Coming in

Coming in, czyli o potrzebie wejścia do szafy

Zaakceptowanie własnej seksualności, pogodzenie się z własną tożsamością zajęło mi trochę czasu. Przeżywałem całą masę negatywnych odczuć i stanów emocjonalnych: lęk, poczucie winy, okres negacji, chęć „naprawy”, palącą potrzebę coming outu, wreszcie serię ujawnień, następnie smutek, złość, potem wściekłość, pytania do Boga, potem w powietrze: dlaczego ja?, szamotanie się, szukanie przyczyn… Niejednokrotnie byłem wściekły na środowiska gejowskie (te, które znałem z telewizji i Internetu), na samych gejów, że z pogardą czy poczuciem pewnej wyższości patrzą na tych homoseksualistów, którzy nie mogą siebie zaakceptować, którzy się ukrywają, którzy nie potrafią się przyznać do własnej orientacji seksualnej, którzy z nią walczą; z drugiej strony zazdrościłem im tego właśnie, że godzą się na siebie, umieją żyć i cieszyć się życiem.

Dziś wiem, że cała ta frustracja, i smutek i złość były potrzebne i doprowadziły (może lepiej powiedzieć: prowadzą, bo w jakimś stopniu uobecniają się w pewnych okolicznościach) mnie do wolności. Kiedyś myślałem, że wystarczy coming out, żeby wyjść z szafy i poczuć się ze sobą dobrze. Więc nadszedł jeden, następny i kolejne… a ja wcale nie czułem się dużo lepiej. Do tego potrzebny był coming in, wejście do szafy, żeby pobyć ze sobą, porozmawiać, dać możliwość negocjacji dwóm wrogim obozom wewnątrz siebie, co wiązało się z burzliwym przeżywaniem negatywnych stanów ducha, które okazały się konieczne i zbawienne dla niego samego. Tylko tak mogłem doprowadzić do samoakceptacji, do zgody na siebie, co, jak chyba nie muszę dodawać, zakończyło się odkryciem siebie na nowo i odbudowaniem własnej wartości.

Nie można uciekać od negatywnych emocji, bo one są, bo są konieczne. W przeciwnym wypadku – uciekamy od siebie, a ta ucieczka prowadzi do najgorszego chyba rodzaju oszustwa – oszukiwania siebie samego. Nikomu nie zazdroszczę udawania samoakceptacji. Sam przez pewien okres swojego życia udawałem, że siebie akceptuję, próbując sobie to na każdym kroku udowadniać, co prowadziło do hiperseksualizacji własnego życia. Byłem wściekły na wszystkich, którzy nie akceptują gejów, a tak naprawdę to ja sam nie akceptowałem siebie.

Nie bójmy się swoich uczuć, nie wstydźmy się przyznać, że wcale nie jest nam dobrze z własnym homoseksualizmem. Nie ma nic złego w odczuwaniu złości z powodu, że nigdy nie założę własnej rodziny (rodziny rozumianej przez nasz kawałek kultury za naturalną, czyli heteroseksualne małżeństwo i dzieci); nie ma nic złego w odczuwaniu przykrości, że koledzy z podwórka, z którymi bawiłem się w piaskownicy brzydzą się pedałów i śmieją się z ciot. Nie ma nic złego w odczuwaniu smutku, że nigdy nie będę miał dzieci, w odczuwaniu lęku przed przyszłością, przed samotnością, przed starością za kontuarem gejowskiego baru… Kto przy zdrowych zmysłach będzie wobec takich faktów odczuwał radość? Żeby rzeczywiście być osobą homoseksualną i odczuwać prawdziwą, nie udawaną radość, najpierw trzeba przejść przez morze złości, żalu, smutku, lęku i frustracji. To jest, moim zdaniem, podstawa samoakceptacji i emocjonalnej dojrzałości.

Wydaje mi się, że często od tych uczuć uciekamy, bo bolesne. Uciekamy przed sobą. Uciekamy w rozpaczliwe poszukiwania tego drugiego człowieka, który nas pokocha, zaakceptuje i będzie z nami. I nie znajdujemy, bo tak naprawdę to najpierw my musimy zaakceptować siebie i pokochać miłością własną, żeby móc naprawdę kochać kogoś innego. W przeciwnym razi grozi nam mnóstwo nieudanych, nieszczerych i nieszczęśliwych związków, brak emocjonalnego spełnienia. Uciekamy w bezemocjonalny, fizjologiczny seks, który nie daje pełni szczęścia, a tylko jego marne namiastki. Uciekamy wreszcie w poniżanie innych osób, bo brak akceptacji siebie przerzucamy w agresję wobec podobnych sobie. I zamiast wsparcia, którego od siebie w dość ciężkich, polskich warunkach potrzebujemy dostajemy tylko pozorne wsparcie, namiastki akceptacji, a tak naprawdę wzajemną agresję pod maską udawanego wyzwolenia. Szkoda.

Bądźmy ludźmi, którym ma prawo być źle. Wtedy dopiero będzie dobrze. Wiecie co powiedziała moja siostra, kiedy powiedziałem jej, że jestem gejem? „Będę miała dwóch szwagrów!” (mamy bowiem jeszcze jedną siostrę). I to najlepsze co mogła mi powiedzieć. Była szczera. Było jej przykro, bo wolałaby, żeby brat ułożył sobie życie bez narażania się na agresję ze strony homofobicznego społeczeństwa, żeby nie musiał walczyć z nieakceptacją, z dyskryminacją, żeby wreszcie mógł czuć się bezpiecznie. Ale mimo własnego smutku, zaakceptowała mnie. To jest miłość. I ja postąpiłem tak samo, dałem sobie prawo do przeżycia wszystkich negatywnych emocji towarzyszących odkrywaniu własnej orientacji seksualnej po to, żeby móc pokochać siebie, a w przyszłości i mojego partnera. Mam 22 lata i wreszcie czuję się wolny!

Obrazki do artykułu przygotowała mei. Dziękujemy!

Autorzy:

zdjęcie Banderius

Banderius

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 250; nazwa: banderius

28 komentarzy do:Coming in

  • mei

    [Re: Coming in]

    jeju, ja jestem na razie człowiekiem, któremu jest źle. na razie nie jest dobrze u mnie.
    ale fajnie że u innych jest dobrze :>

  • ww

    [Re: Coming in]

    Tekst został tak napisany, że można by odnieść wrażenie, iż szczęście człowieka zależy tylko od zaakceptowania swojej seksualności. Mimo to podoba mi się; szczery, osobisty, refleksyjny. I chyba każdy z nas musi przejść przez dorgę podobną.

  • pt

    [Re: Coming in]

    hehehe teks autorstwa 22 latka hehe. ok. nie zgadzam sie z tekstem w stylu”kto przy zdrowych zmyslach nie zlaowalby ze nie bedzie mial dzieci i bedzie smaotny”. ja sie ciesze ze dzieki homo wlasnie nie mam dzieci. ominela mnie wielka tragedia – rodzina i bachory!!! uff dzieki ci losie-)) zgadzam sie, ze brak smaoakceptacji powoduje, ze facet taki uprawia sam sex i nie szanuje swoich partnerow sexualnych. nie szanuje siebie. wiec jest delikatnie mowiac „pokrecony”. natomiast udawana samoakceptacja? nie ma czegos takiego. nikt sam sie nie oszukuje ze to akceptuje. tak samo watpliwe jest pokazanie procesu dochodzenia do siebie. nie zaczyna sie od leku i zadawania pytan kim jestem! a bron boze. zaczyna sie od pozadania chlopaka i mowienia sobie – jestem hetero. a to ze jego pragne to bedzie moja slodka tajemnica. nazwanie sie gejem przychodzi znacznie pozniej, czesto juz po sexie. ten kto ma problem z samoakceptacja to DNO, PRYMITYW, NIEZDARA. owszem niech nie ukrywa tego, niech sam sobie powie w lustrze w laziencem – jestem zalosnym niemota! moze to mu pomoze zaakceptowac siebie. ja nieznosze takich niedoleg zyciowych, ktore w pelni nie akceptuja homo. to niech te niedolegi pogadaja z inwalidami…….brac sie za siebie niezdary! ten tekst usprawiedliwia zyciowe niedolegi. ja potepiam je i wysmiewam.

  • pon

    [Re: Coming in]

    …żebym miał taką siostrę… To byłoby o wiele normalniej…

  • Jacek

    [Re: Coming in]

    „Nie ma nic złego w odczuwaniu złości z powodu, że nigdy nie założę własnej rodziny (rodziny rozumianej przez nasz kawałek kultury za naturalną, czyli heteroseksualne małżeństwo i dzieci)”

    To zaloze inna, nieco mniej typowa, jak nie w Polsce, to gdzie indziej.

    „nie ma nic złego w odczuwaniu przykrości, że koledzy z podwórka, z którymi bawiłem się w piaskownicy brzydzą się pedałów i śmieją się z ciot.”

    H-j im w dupe. Zwlaszcza jesli tego nie lubia.

    „w odczuwaniu lęku przed przyszłością, przed samotnością”

    Tak jakby heterycy nie dogorywali w domach pomocy spolecznej, ograbieni przez najblizszych…

    „przed starością za kontuarem gejowskiego baru… „

    Zalezy z ktorej strony.

    „Żeby rzeczywiście być osobą homoseksualną i odczuwać prawdziwą, nie udawaną radość, najpierw trzeba przejść przez morze złości, żalu, smutku, lęku i frustracji. To jest, moim zdaniem, podstawa samoakceptacji i emocjonalnej dojrzałości. „

    „Tylko z wytrwalosci bierze sie wytrwalosc…”

  • banderius

    [Re: Coming in]

    do pt: po pierwsze to tekst o emocjach, które towarzyszyły (towarzyszą) mojej samoakceptacji; jeżeli ty ich nie odczuwasz – ok. nie broni życiowych niedołęg i chcę to podkreślić z podwójną mocą: kto przeżywa smutek, złość czy lęk (bo w sumie o o to mi chodziło, choć pt w komentarzu tego nie uwzględnia, więc nie wiem czy jakoś się do tych uczuć ustosunkowywuje) albo nawet koniflikt wewnętrzny dla mnie NIE JEST NIEDOŁĘGĄ ŻYCIOWĄ! Oczywiście nie pochwalam trwania w stanie konfliktu wewnętrznego, trzeba jakoś go rozwiązać. Zdaję sobie jednak sprawę, że dla pewnych ludzi mogę być niedołęgą życiową, tak jak dla pewnych ludzi zawsze będę zboczeńcem. Cóż, mogę tylko powtórzyć za kolegą Jackiem: H-j im w dupę. Mówiąc inaczej: niezbyt mnie to interesuje. Bardzo nie podoba mi sie tez twoje porównanie niedołęgi do inwalidy. Powiem tylko, że jest nie na miejscu. Potępianie i wyśmiewanie pozostawiam bez komentarza. I nie rozumiem czemu śmiejesz się z mojego wieku.
    Do Jacka: racjonalizacja nie zawsze wystarcza. Myślę, że wszystko zależy jednak od konkretnego człowieka: jeden będzie zły, że nie założy heteryckiej rodziny, innemu będzie to po drodze. Jednemu przykro z powodu kolegów, innego to w ogóle nie rusza, jeszcze inny w ogóle nie ma kolegów, itd. Każdy przeżywa inaczej, to fakt. Ważne, żeby nie wyśmiewać indywidualnego przeżywania.

  • Jacek

    [Re: Coming in]

    Tekst ma wymowe ogolna. Dlatego skomentowalem indywidualnie, czyli wg siebie. Zazwyczaj nie pisuje w imieniu milionow.

    Najwazniejsze byly dwa ostatnie akapity, a zwlaszcza cytat z Milosza.

  • Upiterek

    [Re: Coming in]

    Najważniejsze że jesteś szczęśliwy bo nie każdemu jest to dane. Mam 21 lat od dziecka wiem, że jestem gejem a poza mną nie wie o tym nikt i nikt się nie dowie w tzw. realu. Powody: szkoła, praca, dom itd. Od taki ze mnie gej samotnik może choć w jakiejś innej płaszczyźnie choć cząstkowo się spełnię (np: praca) he nie ważne mniejsza ze mną. Fajnie, że przynajmniej Tobie się udało.

  • banderius

    [Re: Coming in]

    Jacku, lubię Miłosza… lubiłem… Mnie utkwił kawałek, że kamienie są po to, żeby nogi nam raniły. Mówi matka w „Wierze” z poemów naiwnych. I parę innych. Niemniej cieszę się że ktoś postawił mnie obok Miłosza :P i jeszcze nazwał te dwa cytaty najważniejszymi :P Niezależnie od kontekstu, a co, trzeba się cieszyć :D . Nie spieram się z Tobą, wymowa ogólna, ale przeżycia osobiste. Jak tu pisać osobiście wprost?

    Upiterku. Nigdy nie mów nigdy! I ja tak mówiłem. I trzymam za Ciebie kciuki. Dróg jest wiele.

  • szymon goldman

    [chory tekst]

    To są jakieś chore, psychotyczne brednie. Ja od dziecka celebrowałem własną wyjątkowość i radość z bycia gejem rozpierała mnie gdy miałem 12 lat i wszystko już wiedziałem. Bycie gejem to najcudowniejsza rzecz na świecie i zawsze tak uważałem. Jeśli ktoś postrzegał bycie gejem nie jako radość tylko coś negatywnego, to współczuje, bo to znaczy, że miał psychiczne jakieś odchylenia.

  • banderius

    [Re: Coming in]

    Współczuć możesz. Ale muszę dopisać komentarz, bo mówienie o tym, że jeżeli ktoś odczuwa inne emocje niż radość z bycia gejem to ma odchylenia psychiczne, mogę chyba traktować jako żart, prawda? To, że uważasz że nic wspanialszego nie mogło Ci się w życiu przytrafić jak tylko bycie gejem to twoja sprawa. Może znajdą się tacy którzy myślą że zieleń ich oczu to najpiękniejsze co ich mogło w życiu spotkać czy to, że bycie heterykiem to najgorsze co im los mógł zgotować. Nie wiem. Jeżeli tak odczuwają to nie pozostaje mi nic innego jak to tolerować.

  • pt

    [Re: Coming in]

    ej banderius czy jak ci tam-)) nie moglbys sie nazwac krocej, jak ja? heheh.
    o inwalidach napisalem po to! zebys skumal, ze oni chyba maja wieksze problemy w zyciu w zwiazku z tym jacy sa niz geje, zgadzasz sie? co wolisz? byc gejem czy nie miec reki?
    po drugie cos ty taki wrazliwy? teksty w stylu”porownanie do inwalidy jest nie na miejscu” to strasznie sory za wyrazenie ale ciotowatowate podejscie-)) i do tego w ogole nie zalapales sensu zdania z inwalidami.
    ja juz wiele razy zauwazylem,ze geje nie wszyscy ale troche tego uzbieraloby sie, maja tendencje do ah i oh-)) oznacza to,ze najbardziej ich oburza malo elegancki jezyk,najbardziej szokuje zlamanie prawa przez kogos a juz pedofilow to utopiliby w bagnie! hehe. bierze se to z tego,ze z wdziecznosci swiatu,ze ich nie spalono na stosie staraja sie przestrzegac wszytskich mozliwych regul! przez to staja sie ciotkowaci i pedantyczni i dziwolagowaci-)) nie ma w nich normalnosci-))
    z zadnego portalu tak latwo nie wyleciec jak z gejowksiego,wystarczy napisac tylko ze ktos jest brzydki, albo pisze glupoty albo ciotka-))
    to ah i oh gejow wiaze sie z twoim tematem,gdzie za wielki problem uznales coming out. dla mnie to duperela-) uwazalem sie za hetero jak bylem z baba choc byli faceci.jak sie rozpadlo z baba to cierpienie jakie to spowodowalo dalo mi super kopa na zwrot w druga strone – skrajne homo. skutek jets taki,ze jestem lekkim heterofobem-)) sprowadza to sie tylko do wysmiewania sie z heterykow-)) ale tez irytuja mnie niemoty homo.
    piszesz ze coming out to smutek. ok mozliwe. ale akurat smutek to fajna emocja-)) podobnie wzruszenie itp. czesto to odczuwam np po dobrym filmie gay-))
    sa rozne problemy, a jak zdawales mature tez miales mysli ze nie zdasz,ze skonczysz na centralnym itp. w naszym zyciu sa emocje i dobre i zle. normalne. a co ma powiedziec np osoba chora na raka zlosliwego?
    chce zebys jedno pojal,jesli homo dla mlodego faceta jets problemem to znaczy,ze jest to taka niemota zyciowa ze jak sie zderzy z wiekszymi problemami,jak choroba czy inwalidztwo, to chyba zeschizuje lub zabije sie.czytasz te milosze i inne wynalazki. ok w porzadku.dla mnie ta ich poezja to wytwory wycofanego z zycia umyslu.jak ktos nie radzi sobie w realu to tworzy wirtualny swiat. z tym ze jedni wiedza ze to sztuczny swiat a inni wierza ze ten wirtualny jest prawdziwy – to schizy.
    wiec bierz sie w garsc! przezywaj sobie smutki, itp. ooo a ile ich przezyjesz szukajac faceta hehehe jak po udanej nocy wyjdzie zlozka mowiac – ok moze sie spotkamy jeszcze i papa a mial 23 cm i brunet 188 cm i bez wloskow heheto sa dopiero smutki. ale na swoj sposob piekne i chyba nikt nie powie ze nie chce sexu,bo nie chce tego smutku przezywac-))0
    reasumujac – nie lubie nedoleg zyciowych. co innego jak los kogos uposledzil, np choroba czy inwalidztwem, wtedy nie pomagam,bo altruista nie ejstem ale z szacunkiem zmywam sie gdzie pieprz rosnie a co innego jak ktos jest normalny ale slaby psychicznie, taki ktos to niedorajda. mam nadzieje, ze chociaz ladny jestes,to moze warto ci pomoc zbudowac poczucie wlasnej wartosci w zamian za piekne cialo i mlodziencza energie-))) hehhe pozdrawiam

  • pt

    [Re: Coming in]

    szymon goldman celebrowal od dziecka swoja gejowatosc hehehehehehehe. super!!!! hehehehe. ciekawe ile razy dostal po mordzie do kolegow z podworka hehehe ale rozumiem, ze chodzilo mu o bycie zadowolonym z siebie. popieram 20 palcami i 1 paluchem-))) buhahahahaha.

  • Jacek

    [Re: Coming in]

    Slowotok, to chyba jeden z symptomow manii, w ramach choroby dwubiegunowej, n’est-ce pas?

  • banderius

    [Re: Coming in]

    ja do pt. tylko trzyzdania, bo widze, ze nie ma sensu rozwiazywac roznic miedzy nami. 1. nie obawiałem sie, ze nie zdam matury (wiedzialem, ze zdam). 2. to co nazywasz wirtualnym światem mówiąc o poezji, inni nazywają światem duchowym; nie bede ci tutaj wyjasniał, bo masz chyba za duże zaległości; jeżeli uważasz, że Miłosz nie radził sobie w realu (chyba, że w tym, co ty nazywasz realem) to gratuluję ci swobody myślenia i oceniania; obawiam się jednak, że nie masz o jego życiu zieloniutkiego pojęcia; nie chcę się wymądrzać i mówić, że jestem znawcą, bo nie jestem, ale to i owo dostrzegam. 3. nie chcialbym, zebys mi budowal poczucie wlasnej wartosci, z calym szacunkiem.

  • pt

    [Re: Coming in]

    hehehehe no i towarzystwo sie naburmuszylo i nadasalo-)))

  • blady

    [Re: Coming in]

    hmm widzę ze komuś tylko jedno w głowie.

    „(…)warto ci pomoc zbudowac poczucie wlasnej wartosci w zamian za piekne cialo i mlodziencza energie-)))”

    Jak dla mnie to sie nazywa prostactwo;) ten tekst chyba też znaczy że ktoś jest niedołęgą bo ma w głowie jedno – hmm nie chciałbym żyć tylko z myślą o seksie. Uważam takie osoby za żałosne, żal mi cie pt.

  • blady

    [Re: Coming in]

    odnosze wrażenie że jesteś stary i zgrzybiały. Niewyobrażalnie brzydki i garbaty skoro nie umiesz inaczej zanleźć partnerów a przez internet cie nikt nie widzi. Mam nadzieje że sie nie naburmuszysz i nie nadąsasz z tego powodu że powiedziałem ci prawde w oczy;)
    Ale żal mi takich osób które sie nie szanują, bo żeby mieć szacunek do innych trzeba mieć do siebie. Ty go chyba nie posiadasz.

  • blady

    [Re: Coming in]

    Moge dać tylko rade zacznij uprawiać najstarszy zawód świata przynajmniej kase bedziesz miał połączoną z przyjemnością, a tak tylko przyjemność.

  • detrollator

    [Re: Coming in]

    Detrollator też uważa, że większość wypowiedzi pt jest nie na poziomie, prosi jednakowoż o powstrzymanie się od wycieczek osobistych – komentarze służą do komentowania komentowanego tekstu ;)

  • pt

    [Re: Coming in]

    heheheh a to ciekawe. ale mnie urazic sie nie da, takze jesli te wpisy bladego sa wywolane wzburzeniem, to szkoda mi chlopaka ze mu sie cisnienie podnioslo nie z tego powodu, z jakiego kazdy jest zadowolony-)))

    myslisz ze jestem starym samotnym masturbatorem a z drugiej striny proponujesz mi bzykanie sie za kase heheh, myslsiz ze takiego ktos zechce-))

    a tak w ogole, to cos wam powiem. wiecie na czym polega tolerancja? na dopuszczeniu roznorodnosci. to dotyczy takze dyskutowania na forach. nie nalezy ograniczac dyskusji. niech kazdy gada co uwaza. ja sie roznie od was tym, ze jestem zupelnie inny! i szlag was trafia. bo przywykliscie do takich samych pogladow i stylow. wiec ludzie!!!!! nie wpadajcie w kanal. homo domaga sie akceptacji a w swoim gronie stoisuje silna dyskrtyminacje z uwagi na inne poglady czy sposoby wypowiedzi-))) mam nadzieje, ze czegfos was nauczylem i oswiecilem wasze mozgowia-))) hehhe. pozdrawiam. i blady nie mam bladego pojecia jak ty zmaierzales mnie urazic hehehehehe.

  • marcin_28s

    [Re: Coming in]

    Absolutnie fantastyczny tekst, swiadczacy o niesamowitej wrazliwosci, szerokim polu widzenia, talencie literackim, wielkej samoswiadomosci. Dojrzaloscia kladziesz na lopatki rzesze trzydziesto- w gore-latkow.

  • Vigen28

    [Re: Coming in]

    Zdecydowanie zgadzam się z moim przedmówcą bez względu na to w jakiej części autor ma rację czy nie. Jak na 22 lata człowiek ma przemyślenia bardzo zaawansowane. Każdy musi najpierw dobrze poznać siebie przede wszystkim żeby się później odpowiednio dostroić do potrzebnej szczęściu częstotliwości. Mimo że wszyscy jesteśmy ludzmi to tylko niekiedy podobnie reagujemy na różne sytuacje. Ile twarzy – tyle charakterów Drodzy Państwo. Każdy jest inaczej zaprogramowany, każdy jest po prostu inny. POZDRO

  • Wald

    [Re: Coming in czy wiara]

    Ten tekst w Charakterach nie jest o wychodzeniu z szafy, raczej o dylematach związanych z wiarą w Boga

  • Davidsson

    []

    Dziękuję za ten tekst. Dziękuję wszystkim twórcom tej strony- robicie kawał dobrej roboty. Pomagacie mi.

  • Mateusz

    [Re: Coming in]

    Jestem zaskoczony, że tyle osób jest tak do mnie podobnych.

  • 44

    [Re: Coming in]

    ucałuj siostrę :)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa