Rozmowa elementarna

Przemysław Pilarski: Jesteś właśnie w trakcie ogólnopolskiego torunée z „Tęczowym elementarzem”. Jak wrażenia?

Robert Biedroń: Nie tylko ogólnopolskiego – właśnie wróciłem z Londynu. A wrażenie jest jedno – ogromna potrzeba rozmowy. Ludzie przychodzą tłumnie, by porozmawiać. Po prostu. Wyrzucić z siebie to wszystko, co muszą tłamsić w sobie z obawy przed reakcją innych. Przychodzą by poczuć się sobą, by chociaż na moment pokazać, że inna Polska jest możliwa. Przez ostatnie dwa lata ciężko było dyskutować. Ludzie bali się, zastraszano ich. Dzisiaj szukają wentyla, jakiegoś ujścia emocji.

Ile miejscowości odwiedziłeś, a ile jeszcze przed Tobą?

Jestem na półmetku – zamierzam bowiem odwiedzić każde miasto wojewódzkie. Nie planowałem tego, ale po pierwszych spotkaniach, na które przychodzą tłumy ludzi, zauważyłem wspomnianą już potrzebę dyskusji. To fenomenalne uczucie, gdy moje spotkania autorskie przeradzają się w dyskusję o nas, o Polsce. Nie ma autorytetów, polityków – każdy jest równym mówcą.

Czy przechodzą też przeciwnicy, np. niedobitki Młodzieży Wszechpolskiej, babcie z różańcami, młodzi konserwatyści z PO?

Różnie. Bywają spotkania zdominowane przez gejów i lesbijki, a bywają takie, jak ostatnio w Łodzi, gdzie przyszło kilkudziesięciu chłopców z Narodowego Odrodzenia Polski. Najczęściej jednak spotkania są agorą wymiany różnych poglądów, których na co dzień nie można wyrazić w debacie publicznej – w szkole, w dyskusji z rodzicami, wśród znajomych. To fascynujące uczucie.

Po ostatnich wyborach wiele osób cieszyło się, że z odejściem od władzy PiS-u wraca do Polski „normalność”. A przecież Platforma to partia prawicowa, która w europarlamencie należy do frakcji chadeckiej. Mało tego, tuż po wyborach PO zaczęła dystansować się od niektórych wcześniejszych postulatów, jak choćby podpisania Karty Praw Podstawowych UE. Niewiele więc się zmieniło, może poza używanym językiem. Homofob stał się bardziej okrzesany, przedstawia teraz swoje argumenty za pomocą zdań podrzędnie złożonych. Łatwiej z takim walczyć? Bo na pewno trudniej takiego wyśmiać.

Platforma Obywatelska prezentuje homofobię w białych rękawiczkach. Skrzętnie ją podrzuca, jednocześnie mamiąc społeczeństwo, że jest partią liberalną. Taką jednak nie jest i jestem przekonany, że szybko to pokaże. Pierwsze decyzje związane z Kartą Praw Podstawowych pomogą obnażyć hipokryzję polityków Platformy. Ubolewam, że środowisko gejowsko-lesbijskie dało się nabrać. Politycy PO, nazywając osoby homoseksualne zboczeńcami, jednocześnie przekonali nas, byśmy ich poparli. To zadziwiające – fenomen na skalę światową. Można bowiem domniemywać, że dla gejów i lesbijek nie liczy się godność, że można ich opluwać. Omamieni obietnicami drugiej Irlandii, gotowi są poświęcić szacunek dla samych siebie i głosować na homofobicznego Niesiołowskiego, Kopacz czy Tuska.

KPH znana jest z organizowania akcji społecznych – przez jednych chwalonych, przez innych krytykowanych jako nieskuteczne. „Tęczowy elementarz” napisany przez Ciebie – prezesa KPH – wpisuje się jakoś w ten schemat „pracy u podstaw”, dążenia do zmiany świadomości społecznej. A gdzie bezpośrednie wpływanie na polityków? Może w kraju, w którym de facto rządzi episkopat, przydałaby się odrobina radykalizmu? Coś na wzór Armii Tęczowej powołanej do życia przez Michała Zygmunta w powieści „New Romantic”? Coś na wzór OutRage?

Kampania Przeciw Homofobii od lat zajmuje się lobbingiem politycznym. Zresztą, pamiętam, że gdy powstawaliśmy to był nasz najbardziej znany postulat. Wtedy budził duży opór środowiska. Ludzie mówili: „po co mieszać politykę do naszych spraw?”, „to nasza intymna sprawa”. Dzisiaj prawie nikt już nie neguje sensu walki o związki partnerskie, równouprawnienie w honorowym krwiodawstwie, itp. To żmudna praca, która, niewidoczna na zewnątrz, a realizowana przez dziesiątki osób w KPH każdego dnia, daje efekty w postaci zmian prawnych. To my lobowaliśmy za powołaniem biura pełnomocniczki rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, doprowadziliśmy do zmian we wspomnianym krwiodawstwie, pomagaliśmy w tworzeniu ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich.

Ubolewam, że tak mało osób angażuje się w pracę w organizacjach pozarządowych. Brakuje nam działaczy i działaczek gejowsko-lesbijskich. Garstka aktywistów nie jest w stanie załatwić wszystkiego. Zwłaszcza, że oczekiwania środowiska są bardzo duże.

Podoba mi się pomysł, aby obok typowych organizacji pozarządowych zajmujących się problemem homofobii i dyskryminacji gejów i lesbijek powstawały grupy bardziej radykalne. Sam działałem kiedyś takiej i wiem jak wiele może wnieść ich odwaga i często bezkompromisowość. Czekam więc z utęsknieniem na Polską Armię Tęczową.

W nurt bardziej niż mniej „radykalny” wpisuje się zainicjowana przez środowiska gejowsko-lesbijskie akcja konsumenckiego bojkotowania sieci EMPiK, która odmawiając zorganizowania spotkań z Tobą z powodów ideologicznych, nie odmówiła tego choćby politykowi Radkowi Sikorskiemu czy publicyście „Frondy” Szczepanowi Twardochowi. Co myślisz o tej akcji?

To wspaniała inicjatywa Walpurga, jednego z internetowych aktywistów gejowskich. Dobrze aby wzięło w niej udział jak najwięcej osób – nie tylko gejów i lesbijek. Obawiam się jednak, że środowisko znów będzie stało z boku. Brak jest solidarności, poczucia wspólnoty wewnątrz naszego środowiska. Wynika to oczywiście z braku emancypacji. Tożsamość homoseksualna sprowadza się najczęściej do wizyt w klubach dla homoseksualistów i homoseksualnego seksu. Wszystko poza tym jest udawaniem heteroseksualistów. Smutne.

Jeśli nie w EMPiK-ach, to może w szkołach. Głośna była jakiś czas temu sprawa zamknięcia przed Tobą drzwi jednego z liceów. Skąd pomysł, żeby zaproponować „Tęczowy elementarz” jako lekturę szkolną?

Polskie szkoły są kuźnią homofobii. Obowiązujące podręczniki nazywają homoseksualność zboczeniem, porównując ją do pedofilii i nekrofilii. Wszechobecna jest mowa nienawiści – dzieci używają obraźliwych określeń, a nauczyciele milczą. Nie robi się nic, by zmieniać tego typu postawy. Wprost przeciwnie – polityka Romana Giertycha i jego następców pogłębia je. „Tęczowy elementarz”, który mógłby być pomocą dydaktyczną i trafić do bibliotek szkolnych, pełniłby rolę konia trojańskiego. Wprowadzony do szkół, zmieniłby panującą tam homofobiczną atmosferę, wprowadzając inne spojrzenie na gejów i lesbijki.

A nie uważasz, że tego typu publikacja powinna zostać przygotowana przez zespół ekspertów? Firmowany wyłącznie Twoim nazwiskiem i niejednokrotnie ilustrowany przykładami z Twojego życia, „Elementarz” jest bardziej Twoim osobistym głosem „w sprawie” niż kompendium wiedzy.

Z pewnością nie. Uważam raczej, że obok mojego „Elementarza” w szkołach powinny być również książki pisane przez ekspertów. Młodzież powinna mieć wybór – nie wszyscy będą sięgać po opracowania pisane ciężkim językiem. Przypominam sobie, jak duże wrażenie zrobiła na mnie książka „My dzieci z dworca ZOO”. Gdyby ktoś wtedy podrzucił mi „Metody przeciwdziałania narkomanii w społeczeństwie. Studium socjologiczne” – z pewnością bym tego nie przeczytał. A „My dzieci…” większość z nas przeczytała jednym tchem.

Zestaw pytań, na które udzielasz odpowiedzi w „Elementarzu”, jest naprawdę imponujący. Skąd brałeś inspirację? Nie przychodzi mi do głowy żadna biała plama.

Zabrzmi banalnie, ale tak było – inspiracją było życie. Dostawałem takie pytania od różnych osób – dziennikarzy, ludzi na ulicy, rodziców oraz samych gejów i lesbijek. Najtrudniejsze jednak były te, na które szukałem odpowiedzi ja sam. Pamiętam, że gdy dojrzewałem, szukałem wiedzy na temat homoseksualności. Chciałem jak najwięcej wiedzieć, poszukiwałem potwierdzenia… I niczego, co by mnie wsparło, nie znalazłem. Czytałem za to w podręcznikach, że jestem zboczeńcem, a ksiądz na religii mówił, że stosunki homoseksualne są grzeszne. Mam więc nadzieję, że „Tęczowy elementarz” będzie pomocny także dla młodych gejów i lesbijek, którzy szukają odpowiedzi.

Pamiętam, jak rozmawialiśmy o Twojej książce tuż po podjęciu przez Ciebie decyzji o jej wydaniu, kiedy jeszcze nawet nie miała tytułu. (Teraz inny tytuł wydaje się wręcz niemożliwy.) Trochę Cię wtedy przestraszyłem, rysując czarny obraz rynku wydawniczego w Polsce. A jak się czujesz teraz, jako debiutant ze stażem?

To wielka przygoda! Pewnie nie przyniesie dużych pieniędzy, ale wrażenia, jakie pozostaną po dziesiątkach spotkań, debat, dyskusji oraz listy, które już otrzymuję od czytelników i czytelniczek, są niezwykłe. Napisałem „Elementarz” z myślą o tych, którzy szukają wiedzy o gejach i lesbijkach. Dzisiaj spotykam tych ludzi w Łodzi, Olsztynie, Krakowie. I chyba nigdy ich nie zapomnę.

Robert Biedroń, Tęczowy elementarz
Wydawnictwo: Adpublik
Format: 146 x 210, str. 170
Cena: 29,90 zł
ISBN 978-83-926199-0-1
Do wyboru dwie okładki: jedna z parą kobiet, druga z parą mężczyzn.
Książka do nabycia od 8 listopada w księgarniach i przez Internet.
Patronat medialny: homiki.pl

7 komentarzy do:Rozmowa elementarna

  • kogut

    [Re: Rozmowa elementarna]

    Nie wpuszczono go do mojego L.O. Jejku w tym momencie wielki świat zbliża się do mnie malutkiego:)

  • Jacek

    [Re: Rozmowa elementarna]

    Bardzo potrzebna i dobrze napisana ksiązka. Krytyka szczegolowa oczywiscie mozliwa i potrzebna, ale dla totalnych krytykow rada: dlaczego sami nie napisaliscie czegos podobnego?

    Nie podoba mi sie tylko pomysl z dwiema wersjami okladki. Osobiscie wolalbym okladke z dwiema parami (L i G). Ale to drobiazg, mozliwy do zmiany przy drugim wydaniu.

  • pt

    [Re: Rozmowa elementarna]

    heheh wolnosc slowa wg jacka to stwierdzenie, ze jak ktos cos krytykuje a sam tego nie robi to nie ma prawa do krytyki. ludzie!!! polmozgi! wlasnie caly pic lezy w tym aby zachecac do wymany pogladow, aby kazdy pisla co sam mysli na dany temat a nie dayc do jedynie slusznej opcji swiatopogladowej!

    a co do elemantarza – biedronka na pewno na mnim zarobi. nie bylo o nim tak glosno wczesniej. wiec PO taka zla ale teraz dopoero biedronka robi kampanie. i niech mu sie uda. im glosniej o homo, tum lepiej-))

  • teddy

    [Re: Rozmowa elementarna]

    a ja kupilem ksiazke i mam nawet autograf autora :-)

  • Jacek

    [Re: Rozmowa elementarna]

    Nie napisalem „dla krytykow”, ale dla „totalnych krytykow”, kwestionujacych sens istnienia tej ksiazki, a nawet i samego Roberta Biedronia.

    Poza tym ciesze sie, ze RB zarobi na TE.

  • erwin

    [Re: Rozmowa elementarna]

    Książką dla postrzegających Biedronia jako autorytet. Dla mnie niekoniecznie ten Pan owym jest, więc jestem na nie. Ale jak ktoś przeczyta to puśćcie recenzję…

  • arri

    [Re: Rozmowa elementarna]

    Za autorem książki nie przepadam, ale bardzo się cieszę, że taka książka się pojawiła i nawet cieszę się, że jest wokół niej tyle szumu. Gdyby ktoś powiedział mi, że taka pozycja istnieje kiedy miałem 15 lat -myślę, że sporo rzeczy mogłoby potoczyć się w moim życiu inaczej.
    Ta książka nie jest dla starych „branżowców”, ale dla ludzi, którzy potrzebują podstawowej i rzetelnej wiedzy na temat.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa