Coś na rzeczy

Minęło przeszło sto dni, odkąd władzę objęła partia inteligencka. Oczywiście, to żadna złośliwość, stwierdzam prawdę obiektywną. W tym czasie karta podstawowych praw człowieka została przelicytowana za cenne głosy opozycji. Z początkowych wypowiedzi marszałka Sejmu na temat usankcjonowania prawnego związków osób LGBT pozostał tylko ciepły uśmiech. Nawet tak emocjonalna dyskusja jak temat in vitro przestała emocjonować.

I co mamy? Nic. To już więcej się działo za czasów partii kartoflanej. O wiele więcej niż za rządów lewicy. Wtedy pozornie można było spać spokojnie, natomiast, gdy do głosu doszli konserwatyści–socjaliści (sic!), to się człowiek mobilizował. Pamiętam moje dumne opisy na gg, rozsyłanie durnych maili z kaczkami do znajomych, długie dyskusje o państwie policyjnym. A teraz niby jest spokojnie, ale jakoś tak dziwnie. Jak to mawia moja koleżanka: „Zaraz się tu zesramy chyba?”. Przepraszam za kolokwializm, ale coś jest na rzeczy. Czas oczekiwania zawsze był czasem skrajnych reakcji.

A może nadszedł czas wyjścia? Tomasz Raczek to zrobił, Jacek Poniedziałek już dawno, naczelna stacja komercyjna prawie codziennie ma coś o gejach, z gejami itp. W większych miastach jest łatwiej, gdzie indziej to nie Palm Beach, często to druga Białoruś. Mentalna ambona – ksiądz z burmistrzem i komendantem policji w miejscowej willi grają wspólnie w rozbieranego pokera. Katechetka twierdzi, że Tolkien to satanista, a ruch na ulicach jest tylko w okolicy supermarketu. Karuzela się kręci.

Ktoś ich jednak wybrał: Magda M, kasjerka z banku, miejscowy księgarz ze starówki, kryminalni, student z SGH i jeszcze niania Frania, razem z Jolką. Fakt, alternatywy nie było. Przynajmniej nie miała dobrego PR. A szkoda. Jeśli Polska scena polityczna dąży do wyłonienia się dwóch silnych obozów władzy, co prawie już mamy, to powinny one się przynajmniej różnić. Tymczasem mamy wybór między prawicą, która realizuje się raczej socjalnie, niż światopoglądowo, a centrum, które niby jest pro i New, jednak na machnięcie ręką przez pierwszego kardynała S.A. kłania się nisko.

Jednak i tak jest dobrze. Przynajmniej medialnie. Mówi się o nas i to sporo. Tu się gdzieś pokażemy, tam ktoś powie o nas, i już jest pełna socjalizacja. Akcja goni akcję, promocja jednej książki jest wypierana przez inny tytuł. To także zasługa naczelnych bliźniaków, rozbudzili to, co było uśpione. Także w kulturze jesteśmy aktywni. To wszystko sprawia, że chęć do zmian prawnych wydaje się być naturalna, skoro świadomość społeczna się zmienia. I jeśli tylko znajdzie się drugi Zapatero w Polsce, to będziemy mieć co świętować.

Może ten czas, to właśnie takie preludium przed czymś większym? Wydaje się, że jako środowisko powinniśmy się zjednoczyć i jasno określić swoje cele, co jakiś czas temu miało miejsce. Oczywiście, zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony, bo prezesem tego stowarzyszenia jest ten, a nie inny. Bo słyszał, widział, czuł albo podsłuchał, że tamta to jest taka i owaka. A kogo to obchodzi tak naprawdę? Oceniajmy po działaniach. W domu możesz dla mnie chodzić po suficie i śpiewać oratorium z Rubkiem, albo mieć całkiem prywatne objawienia maryjne, twoja sprawa. Nie gańmy aktywności, to jej teraz potrzebuje środowisko LGBT.

Niebieski Johnny Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy i w wolnym czasie strzelać fireball’ami w grach komputerowych. Zgadnijcie, kim są ofiary? ;) Odkąd pamięta, chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Agnostyk, zafascynowany katedrami gotyckimi. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

Autorzy:

zdjęcie Damian Niebieski

Damian Niebieski

Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

14 komentarzy do:Coś na rzeczy

  • jacek

    [Re: Coś na rzeczy]

    no,no

  • karo

    [Re: Coś na rzeczy]

    jest pierwsza okazja do działania – 1% podatku dla dowolnej organizacji spod tęczowej flagi – na prawdę nie ważne której.

  • Agawa

    [Re: Coś na rzeczy]

    moze Homiki podpowiedza nam jakie organizacje LGBT moga otrzymywac nasz 1%? bo na portalu nic nie ma o tym, a warto moblilizowac ludzi by pomagali organizacjom lgbt.

  • Sluchainaya

    [Re: Coś na rzeczy]

    Sądzę, że stwierdzenie „nie ważne której”, jest równie niebezpieczne co „idę głosować, nie ważne na kogo, byle nie na PiS”. Jak już chcecie oddawać 1% podatku to chociaż wiedźcie na co oddajecie. Nie wszystkie organizacje LGBT mają taki sam program, nie wszystkie tak samo dobrze wywiązują się z postawionych sobie celów. Metoda chybił trafił to niestety najczęściej zwykłe wyrzucanie pieniędzy w błoto.
    Ja osobiście wolę pomóc choremu dziecku oddając ten podatek, a wszelkie działania środowisk LGBT wspierać tym, że się nie ukrywam z moją orientacją seksualną. Że żyję tak jak żyję i daleko temu do stereotypu męskiej lesbijki, która nie wie co to stały związek.

  • 17Maja

    [Re: Coś na rzeczy]

    Troche wiecej o 1% podatku na stronie
    http://www.1procent.kampania.org.pl/

  • Jacek

    [Re: Coś na rzeczy]

    „Ja osobiście wolę pomóc choremu dziecku oddając ten podatek, a wszelkie działania środowisk LGBT wspierać tym, że się nie ukrywam z moją orientacją seksualną.”

    Dzieki temu za 267 lat nie bedzie homofobii na pokladzie Enterprajs. Niestety, dzieci nadal beda chorowac na volkanska gryppe i ziemska ospe wieczna.

  • Sluchainaya

    [Re: Coś na rzeczy]

    Drogi Jacku żyjący w świecie Star Treka..

    To, że jestem lesbijką nie znaczy, że mam obowiązek wspierać organizacje działające na rzecz LGBT. Specjalnie zresztą się o te organizacje nie martwię, bo wiem, że mają kilka źródeł pozyskiwania funduszy…
    Wiesz co – nie obchodzi mnie na jakie choróbska za 267 lat będą chorować ludzie, ważne, że choruje wnuczek pewnej osoby, której co prawda nie znam osobiście, ale dużo robi w pewnym portalu internetowym – i ja jej dokonania widzę czarno na białym. Dzięki temu co robi, mam do niej dość serdeczny stosunek i jeśli tylko jej mogę w ten sposób pomóc, to czemu nie? I nie obchodzi mnie, czy jej wnuczek, kiedyś będzie gejem. Bo w przeciwieństwie do niektórych homoseksualistów (na szczęście nie jest to bardzo liczna grupa) dostrzegam też inne aspekty życia i wbrew pozorom nie wszystko co robię, kręci się wokół mojej orientacji seksualnej. Aż tak próżna nie jestem. Ty też masz prawo oddać na co chcesz 1% podatku – nic innego nie napisałam. Po za sugestią o zastanowieniu się, czy metoda „na chybił trafił” w wyborze organizacji, której chcesz oddać podatek przyniesie więcej korzyści, niż zastanowienie się co robi ten, komu oddajesz ten 1%.
    Więc nie wyskakuj mi tutaj ze swoją śmiechu wartą ironią, tylko jeśli masz jakieś konkretne zastrzeżenia do mojej wypowiedzi, to napisz mi co Ci się tak w niej nie podoba. Ludzie się zmieniają i ich poglądy się zmieniają, ale do tego potrzebna jest dyskusja. Może żyję w jakiś błędnym przekonaniu o słuszności mojego wyboru, komu oddam 1% podatku! Jeżeli tak, to proszę Cię bardzo… oświeć mnie.

  • QUASIMODO

    [Re: Coś na rzeczy]

    Ja głosowałem na lewice (nie mylić z LiDem) cuż wyszła jak wysło. Niestety widze że polska scena polityczne zmieża w kierunku modelu amerykańskiego gdzie jest system dwuopartyjny. Obie partie są siebie warte obie burżuazyjne i i kochające bardzie rynek niszczłowieka To samo u nas. Przyjmuje sie że PiS jest partia pro socjalną (z tytż że socjalizm w tym wypatku ma tważ „spiepszaj dziadu”) a PO partia liberalną, (niestety libaralną, bo ekonomicznie, obyczajowo konsterwa prawie tak samo jak partia Kaczek) Niestety bedzie tak że bedą dwie partie PiS i PO obie są postsolidarnościowe. Lewicy w parlamecie nie bedzie. Bedzie nudno klerykalnie i wolnorynkowo cuż pozostały jeszcze puby.

  • Jacek

    [Re: >Sluchainaya]

    Droga Sluchainaya!
    To nie byla ironia (przynajmniej w zalozeniu), a metafora. Przyznaje, ze moze nieco aspergergiczna, niemniej chyba czytelna…

    Piszesz, ze wolisz pieniadze oddac choremu dziecku, a organizacje LGBT wspierac zyciem prywatnym i osobistym przykladem otwarosci. To jest na pewno cenne i nie zamierzam, jako zwolennik Abramowskiego, podwazac potrzeby rewolucji moralnej.

    Niemniej, demokracja to wlasnie stowarzyszenia i organizacje. Scentralizowanej wladzy i jej pomyslom nawet najbardziej anarchiczna jednostka nie da rady. Przykladem przekonasz sasiadow, a w jaki sposob naglosnisz problemy wspolne (bo takie sa i sa realnie) srodowisk LGBT na forum publicznym? W jaki sposob w pojedynke mozna przeciwstawic sie pp. Kaczynskim, Libickim, Wierzejskim, w jaki sposob wplynac na strukture i zawartosc programow szkolnych i telewizyjnych? Walka ze stereotypami, za ktorymi stoi „rzymska wiara” i rodzima glupota wymaga jak sadze istnienia stowarzyszen i organizacji. Sa rozne – tak jak i my jestesmy rozni, nie tylko od wiekszosci hetero, lecz miedzy soba. Mozna wiec jak sadze znalezc najwlasciwszego odbiorce owego 1%. Trudno jednak oczekiwac, ze heteronormatyczna wiekszosc zacznie wspierac organizacje LGBT, tak jak wspiera organizacje opiekujace sie np. glodnymi dziecmi.

    Nie jestem az takim idealista by sadzic, ze wszyscy dzialacze LGBT to anioly, a nawet i porzadni ludzi. Cos jednak dzieki aktywnosci KPH, Lambdy, Fudnacji Rownosci i innych organizacji sie dzieje pozytywnego, co nie mogloby sie dziac gdybysmy tylko pojedynczo wplywali na opinie spoleczna. Kilkadziesiat lat temu wystarczylo napisac list otwarty, naglosniony przez zagluszane RWE – i efekt byl. Dzis – trudno oczekiwac by np. p. LKaczynski czy kadr. Dziwisz przejeli sie listami obywateli, nawet utytulowanych, w sprawie parad czy marszow. Podobnie „Teczowy elementarz” gdyby byl tylko opublikowany, a nie srodowiskowo naglasniany, mialby nieporownanie mniejsze znaczenie. Itd. Itp.

    Moja metafora dotyczyla tylko tego i na prawde nie byla zadnym atakiem czy gryzaca ironia. Po prostu uwazam, ze w naszym dobrze pojetym interesie jest organizowac sie, wspierac i nie tracic czasu na gorszace spory. Nawet jesli ktos mialby przy tym upiec wlasne kasztany.

    Z mojego punktu widzenia nie jest wazne ktora organizacje sie posili tymi na prawde niewielkimi pieniedzmi z mojego podatku. Liczy sie sam fakt. A takze to (tu wracamy elegancko do demonstracji indywidualnej) ze w PIT z naszym nazwiskiem znajdzie sie nazwa organizacji LGBT.

    Pozdrawiam
    J.

  • Sluchainaya

    [Do Jacka]

    Cieszę się więc, że nie była to złośliwa ironia i przykro mi, że tak to odebrałam – minusy słowa pisanego, które nie oddaje w pełni emocji, jakie kierują piszącym.

    Wiesz, ja nie umniejszam zasług tych organizacji. Jestem tylko przeciwniczką ślepego podążania za kimś, kto wykrzykuje hasła, które chcielibyśmy słyszeć, bez głębszej analizy, co stoi za tymi hasłami (zdarza się, że hasła odpowiadają rzeczywistym motywom osoby je głoszącej, ale nie zawsze). Choć niewątpliwie zarówno KPH, Lambda jak i inne organizacje zrobiły wiele dobrego, to warto zapoznać się szerzej z ich działalnością, zanim wypełnimy rubryczkę w formularzu PIT. Bo to w końcu my na tym mamy korzystać. Różnice pomiędzy tymi organizacjami póki co nie są stosunkowo duże, ale ja osobiście już teraz mam swoich sympatyków, a niektórych nie trawię, mimo, że mieli wiele udanych pomysłów i wiele problemów już przeforsowali.

    Popierajmy przede wszystkim to, co budzi naszą sympatię i z czym sami nie wstydzimy się utożsamiać.

    Co do tego, że w tym roku mój 1% powędruje gdzie indziej – nie wykluczam, że wesprę konkretną organizację w latach następnych. Sądząc zresztą po tym co było kilka lat temu, a co jest teraz – to warto. Z tymże po pierwsze: z głową, a po drugie – nie zawsze wszystko musi się kręcić wokół tej seksualności. Choć kręci się wiele.

  • Chagrin

    [Re: Coś na rzeczy]

    O, jakież to sukcesy na polu walki ze stereotypami nasze organizacje LGBT odnotowały?

  • Agnieszka

    [Re: Coś na rzeczy]

    Bardzo proszę o wyjasnienie przyczyny dla której osoby, ktore nie ulegają ideologii homoseksulizmu nazywane są homofobami? Takie określenie systematycznie pojawia się podczas mówienie o problemie homoseksualizmu, również w komentarzach powyżej. Osobiście jestem zadowolona, że istnieje relana szansa przyjęcią preambuły zaproponowanej przez PiS, która utrudni w duzym stopniu bezkrytyczne (będzie potrzebna zgoda prezydenta, premiera i parlamentu) przyjmowanie wytycznych UE w tym tych, które dotyczą legalizacji związków homoseksulanych.

  • Jacek

    [Re: Coś na rzeczy]

    Dla tej samej, dla ktorej osoby nie ulegajace zydowskim miazmatom, nazywane sa antysemitami.

  • Wojtas

    [Re: Coś na rzeczy]

    Dla tej samej, dla ktorej osoby nie ulegajace zydowskim miazmatom, nazywane sa antysemitami.

    Nic dodać, nic ująć, panie Jacku!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa