Pryzmat naszym okiem widziany

Tegoroczna edycja Festiwalu Pryzmat odbyła się w dniach 9-11 listopada w kinie Luna w Warszawie. Podczas trzech dni Festiwalu zaprezentowano ponad 50 filmów w 15 blokach tematycznych poruszających przeróżne aspekty życia osób LGBTQ.

Na autorce niniejszej relacji największe wrażenie zrobiły dwa bloki – genderowy i rodzinny.

W sobotę projekcje rozpoczęły się od bloku krótkich metraży Genderowy eksperyment. Jak można było się spodziewać, w filmach o „ludziach granicy” i ludziach tę granicę przekraczających pojawiała się ciekawa zabawa formą, niekiedy, niestety, ewoluująca w przerost formy nad treścią. Dokumentalne „Rosario Miranda” oraz „XX to XY” to sięgające gdzieś do głębi serca historie, których prawdziwość budzi szacunek, a jednocześnie zaspokaja ciekawość choćby części widowni – jak to jest być w tym worku „trans-cross-queer”.

Pozostałe filmy pozostawiły – przynajmniej we mnie – niedosyt z rodzaju „ale o co właściwie chodzi”, choć nie można odmówić przewrotności, świeżości i zręczności zabawy konwencją filmom spod wspólnego znaku „Zupełnie inny Nowy Jork”. Po projekcjach reżyserzy tego ostatniego spotkali się z publicznością (która niestety wyjątkowo nie dopisywała frekwencją na spotkaniach).

Jeden z niedzielnych bloków, krótkie i średnie metraże Rodzina LGBT, zaprezentował niekwestionowanie wysoki poziom. Nie była to wyłącznie kwestia tematyki, tak dobrze odpowiadającej wątpliwościom drążącym środowisko LGBTQ nie tylko w Polsce – ale również kwestia formy, dopracowanej, precyzyjnej i nie budzącej wątpliwości.
Słynny już w Polsce film „Mama Masza” potwierdził po raz kolejny klasę reżysera, a drugi dokument, „Queerowy pomiot”, pokazał temat ze świeżej perspektywy – nie rodziców, a dzieci w rodzinach LGBTQ. W żadnym z tych filmów nie można było wyczuć tendencyjności, pokazywania na siłę, jak dobrym lub jak złym pomysłem jest tworzenie takiej rodziny – zakładano inteligencję widza, a filmy z takim założeniem ogląda się po prostu z przyjemnością. Dwa krótkie metraże fabularne, „Typowy czajnik” i „W ciemno”, celne i satyrycznie złośliwe, wywoływały salwy śmiechu na widowni, doskonale nastrojonej ogólną dobrą i pozytywną atmosferą bloku; nie bez znaczenia dla tej atmosfery był, wyświetlany jako pierwszy, średni metraż fabularny „Kimkolwiek jesteś, skarbie” – nieco ckliwy, ale w ten niedrażniący, łagodny sposób. Cały blok o rodzinie był chyba jednym z lepszych bloków całego festiwalu – a i rodziny dopisały na widowni.

W niedzielę wręczono nagrody: francuski film Sebastiena Lifshitza „WILD SIDE” zdobył zarówno nagrodę jury dla pełnometrażowego filmu fabularnego, jak i nagrodę publiczności.

Podsumowując, dopisała frekwencja – nawet w tak nieatrakcyjnych porach jak wczesne sobotnie popołudnie widzowie przybywali licznie i choć z jednej strony byli to głównie przedstawiciele „branży”, „środowiska” czy jak tam zwał, dość dużo widać było osób na pierwszy rzut oka „nie pasujących”, „nie z tej bajki”. Dla mnie to czytelny znak, że Festiwal spełnił swoją rolę – nie był zamkniętym wydarzeniem dla swoich, ale miejscem, gdzie ONI mogli dowiedzieć się czegoś o NAS.

Niecierpliwie czekam na kolejną edycję – i jakże żałuję, że ominęły mnie poprzednie…

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.

6 komentarzy do:Pryzmat naszym okiem widziany

  • Bartek

    [Re: Pryzmat naszym okiem widziany]

    Jacek Poniedziałek nie wręczał festiwalowych nagród. Tak w istocie napisano w programie, ale na samym wręczeniu aktora nie było.

  • Redakcja

    [Re: Pryzmat naszym okiem widziany]

    naprawiliśmy usterkę, przepraszamy

  • pt

    [Re: Pryzmat naszym okiem widziany]

    bylem na festiwalu i mimo wszystko ten czas byl dla mnie swietem-)) cos jest w wydarzeniach gay np paradach,itp ze odbieram je jakos swieto. nawet jak sa zwyczajne. swietnie sie z tym czuje, mam swoje oryginalne swieta a nie jak kazdy-)) fakt, duzo bylo cioteczek-)) obejrzalem 6 filmow ( w tym bloki krotkometrazowe ). mnie najbardziej podobala sie komedia o geju bramkarzu, ktory wujezdza do miasta wyrzucony z klubu i tam montuje druzyne gay-)) fajny, pozytywny film i film krotkometrazowy, nie pamietam tytulu ale pokazujacy bez slow zycie domowe dwoch facetow a za chwile juz tylko jednego, np dwoch facetow je sniadanie, pelno naczyn za chwile ciecie i je sniadanie jeden facet, malo naczyn, dwoch facetow lezy w lozku, dookola masa ksiazek, obrazow itp za chwile jeden z nich juz lezy nie ma ksiazek, malo obrazow, duzo pustego miejsca…kazdy kto przezyl rozstanie, utrate,nie tylko partnera ale kogos bliskiego, wie co to znaczy, jak to boli gdy nagle w szafie ejst polowa pustych polek….piekne i wzruszajace.natomiast ogolnie poziom filmow nie byl wysoki. zupelna tragedia byl film poza nienawiscia czy cos takiego, na samym poczatku o tym, ze rodzice geja zabitego w parku przez skinow skupiaja sie na tym aby skinom pomoc zrozumiec swoj blad i nawet pisza list do nich do wiezienia, zalosne i przykre,ze taka glupote potwornie godzaca w normalnosc osmielono sie puscic. tak smao bardzo glupi byl film o nastolatku geju zakochanym w 40 paro letnim nauczycielu. dno na maxa. natomiast fajnie sobie radzil konferansjer z zagadywaniem publicznosci w czasie przerw technicznych-)) cioteczka ale bardzo sympatyczny i jemu to pasowalo-))

  • zokkii

    [Re: Pryzmat naszym okiem widziany]

    w sumie bardzo przyjemna impreza, ale muszę się zgodzić z poprzednią opinią – poziom nie był szczególnie wysoki. Konferansjer, faktycznie, sprawnie sobie radził i tutaj z moje strony uznanie.

  • konferansjer

    [Re: Pryzmat naszym okiem widziany]

    uhm.. dzieki Oo

    ten krótki metraż o którym mówi pt to „Esas Nubes” (http://pryzmatfestiwal.waw.pl/7z9_filmbrary.php?mode=details&id=17)

    i sam już nie wiem czy bycie „cioteczka” to w końcu wada czy zaleta :)

    co do poziomu – obiecuje ze następnym razem postaramy się bardziej.

    pzdr

  • pt

    [Re: Pryzmat naszym okiem widziany]

    -))) cioteczka to komplement-))) byles bardzo sympatyczny a jedyna wada to taka ze nawet jak wygladalbys jak cristiano ronaldo to wlasnie to „Przegiecie” pwooduje ze facet nie ejst pociagajacy -)) ale sympatyczny.

    jeszcze byly dwa bardzo dobre filmy. o chlopaku z kempingu ktory jest podrywany przez goscia, obaj b ladni, ale gosc tylko uwodzi tego chlopaka i zostawia, taki kij i marchewka – swietnie pokazywal jak duze znaczenie ma dla mlodych ludzi piewrsza milosc, pierwsze zauroczenie i jak czesto ktos inny tylko bawi sie tymi uccuciami. juz wczesniej na jakims festiwalu w lunie chyba w czasie parady, byl podobny film.

    i jeszcze jeden bardzo fajny – komnikator. czasami trudne rzeczy nie przechodza przez gardlo wiec dobrze jest miec inny jezyk jakim sie je mowi. swietna rzecz. gratuluje pomyslu. bardzo dobry film. to tak jak np dwoch facetow ma kota i jeden z nich mowi do kota przy swoim partnerze to, czego nie powiedzialby partnerowi wprost!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa