Majtki story

Ideen zu einer reiner Phänomenologie und phänomenologischen Philosophie der Unterwäsche (Idee czystej fenomenologii i fenomenologicznej filozofii bielizny)
Pamięci Husserla

Majtki – ach, czyż godzi się pisać o majtkach, i to nie o żadnej tam „historii bielizny”, ale o majtkach, po prostu o majtkach, tout court…

Filozoficzno-historyczna refleksja

A jednak – jest coś takiego w tej części ubioru, że ten niepozorny wszak element garderoby budzić może tyle emocji… Zatem śladem Edmunda Husserla (w tym roku właśnie uroczyście obchodzimy 70-lecie śmierci wielkiego filozofa z Fryburga Bryzgowijskiego – Freiburg im Breisgau, Badenia-Wirtembergia, nie mylić ze szwajcarskim Fryburgiem Badeńskim, gdzie katedrą logiki przez lata kierował nasz wybitny rodak o.Józef M.Innocenty Bocheński, 1902-95, autor głośnych Stu zabobonów; w tym roku obchodzimy 106 urodziny utalentowanego Polaka i 13 rocznicę jego śmierci). Odrzućmy wszelkie nasze intencjonalne a priori, zastosujmy wobec nich redukcjonistyczną epoché, tak aby czystym, intuicjonistyczno-fenomenologicznym oglądem obadać organoleptycznie stan rzeczy (Sachverhalte).

Wot!

Edmund Husserl (1859-1938) zapewne nosił majtki, i o.Innocenty także; możemy być zatem ciekawi, czy swój osąd logiczno-filozoficzny kierowali także i ku tym „niewymownym” częściom garderoby, czyli ineksprymablom; tak zapewne mawiał o swoich majtkach o.Innocenty, gdy oddawał je zakonnym służebnicom do prania, bo określenie to w języku niemieckim (języku Goethego, 1749-1832, w tym roku uroczyście obchodzimy 259 rocznicę urodzin wielkiego Niemca) nie ma swego odpowiednika. A co z majtkami Goethego?

Goethe zapewne w pierwszym okresie życia w ogóle nie nosił majtek, jedynie długą koszulę, podwijaną od tyłu między nogami i zawijaną z przodu do góry; na to nakładała się przednia część koszuli. To wszystko upychał pod obcisłymi spodniami. Gdzieś w połowie XIX wieku pojawiły się bawełniane gacie sięgające kolan; ale Goethe chyba się na to nie załapał. W drugiej połowie XIX wieku pojawiły się także flanelowe „śpioszki” – protoplasta czegoś, co w latach 90-ych stało się modne jako body. Tyle, że w tych starych „śpioszkach” było dużo guzików. W XIX-wiecznej Ameryce (w okresie wojny domowej) owe „śpioszki” patriotycznie przezwano Union Suit na cześć zwycięskiej strony; warto dodać, że w owych underwearach także sypiano, więc unijne śpioszki choćby biernie przyczyniły się do przyrostu unijnej populacji. Ciekawym elementem tej części garderoby był rodzaj zapinanej na guziki klapki w części tylnej (nazywanej niekiedy access hatch, czyli właz, albo fireman’s flap, czyli klapka (drzwiczki) strażaka); pozwalało to zaszaleć w ten lub inny sposób (choćby na banalną defekację) bez konieczności kłopotliwego ściągania całego dessous. Ta „frywolna” klapka była zresztą motywem w wielu czy to starych komediach filmowych, czy to satyrycznych rysunkach. Na amerykańskiej wsi ponoć panował zwyczaj nie zdejmowania „garnituru unii” przez całą zimę, aż nadchodziła wiosna, kiedy to strój ten ściągano, prano i odkładano do skrzyni aż do następnej jesieni.

Tak więc Husserl z pewnością nosił bawełniane gacie takie mniej więcej do kolan; w zimie (czy choćby w starszym wieku) mógł nosić coś, co określa się u nas jako długie kalesony (jest na to urocza angielska nazwa long Johns).

JOCKEY-e (Y-fronts)

Majtki (kalesony) stopniowe ulegały skracaniu. Jednak dopiero w połowie lat trzydziestych ubiegłego wieku miało miejsce rewolucyjne zdarzenie: wprowadzono majtki bez nogawek! Dokonała tego amerykańska firma Coopers Inc., z siedzibą w Chicago. Wypuszczono bowiem na rynek pierwsze nowoczesne slipy, czyli majtki bez nogawek, z wcięciem w zagięciu pachwin, a na dodatek z rozporkiem w kształcie odwróconej litery Y. Dla fetyszystów męskiej bielizny dzień 19 stycznia 1935 porównywalny jest zapewne z dniem… (no, wolę nie porównywać, żeby nie być oskarżonym o profanację jakiegoś sacrum). Jednocześnie zamiast zapięcia na guziki wprowadzono elastyczną gumkę, na której widniał napis J O C K E Y. Skąd się ta nazwa wzięła? Zapewne od nazwy – już wtedy istniejącej – jock strap(s), czyli czegoś, co po polsku określa się niekiedy jako suspensorium. Jock to w slangu amerykańskim fallus, czyli jock strap znaczy tyle, co „kutaśny pasek”; słowo strap jest tutaj użyte dość impresjonistycznie, albowiem to co zasłania penisa należałoby raczej określić mianem „torebki” (po angielsku jest nawet na to nazwa: front pouch), a paski przebiegają poniżej pośladków. Jednocześnie słowo jockey (dżokej) oznaczało jeźdźca, także… rowerowego, a owo obcisłe suspensorium miało podtrzymywać genitalia podczas jazdy po wertepiastych drogach… Ponieważ jockstrapsy były również używane przez sportowców, choćby podczas gier w piłkę (tu z kolei chodziło o przyzwoitość – żeby klejnoty zbyt widocznie nie „majtały” pod luźnymi galotami), słowo jock oznaczało również sportowca.

Tak czy owak firma Coopers umyśliła sobie JOCKEY jako swoje brand name, i było to prawdziwe marketingowe bingo. Tak przy okazji warto dodać, że pasek z napisem J O C K E Y pojawiał się też na szerokich elastycznych gumkach majtek z krótkimi nogawkami – to z kolei były pierwsze nowoczesne bokserki. To wszystko działo się w roku 1935, roku śmierci Piłsudskiego! Zresztą Piłsudski też pewnie nosił majtki.

Nazwa Jockey shorts przyjęła się w Ameryce, choć jest trochę niejednoznaczna, gdyż może oznaczać zarówno majtki z krótkimi nogawkami, jak i bez. Jednak przede wszystkim oznacza te drugie. Czasem (dla pełnej jednoznaczności) używa się określenia jockey briefs. Natomiast w Anglii częściej używa się nazwy Y-fronts, tym bardziej, że istnieje znana angielska firma Wolsey, która też oferuje ten produkt, tyle że na gumce widnieje nazwa tej firmy właśnie.

I jeszcze jedno: rozporek w majtkach różnych firm miewał różne kształty, czasem był bardziej pionowy, czasem przybierał postać kangurzej torby (kangaroo pouch). Nazwa Y-fronts, jako swoiste umbrella term, obejmuje wszystkie warianty, jednak należy pamiętać, jaki kształt ma the real thing, czyli „autentyk”.

Zarówno Jockey shorts, jak i Y-fronts stały się kultowymi nazwami/fetyszami anglosaskiej kultury masowej, a szczególnie gejowskiej. Starczy choćby przypomnieć, że Jockeye stały się jednym z emblematów Andy’ego Warhola, choć może nie tak u nas znanym, jak zupa Campbella, fasolka Heinza, czy konterfekt Marylin Monroe. Warhol uwiecznił jockeye zwłaszcza na licznych fotogramach, a także wystawiał swoje – rzeczywiste! – bardzo już sprane i naddarte majtki. Ale czyste!

Jockey shorts czy Y-fronts wspominane są w wielu utworach angloamerykańskiej mainstreamowej literatury – choćby w utworach Martina Amisa czy Edmunda White’a. Natomiast w latach dziewięćdziesiątych w słynnym brytyjskim piśmie satyrycznym „Punch” była obszerna dyskusja, jakie to majtki może nosić ówczesny i całkiem przystojny premier John Major (taki odmłodzony Buzek), i uznano, że bez wątpienia Y-fronty firmy Wolsey. Zamieszczono nawet zdjęcie ponoć autentycznych Y-frontów Majora…

Ale jakoś zupełnie nie mam ochoty domniemywać, jakie to majtki noszą nasi Wielcy Bliźniacy… A niech sobie noszą, co chcą…

Majtki PRL-u

Obecnie mamy nieprawdopodobnie bogatą podaż majtek. Wszelkie rodzaje, kroje i kolory; co pewien czas zmienia się też ich dominujący design; lanserzy muszą więc czynić nie lada wysiłki, żeby nadążać za trendami, żeby nie narazić się na środowiskowy obciach. Calvin Klein, Schiesser, Skinny, Fabio, Tiger of Sweden, aussieBum… można by tę listę ciągnąć tak ad infinitum… Obecnie majtki stały sie pełnoprawnym elementem stroju, zaczęło się od eksponowania gumki z nazwą markowej firmy (tu Calvin Klein nie ma konkurencji!), a obecnie, jak wiadomo, w dobrym tonie jest eksponowanie aż połowy sempiterny, bywa że nawet więcej; jednocześnie należy też ostentacyjnie opadające spodnie podciągać, albo „skromnie” obciągać w dół koszul(k)ę czy bluzę. Na ogół eksponowane są w ten sposób majtki (wielo)kolorowe, bardziej stapiają się wtedy z resztą odzienia; co śmielsi wystawiają jednak na publiczny ogląd majtki białe, rzecz jasna muszą to być obcisłe bokserki z lekko ukośnymi tylnymi szwami.

A tymczasem taki oto flashback pamięci: połowa lat osiemdziesiątych, w „Juniorze” („Domy Towarowe Centrum”) kłębi się przy ladzie zbity tłum, a kolejka sięga aż schodów. Młodzieńcy, dziewczyny i dojrzałe kobiety, faceci typu cinkciarz, handlarze, zażywni urzędnicy à la Mleczko, może i jakiś emeryt z babcią. „Rzucili chińskie slipy” – szedł szept po sali. No nie, ja nie przystanąłem, ale zdążyłem kątem okna dojrzeć, cóż to za farbkowane cuda: myślę, że ów rarytas mógłby dziś leżeć co najwyżej w supermarketowym koszu po pięć sztuk za zeta. Ale te majtki sprawiały jednak wrażenie nowości, były poniekąd pierwszą jaskółką sygnalizującą wejście ChRL na rynki światowe: te majtki na pierwszy rzut oka wyglądały na „prosto z Paryża”… A wcześniej: co noszono wcześniej?

Zaraz po wojnie królowały w Polsce dwa rodzaje gaci: dynamówki i atramentówki. Dynamówki to były luźne majty koloru szaroburego, z dość długimi nogawkami, coś jakby socjalistyczne bokserki; nazwa wzięła się od słynnego radzieckiego klubu Dynamo Kijów, który prezentował swoją postępową wersję futbolu także na polskich boiskach. Otóż można powiedzieć, że albo tamci piłkarze występowali na boisku w gaciach, albo też polscy mężczyźni nosili pod spodniami piłkarskie spodenki. Można domniemywać, że takie oto desusy mieli na sobie przystojni budowniczowie Nowej Huty, a i zapewne młodzi klerycy czy księża, chyba że akurat zdarzyło im się studiować w Rzymie. Wtedy przynajmniej jeden z nich (choć nieco później) mógł tam kupić czerwone majtki z napisem ROMA, i nawet czytać na wspak.

Atramentówki były to nieco krótsze „bokserki”, ale koloru atramentowego: do późnych lat sześćdziesiątych była to standardowa bielizna tych wszystkich osób, które dziś kupowałyby bieliznę z supermarketowego kosza; takich, które po prostu mają wygląd swoich gaci gdzieś. Atramentówki były też gaciami fasowanymi obowiązkowo w wojsku.

Dla bardziej wytwornych były do nabycia (o ile akurat rzucono coś takiego do PDT Wola, a może do Centralnego Domu Towarowego (obecny „Smyk”, wtedy gdy CDD – Centralny Dom Dziecka – mieścił się w budynku obecnego „Trafficu”) białe, bawełniane majtki prążkowane: krótkie kalesonki z nogawkami lub bez (jednak nie były to niestety Y-fronty). Dla tych o bardziej delikatnych sferach erogennych (którym miłe było uczucie winterfresh w tych rejonach) były – ale tylko spod lady, z podziękowaniem puszeczką neski albo szwajcarską Toblerone z komisu bądź pra-Pewexu – szałowe białe majtki z milanezu. Te majtki były podniecające już choćby dla oka; nosił je, kto metroseksualny. Jednak bardzo trzeba się z nimi było cackać przy praniu, zwykłe IXI mogłoby je uśmiercić.

Polityczne znaczenie majtek: majtki na Biurze

Oczywiście należy dodać, że te polskie majtki nie miały szerokich elastycznych tasiemek, a dość wąskie gumki, które szybko się rozciągały, o ile nie pękały. Problem był też i w tym, że odpowiednią gumkę trudno było nabyć w pasmanterii, przez co gumka do majtek – obok sznurka do snopowiązałek – stawała się problemem politycznym i niekiedy wręcz „stawała na Biurze” (rzecz jasna Politycznym KC).

Trzeba też przypomnieć oficjalną nazwę, jaką nadawały męskim majtkom uspołecznione bieliźniane zakłady pracy o wdzięcznych i (do)nośnych nazwach jak „Fako” (a może i „Fart”, choć tu już nie daję głowy): trójkąt męski (z wkładem).

Oczywiście bananowa młodzież, albo synkowie badylarzy czy innych spekulantów i malwersantów (co to nie przyczyniali się do harmonijnego rozwoju socjalistycznej ojczyzny), mogli paradować w kolorowych slipkach nabytych w w/w komisach lub (pra-)Pewexach właśnie, albo otrzymanych w paczkach, bądź zakupionych po prostu za granicą.

I uwaga, uwaga, teraz nadchodzi clou – kultowe MAJTKI SIATKOWE! Ile je trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto je stracił…lub je ma! Cienka bawełniana biała siateczka z rozporkiem – i nawet za żelazną kurtyną ten rozporek miewał kształt odwróconej litery Y! Trzeba przyznać, że ten typ majtek był de facto projektem internacjonalnym – można je było nabyć także w Paryżu czy Londynie. I w NRD. Teraz w nowokapitalistycznej Polsce dostać je byłoby chyba trudno – jednak udało mi się nabyć całkiem niedawno trzy takie pary w małym sklepie bieliźnianym w Berlinie, na – nomen omen – Warschauerstrasse, nieopodal Marchlewskistrasse, w dzielnicy Friedrichshein (wschodnia część miasta). Majtki te, angielskiej firmy Bhys, London, Marylebone Rd., W1, zostały wyprodukowane w Chinach z przeznaczeniem na rynek rosyjski – świadczy o tym metka w języku rosyjskim (sdielano w Kitaj) zalecająca prać te primasortnyje trusy jedynie w szlachetnych proszkach i nie odwirowywać ich w pralce. Mają rozporek – i to modelowy – Y-front ! Czyli były to odrzuty z eksportu do Rosji.

Może po prostu zbankrutowała jakaś rosyjska firma handlowa. Bo same majtki – rewelka, istne cudo, godne kultury i rozmachu tego wielkiego kraju.

Mówi się, że koszula bliska ciału – otóż nie, majtki są z pewnością bliższe. Mój nauczyciel przysposobienia obronnego zwykł mawiać, że konstrukcję kbks-u mamy znać jak własne gacie, natomiast w latach 60-ych krążył w PRL-u taki dowcip: dlaczego towarzysz Gomułka nosi przezroczyste kalesony? Żeby partia widziała i podziwiała, jakiego to ma członka…

Ach ten PRL – łza się w oku kręci.

Ale to tylko takie moje idiolektyczno-idiosynkratyczne Majtki-story – każdy może snuć swoje wspomnienia i refleksje, każdy może postrzegać to nieco inaczej. I wspaniale. Majtki mają niewyczerpalną głębię.










Autorzy:

zdjęcie Krzysztof Zabłocki

Krzysztof Zabłocki

Anglista, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, tłumacz literatury angloamerykańskiej i francuskiej, autor szkiców, członek zarządu Stowarzyszenia Lambda Warszawa; wielbiciel jamników, Indii, kina Viscontiego, Kazi Szczuki, campu, Pałacu Kultury i Karl-Marx-Allee w Berlinie.

13 komentarzy do:Majtki story

  • Ziki

    [Re: Majtki story]

    Brawo! Takie artykuły wyróżniają właśnie Homiki. Brawa dla całej redakcji i pokłon dla wspaniałego Krzysztofa, który ów tekst poczynił. Cudowna podróż w przeszłość.

  • ralfik

    [Re: Majtki story]

    Majtki, majtkami ale najważniejsze co w majtkach -a tam d**a. brawa dla autora!

  • Jacek

    [Re: Majtki story]

    Fascynujace! ;-)

  • niunios

    [Re: Majtki story]

    Jak dla mnie walentynkowa bomba! Gacie w dol, skarpetki z nog, kapelusze z glow! Po prostu szapo ba.

  • QUASIMODO

    [Re: Majtki story]

    Majtki Rules

  • :)

    [Re: Majtki story]

    hmmm czasem trudno przykuć uwagę do samych majtek:D

  • wojowniczka

    [Re: Majtki story]

    Artykuł mnie poruszył…

  • wojowniczka

    [Re: Majtki story]

    Artykuł mnie poruszył… ;p

  • złośliwy cezary

    [Re: Majtki story]

    Ciekawy artykuł. Tylko po co autor tak szeroko opisuje, na której to berlińskiej ulicy kupił gacie? I do tego robi jeszcze dwa błędy – bo pisze się: Warschauer Straße (rozdzielnie) i Firedrichshain („a” zamiast „e”).

  • Astra

    [Re: Majtki story]

    oj, kolega powinien byc korektorem chyba :-) – a moze jest nauczycielem niemieckiego? :-) ; taka dokładnośc jezykowa jest niby bardzo wazna, ale w necie zdarzaja sie literowki, a co do pisowni niemieckich ulic, to czesto „Strasse” pisze sie łacznie z nazwą wlasna, a zamiast niemieckiego znaku mozna (zwlaszcza zagranicą) pisac „ss”… :-)
    np Friedrichstrasse, a np. w Zurychu jest glowna ulica Banhofstrasse

  • Peter Pan

    [Re: Majtki story]

    Kolejną. oprócz wiedzy na temat filozofii oraz na temat piłki nożnej, dyscypliną, w której Peter Pan nie ma dla siebie godnej konkurencji, jest wyszukiwanie artykułów z archiwum homików.
    No, bo fajne znalazłem, nie ?

    Osobiście, noszę bokserki a nie ma ich na żadnym zdjęciu. Ja oraz moje wyposażenie, czujemy się „wykluczeni”.

  • Srulek Zylbersztajn

    [Re: Majtki story]

    Ja też wolę bokserki.

    Autor tekstu pewnie lubi takich młodocianych jak ci na zdjęciach, co?

  • Krzysiek

    Lubi, lubi i wcale się z tym nie kryje, bo nie musi!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa