Byli sobie Polak, Żydek i gej – czyli Polactwo

Czy pamiętacie drogie koleżanki, drodzy koledzy serię dowcipów w których główną rolę odgrywali Polak, Rusek, Niemiec, czasem bywał tez Amerykanin, czasem Murzyn? Prymitywne te opowiastki służyły w czasach PRL-u za rodzaj naszego polonocentyrycznego Anty-deprimu. Miały bowiem udowodnić, że zawsze, w każdej sytuacji, i za wszelką cenę Polak musiał okazać się najlepszy, najsprytniejszy, najinteligentniejszy. Zaś przedstawiciele pozostałych nacji – są niebywałymi nieudacznikami i prymitywami. Matoły takie! W każdym razie dowcipy podnosiły co niektórych rodaków na duchu zgodnie z ludową przyśpiewką: A bośmy to jacy tacy, ale nic to! – My Polacy! Polska zaś rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej.

Dowcipy o Rusku i Niemcu jakoś w nowej postsocjalistycznej rzeczywistości umarły śmiercią naturalną. Bo i Ruskie już nie takie, a Niemcy to nie dość, że z wroga przyjacielem naszym najbliższym się stali, sojusznikiem ukochanym, to jeszcze wzorem do naśladowania w dążeniu do typowego każdemu mieszkańcowi „zachodu”, a przez nas tak wytęsknionego bogactwa zostali. Jakże więc teraz takie plugawe dowcipasy o nich opowiadać? Śmiać się z obu tych nacji zatem nie wypadało. Autorzy dowcipów zastanawiali się po kogo by tu sięgnąć by nasze polackie (od słowa Polactwo*!) kompleksiki odreagować? Nasuwały się tu niemalże automatycznie dwa ofiarne kozły. Żyd i gej. Geje, podobnie jak Żydzi, byli i są celem ataków ze strony kręgów rządzących oraz Katolickiego Kościoła, w czasach kiedy kręgi te mają problemy z utrzymaniem władzy lub doświadczają innych, zwłaszcza socjalno-bytowych problemów. Mechanizm ten polega na obarczaniu odpowiedzialnością za bolączki, z którymi władcy sobie nie radzą tego innego, obcego, stygmatyzowanego. Antypolaka! Jak się takiego wyeliminuje – wszystkie problemy rozwiążą się same. Po prostu cud taki, wcale nie mniemany!

Żydzi to sprawa nie byle jaka. Wprawdzie ostatnie niedobitki tej cudem chyba ocalałej z pogromu nacji wysłane zostały do Izraela z biletem w jedna tylko stronę w roku 1968, ale niektórzy jeszcze nadal wszędzie Żydów, Judejczyków czy po prostu Mośków widzą. Niejaki Bubel (nazwisko takie! – nomen omen) Żyda to chyba tylko w lustrze przy goleniu porannym nie zoczy. Jak to lustro po tym wszystkim, co ten Bubel wypisuje, nie pękło? – pojąć trudno. Żydzi jednak to przeciwnik niebezpieczny. Nie dość że Ameryka w ich kieszeni siedzi, to jeszcze sprytni Judejczycy spisek światowy zorganizowali i światem rządzą. Krytykowanie Żydów niepoprawne politycznie jest. Sąsiedzi i sojusznicy protestować będą. Lepiej zostawić, spokój dać. A nowe kadry w kuźni toruńskiej, medialnej i społecznej wykute zadbają już za parę lat o narodową świadomość i pokażą Judejczykom gdzie ich miejsce i gdzie raki zimują. Teraz zaś prof. Gross niech co chce wypisuje, my go jako polakożercę zdemaskujemy, za obrazę narodu polskiego oskarżymy… Włos się jeży na głowie.

Geje? O, tu pole do popisu się otwiera. I bezpieczniej jest, bo tęczowe lobby takiej siły przebicia, co żydowskie, nie ma. Przy okazji głównym sojusznikiem w walce ze zboczeńcami będzie Kościół, bo o moralność (czy raczej jej brak) tu chodzi, grzech ciężki, sodomski, oraz nienaturalne pożycie. Rozpad tradycyjnej rodziny, molestowanie nieletnich, uwodzenie, adopcja, choroby zakaźne. Cała litania zarzutów. Przy bliższej analizie okazuje się, że argumentacja przeciw obu wrogom ludu-narodu pokrywa się dziwnie ze sobą i gdyby zamiast „gej” wpisać „Żyd”, czy odwrotnie, debata wyglądałaby podobnie.

W głośnej książce „Nationalism and Sexuality” historyk George Mosse pisał o wzajemnym nakładaniu się wizerunku Żyda i homoseksualisty w niemieckim dyskursie nacjonalistycznym końca XIX wieku. Obu „wrogów narodu” łączyło wiele cech wspólnych: byli nerwowi, zniewieścieli, łatwo ulegali „wibracjom nowoczesności”. Obu przypisywano dekadencję, niekontrolowany popęd seksualny, brak kreatywności. Żydów oskarżano nie tyle o homoseksualizm, co o jego podstępne propagowanie wśród Niemców. „Inność” Żyda i homoseksualisty miała zatem polegać na podkopywaniu twardej męskiej normy stanowiącej oś nacjonalistycznej – a nieco później nazistowskiej – wyobraźni. Chodziło o męskość, więc lesbijkami w ogóle się nie zajmowano. (Agnieszka Graff Żyd, czyli gej, w forum.demokraci.pl(…)
Skojarzenie „gej, czyli Żyd” jest od lat zadomowione w prasie katolicko-narodowej, np. w „Naszym Dzienniku”. Rzecz zbadał gruntownie Adam Ostolski, autor studium o kontynuacji stereotypów antysemickich w dyskursie homofobicznym skrajnej prawicy („Żydzi, geje i wojna cywilizacji”, „op.cit.” nr 2/2005). Okazuje się, że trzy kluczowe przedwojenne matryce antysemickie: „gorszyciel”, „spiskowiec” i „parias” zostały tu niemal w całości przeniesione na mniejszości seksualne. Dziś to gej, tak jak w latach 30. Żyd, jest źródłem zgorszenia. Sam jego widok w miejscu publicznym to nachalna prowokacja (na forach internetowych pojawia się nawet określenie „pedalska hucpa”). Geje, tak jak kiedyś Żydzi, spiskują przeciw narodowi, ojczyźnie, rodzinie. Skandale obyczajowe w Kościele to dla „Naszego Dziennika” efekt „dobrze przemyślanego planu”, który dewianci z zemsty uknuli przeciw duchowieństwu. Dlatego gej tak jak kiedyś Żyd staje się pariasem: jego istnienie opisywane jest jako „problem” albo „kwestia”, on sam zaś podlega wykluczeniu i „słusznej” dyskryminacji. Zresztą, jakaż to dyskryminacja? Parias jest winny skierowanej przeciw sobie przemocy: jako spiskowiec, gorszyciel i prowokator. (Agnieszka Graff ibidem)

Jaki jest wzorzec Polaka? Czy jest on przechowywany w jakiś podsejmowych katakumbach? Na Wawelu może, czy na Jasnej Górze? Czy tez w siedzibie Młodzieży Wszechpolskiej i stąd właśnie te Wszechpolaki wiedzą jak taki „prawdziwy” i stuprocentowy Polak wyglądać powinien. Czy posiada go kaznodzieja toruński, czy jakiś członek episkopatu. Czy może uczeń szkoły średniej, np. tegoroczny maturzysta: W wierszu Słoty „o zachowaniu się przy stole” autor twierdzi, że Polacy są prostaccy, dbający tylko o siebie, żarłoczni i brudni. Pasek w „Pamiętnikach” pisze wprawdzie że Polak to typowy przykład mitycznego Sarmaty: prawy, odważny, patriota, chrześcijanin, człowiek dbający o swobody szlacheckie. Wgłębiając się jednak w „Pamiętniki” zauważamy, że jest to jednak zadufany w sobie, okrutny i chciwy łupów, pyszałek zabiegający o dobra materialne, megaloman i ksenofob. W „Dziadach cz. III” społeczeństwo polskie generalnie przedstawione jest pesymistycznie, ale jest też słynny cytat o narodzie, który „jest jak lawa – z wierzchu zastygła i zimna, jednak wewnątrz płonie ogień” który daje nadzieję, że wszystko da się naprawić, że nie całe społeczeństwo jest zdemoralizowane i apatyczne. W okresie Młodej Polski modnym słowem stało się Kołtun czyli Filister synonim człowieka ograniczonego, przyziemnego i bez wyższych aspiracji, przy tym zakłamanego o podwójnej moralności.

Podałem przykłady głównie negatywne, aby uświadomić czytelnikowi, że właśnie niestety negatywnie postrzegają nas inni: jako antysemitów (choćby w kontekście dyskusji na temat książki prof. Grossa „Strach”), homofobów (słynne popisy byłego, niechlubnej pamięci ministra oświaty, byłego premiera, czy miłościwie nam panującego drugiego bliźniaka, rzeczniczki Sowińskiej, czy Wojciecha W. o pałowaniu zboczeńców, wreszcie deklaracja obecnego rządu o nie podpisywaniu Karty Praw Podstawowych). Postawę Kościoła i wypowiedzi niektórych hierarchów i kaznodziejów pomińmy litościwie milczeniem. Z tego naszego sarmacko- katolicko- narodowego zadęcia rodzi się obraz Polaczka i krystalizuje stereotyp Polactwa. Kalki, która zdaje się być bardziej niebezpieczna niż powszechnie znane klisze: polnische Wirtschaft czy polish Jokes.

Na rzeczywistość nie warto się obrażać. Zakrzyczeć się jej nie da. Przez focha realia się nie zmienią. Może w tej krytyce jest coś na rzeczy? I warto byłoby to do wiadomości przyjąć? „Z rzeczywistością nie można się spierać – pisze w „Strachu” Jan T. Gross. – Można albo żyć w kłamstwie, albo przyjąć prawdę i wyjść jej naprzeciw. Tacy jesteśmy – My Polacy: bohaterscy ale i tchórzliwi, waleczni ale i skrytobójczy, wielkoduszni ale i małostkowi tolerancyjni ale i ksenofobiczni. Po prosu ludzcy i różni. Chcielibyśmy by mówiono o nas w samych superlatywach. Nie znosimy krytyki, zwłaszcza gdy wiemy że może być słuszna. Chcemy być za wszelką cenę wyjątkowi i oryginalni. W antysemityzmie i homofobii są na szczęście lepsi od nas. W użalaniu się nad naszym niesprawiedliwym losem trudno znaleźć naród, który dotrzymałby nam pola. Ludwik Stomma napisał kiedyś: Dopóki nie odrzucimy przekonania, że jesteśmy wyłącznymi posiadaczami prawdy i moralności, dopóty pozostawać będziemy na rewindykacyjnych pozycjach: inni muszą się nagiąć do naszej wizji świata i swoją dopasować do naszej. Jest to droga donikąd.

Pozdrawiam ciepło
Wasza Ciocia Juanitta

———————–
* Polactwo – termin przywłaszczony przez Rafała A. Ziemkiewicza na tytuł jego książki poświęconej hipotetycznym zagrożeniom dla Polskości ze strony Moskwy i Brukseli. Moim zaś zdaniem istota polactwa zawarta jest w niniejszym cytacie: „W formacji znanej jako Polactwo mamy często do czynienia z Pieniaczami, którzy charakteryzują się dużym Cwaniactwem. Są to jednostki często agresywne i przekonane o własnej wyższości, nieomylności i cechach pokrewnych. Mają wręcz wypisane na twarzy swoje życiowe motto: „Na kolana chamy! I dlaczego jeszcze nikt nie rozłożył przede mną czerwonego dywanu?!” (ludzie.playmobile.pl/blog/misiek)

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

4 komentarzy do:Byli sobie Polak, Żydek i gej – czyli Polactwo

  • Homioko

    [Re: Byli sobie Polak, Żydek i gej – czyli Polactwo]

    Cóż… niestety wiele cech niechlubnych jak np. niezgoda, kłótliwość, pieniactwo, chełpliwość, zazdrość, wywyższanie się nad innych zwłaszcza między samymi Polakami, to niewątpliwie jak najbardziej negatywne cechy charaktorologiczne wielu ludzi, nie tylko Polaków. Ale z drugiej strony są też jak najbardziej pozytywne cechy jak wrażliwość, uczuciowość słowiańska, gościnność /tyle, że nazbyt często li tylko wobec obcych, nie koniecznie przyjaznych Polakom ludzi; vide: wyprzedaż ogólnonarodowego majątku za bezcen, średnio za ok. 10% wartości, przez grupki cynicznych i bezwzględnych oligarchów w czasach nam współczesnych/, skłonność do szlachetnych zrywów emocjonalnych jak np. okazjonalna żebranina ogólnokrajowa, jednodniowa, styczniowa, zazwyczaj tylko przed kościołami i to rzymskokatolickimi, dla uzyskania jakby certyfikatu „dobroczynności” w postaci przyklejanego gdzieś tam czerwonego serduszka. Oraz cały arsenał dobrych chęci i szlachetnych uczuć. Zaś wg. kanonów tego „co wypada” należy powiedzieć, że wszelkiemu złu winni są przecież… „inni” :/
    No cóż… tacy jesteście Polacy… a może nie? Bo kilkadziesiąt milionów Polaków w XX wieku zostało zamordowanych – a to przez niemców /np. w KL Auschwitz und Birkenau/, a to przez rusków /np. w łagrach Kołymy, Workuty, a także m.in. w Katyniu/ – to była głowa Narodu Polskiego czyli duchowieństwo i inteligencja. Dziś zaś w imię probrukselskiej, prounijnej, t.zw. piprawności politycznej, 30 polskich uczelni wyższych zostało pozbawionych przyznanych im wcześniej olbrzymich sum dotacji z przyznanych im uprzednio sporych środków z U.E., wpłaconych wcześniej przez Polskę do budżetu U.E. Z czego wniosek nasuwa się sam: Polacy mają być… głupi, niestety… :(
    Co zaś tyczy się użalania nad niesprawiedliwym losem to nie zgodzę się jednak z autorem artykułu i powiem, że raczej to naród żydowski jest tym, który niewątpliwie wszędzie robi biznes na holokauście swoich ziomków, wcześniej przez nich na śmierć wydanych – teraz ci, którzy ich wcześniej wydawali, np. w ręce nazistów niemieckich /uzbrajając jednocześnie armię Hitlera swoimi funduszami z Ameryki/, teraz za pomocą t.zw. przedsiębiorstwa holokaustu żalą się przed światem wszędzie gdzie mogą przez to wyłudzić jakąś forsę, i to zazwyczaj nie małą /od Polaków chcą np. ok. 65 miliardów dolarów/.
    Na tym poprzestanę. Może ktoś inny uzupełni o pozytywne treści i przykłady…

  • The Cure

    [Re: Byli sobie Polak, Żydek i gej – czyli Polactwo]

    Zgadzam się z Homiokio. I co do Polaków i co do Żydów. Trochę za dużo powrzucałaś do wspólnego kotła, Droga Ciotko, trzeba pamiętać że Żydzi pomimo dawnych strasznych prześladowań prowadzą dziś imperialistyczną politykę okupacji innego narodu, i tu kończy się dla mnie wspołczucie dla nich. Co do reszty całkowicie sie zgadzam, Polactwo to jeden z najbardziej ciemnych i zacofanych ludów Europy…

  • ben

    [Re: Byli sobie Polak, Żydek i gej – czyli Polactwo]

    Bo gdyby takiej polityki panstwo izrael nie prowadzilo to by juz nie istnialo matolku. nie mowiac o tolerancji dla gejow zydow i arabow – zapraszam do tel aviv.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa