Cioty nie kłamią

Cioty skaczą niedościgle,
Cioty robią pedalskie figle,
Niech pan spojrzy na tego pana:
Co za ciota, proszę pana!
(prawie Jan Brzechwa)

Kim to jest ciota? [1] W necie trzy definicje słownikowe podają potoczne rozumienie tego słowa:

1. Osoba, która nie potrafi nic zrobić dobrze i zawsze wszystko spierdoli.

a. - No pomóż mi, bo nie dam rady z tym .. noo właśnie tu tu, bo nie mogę tego tam zategować
- Ja pier****, ty to jesteś ciota !

2. Gość zachowujący się jak baba, strachliwy, boi się cokolwiek zrobić wbrew zasadom.

a. - Zobacz, tego ciotę Mateusza znowu stara odprowadza do szkoły.
- Co za obciach!

3. Dziwka

a. to jest kurwa taki piepszony papierdolony czlowiek

(www.miejski.pl)

…no i oczywiście, a jest to stereotyp wewnątrz-środowiskowy, ciota to pedał, rozwrzeszczany i rozhisteryzowany, egzaltowany, no i naturalnie przegięty. W środowisku gejów raczej mało popularny, bo „budzący skojarzenia” – a przecież większość tzw. normalnych gejów chciałaby tego jedynego i osobistego właśnie spoza środowiska i nie budzącego skojarzeń. Stereotyp mało zatem pożądany ale powszechny i spotykany na każdym kroku.

CBOS przeprowadził bardzo ciekawe badania na temat mowy nienawiści. Otrzymaliśmy mapę najgorszych polskich wyzwisk. Ciota zajęła tam poczesne, drugie miejsce, zaraz za pedałem a przed czarnuchem i żydkiem, co świadczy o tym, że homofobia jest w naszym pięknym kraju bardziej rozwinięta niż rasizm czy antysemityzm.

Poniżej lista najgorszych epitetów wg. Rafała Madajczaka (pardon.pl)

• pedał – 83%
ciota – 80%
• czarnuch – 73%
• szkop – 66%
• żydek – 65%
• żółtek – 60%
• komuch – 59%
• dewot – 47%
• robol – 47%
• wykształciuch – 25%
• liberał – 13%

Ciota – określenie to pochodzi z gwary więziennej i oznaczało w latach PRL-u osobnika męskiego wykorzystywanego seksualnie. Przeciwieństwem cioty był luj, czyli inaczej opryszek, menel, zakapior, łobuz, chuligan – ponoć urzeczywistnienie marzeń pedałów (zgodnie z tym co opisuje Michaśka Literatka czyli Zdzira z Paszportem), zaś synonimem cioty stał się cwel.

Tyle językowych dywagacji, jakby ktoś coś chciał dodać – specjalistów i lingwistów proszę o komentarze poniżej.

Wspomniany wyżej Michał Witkowski w swoim „Lubiewie” opisuje cioty epoki przed- emancypacyjnej: „Mówią o sobie w rodzaju żeńskim, udają kobiety, do niedawna podrywali facetów w parku, pod Operą i na dworcu. (…) Jedno jest pewne – są częścią wcale nie małej grupy ludzi uzależnionych od seksu. Mają wprawę w wyrywaniu! Nawet teraz, na emeryturze, z tymi brzuszkami, potrafiliby niejedno. Żaden z nich nie wiedział o istnieniu operacji plastycznych, ani o możliwościach zmiany płci. Wystarczało wymachiwanie zwykłymi czarnymi torbami, na które mówili „torebki”. Bo ubierają się w to, co mają – ekstrakt przeciętności rodem z PRL. Wystarcza inne trzymanie papierosa, brak wąsów, i te wszystkie słowa. W słowach tkwi ich siła. Czego więc nie mają, to sobie dokłamią, dozmyślają, wymyślą.”

A jakie są postemancypacyjne cioty? Samo określenie, podobnie zresztą, jak wulgarny niegdyś pedał, jest konsekwentnie przez środowisko asymilowane i oswajane. Ciota na salony weszła i do dysertacji naukowych queer się dostała, w filmach i serialach („Queer as folk” czyli Ciota jako ziomek) występuje. Kim zatem jest, staje się, chciałaby być w dzisiejszych czasach Pani Ciota? Dziadówa ale Dama?

Ciota to taki facet, który kwestionuje tradycyjny podział ról płciowych i świadomie eksponuje „kobiece” pokłady swojej osobowości – co dla jego orientacji płciowej ma i tak znaczenie drugorzędne. W każdym razie cioty stawiają pod wielkim i fantazyjnie przegiętym znakiem zapytania pojecie tzw. męskości. Tradycyjna dychotomia „męskie” i „żeńskie” jest grubym uproszczeniem, któremu cioty od tysiącleci się przeciwstawiają. Ten podział zdaje się zbyt prymitywny w opisywaniu ich złożonej i skomplikowanej osobowości. Cioty kultywują przy tym zarówno swoje kobiece jak i męskie komponenty i podkreślają je zamiennie w sposób zdecydowany i widoczny zależnie od okoliczności. Bywają czasem jak klasyczne słodkie ciotki-idiotki, czasem zaś niczym babo-chłopskie Horpyny i potrafią przyp…dolic torebką przez łeb. Ciota jest klasyczną awangardą naszego queer społeczeństwa. A doceńmy to w końcu – wymaga to jednak sporo odwagi.

Świat ciot, ciotek i cioturelli to istny kosmos. Ileż tam gwiazd, gwiazdeczek i planet. Satelity i komety tworzą ciągle układy i konstelacje. Co róż pojawia się jakaś supernowa! Wszystko to wiruje i błyszczy niczym mleczna droga. (Niech ktoś, zatrzyma wreszcie świat – ja wysiadam!). I podobnie jak we wszechświecie, życie takiej gwiazdy lub komety kończy się jednak prędzej czy później, sam zaś obiekt staje się z czasem czarną dziurą.

My jednak zajmijmy się bardziej optymistycznym okresem, kiedy to cioty niczym gwiazdy błyszczą na gejowskim firmamencie. Są wtedy klasycznym kontestowaniem męskości, zachowują się więc w sposób urągający zachowaniom powszechnie uznawanym za samcze. Bywają nieobliczalne i bez zahamowań, prowokacyjne, kiczowate, odjazdowe, powierzchowne, egocentryczne i egzotyczne, sfeminizowane, subwersyjne i politycznie zaangażowane. (Subwersja rozumiana jako podważanie istniejących formuł i konwenansów. Subwersja ma ośmieszać, parodiować, pokazywać dotąd niewidoczny szkielet, potrząsać schematami. Wskazywać „nieoczywistości zachowań oczywistych”, podważać kanony, dekonstruować – Robert Kulpa).

Oczywiście jakiś brodaty hydraulik może także być ciotą, gdy w sekrecie mi wyzna, że w łóżku, to on kobieta i pasywny… ale nie o to tu chodzi. Najdoskonalszym stopniem ciotowatości jest Drag Queen ze swoim wyzywającym, bezczelnym zachowaniem.

To co teraz napiszę wyda się niektórym czytelnikom prawdziwą herezją: każdy gej i każda lesba, którzy szukają swej niezafałszowanej tożsamości, autentyczności oraz sensu życia, każdy bez wyjątku jest ciotą. Wow! Już słyszę te głosy oburzenia. Potwierdzają one moją tezę. Ciotki się burzą i bulwersują. Pamiętajmy jednak- dla heteryków i tak wszyscy/ wszystkie jesteśmy ciotami.

Prawdziwa ciota, jak każda wielka dama musi być niczym święta wyposażona w szereg charakterystycznych atrybutów: szpilki, torebka, no i w wersji bardziej scenicznej boa. A propos sceny, to nieodłącznym elementem występu takiej ciotki musi być egzaltacja, elokwencja, erudycja i nonszalancja. Histeryczne wywrzaski, dramatyczny pięciopalczasty chwyt za dekolt – jako wyraz oburzenia, klasyczny czajniczek, miękki nadgarstek. Oczywiście sama cioturella musi niczym brylant mieć godną oprawę: paradę równości, show, variete, pedalską dyskotekę, scenę kabaretową czy choćby występ prywatny. Trochę wysiłku i wydatków na ciuszki- fatałaszki – i ciota gotowa.

Taki facet w spódnicy, pedał, gej, ciota właśnie ma w środowisku wsparcie w postaci lesbijki, transa, hetero-cioty czyli tych tak zwanych metroseksualistow, heterycznego transseksualisty, artystek spod znaku drag (queen i king). Czyli gender trouble par excellence. Chociaż szufladkowanie oraz stereotypizacja nie są tu wskazane, to jednak rozróżnienie wydaje się konieczne. Pedał, ciota, trans i drag to jednak nie to samo! Dla większości heteryków – a ci to już wiedzą, co normalne, zdrowe i właściwe (do tego gatunku zaliczają się niestety także niektórzy homo) – różnicowanie i tak nie ma najmniejszego znaczenia. Dla takich jesteśmy facetami (przeważnie), którzy mają problem ze swoim ciałem lub psychiką i jesteśmy po prostu „inni”. Jesteśmy konstruktami anty-normy. A co normą jest i być powinno – to oni już wiedzą. Skąd? – zgadnąć niepodobna.

Cioty spotyka niezrozumienie nie tylko ze strony heteryków. Jest to tym boleśniejsze, że właśnie gdy są wśród swoich – i właśnie z ich strony cioty mogłyby oczekiwać jakiejś większej tolerancji i zrozumienia. To, że heterycy mają problem z ciotami jest poniekąd zrozumiałe. Okazuje się jednak, że środowisko gejów i lesbijek jest bardziej konserwatywne niż by się wydawać mogło. Precyzyjnie wyznaczona granica między tym co „męskie” i tym co „żeńskie”, czyli podstawowa zasada heteromatrixu jest przez nich ściśle przestrzegana. Gdy ktoś lub coś te granice niweluje lub przekracza – wprowadza element niepewności, a zatem kryzysu tożsamości. Nic dziwnego: kto stale musi się gimnastykować, by móc partycypować w heterycznym świecie, musi ciągle też dowodzić, że potulnie akceptuje panujące tam normy i realizować przypisaną mu rolę męską w rozumieniu heteryckim. Ciota zatem jawi mu się jako zaprzeczenie jego integracyjnych dążeń. Cioty są w tym hetero- systemie zupełnie niekompatybilne.

Niektóre feministki krytykują cioty i narzekają, że ciotostwo to karykatura i parodia kobiecości. Że to seksistowskie ujęcie odpowiadające samczym wyobrażeniom o kobietach, a szkodliwe to przedstawienie jest przez cioty, cioturelle oraz Drag Queen Show powielane i utrwalane. Działaczki lewicowe widzą w zjawisku ciotostwa uosobienie hedonizmu i dekadencji.

Ciota, niczym nowa odmiana motyla, znalazła się też, jako przedmiot naukowych badań i dociekań, w uniwersyteckich rozprawach i dysertacjach. Ruch queer oraz związane z nim teorie nie analizują wprawdzie samych przebieranek w sukienki, lecz raczej samym fenomenem inscenizowania „normalnej” kobiecości przez „odmienną” męskość. Ta mozolnie wystudiowana teatralna gra gestów i zachowań, codzienne przebieranki, zmiana ról i póz jest dla niektórych badaczy naprawdę niezwykle fascynująca. Człowiek jest zbyt bogatym wewnętrznie obiektem, zbyt skomplikowanym, psychicznie i fizycznie, by móc go zredukować do dwóch uproszczonych schematów: męskiego i żeńskiego. Przy czym ta redukcja i banalne uproszczenie powodują, że ich autorzy roszczą sobie prawo do decydowania o tym, co nienormalne lub zgoła perwersyjne. Wszystko co inne, odmienne musi być zaszeregowane jako dziwaczne i nieakceptowalne. Naturalne i normalne musi być to, co uświęcone tradycją. Cioty zatem stanowią dla tych podstawowych wartości zagrożenie, bo swym zachowaniem godzą w ustalony od wieków porządek, kwestionują normę i dobre stare obyczaje.

A co na to same cioty?

Cioty nie mogą się tu wypowiedzieć, bo nie ma czegoś takiego jak ciota sama w sobie. Wzorzec cioty nie istnieje. Jest wiele ciot i wiele ich rodzajów: ciotki skrytki, okolicznościowe, mega-cioty, homo-cioty, hetero i bi-cioty, cioty multi-kulti, cioty rewolucjonistki i oportunistki, mizoginki i feministki. Słowem, erupcja różnorodności a co za tym idzie – polifonia poglądów. Ciota nie jest pojęciem jednoznacznym, bo inscenizacja nie może i nie powinna być jednoznaczna. I podczas gdy cioturella, gwiazda czy rozgwiazda, błyszczy na scenicznym, artystycznym firmamencie w świetle rampy, inna ciotka–myszka pcha nieśmiało i wstydliwie swój koszyk z zakupami w supermarkecie. Obie ciocie żyją w dwóch różnych światach, a światy ta dzieli przepaść kosmiczna.

Cioty mogą nie tylko irytować. Tym, dla których ciotostwo stanowi synonim największego obciachu i żenady chciałbym przypomnieć, że sami kierując się pseudo- logika zaczerpniętą z heteromatrixu, popełniają zbrodnię wykluczenia i nietolerancji.

Ruch transów staje się coraz bardziej widoczny. Nawet w Polsce, gdzie spotkać już można na ulicy w sklepie, w tramwaju „Anty- facetów” (pozdrawiam Wrocław!). I dobrze, gdy nie tylko na paradzie, manifie czy z okazji innego święta lecz tak powszednio, na co dzień spotyka się kobiety poprzebierane za facetów, mężczyzn za kobiety przebranych; gdzie nie widać gdzie oryginał a gdzie kopia i nikt się nad sensem tego nie zastanawia. Cioty są odważne, do występów, do szaleństw, marzeń, walki i eksperymentowania z tym co nazywamy: sex, gender, płeć, tożsamość, wygląd…. itd.
Wszystkim zaś ciotom, ciotkom i cioturellom, którym smutno, że są w środowisku LGBT niedoceniane, dedykuję piosenkę Anny Jantar / Kasi Nosowskiej: Wielka dama tańczy sama

[1] Tunten lügen nicht/ Cioty nie kłamią – film dokumentalny niemieckiego reżysera Rosy von Praunheima, w którym cztery odważne cioty (Ichgola Androgyn, Bev StroganoV, Boska Tima oraz Ovo Maltine), opowiadają o swoim życiu w Berlinie Zachodnim połowy lat osiemdziesiątych.

Janusz Boguszewicz tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

grafika do tekstu w oparciu o zdjęcia z filmu Madame Sata. http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=15461
Madame Sata nadal w kinach, zobacz manana.pl i przeszukaj archiwum homików.pl

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

28 komentarzy do:Cioty nie kłamią

  • przemek

    [Re: Cioty nie kłamią]

    bełkot!

  • Krzysztof Zabłocki

    [tytul Queer as Folk]

    Mam uwagę dotyczącą tytułu „Queer as Folk” – nie znaczy, jak podaje autor, „Ciota jako ziomek”, ale zaczerpniety jest ze starego angielskiego porzekadła „There is naught in this God’s world as queer as folk” – czyli „Nic na tym Bożym swiecie nie jest tak dziwne jak człowiek” [dawniej pisano "naught" przez "a" :-) ]

    Samo słowo queer jest bogate w znaczenia. Kiedys (tak jak i nadal) oznaczało po prostu dziwny; w XIX wieku zaczeto go uzywac jako eufemizm slowa „sodomite”, sodomita – jak wiadomo slowo homoseksualista powstalo dopiero pod koniec XIX stulecia (stworzone przez wegierskiego lekarza o nazwisku Benkert, który pisywał po niemiecku, rzecz jasna). Pozniej, co tez wiadomo, ten eufemizm stał sie wyzwiskiem (klimatycznym odpowiednikiem polskiego „pedała”). Natomast na przełomie lat lat 80-ych i 90-ych ubiegłego stulecia słowo queer zaczęło byc uzywane przez amerykanskich aktywistow gejowskich (organizacja Queer Nation) i przez uniwersyteckich naukowcow (por.Queer Studies). Ale mysle, ze sprawy nomenklatury nadaja sie na oddzielny tekst – który moze wkrotce popelnie :-)

  • Sluchainaya

    [Re: Cioty nie kłamią]

    Popieram przemka. Bełkot do kwadratu.

  • Krzys

    [Re: Cioty nie kłamią]

    ciekawy punkt widzenia

  • Malhebre

    [Re: Cioty nie kłamią]

    Mogę się zgodzić z felietonem.

  • Jacek

    [Re: Cioty nie kłamią]

    Ciota, czyli zyd. Rownie polimorficzne.

  • p

    [Re: Cioty nie kłamią]

    Artykuł durnowaty – pare konkretnych zdań zalanych bezsensownym bełkotem. Jak to się w ogóle tutaj dostało…?

  • royte_pomerantsn

    [Re: Cioty nie kłamią]

    Widać z temperatury komentarzy, że ciota ciągle boli większość naszej homogenicznej homokultury, co to się usiłuje do hetero upodobnić. Wystarczy o niej kilka słów napisać – i od razu fala jadu. Ta nasza tolerancyjność wykluczonych…

  • Xerxess

    [Re: Cioty nie kłamią]

    Uroczy tekst… nie widzę tu żadnego bełkotu. Jednak teksty pogląd o, że dragg queen zadają ciosy binarnemu i prostackiemu podziałowi męskie-żeńskie jest dla mnie lekkim uproszczeniem. Zastanawiałem się może Janusz dlaczego na polskim gruncie nie ma jeszcze ani słowa w jakiejkolwiek publikacji na temat idei „pandrogynii”"??
    Czy ktoś w ogóle wie czym jest ten eksperyment?? Haha.Można zaryzykować stwierdzenie, że polskich ciot nie stać na prawdziwą batalię z tym obleśnym i tardycyjnym podziałem płciowym:D i chyba to, że nowe idee przychodzą do nas z 50 – letnim opóźnieniem.

  • Erico

    [Re: Cioty nie kłamią]

    ojjj, uderz w stół, nożyce się odezwą, widać poruszone głęboko grono:-)

  • sojuz

    [ok, ale czy to po jakims czasie nie staje się nudne?]

    Ile można wymachiwać torebką i udawać, że to śmieszne, albo że to walka z heteromatrixem?

  • Mega-ciota

    [Re: Cioty nie kłamią]

    O Boże! ja Ciotą? Nigdy przenigdy!!! Niech sobie zaden hetero mną gęby nie wyciera!!!- co za obłuda! (Albo swięta naiwność strusia z głową w piasku-może nie zauważa…. Zenada, po prosy żałosne.)

    Jestem Ciotą! I dobrze!
    Że wymachuję sobie torebką – wolno mi- robię tak, bo mi się tak podoba! Jak kogoś nie śmieszy- nie ma przymusu. Jazda do nory i hetryka udawać.

    Będę się przejmowała?
    Będę się ukrywała?
    Będę się zasłaniała?
    Będę ściągała kolczyki, żeby załatwić coś w urzędzie?
    Będę prosiła o pozwolenie?
    Będę błagała o akceptację?
    Będę się im podlizywała?
    Będę ćwiczyła na ulicy męski krok?
    Będę znosiła ich bezczelne przytyki?
    Podkulała pod siebie ogon, gdy za mną krzykną?
    Robiła minę zbitego psa, gdy zagwiżdżą?
    Garbiła się i wtulała w siebie, gdy bekną?
    Ubierała się normalnie, żeby się przypadkiem nie obejrzeli?
    Niedoczekanie!
    (Lubiewo)

  • sojuz

    [A ktoś ci broni wymachiwać torebką]

    i nakazuje cokolwiek udawać? Tylko po co z góry zakładać, że wszyscy – wszyscy geje, a nawet heteroseksualiści – są kryptociotami marzącymi o tym, by wskoczyć w damskie ciuszki i się poprzeginać. Czy tak trudno zaakceptować i zrozumieć to, że niektórych to nie bawi? Lepiej uwierzyć w spiskową teorię heteromatrixu i legendę o „uwięzionej ciocie” w każdym z nas. Dopóki wszyscy, przepraszam – wszystkie – nie zaakceptujemy w sobie cioty, będziemy żyli, przepraszam – żyły – w fałszu, obłudzie i w ogóle rodzaj ludzki będzie nieszczęśliwy; módlmy się do błogosławionej Torebki i świętego Pudru o królestwo Ciot na Ziemi, tej Ziemi, bo dopóki nie nadejdzie, nie będzie zbawienia ojojoj

  • [Re: Cioty nie kłamią]

    Najbardziej interesujące w tym wszystkim są wewnętrzne wykluczenia wśród LGBT. Z jednej strony doświadczamy opresji, z drugiej jesteśmy jej źródłem. A niby dlaczego lesbijki i geje mają czuć się zobowiązani przez normy poprawności płciowej – heteroseksualne wzorce męskości i kobiecości? Owszem, ciota wymachująca torebką w jakiś sposób osłabia „heteromatrix”, bo system ten jest oparty na naszej wierze w jego stabilność i nienaruszalność , a tu się okazuje, że płeć jest spektaklem i facet może „grać” kobiecość, a kobieta – „męskość”.

    Z tego oczywiście nie wynika powszechny obowiązek ciotowatości, każdy jest skonstruowany inaczej, niemniej jednak nie udawajmy, że nie wiemy, jak jest, „przegięcie” jest wyśmiewane. A śmiech jest narzędziem kontroli: wyśmiewamy to, czego nie akceptujemy, szyderstwo ma odrzeć tego, kogo wyśmiewamy z godności i pokazać, że dopóki nie przestanie naruszać normy, nie będzie mogła liczyć na nasz szacunek. I to jest właśnie opresja. Heterycy robią to nie-hetero, „męscy” geje – „przegiętym” gejom, bogate ciotki – ubogim ciotkom itp. Wydaje mi się, że tego się nie da przeskoczyć, natomiast można probować kontrolować w sobie odruchy szyderstwa, niechęci, złości.

    Pozdrawiam

  • sojuz

    [@ percy]

    A „cioty” nie robią tego „nie-ciotom”? Nie wyśmiewają się na swój sposób z heteryków, którym dobrze jest ze swoją „stereotypową”, „narzuconą” heteroseksualnością? Szanujmy różnice, ale nie narzucajmy sobie nawzajem ani „heteromatriksu” ani „ciotowatości”, nie spłaszczajmy wszystko do jednego wymiaru, nie przekonujmy się na siłę, co nam się powinno podobać i jak się powinniśmy zachowywać. Tolerancja i szacunek – tak, ale bez urawniłowki, ani heteryckiej, ani ciocinej.

  • Arek

    [Re: Cioty nie kłamią]

    Jezus, czy naprawde większosć z was albo musi przeginać w jedną albo w drugą? Czy naprawde tak ciężko jest uwierzyć w to, że mogę być gejem nie wymachująć puchatą różową torebeczką? I co? teraz mi ktoś zarzuci, że się boję swojej orientacji bo ktoś inny ją może odkryć i właśnie dlatego, nie robie z siebie przegięciucha? A jak ja teraz powiem, że spaceruje z moim chłopakiem po mieście za ręke, on siada mi na kolana w tramwaju, jak idziemy do pizzerii to zachowujemy się jak każda para itd… to co? To już sie liczy? Według was to, że widać odrazu, że geje to jeszcze mało i w ogole tego nie kryjemy to jeszcze nie to? Muszę być przegięty, bo inaczej powiecie, że się boje, żeby nikt prawdy o mnie nie odkrył? Z tego co zdążyłem zauważyć na przykładzie kilku osób, przegięciuchy zazwyczaj mówią właśnie, że w ten sposób pokazują, że są homo i się tego nie wstydza. Jednak jeszcze nie widziałem, żeby którys z nich odważył się iść z facetem za rękę. A jak już to na pustej ulicy, obracajac się co chwile za siebie czy aby nikt nie idzie. Za to ci, z tego jak to określiliście fajnie, heteromatrixa, nie potrafią czasem złapać dystansu do samych siebie ;)

    Jak dla mnie mi nie przeszkadza kto jaki jest, bo to naprawdę zależy od charakteru. Ale zarzucanie jedni drugim albo że „przez nich nie mamy żadnych praw, bo łażą jak cioty i nikt ich nie szanuje i heterycy myślą, że taki jest każdy” albo w ci drudzy tym pierwszym, że się nie solidaryzują z branżą? Żałosne…

    Ale swoją drogą, mam wrażenie – ale moge się mylić – że cioty takie w czystej postaci są tylko i wyłącznie wytworem mody. Jak poznałem mojego chłopaka, z którym ejstem już półtora roku, to na początku własnie miał zagrania takiej typowej klubowej cioci. We wszytskim. Ja nic mu o tym nie mówiłem. Ani mi to nie przeszkadzało, ani nie było jakimś specjalnym atutem, bo coś zupełnie innego w nim pokochałem. Z czasem, przez nawał różnych obowiązków, brak nadwyżki kasy, którą spokojnie można by przehulać na imprezach a czego efektem były coraz rzadsze wizyty w klubach nagle odkrył amerykę! No WoW – olśnienie. Ta ciota w nim, to nie był prawdziwy on. To była taka różowiutka maseczka do zabaw, jak szedł między inne cioty. To byłą tylko moda, bo takim wypada w branżowych klubach być… I że w zasadzie to wszytsko było robione tylko na pokaz i pod publike, żeby się towarzystwu spodobać. W moim odczuciu – ale podkreślam, żeby nie było, mogę się mylić – lwia część z tych naszych ciotek jest taka pusta, różowa i plastikowa tylko pozornie, żeby być trendi, sexi, cool ;)

  • alien

    [Re: Cioty nie kłamią]

    rozumiem, że wolicie takie mniej powyginane, bardziej mężne i kwadratowe cioty, czasem nawet bardzo owłosione, gigantyczne mega cioty typu bear, niż jakieś tam przeciętne ciotuchny typu biedroń, a właśnie – czemu tak wiele uwag do biedronia ? przecierz ten typ cioty nie jest szczególnie pokaletowany i nawet dla heteryka wygląda wmiarę przyzwoicie i mało drażni, chyba że drażnią was najbardziej takie ‚wysmakowane’ cioteczki z papieroskiem w rączce, które daje się spotkać jak kręcą chudziutkim tyłkiem w oczekiwaniu na wnikającego w rozjechany odbyt członka ROTFL

    ale nie ma co się obrażać – ciota nie cipa – rzecz męska jak najbardziej ;)

  • alien

    [Re: Cioty nie kłamią]

    co do tytułu – jak to cioty nie kłamią ?

    to trochę z innej beczki:
    cioty to też złośliwe negatywniki w psychice, które wywołują schizy i nieprzyjemne stany, więc trzeba je eliminować jak się tylko pojawiają, żeby nie przeszkadzały w życiu. zauważyłem, że spora część heteryków też ma za wiele ciot.

    p.s. aktywne i pasywne cioty też mogą występować w psychice i powodować nieprzyjemne stany otępienne w mózgu ;)
    pasywne bywają dość przebiegłe, a aktywne można łatwiej zabić, bo nie robią tylu uników ;)

  • alien

    [Re: Cioty nie kłamią]

    i jeszcze jedno – nie mieszałbym w żadnym wypadku transseksów z ciotami, to prawdziwe kobiety w męskich ciałach, więc im się należy pomoc i szacunek, w odróżnieniu od paskudnych tv, którzy są dla mnie zboczeńcami w damskich ciuchach.

    żeby nie było – jestem chłopakiem hetero.

  • ComposerM

    [Re: Cioty nie kłamią]

    Tekst ma z pewnością dobre chęci, aby przekazać jakąś zamierzoną treść, ale brakuje albo odpowiedniego tytułu do tematu felietonu, albo nie został zawarty w tekście jakiś konkretny wniosek odnoszący się do tezy postawionej w tytule tekstu.
    Pozdrawiam choćby za chęci.

  • Roman

    [Re: Cioty nie kłamią ]

    Ja jestem ciotą ale nie wiem dlaczego to jakoś tak samo się utarło nie wiem co z tym zrobić
    POMOCY!!! proszę …

  • piotr

    [Re: Cioty nie kłamią]

    heterycy są dla mnie ciotami. gej jest ciotą tylko wtedy gdy daje się im terroryzować.

  • Piotrusiu czy moglbys to troche rozwinac -

    [Re: Cioty nie kłamią]

    to co piszesz jest bardzo interesujace.

  • Carlaa

    [Re: Cioty nie kłamią]

    niech mi ktos odpowie! o co tu chodzi? nie mam nic do pedalow, facetowi podoba sie facet i to jest ich sprawa, jednej les druga les, tez nic mi do tego! wkurza mnie tylko taka dziwna formacja biseksualnych ktorzy utrzymuja zwiazki heteroseksualne, a od czasu do czasu maja ochote na seks z innym biseksem! facet zachowuja sie jak ostani cham w domu, bo nie kocha swoje kobiety, sluzy mu ona nie wiadomo do czego , bo przeciez nawet jak lezy obok niej to mysli o tym facecie co mu ostanio tylek zerznal! Dlaczego z taka determinacja ukrywaja swoje prawdziwe potrzeby? wstydza sie siebie?

  • piotr

    [Re: Cioty nie kłamią]

    chodzi o to, że heterycy uważają nas za zbyt męskich ;D to kto tu jest ciotą ? ciota to pojęcie względne

  • piotr

    [Re: Cioty nie kłamią]

    wy wszyscy jesteście paskudni, macie fioła na punkcie męskości, tylko zwierzątka wam w głowie, jakbyście nie dostrzegali nic poza fiutem, to obrzydliwe i bezduszne..
    a do tego hiv szaleje, podobno każdy homoś chce mieć hiva. to prawda ? rasa samobójców ?

  • p.s.

    [Re: Cioty nie kłamią]

    piesek w przebraniu kotka, a kotek w przebraniu pieska :P zsamczylibyście wszystko, co za ochyda.

  • piotr

    [Re: Cioty nie kłamią]

    dodam jeszcze, że nie sposób się zaprzyjaźnić z gejem bez pójścia do łóżka, czy wy nie macie normalnych zainteresowań, a ktokolwiek kto ma fizycznego fiuta i jest niestandardowy odrazu staje się dla was obiektem fantazji na temat męskości. dla mnie to trochę chore sierściuchy jedne. brak wam duszy. przynajmniej nie spotkałem takiego co ma duszę, wszędzie tylko kich i tandeta, wszyscy krótkie włoski i buty krokodylki, albo inne konikowe trendy. czy nie ma nic ważniejszego w życiu ? aż się dziwię. pozdrowienia od ‚zbyt kobiecego’




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa