i tacy, zwani chaserkami. Dla takich mężczyzna musi być z zarostem i kropka. Ich ideałami byli zawsze Sean Connery, Burt Reynolds czy Tom Selleck. Chaserki są często na piersiach i na policzkach niestety gładcy jak pupcia niemowlaka. Natura bywa czasem okrutna. Z powodu tej jawnej niesprawiedliwości misie mentalne kompensują sobie własny brak futrzanej ozdoby fetyszem w postaci wąsów, bródki (choćby i hiszpańskiej) czy innych form zarostu. Misie mentalne są lubiane przez inne misie z dwóch powodów:
-któż nie lubi być z powodu swego zarostu wychwalany pod niebiosa i ubóstwiany
-kto lubi sypiać z własną kopią bądź klonem?

I to by było na tyle. Szkoda, że u nas środowisko misiowatych i puszystych jest tak niewyemacypowane i prawie zupełnie niewidoczne. Miejmy nadzieję, że wraz z rozwojem ruchu LGBT w naszym kraju misie odnajdą należne im w panteonie gejowskim (i lesbijskim również ) miejsce. Pamiętajmy: Misie są wszędzie. W telewizji na dobranoc Miś Uszatek, w kinie Puchatek, na półkach ze starymi taśmami video Miś Colargol, w Internecie Miś Fuzzy (ten od Muppetów), w wypowiedziach rzeczniczki Sowińskiej -Teletubisie (które takimi misiami z kosmosu są). Słowem jest na świecie misiowo i misiowato, czy tego chcecie czy nie chcecie. W końcu w herbie stolicy Niemiec Berlina- pedalskiej Mekki współczesnej zjednoczonej Europy – widnieje także miś, no może nie tęczowy, ale pod władzami gejowskiego Nadburmistrza Berlina- Klausa Wowereita być może takim kolorowym się stanie, czego Berlińczykom i sobie serdecznie życzę.

***

Typologię opracowałem na podstawie: Peter Busse, „Eine kleine Bärenkunde” oraz własnych obserwacji głownie z Berlina.

Dla zainteresowanych tematem polecam:
http://en.wikipedia.org/wiki/Bear_community [2]
http://de.wikipedia.org/wiki/Bear_Community [3]
oraz jedyną polską stronę na którą udało mi się natrafić:
http://chubby.dmkhosting.com/pnuke/index.php [4]
polecam także stronę:
http://antinoosworks.wordpress.com/calendarios/ [5]


Flaga ruchu misiów i misiolubów

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz [6]

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.