Święty Sebastian – patron gejów?

Kiedy w 1997 r. Gianni Versace, włoski projektant mody zamordowany został w swojej posiadłości w Malibu, bulwarowa prasa pisała, że mieszkanie jego wypełniały obrazy poświęcone jednej tylko postaci: św. Sebastiana. Versace otaczał ponoć postać tego świętego nabożną czcią. Niemiecka prasa spekulowała oczywiście dlaczego w sypialni znanego dandysa wsiały obrazy męczennika, którego homoseksualiści obrali za swojego patrona. Zaś pisarz francuski Dominique Fernandez w tym kontekście, w książce ”Kradzież Ganimedesa – Historia kulturalna homoseksualizmu”, napisał: Geje liczą na wstawiennictwo św. Sebastiana u bram raju.

Święty Sebastian patronem gejów. Prowokacja? Bluźnierstwo? Grzesznicy, sodomici, potępiani i odrzucani przez Kościół mogą mieć swego patrona? – Każdy kto porusza się w tak zwanym „środowisku”, w kręgach zbliżonych do homoseksualistów, natyka się często na wizerunki św. Sebastiana. Obraz młodego męczennika w mieszkaniu bywa często jednoznacznym sygnałem, że jego właściciel może być człowiekiem z branży. W pewnych kręgach postać ta pełni nawet rolę swoistego tajemnego kodu.

Jako były adept teologii, niedoszły duchowny katolicki oraz miłośnik sztuk wszelakich, zwłaszcza pięknych, oraz po prostu jako osoba zafascynowana osobą Sebastiana oraz wielorakością artystycznych przedstawień jego postaci chciałbym wprowadzić czytelnika w fascynujący świat. Świat homoerotyki, sztuki, afirmacji, czy wręcz apoteozy cierpienia. Ograniczę się tu do następujących dziedzin: malarstwa, grafiki, rzeźby, fotografii artystycznej czy wreszcie filmu oraz instalacji plastycznych, pomijając z konieczności muzykę oraz literaturę piękną. W trakcie prezentacji spróbujemy się także zastanowić, czemu Sebastian, wbrew intencjom i woli Kościoła stał się nie tylko ikoną gejów lecz także ich, wprawdzie nieoficjalnym, lecz jakże ulubionym, patronem. Wspomnę jednak, że takie tuzy literatury światowej jak Thomas Mann, Oscar Wilde, August von Platen, Rainer Maria Rilke, Yukio Mishima, Federico Garcia Lorca, Julien Green czy Alan Hollinghurst zachwyciły się Sebastianem. Thomas Mann w swojej najbardziej homoseksualnej noweli „Śmierć w Wenecji” nawiązuje wyraźnie do postaci Sebastiana; podobnie Oscar Wilde, który po pobycie w więzieniu przybrał nowe nazwisko: Sebastian Melmoth. Yukio Mishima – pisarz japoński, który w 1966 roku dał się sfotografować w roli św. Sebastiana Kishin`owi Shinoyama – wyznaje w swojej powieści „Wyznania maski”, że gdy po raz pierwszy ujrzał obraz Sebastiana autorstwa Guido Reni`ego doznał orgazmu i pierwszy raz w życiu spuścił się!

Z twórców filmowych, którzy bohaterem swych dzieł uczynili Sebastiana, można wymienić np. Piera Paolo Pasoliniego. Dereka Jarmana, Petera Weigla, Bavo Defurne, Josepha L. Mankiewicza, Paula Schradera, Wernera Schroetera, czy wreszcie Johna Greysona.

Częstotliwość wstępowania postaci św. Sebastiana oraz nawiązania pośrednie lub bezpośrednie do jego postaci pozwalają w tym miejscu postawić zasadnicze pytanie: Dlaczego geje wykazują taką fascynację świętym męczennikiem?
Przyjrzyjmy się bliżej jego postaci! Podoba się!? No właśnie…

Przyznajmy jednak, że piękno fizyczne nie było tu zapewne czynnikiem decydującym.

Oczywiście to nie Kościół katolicki był instytucją, która wyniosła Sebastiana do roli gejowskiego patrona. Podobnie jak oficjalnie nie istnieje coś takiego jak duchowość homoseksualna, przynajmniej w łonie instytucjonalnego Kościoła, nie ma też oficjalnego patrona dla pedałów. Jeśli mielibyśmy trzymać się czystej doktryny (sana doktrina), dla nas przeznaczony mógłby być św. Alojzy, który ponoć w wielu lat 10 postanowił wieść życie celibatariusza, a w 13 roku życia wstąpił do klasztoru! Dlatego też kościół hierarchiczny uznał go za patrona chorych na AIDS (sic!). Dlaczego jednak w rywalizacji o wstawiennictwo za wszetecznych sodomitów wyścig wygrał Sebastian? Zapewne byłoby wielu kandydatów. Ostatecznie nie da się tej kwestii jednoznacznie rozstrzygnąć. Dużą rolę odegrał tu przypadek. Spróbujmy prześledzić jednak te wątki, które zaważyły na tym, iż to sami geje wybrali św. Sebastiana na swego orędownika, swoją ikonę, wreszcie obiekt westchnień, niekoniecznie zupełnie mistycznych…

Historia żywota św. Sebastiana owiana jest legendą. Po raz pierwszy wymieniony został w kalendarzu liturgicznym w roku 354. Krótka notatka w Wikipedii wspomina o nim tak: Święty Sebastian – żył w III wieku, męczennik rzymski. Poniósł śmierć męczeńską w czasach prześladowań za panowania Dioklecjana, prawdopodobnie w roku 287. Według legendy był oficerem gwardii cesarskiej, którego za wyznawanie nauki Chrystusa umęczono przywiązując go do słupa (drzewa) i przeszywając strzałami. Sebastian jednak nie zginął. Kobieta, która postanowiła go pochować znalazła w nim cząstkę życia. Doprowadziła go do zdrowia. Gdy Sebastian wyzdrowiał, poszedł bezpośrednio do cesarza i zarzucił mu barbarzyństwo w stosunku do chrześcijan. Cesarz w przypływie gniewu kazał go ukamienować żeby mieć pewność, iż tym razem Sebastian na pewno zginie. Święto liturgiczne: 20 stycznia. Atrybuty: krucyfiks, palma męczeństwa, włócznia, miecz, tarcza, dwie strzały w dłoniach, przybity wyrok śmierci nad głową.

Informacji o Sebastianie, męczenniku, dostarcza nam opis męczeństwa nieznanego autora z roku 354 oraz komentarz św. Ambrożego do Psalmu 118. Według tych dokumentów ojciec Sebastiana miał pochodzić ze znakomitej rodziny urzędniczej w Narbonne (Galia), matka zaś pochodziła z Mediolanu. Staranne wychowanie i stanowisko ojca miało synowi utorować drogę na dwór cesarski. Miał być przywódcą gwardii cesarza Marka Aurelego Probusa (276-282).
Według św. Ambrożego Sebastian był dowódcą przybocznej straży samego Dioklecjana. Za to, że mu wypomniał okrucieństwo wobec niewinnych chrześcijan, miał być przeszyty strzałami.

Dioklecjan kazał żołnierzom przywiązać go na środku pola i zabić strzałami z łuków. Tyle strzał tedy utkwiło w nim, że podobny był do jeża, a żołnierze przypuszczając, że już nie żyje, odeszli – zapisał dominikanin Jakub de Voraigne.
Na pół umarłego odnalazła go pewna niewiasta, Irena, i swoją opieką nad nim przywróciła mu zdrowie. Sebastian, gdy tylko powrócił do sił, miał ponownie udać się do cesarza i zwrócić mu uwagę na krzywdę, jaką wyrządzał niewinnym wyznawcom Chrystusa. Wtedy Dioklecjan kazał go zatłuc pałkami, a jego ciało wrzucić do Cloaca Maxima. Wydobyła je stamtąd i pochowała ze czcią w rzymskich katakumbach niewiasta Lucyna. Był to prawdopodobnie rok 288.

Później prefekt oskarżył św. Sebastiana przed cesarzem Dioklecjanem, który wezwał go do siebie i rzekł: „Ja uczyniłem cię jednym z pierwszych w moim pałacu, a ty skrycie działałeś przeciw mnie, a nawet przeciw bogom?” Na to Sebastian odparł: „Zawsze prosiłem Chrystusa o szczęście dla ciebie i wielbiąc Boga, który jest w niebie, błagałem o pomyślność państwa rzymskiego”. Wtedy Dioklecjan kazał żołnierzom przywiązać go na środku pola i zabić strzałami z łuków. Tyle strzał tedy utkwiło w nim, że podobny był do jeża, a żołnierze przypuszczając, że już nie żyje, odeszli. Po kilku dniach jednak św. Sebastian znów wolny stanął na stopniach pałacu, a gdy cesarze przechodzili, surowo ganił ich za wszystkie krzywdy, które wyrządzali chrześcijanom. Wtedy oni zapytali: „Czy ty rzeczywiście jesteś tym Sebastianem, którego już dawno kazaliśmy zabić strzałami?” A on odrzekł: „Pan raczył przywrócić mi życie, abym przyszedł do was i wytknął wam, jak źle postępujecie wobec sług Chrystusowych”. Wówczas cesarz rozkazał chłostać go tak długo, dopóki nie wyzionie ducha, a następnie wrzucić ciało jego do kloaki, aby chrześcijanie nie mogli oddać mu czci jako męczennikowi. Następnej nocy jednak św. Sebastian ukazał się św. Lucynie i wyjawił jej, gdzie znajdują się jego zwłoki oraz zażądał, aby je pochowano obok szczątków apostołów. Tak też się stało. Św. Sebastian umęczony został za panowania cesarzy Dioklecjana i Maksymiana, którzy objęli władzę około roku Pańskiego 287.
Czytamy też w Historii langobardzkiej, że za czasów króla Gumberta cala Italia tak bardzo cierpiała od zarazy, że ledwie jeden drugiego zdołał grzebać, a zaraza ta najbardziej grasowała w Rzymie i w Pawii. Wówczas wielu ludzi własnymi oczyma widziało dobrego anioła, za którym szedł anioł zły, niosący oszczep, a anioł dobry wskazywał mu, gdzie ma uderzać i zabijać. Ilekroć zaś uderzał w jakiś dom, tylekroć wynoszono stamtąd zmarłych. Wówczas to pewnemu człowiekowi zostało z nieba objawione, iż zaraza ta nie ustanie, dopóki nie zbuduje się w Pawii ołtarza ku czci św. Sebastiana. Ołtarz ten istotnie wzniesiono w kościele św. Piotra w Okowach, a gdy się to stało, od razu ustąpiła owa plaga. Tamże przeniesiono z Rzymu relikwie św. Sebastiana. Ambroży we wstępie tak powiada: „Krew św. męczennika Sebastiana, Boże uwielbiony, przelana za wyznawanie imienia Twego, zarówno cuda Twoje nam objawia, ponieważ w moc przetwarza słabość, jak pragnieniom naszym pozwala osiągnąć skutek i słabym u Ciebie uzyskuje pomoc.
„(Fragmenty ze „Złotej legendy” Jakuba de Voragine)

Św. Sebastian cieszył się tak wielką czcią w całym Kościele, że należał do najbardziej znanych świętych. Rzym uczynił go jednym ze swoich głównych patronów. Papież Eugeniusz II (824-827) podarował znaczną część relikwii św. Sebastiana św. Medardowi do Soissons. Relikwię głowy Świętego papież Leon IV (+ 855) podarował dla bazyliki w Rzymie pod wezwaniem „Czterech Żołnierzy Koronowanych”, która znajduje się w pobliżu Koloseum. Św. Sebastiana zaliczano do 14 Orędowników. Sebastian jest patronem Niemiec, inwalidów wojennych, kamieniarzy, łuczników, myśliwych, ogrodników, rusznikarzy, strażników, strzelców, rannych i żołnierzy. Także puszkarzy, strażaków, odlewników, grabarzy, krzyżowców-inwalidów wojennych (tych z wojny 100-letniej), garncarzy, sukienników, słabych i chorych dzieci, umierających. Wstawiennik i orędownik przeciwników i prześladowców jedynej prawdziwej wiary – katolicyzmu.
Poświęcono mu liczne i wspaniale dzieła. Jego męczeństwo natchnęło wielu artystów – malarzy, rzeźbiarzy, pisarzy i muzyków.

Oczywiście z postacią św. Sebastiana związanych jest mnóstwo zwyczajów. Jego święto Kościół obchodzi 20 stycznia. W Rio de Janeiro kult oddawany świętemu Sebastianowi jest tak wielki, że dzień ten jest dniem wolnym od pracy. Aby oddać cześć świętemu patronowi miasto przygotowuje wiele różnych atrakcji, wśród nich tradycyjna procesje z relikwiami świętego Sebastiana, msze święte w kościołach pod wezwaniem patrona, przedstawienia teatralne o życiu świętego, w tym roku w całym mieście została również przeprowadzona zbiórka żywności dla osób najbiedniejszych. Pielgrzymki do miejsc związanych z kultem Sebastiana (gdzie przechowywane są często jego relikwie) to tylko jeden z elementów czci oddawanej Sebastianowi. Noszenie zakupionych tam strzałek ma chronić przed zarazą i niebezpiecznymi chorobami; Rozdzielanie między wiernych „chlebów Sebastiana” oraz degustacja poświęconego mu wina przywodzi na myśl święto Jana Ewangelisty (27 grudnia) diakona Szczepana – także męczennika (26 grudnia) oraz św. Błażeja (3 marca)
Pius XII ogłosił św. Sebastiana 1957 r. patronem policji miejskiej

Kult Sebastiana bywał jednak krytykowany nawet w łonie samego Kościoła instytucjonalnego: Andreas Sternweiler – teolog z Wormacji – tak pisał o tym zjawisku w sztuce sakralnej: Kult tej postaci wskazuje na wpływy pogańskie antycznego kultu postaci Apollina oraz mityczny fakt jego powtórnego ożywienia. Jest to próba integracji antycznego, greckiego mitu z tradycją chrześcijańską. Ta tendencja wzrosła zwłaszcza w Renesansie przez przypisywaną Sebastianowi w ikonografii nagość. Amerykańska pisarka Barbara Walker w wydanej w 1983 r. w Nowym Jorku „Encyklopedii mitów tajemnic” wywodzi mit Sebastiana z dawnej Galii: Był to w czasach pogańskich galijski bożek–wybawiciel, który został złożony w ofierze przywiązany do drzewa lub słupa i zabity strzałami. Było to pogańskie przedstawianie umierającego boga.
Chrystianizacja Europy pomogła zatem chrystianizacji dawnego mitu i uczyniła Sebastiana męczennikiem urodzonym w Galii. W przekazach dot. Sebastiana nie ma żadnej wzmianki o tym, że był on homoseksualistą. Wolfgang Kuhoff w swoim „Artykule o Sebastianie” poważył się nawet o stwierdzenie, że Sebastian, podobnie jak św. Mikołaj, to nie żadna postać historyczna: Imię Sebastian jest tłumaczeniem z języka greckiego i znaczy tyle co: „przynależący do cesarza”, będący jego krewnym, pretorianinem, gwardią przyboczną. Nazywanie tym mianem funkcjonariusza publicznego czy żołnierza nie było w późnym antyku niczym niezwykłym i miało wyrażać szczególne oddanie i stosunek do panującego władcy. Nie chodziłoby tu zatem o jakąś konkretną postać historyczną, czy o indywidualne imię konkretnej osoby, ale o przynależność w sensie politycznym. Wracając jednak do Sebastiana – zakładamy na postawie literackich – choć skromnych – przekazów, że jednak ktoś taki istniał naprawdę: trzeba zaznaczyć, że jedynie „Legenda Aura” Jakuba de Voragine wspomina, iż obaj cesarze Dioklecjan oraz Maksymilian tak go miłowali, iż mimo jego młodego wieku powierzali mu dowództwo nad pierwszą kohortą. Ambroży zaś wymienia w kontekście jego imienia słowo „carus”- tłumaczone jako drogi, ukochany, umiłowany. Podtekst erotyczny, czy znaczenie tych słów w kontekście nawet seksualnym, to jednak wymysł wyłącznie XX w.

Ikonografia Św. Sebastiana uległa dosyć niezwykłej przemianie i ewolucji: wczesne obrazy ukazują postać Sebastiana jako dojrzałego mężczyznę, często z brodą oraz w rycerskiej zbroi. Z biegiem czasu postać Sebastiana młodnieje w oczach widza a okuty w zbroję rycerz zamienia się w młodzieńczą, poprzebijaną strzałami, przywiązaną do drzewa postać. Przemiana wyglądała mniej więcej tak: Należało Sebastiana rozebrać… odmłodzić… i efekt niezmiernie przemawiający do wyobraźni gotowy! Od XV wieku zmiany w przedstawianiu wizerunku świętego Sebastiana zapoczątkowane zostały w Kościele zachodnim (północne Włochy), podczas gdy w ikonografii wschodu postać świętego nie podlegała tym upiększająco-odmładzającym zabiegom. W świadomości zaś odbiorcy od XV wieku utrwalił się obraz następujący: nagi, przepasany zaledwie podpaską młodzieniec, przywiązany do drzewa, słupa, lub tez pala, przeszyty strzałami. Sebastian ukazywany bywa w chwili agonii, a jego wzrok ma w sobie jakieś zmysłowe doznanie. Śmierć, męka cierpienie graniczące z ekstazą. Peter Schllenbaum, psycholog z Monachium, na przykładzie wizerunku Sebastiana, który w oryginale wisi w Accademia Carrara w Bergamo prowadzi następującą dywagację: Sytuacja artysty doby Renesansu była porównywalna do sytuacji osoby ogarniętej przemożną fiksacją homoseksualną. Było to związane z kryzysem własnego wizerunku, obrazu męskości. Wprawdzie obraz homoseksualności nie ogranicza się wyłącznie do homoseksualistów właściwych, lecz wywiera wpływ także na heteroseksualistów.
Wczesne renesansowe obrazy ukazują więc Sebastiana już nie jako rycerza lecz młodzieńca, czy nawet chłopaka w wieku dojrzewania. Jest to obraz rozwoju, który w trakcie rozkwitu do pełni dojrzałości zatrzymany zostaje w tej pubertalnej fazie. Zatrzymany w sposób nagły – przez gwałtowna, wywołaną strzałami śmierć. Artyści w alegorii męczeństwa Sebastiana znaleźli, w czasach dominacji i pruderyjnego zakłamania Kościoła, sposób na ukazanie piękna ludzkiego, młodego, męskiego ciała. Męczeństwo Sebastiana pozwoliło im na zademonstrowanie nagości ciała mężczyzny bez narażania się na zarzut grzeszności czy tez wyuzdania. Autorem jednego z pierwszych niezwykle odważnych ujęć postaci św. Sebastiana jest Jacobo de Barbari, znany w Niemczech jako Jacob Walch (ok. 1450 – przed 1516), włoski malarz i sztycharz, wenecjanin, który działał początkowo we Włoszech, od 1500 w Niemczech (w służbie u cesarza Maksymiliana I), później w Niderlandach i przyczynił się do upowszechnienia stylu włoskiego odrodzenia na północy Europy. W obrazie męczeństwa autor celowo zapewne pominął wskazujące na cierpienie i śmierć strzały, natomiast przepaska biodrowa jest tak, prawdopodobnie zupełnie przypadkowo, udrapowana, że ukazuje niemalże członek w erekcji, który może spod opadającej draperii ukazać się nieoczekiwanie zdumionemu odbiorcy. Prace poświęcone erotyce w sztuce sakralnej pojawiły się na początku lat 70 XX w. Przedtem tematyka ta była przez historyków sztuki zupełnie ignorowana. Ile zaś homoerotyki tkwi w dziełach wielkich mistrzów dłuta i pędzla możemy przekonać się oglądając skromna galerię postaci Sebastiana zamieszczoną poniżej.

Powróćmy teraz do zasygnalizowanego na początku pytania: jak to się stało, że Sebastian stał się swoista ikoną gejów, idolem, ich postacią kultową. Niektórzy obrali go na swego patrona, dla wielu jest zaś fascynującym wizerunkiem, na tyle intrygującym, że tropiąc przejawy tej postaci w sztuce poświęcili jej całe swoje życie.
Skąd wzięła się zatem ta niezwykła afirmacja Sebastiana wśród gejów? Fenomen to jest zaiste niezwykły: zupełnie niezależnie od autorytetu Kościoła jakiś święty awansował do roli patrona czegoś, co nazwałbym międzynarodową społecznością gejów – Gay Community. Wizualna atrakcyjność postaci Sebastiana jest tu oczywiści nie bez znaczenia. Św. Sebastian był jedną z niewielu postaci świętych, których wizerunki, przedstawiane w sposób ocierający się niemal o akt męski, były jednak przez Kościół tolerowane. Właściwie tyko Chrystus na krzyżu mógł być przedstawiany jako z szat obnażony. Jezus jednak dla gejów nie ma takiej warstwy znaczeniowej, takiej symboliki. Krzyż, jako symbol cierpienia, był zatem już zajęty albo budził odbiorcy zbyt wielki respekt, zbyt duży szacunek, by móc identyfikować się z postacią Chrystusa. Dla wielu gejów tematyka cierpienia jest właśnie tym, co ich w ikonografii Sebastiana pociąga i najgłębiej do nich przemawia. Wielu z nas doświadcza namacalnie i niemalże codziennie cierpienia czy to pod postacią dyskryminacji, wykluczenia, czy złośliwości i upokorzenia. W dobie AIDS tematyka śmiercionośnych strzał staje się niezwykle paląca i nabiera nowej aktualności. Sebastian, święty chroniący od moru i zarazy jawi się tu w zupełnie nowej, jakże aktualnej roli. Zatem cierpienie to najbardziej znaczący, prócz nagości i młodości, atrybut tego świętego. Cierpienie nie rozumiane wyłącznie pasywnie, lecz także jako opór, jako wytrwałość i konsekwencja w walce z przeciwnościami. Motyw strzał może także symbolizować męskiego członka, a ostrzał z łuku bądź kuszy może być rozumiany jako męska penetracja. Jako mężczyzna doznawać może penetracji zarówno Sebastian, jak i twórca jego wizerunku, ale także widz–odbiorca pozwala się niszczyć przez własną podświadomość. Libido jako Cierpienie wdziera się w jego ciało, straszliwy bóg pozbawia go mocy, i przeszywa bolesnymi strzałami, pragnień i żądz (Carl Gustaw Jung – Symbole der Wandlung) Strzała czy też inne podobne gadżety staja się tu symbolem libido, a przebicie stanowi akt pojednania ze sobą, samozaspokojenia, samo-zgwałcenia i samobójstwa. Zranienie taką strzałą to zatem obraz stanu introwertycznego.
W środowisku SM gra miłosna przebiega między bólem-cierpieniem a rozkoszą. Cierpienie i ekstaza – rozdziela je cienka, często nierozpoznawalna linia. Jeżeli z tej perspektywy spojrzymy na obraz cierpienia św. Sebastiana, jego pełne erotyzmu ułożenie ciała, jego wykrzywioną z bólu graniczącego z rozkoszą twarz wtedy możemy zrozumieć, czemu właśnie dla ludzi związanych ze środowiskiem bdsm, sado-masochistów oraz fetyszystów postać Sebastiana jest tak fascynująca. Oczywiści wszyscy „normalni” mogą taką interpretacje uznać za grubo przesadzoną.

Odważne wyznanie Sebastiana dot. wiary porównywane być może także do coming outu. To wyznanie, rodzaj wyjścia-przejścia, ukazania intymnej, lecz jakże istotnej części mojego ja, czegoś, co jest immanentnie ze mną nierozerwalnie związane, co jest istotową cząstką mojego życia. Przyznaje się do tego, i wierny jestem temu, co dla mnie ważne i istotne. Sebastian w swej wierności wierze był konsekwentny aż do śmierci, może nas zatem jako gejów motywować do odwagi i konsekwencji. W samoświadomym oporze wobec wrogiego, często homofobicznego świata nawet śmiertelne strzały mogą, wobec takiej postawy, stracić swą śmiertelną moc.

Myślę, że dobrze się stało, że geje mają swojego świętego, postać, na która się mogą powoływać w budowaniu swej religijnej, chrześcijańskiej duchowości, postać która wprawdzie nie została im przypisana przez oficjalne czynniki kościelne, lecz którą z biegiem wielu stuleci zaadaptowali i zaadoptowali na swojego patrona, właśnie dlatego że mogli się z nim naprawdę, w wielu aspektach, identyfikować. I dlatego właśnie jest to patron gejów, nasz święty Sebastian; również mój ulubiony święty.

Oparty o brzozę białą,
Jak brzoza smukły i biały
Święty Sebastian się chylił
Kolorowe strzały
Jak motyle przyleciały –
Tyle motyli…
I wnet mu obsiadły
Całe piersi, które coraz bardziej bladły.
Każda cicho syczy,
Chciałaby pić jak najwięcej słodyczy.

A najpiękniejsza czerwonopióra strzała
Głęboko się w serce wsała ,
głęboko się w serce wbiła
I piła… piła… piła….
Lecz na wargach mu żadna nie siadła,
A kiedy która chciała, zaraz spadła
Bo tam jak u niebieskich podwoi
Złoty Anioł stoi
I strzał odgania pstre pióropusze
I czeka na duszę …

Artur M. Swinarski(1933)

Tekst jest skrótem prezentacji multimedialnej wygłoszonej 17. X.2007 we wrocławskiej siedzibie KPH przy ul. Piłsudskiego 95 i stanowił wstęp do projekcji pierwszego długometrażowego filmu brytyjskiego reżysera Dereka Jarmana z roku 1976 „Sebastiane”. To oryginalne dzieło operując wyłącznie łacińskim dialogiem, angielskimi napisami, pełen oszałamiających jak na tamte czasy obrazów homoerotycznych, opowiada, historię rzymskiego centuriona Sebastiana, który wygnany z orgiastycznego dworu Dioklecjana do odległego garnizonu za odmowę podzielenia łoża z cesarzem, doświadcza wizji w postaci chłopca – lamparta i w końcu, jako nawrócony chrześcijanin ponosi męczeńską śmierć. Miłośnikom postaci św. Sebastiana oraz sztuki filmowej serdecznie polecam ten film, który z przyczyn obiektywnych nie może zostać zaprezentowany na portalu homiki.pl. W zamian za to zapraszam do mojej małej galerii na spotkanie z wieloma postaciami Sebastiana.

W przygotowaniu niniejszej prezentacji opierałem się z braku materiałów polskich na książce Erwina In het Panhuisa oraz Herberta Potthoffa „St. Sebastian oder die Schwule Kunst zu Leiden” a także na materiałach z wystawy Othmara Rahma Köllinga pod podobnym tytułem.

Galeria postaci św. Sebastiana zebrana przez Autora


Anon Messina


Giovanni Bellini


Giovanni Martinelli


Hendrik Golzius


Guido Reni


Hahn


Haring


Kinrod


Koenig


Kupffer


Litz


Litz


Loebig


Giovanni Martinelli


Tramontano


Pierre et Gilles


Pierre et Gilles


Pierre et Gilles


Abel Salazar


Abel Salazar


Juan Sanchez Cotanr


Mark Nixon


Gerard Rutten


El Greco


John Blaker


Muhammad Ali jako św. Sebastian


Gerhard


El Greco


Peter Paul Rubens


Mellomstort


Seijas


Kishin Shinoyama

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

35 komentarzyŚwięty Sebastian – patron gejów?

  • [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    O, bardzo ciekawe. Mój imiennik patronem gejów 🙂

  • Kanapka

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Świetne!

  • Damian

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Versace nie zostal zabity w Malibu tylko w South Beach, Miami.

  • Gabbid

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Sporo Sebastiana:
    http://www.flickr.com/photos/74072720@N00/

  • Gabbid

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    O, i jeszcze dwie grupy poświęcone Sebastianowi:
    http://www.flickr.com/groups/antonioroldan/
    http://www.flickr.com/groups/saintsebastian/

  • szampans

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Wyraznie brakuje w Twej galerii Sw.Sebastiana reki Jacopo (lub Jacobo) de Barbari.
    To Barbari uczyl Albrechta Durera jak stosowac metody matematyczne poszukujac proporcji ciala czlowieka, lecz nie jest zaliczany do najwybitniejszych malarzy.

  • Homioko

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Dotychczas nie wiedziałem chyba nawet o istnieniu Sebastiana jako świętego. Teraz wiem już nieco o jego postaci – dzięki temu artykułowi.
    Oglądałem film „Sebastian” (wspomniany w artykule) – piękny film, szczerze polecam jego obejrzenie.
    P.s: oglądając film miałem jednak nieodparte wrażenie, że postać głównego bohatera – Sebastiana, jest postacią świętego, postacią świętą (skupiony w modlitwie, spokojny i opanowany, wolny, swobodny i radosny, a zarazem łagodny, stanowczy, mężny w przeciwstawianiu się złu, niesprawiedliwości i wytrwały – pełen miłości i dobra Chrześcijanin).

  • chocolate

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    to się nadaje na wpis do wikipedii. ledwo dotrwałem do końca.

  • argazedon

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Ale bzdury ! Jezeli juz patron to raczej MASOCHISTÓW !
    To, że wielu artystów na przestrzeni wieków uzywało tej postaci dla wyrażenia swych skrytych ciągotek homoseksualnych nie ma ni wspólnego z gejami. Według najbardziej rozpowszechnionej wersji Sebastian zginął bo własnie ODMÓWIŁ seksu swemu dowódcy zasłaniając się wiarą chrześcijanską ! Czyli wyznał przestępstwo i został ukarany. Amen.

  • Erico

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    a do mnie właśnie przemawia niedosłowność tej postaci. Odmówił? Może był wybredny?

    a swoją droga, różni święci zostali różnymi patronami ni z gruchy, niz piertuchy.
    Kto wytłumaczy dlaczego św Cecylia jest patronką organistów np?

  • chroma

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    nie jedyny tekst. jest chociazby: Paweł Sołodki, „Ikona świętego Sebastiana we współczesnych filmach gejowskich”. W: „Kino najnowsze: dialog ze współczesnością”, Kraków 2007.

  • Tomek

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Niektóre obrazy, grafiki są niesmaczne. Jak będziemy tak traktować wiarę katolicką to nie spodziewajmy się czegoś lepszego od kościoła.

  • Homioko

    [Re: Ale bzdury ! Jezeli juz patron to raczej MASOCHISTÓW !]

    Do argazedon:
    Ja nie wiem jak wielu artystów na przestrzeni wieków /jak sam napisałeś/ używało postaci Sebastiana do swoich niecnych celów, tj. wyrażania swoich ‚skrytych’ ciągotek homoseksualnych. Ale skoro takowe ciągotki homoseksualne mieli owi ‚artyści’ to -w przeciwieństwie do tego co napisałeś- właśnie ma, i to jak najbardziej, wiele, bardzo wiele wspólnego z gejami. A może Ciebie logika zawodzi, skoro tej schizofrenii logicznej w swoej wypowiedzi być może nie dostrzegłeś? Jakkolwiek by nie było, to wyznałeś przestępstwo owych -powiedzmy- artystów, a ponieważ wielu z nich już nie żyje, bo żyli w innych epokach historycznych, to wobec tego to Ty powinieneś ponieść śmierć – skoro ich przestępstwo wyznałeś. Bo wnioskować można z Twojej wypowiedzi, że /jak się wydaje/ twoja wykładnia wiary każe za wyznanie ‚przestępstwa’ -tu ciągotek homoseksualnych lub malarstwa, nie wiadomo co bardziej w Twoim mniemaniu zasługuje na potępienie- ukarać śmiercią. Bo, jak się zdaje, przypisałeś Sebastianowi wyznanie „przestępstwa” odmówienia swemu dowódcy seksu /jak to określiłeś/ i albo również Sebastianowych ciągotek homoseksualnych? A przecież Sebastian został zabity za to, że wykazywał zbrodnie dokonywane na Chrześcijanach! I być może właśnie z tego powodu Sebastian odmówił seksu swemu dowódcy, bo prawdopodobnie dla Sebastiana ważniejsza była miłość i szacunek do człowieka jako osoby, niż mechaniczny sztuczny seks bez miłości?
    Nie wiem dlaczego uważasz, że Sebastian miałby być patronem masochistów? -No chyba, że za sadystów uznać np. takich „katolików” czy „chrześcijan”, którzy za wyznawanie prawdy karzą innych śmiercią – a taką postawę zdajesz się reprezentować Ty sam. Zresztą jest niestety wielu takich pseudokatolików czy pseudochrześcijan, którzy są fałszywi i innych ludzi wystawiają na cierpienie, aby potem zastawiać się nimi i czerpać z ich ofiar niegodziwe korzyści dla siebie, jako ich zdrajców lub oprawców. Sadystami są ci, którzy bestialsko zamordowali Sebastiana – dlaczego więc miałby on być ich patronem? Może raczej wyrzutem sumienia jeśli już?
    Na koniec: O ile wiem św. Sebastian nie jest patronem homoseksualistów, co nie znaczy, że homoseksualiści jako ludzie są potępieni przez Boga. Co najwyżej wielu z nich było czy jest w jakiś sposób poranionych ale potępiony jest homoseksualizm przez religię -nie tylko- chrześcijańską, a nie osoby homoseksualne – to zasadnicza różnica, którą warto dostrzec.

    Sebastian jest natomiast: Patronem w chorobach zakaźnych, inwalidów wojennych, kamieniarzy, konwisarzy, łuczników, myśliwych, ogrodników, rusznikarzy, strażaków, strażników, strzelców, żołnierzy. Również patron Niemiec. Orędownik w czasie epidemii. – jak podaje Wikipedia.

  • sebastic

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Jestem dumny, że tak przystojny i bohaterski facet jest moim patronem:-)

    W Ermitażu wisi piękny, ogromny obraz autorstwa Tycjana, który pokazuje Św. Sebastiana w całej okazałości. Naprawdę jest na co popatrzeć:-)

  • gosia

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    cóż…. niektóre obrazy sa moco przesadzone bądź też niesmaczne. i brakuje mi w tej galerii rzeźby sebastiana, której autorem jest bernini. coś niesamowitego. warto zobaczyc.

  • Hh

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Niektóre z tych „dzieł” to ochydne karykatury, które obrażają uczucia religijne.

  • Kana

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Do argazedon:
    Nie wiem jak ty żeś to zrozumiał, ale to że św.Sebastian stał się ulubionym świętym gejów wcale nie znaczy że jest on w ich mniemaniu sam gejem, bo powód dla którego stał się on ulubieńcem został wyżej wymieniony i na pewno nie jest to ze względu na to że Sebastian był gejem. Następnym razem zastanów się, proszę, zanim napiszesz coś tak pozbawionego logiki i zainspirowanego wyrobionymi przez społeczeństwo stereotypami (często mijającymi się z prawdą) jak twoja wypowiedź. Z góry dziękuje.

    Artykuł naprawdę ciekawy. Ciesze się że go przeczytałam. I uważam że św.Sebastian może być także patronem transseksualistów i transgenderystów, a także wielu innych ludzi którzy jakoś wyróżniają się z tego niby „normalnego” społeczeństwa.

  • pawel

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Krótko.Święci są patronami Kościoła czyli ludzi zintegrowanych w tej grupie,a nie patronami kogokolwiek.Czy w imię domniemanej wolności teraz każdy może przywłaszczać sobie autorytety kogo mu się podoba? Cóż by było gdyby sataniści wybrali sobie teraz iluś katolickich świętych na swoich patronów „bo im wolno”?Przecież to kompletny brak szacunku i kolejny wymiar burzenia ustanowionego porządku.Nikt homoseksualistom nie zabrania należenia do wspólnoty zwanej Kościołem,a to czy mają oni prawo do pełnego uczestniczenia w eucharystii,to sprawa określonych dogmatów i (przede wszystkim)ustanowionego przez Boga porządku.Jeśli komuś nie pasuje określony tryb życia,bądź wyznawanie pewnych wartości,uznawanie ich za życiowe zasady,przyjmowanie jako podstawowe dogmaty wiary ,niech wiarę zmieni,a nie stara sie uprzykrzyć ją ludziom którzy oddają się jej w pełni.I bez podtekstów typu brak tolerancji proszę,bo wszystko co piszę można odnieść także do heteroseksualistów.Trochę szacunku dla świętego Sebastiana.Jest on uosobieniem cnót i odwagi w głoszeniu prawdy o wierze, a nie patronem osób o odmiennej orientacji seksualnej w sprzeczności z jego własną wiarą.Jedna prawda wiary mówi wyraźnie-nie nam osądzać innych,dlatego daleki jestem od tego by wyrażać się na temat homoseksualizmu jako zjawiska normalnego czy „złego”,dla mnie ma ono wymiar oczywisty,jednak nie róbcie sobie szopek ze świętych,to że homoseksualista nie potrafi opanować fantazji erotycznych patrząc na obraz w kościele to jest wyłącznie jego problem,jednak proszę nie obrażać uczuć religijnych innych ludzi!Znajdźcie sobie świętych w swoich grupach,np może przytoczonego przez autora pana Shinoyamy.Myśle że wśród homoseksualistów jest również wiele wrażliwych duchowo osób,również katolików,dla których mowa kimś,kto bezceremonialnie masturbuje sie patrząc na obraz męczennika budzi odrazę.Trochę zdrowego rozsądku ludzie,nie krzyczcie o nietolerancji,kiedy sami urażacie w sposób karygodny uczucia innych.Chyba że komuś odpowiada budowanie moralności,w której w seksie będzie można jeśli nie wszystko ,to wiele i pan Shinoyama zostanie jej adekwatnym do sytuacji patronem.Powodzenia.

  • Aa

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    co ten opis ma wspólnego z żciem i męczeńską śmiercią św Sebastiana to ja nie wiem. W/g mnie to nie osoba (cele jakie jej przyświecłay) jest patronem homoseksualistów tylko obrazy (oraz nędzne karykateury) przedstawiajace męskie nagie ciało.

  • Przemo81

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Zgadzam się z ostatnimi przedmówcami. Patrząc na owa „galerię” widzę tam obiekt westchnień autora, a nie patrona którego prosi o wstawiennictwo. Jestem gejem, ale mieszanie sacrum i tego typu profanum budzi we mnie niesmak.

  • helena

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    To prawda geje chcą żeby ich uwazano za normalnych ludzi a zachowują się jak zwykli
    napaleńcy i w życiu myślą tylko o zaspokojeniu seksualnym.Nie ma dla nich swiętości. A zdjęcia to ohyda do n-tej potęgi
    to jest zwyrodnialswo i nigdy nie będę tolerancyjna dla gejów, nigdy.
    Skoro Pan Bóg stworzył dwoje ludzi , koietę i męzczyznę to jakie to jest normalne że dwóchmężczyzn kocha się wiadomo jak to ohyda. Fe !!!!!!!!!!!!!!!!!!
    A od świętych precz , jak jest ktoś normalny mimo że gej to się z tym nie obnosi , nie łazi po ulicach w marszach tylko skrywa to bo tak powinnio być.

  • loth

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    „jak jest ktoś normalny mimo że gej to się z tym nie obnosi”

    To jednak są normalni geje 🙂 Helenko robisz postępy. Nie rozmyślaj zbyt wiele o seksie dwóch mężczyzn, chyba, że Cię to kręci….

  • Sebcio

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Ta cała galeria- szkoda gadać. Skoro Jezus cierpiał z czasie ukrzyżowania, to dlaczego normalny człowiek „rozmyślając” patrzy w dal, lub pozuje jak do jakiegoś pornosa…
    Jedno wielkie gówno i nic więcej

  • grześ

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    no nieeeeeeeeee
    nie ma to jak struże porządku społecznego.
    tfu. boskiego.
    galeria jest świetna. jeżeli to jest kontrowersyjne, to ja jestem paweł z tarsu.
    poza tym mogę powiedzieć, że regularne publiczne obnoszenie figury nagiego mężczyzny wiszącej na krzyżu obraża moje uczucia. co prawda nie religijne, ale i nie gorsze. zresztą połączenie rozkoszy i cierpienia występujące w tym przypadku jest już wręcz toposem.
    kaman. chrześcijanin ma też prawo do własnych poglądów i własnej interpretacji NIEJEDNOZNACZNYCH LEGEND. a zabraniać niechrześcijanom interpretacji chrześcijańskich pism, to tak, jakby zabraniać prawicowcom krytyki Leviego Strausa, albo Marksa. Bo przecież dla niektórych to świętość

  • Ela

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    No no. To się mój znajomy Sebastian ucieszy:))

  • Kruczek

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    sympatycznie…miałam być chłopcem i mieć na imię Sebastian 😀

  • Asiek.

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    gdy na stronie gdzie chomik pisze się przez ” h ” są takie informacje, to absolutnie wszystko jest możliwe…

  • Ewelina

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Jestem katoliczką i bardzo obraża mnie uważanie św. Sebastiana za patrona gejów. Homoseksualizm jest pomyłką. Wszyscy naokoło trabią jak to homoseksualiści są gnębieni… Ojeju, biedacy… Ale jakoś jak ktoś obraża uczucia religijne chrześcijan, to nikt nie reaguje, wszyscy mają to gdzieś. Moim zdaniem geje i lesbijki powinni cicho siedziec w domu, a nie bluzgać moją wiarę stwierdzeniami, iż męczennik, który oddał swe życie za Jezusa, jest ich patronem… To ohydne!!!

  • xyz

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    przeczytałem Biblie od deski do deski. nie ma tam ani jednego słowa, które by potępiało homoseksualizm. kilkakrotnie przeczytałem Nowy Testament, szczególnie nauki Chrystusa. on miłował wszystkich, nie ważne czy trędowaty, psychiczny czy prostytutka czy gej. miłował wszystkich i nam nakazał miłować bliźnich bardziej niż my siebie samych miłujemy. przykazanie miłości to jedno z najpiękniejszych. nieważne kogo się kocha ale jak się kocha. czy to uczucie jest czyste? prawdziwe? czy to uczucie coś buduje nowego, rozwija? ludzie, którzy twierdzą, że to „ohydne, wstrętne, okropne” nie rozumieją nauk Chrystusowych. nie popierał homoseksualistów ale tez ich nie potępiał. może po prostu pozwólmy każdemu kochać tak jak podpowiada mu serce.

  • paweł

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    „podpowiada serce”…. może niekoniecznie serce a inna część ciała.Gdyby z domniemanych znawców Pisma Świętego ktoś faktycznie wiedział co wypisuje,wiedziałby także że Jezus potępia wszelkie pozamałżeńskie doznania seksualne,więc panowie geje choćbyście niewiem jak długo na głowach stali,Kościół nie przyjmie dążeń do slubów homo,wasza walka jest wiec bez sensu,chyba ze stworzycie swoja własna wiare(wciąż jednak wiedzac ze nie ma w niej krzty prawdy).Nikt w Biblii nie krytykuje natomiast homoseksualizmu,lecz homoseksualne akty cielesne.Tak jak nikt nie krytykuje skłonności człowieka do ulegania pokusom,lecz krytykuje uleganie im.Krótko mówiąc moge czuć chęć seksu z seksowna sąsiadką,ale nie musze zdradzać żony,którą kocham,i to jest w porzadku.Tak naprawde to mi was bardzo żal,gratuluje tym,którzy odnajdą właśćiwa droge.A co do św.Sebastiana,trochę szacunku dla męczennika,dla chrześcijan(do ktorych chcecie sie wciskac z waszymi bzdurnymi rządaniami),i zastanówcie sie ile wam wolno,bo jesli bezczescic wizerunki świetych,to może sex ze zwierzetami tez powiesicie sobie na scianach,a moze z dziećmi?A potem może adoptujecie sobie jakies,a gdy ktos spyta kim jest twoja mama,usłyszy odpowiedź-kierowcą ciężarówki,ma włosy na plecach i długą brodę.Śmiech.Tylko napewno nie dla tego okaleczonego dziecka.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    „Kościół nie przyjmie dążeń do slubów homo,wasza walka jest wiec bez sensu”

    Przyjmie. Kiedys nie przyjmowal malzenstw miedzy osobami roznych ras lub katolika z nie-katolikiem, oraz nie uznawal rozwodow. Teraz nawet mimo „swietosci i nierozerwalnosci” malzenstwa uznaje rozwody, tyle ze nazywa je „uniewaznieniami” i bierze za nie ciezka kase. Malzenstwa homo tez kiedys uzna. Prawdopodobnie nie za naszego zycia, ale uzna.

    „chyba ze stworzycie swoja własna wiare(wciąż jednak wiedzac ze nie ma w niej krzty prawdy)”

    KRK to nie jest calosc chrzescijanstwa, a bardzo duza czesc innych odlamow uznaje zwiazki a nawet malzenstwa homo. Jak KRK sam stanie sie mniejszoscia – co jest tylko kwestia czasu – to szybko zmieni spiewke. I nie, KRK nie jest zadnym „jedynym i prawdziwym chrzescijanstwem”, tzw. sukcesja apostolska i prymat papieski to mity na ktorych prawdziwosc mamy tylko slowo KRK i zadnych powaznych dowodow historycznych.

    „Nikt w Biblii nie krytykuje natomiast homoseksualizmu,lecz homoseksualne akty cielesne.”

    Tak, „kochaj grzesznika, nienawidz grzechu”. Slyszelismy juz to. Apoteoza hipokryzji.

  • nmscottie80@gmail.com

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Mam wielką prośbę do autora artykułu ale też do osób, które może to dotyczyć.
    Potrzebuję tytułów konkretnych książek/utworów które nawiązują do postaci świętego sebastiana, a których autorzy zostali wspomnieni w artykule.
    Chciałabym się także dowiedzieć, czy wiersz A.M.Swinarskiego zamieszczony w artykule to całość czy tylko fragment dłuższego wiersza?
    Z góry bardzo dziękuję za pomoc.

  • Twoje imię Marcin

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Co za bzdury !!! Chyba zacznę wierzyć po przeczytaniu tego artykułu że Kopernik też była kobietom.

  • ba

    [Re: Święty Sebastian – patron gejów?]

    Gejowie, czy jak tam, dajcie se spokój z szukaniem patrona. Cieszcie się tym, co wam się udało wyżebrać u Opini Publicznej, Muszę przyznać, że cierpliwej do bólu.
    O św. Sebastiana mi chodziło.

Skomentuj

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa