Mixtura

I “I'd rather be at home with…”

Weekendy zawsze wyglądały tak samo. Sennie i beznadziejnie. Czas przeciekał przez palce, a w odtwarzaczu CD wciąż te same płyty. Taki znak czasu, nie mylcie ze znakiem pokoju. Rano „Dzień dobry TVN” umilał czas – od razu czułem się bardziej towarzyski. Tyle ludzi dookoła, bezpośredni kontakt z czystą kuchnią (w mojej był bałagan), para prowadząca i ja. Jeszcze zejście do ludzi, takie pozytywistyczne schylenie się nad ulicą. Ulica i jej odczucia pogodowe.
Potem przychodził on. Sentymentalny czas. Płyty nie zmieniały się, ale brzmiały nieco inaczej. Być może i było sennie, ale z poczuciem spełnienia. Czas płynął bardzo szybko, minuta za minutą, ciągle go brakowało. Brakowało jak czystych naczyń, ale kogo to obchodzi. Kolejne bratanie się z tłumem – „Złote tarasy”. Możecie zobaczyć, dotknąć Ewy Drzyzgi, jest prawdziwa i empatyczna, i ciągle się uśmiecha – niesamowite, tak powtarzał. Jaka była wtedy pogoda? Nie pamiętam.

II “He walks away, the sun goes down…”

Uwielbiam to. Odtwarzać rolę, gdy odchodzi. Próbuję go zatrzymać. Najpierw przytulam, szepce czułe słowa, me and you, and all the things we do, pomaga na chwilę. To jeszcze nic. Lepiej jest, gdy odchodzi na zawsze. Gdy On odchodzi. Lubimy to, prawda? Duma wychodzi na pierwszy plan, nie chodzi o brak zgody, ale o brak chęci na zgodę. No więc, nie ma jego. Tylko ja i moje opuszczenie. Włącza się we mnie ta waleczna część. Trwa to dzień, dwa – wtedy jestem tak pozytywnie nastawiony, że słucham walczących kobiet.
Jak nie, to nie, koleś! Dam sobie radę. Makes me that much smarter,
so thanks for makin me a fighter
. Przecież bywało tak i wychodziłem na prostą. Nagle zapala się lampka, jest zauważalna zmiana. Wyczuwam pierwsze oznaki. Terapia szokowa. Szykuję się na imprezę. Najlepiej w branżowym klubie. Będzie tęczowo i kolorowo, jak w życiu u sąsiadki spod piątki. Dzień i noc, światła, muzyka, drinki i faceci – jest ich sporo. A teraz uwaga!
It's Britney Bitch, I see you. Wkraczam na scenę – nic mnie nie zatrzyma. Tylko ty i ja – mam na myśli ciebie, sukinsynie. Widzisz, jaki jestem, to cały ja! Nie widziałeś mnie takiego przedtem, ha! Ale gówno, wszyscy się pocą, ocierają się o siebie, a ty siedzisz na Wirtualnej Polsce i szukasz. Tutaj jest impreza, tutaj jest centrum wszystkiego. Please don’t stop the music, czas mija, ale jakość jest zupełnie inna. On wygląda tak jak ty! Może to ty, a może to alkohol. I’m gonna lose my baby, opuściłem ciebie. Zostawiłem, ha! Ja ciebie, nie na odwrót. I kto tutaj jest Wielki Szu?! Kto w jednej z pierwszych scen życia chodzi na nago?! Kto żałuje pewnej roli!? Fix me, my fever is getting stronger, zapomniałem wszystko, zapomniałem języka, Ciebie przez duże C, także już nie pamiętam. Teraz na scenę wchodzi Jay-Z!!

III “Just ooh I just need a friend”

To może być ktokolwiek. Siedzę sam, oglądam poranny program i piję jogurt. Mam ich dużo – jogurtów. Lubiłeś te do picia, o smaku kawy. Muszę teraz je wypić. Na kacu zawsze je potem zwracam, może i ty wyjdziesz ze mnie przy okazji. Nie ma nikogo na gg, wszyscy jeszcze śpią. Nie mam do kogo zadzwonić, a może do chłopaka z wczorajszego wieczoru? Lepiej nie.
Dziwnie się czuję. Siedzę i kiwam się w przód i w tył. Gdybym palił papierosy zrobiłbym to, gdybym umiał pić na drugi dzień po imprezie, zrobiłbym to. Powtarzam się. Jutro do pracy. Wyłączę myślenie, przez osiem godzin będę pogodną osobą jak zawsze. Pośmieję się z dobrego dowcipu, ustawię radio na RMF i wszyscy będą nucić pod nosem znane szlagiery.

IV „Me and my imagination”

Znowu to samo. Mam tak raz na jakiś czas. Śni mi się nasze rozstanie. Najgorsze jest to, że zamiast obudzić się z krzykiem w nocy, jak na scenę włazi cholerny Jay-Z, ja dalej się męczę. Inaczej jest, gdy śpisz ze mną. Wtedy delikatnie mnie budzisz i wiem, że to był tylko zły sen, koszmar. Trzymasz moją rękę, jesteś blisko i już jest dobrze.

Autorzy:

zdjęcie Damian Niebieski

Damian Niebieski

Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

10 komentarzy do:Mixtura




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa