Pedalski samobój językowy


(czyli jak homoseksualiści mogą homofobizować język)

Trudno jest walczyć ze stereotypami heteroseksualistów na temat gejów. Dlaczego? Ponieważ stereotypy są postawami silnie osadzonymi emocjonalnie i wpisują się w treść podstawowych składników osobowości. Na co dzień stereotypy mogą ułatwiać i porządkować nasze życie, ale w odniesieniu do grup mniejszościowych są często bardzo krzywdzące. Źródłem stereotypizacji są nie tylko uprzedzenia ponadpokoleniowe i plotki, ale także (a może przede wszystkim) język stosowany na co dzień. Przykładami stereotypizacji językowej są na przykład słowa „nie cygań” (czyli „nie kłam”, gdzie słowo „cygań” pochodzi od grupy etnicznej Romów) czy „nie bądź żyd” (czyli „nie skąp”, w odniesieniu do pochodzenia żydowskiego). Język może więc być nośnikiem silnie negatywnych stereotypów. Smutne jest to, że sami geje przyczyniają się do homofobicznych utrwaleń językowych…

Wcale nie chodzi mi tutaj o posługiwanie się przez gejów słowami „pedał” czy „ciotka”. Oj nie, to byłoby za proste! Znam przykład wyrażenia, który krzywdzi nas jeszcze mocniej, jeszcze głębiej wpisuje się w świadomość społeczną, a wyrażenie to jest stosowane nagminnie przez nas samych…

Zanim przejdziemy do meritum, zastanówmy się jednak nad bliskimi nam pojęciami wspomnianymi powyżej. Wielu gejów mówi na siebie lub na swoich znajomych per „pedał”. Wyrażają się tak głównie między sobą – w towarzystwie homoseksualnym, aczkolwiek nie tylko (słowo to pojawiało się także w programach medialnych, jak np. „Rozmowy w toku”, „Kuba Wojewódzki” czy „Szymon Majewski Show”, ale także we wszelkiego rodzaju komunikatach heteroseksualnych, które nie są homofobiczne i nastawione na walkę z gejami (np. teksty kabaretowe „Formacji Chatlet” czy audycja radiowa „Detektyw Inwektyw”). Coraz bardziej słowo „pedał” staje się zwykłe, przeźroczyste – nie jest już wulgaryzmem jak kiedyś, a tylko pikantnym językowym podkreślnikiem.

Co do słowa „ciotka” czy „ciota” sprawa zmierza prawdopodobnie w tym samym kierunku. Dziś negatywne, jutro obojętne… Widać to na przykładach nowomowy i w dyskursie społecznym, ale to już temat na osobne rozważania.

Przejdźmy do zasadniczej kwestii. Kwestii, którą zaobserwowałem wielokrotnie w środowisku homoseksualnym. (Może na pierwszy rzut oka nie wyda się to oczywiste, ale proszę dotrwać do końca). Artykuł poświęcony jest stereotypizacji słowa „normalność”. To słowo właśnie może sprawić, że geje przyczyniają się do językowych predykatorów stereotypizacji. Jak? Czy zdarzyło się tobie lub któremuś z twoich znajomych użyć następujących sformułowań:
- „związki normalne (w domyśle: heteroseksualne) są inne niż nasze”;
- „umawiałem się na randki także na normalnych czatach” (w znaczeniu: dla heteroseksualnych);
- „kiedyś byłem w normalnym związku” (czyli: z dziewczyną);
- „moi rodzice są normalni, a ja jestem gejem” (bez komentarza) itp.
-
Może nie jest łatwo sobie przypomnieć takie właśnie słowa z ust gejów, może słowo „normalność” występowała w innej otoczce, może w innym zdaniu, może trudno w ogóle sobie przypomnieć podobne do powyższych przykłady, ale… Z mojego doświadczenia wynika, że odkąd zdałem sobie sprawę z tego zjawiska (kilka lat temu) wciąż bardzo często natykam się na przykłady operowania słowem „normalność” w opozycji do słowa „homoseksualność”. Walczę z tym już naprawdę długo, ale do dziś zdarza się mojemu narzeczonemu użyć zdania podobnego do powyższych. Czemu to takie niebezpieczne i czemu z tym walczę?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Antonimem słowa „normalność” jest „nienormalność” lub „patologia”, „dewiacja”, „zboczenie”, „zwyrodnienie”. Jeśli więc coś jest normalne, a co innego normalne nie jest, to łatwo przekształcić powyższe przykłady w następujące zdania:
- „związki normalne są inne niż nasze patologiczne”;
- „umawiałem się na randki także na normalnych czatach, a nie tylko na czatach dla dewiantów
- „zanim zaangażowałem się w związek zboczony, kiedyś byłem w normalnym związku”;
- „moi rodzice są normalni, a ja jestem zwyrodnialcem”.
-
Jaki jest więc cel tego artykułu? Podkreślenie, że związki gejowskie są normalne, tak samo jak normalne są czaty gejowskie, gejowskie knajpy, randki, stosunki czy gazety! Homoseksualizm jest normalny!!! A bycie gejem to normalność!!! Jeśli my w to nie wierzymy, nie pokonamy homofobii. Trudno jest być wilkiem i owcą jednocześnie. Nie da się też uważać związku gejowskiego za patologię i w takim związku czuć się szczęśliwym. Zauważmy więc, że słowo „normalność” nie powinno się w naszym języku pojawiać w opozycji do słowa „homoseksualność”!!! To bardzo ważne, bo jeśli o to nie dbamy, to sami pogłębiamy stereotypizację homofobiczną.

Łatwo domyślić się, czemu czasami zdarza się gejowi użyć takich uprzedzonych wyrażeń. Każdy gej wychowuje się w społeczeństwie heteronormatywnym, gdzie w reklamach są pokazane heteroseksualne pary, w telewizji mówi się o małżeństwach sławnych i bogatych, w rodzinie pytają cię wciąż, kiedy poznają twoją dziewczynę, w szkole wszyscy koledzy mają już swoje sympatie, a w pracy pytają, jak ma na imię twoja żona… Heteronormatywność funkcjonuje w świadomości każdego geja przez całe dzieciństwo. Stąd biorą się w nas pewnie teksty typu: „normalna rodzina” (tak jakby dwóch gejów nie było już rodziną normalną, a stanowiło nienormalny obraz rzeczy).

Wnioski? Proszę bardzo. Język jest siedliskiem stereotypów  geje chcą walczyć ze stereotypami na swój temat  walka ta jest trudna więc trzeba zrobić wszystko co możliwe, żeby pokonać stereotypy  używanie słowa normalność w opozycji do tego, co gejowskie pogłębia stereotypizację homoseksualizmu  STARAJMY SIĘ NIE MÓWIĆ „NORMALNE” O CZYMŚ, CO JEST PRZECIWSTAWIEŃSTWEM SŁOWA „GEJOWSKIE”! To na pewno nie uleczy Polski i nie sprawi, że homofobia zniknie z katalogu naszych problemów i boleści, ale jedno jest pewne. Najsilniejszą bronią na stereotypy jest właśnie język. Warto więc dbać, żeby język gejów sam w sobie nie był anty-gejowski!

Obrazki do artykułu przygotowała mei. Dziękujemy!

Autorzy:

zdjęcie Siatkarz

Siatkarz

felietonista, pisarz, wykładowca przedmiotów psychologicznych, tłumacz literatury słowackiej, a także aktywista promujący sport w środowisku LGBT. W życiu osobistym miłośnik sportu, dobrej książki i spokojnych pubów.

207 komentarzy do:Pedalski samobój językowy

  • Jacek

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    Norma niekoniecznie musi byc normatywna, moze byc statystyczna.
    Ale OK.

  • antarex

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    Normalny??? – Może jacyś zakompleksieni geje z głębokiej prownicji tak się wyrażają. w kręgu moich znajomych stosujemy przymiotnik ‚heterycki”. Heterycki czat, heteryckie media itd.

  • pip

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    tak, to bardzo czesty blad (blad?), na ktory kazdy normalny gej:) powinien reagowac alergicznie.

    brawa dla autora.

  • pip->antarex

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    „zakompleksieni geje z glebokiej prowincji” zasluguja chyba na szczegolne wzgledy z racji co najmniej podwojnego wykluczenia, jakie ich dotyczy.

    warto pamietac, ze nie kazdy jest czlonkiem elity jak szanowny kolega.

  • Loth

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    Są elity i elity :D ….

  • pip

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    trudno mi zaznaczyc ironie w komentarzu, wiec dopowiadam, ze byl on ironiczny;)

  • Lukasz

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    A ja się przyznam, że często zdarza mi się użyć takiego określenia lecz zawsze ubawrione jest cudzysłowiem w postaci oburęcznego ruchu palców: wskazującego i środkowego :) ))

  • Walpurg

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    Bardzo się pilnuję, ale zdarza mi się ten błąd.

    Często bowiem używamy słowa „normalny” w znaczeniu „typowy”, „powszechny” a zapominamy że używając tego słowa jednocześnie uruchamiamy opozycję z „nienormalny”.

    Tym bardziej zatem ważny jest ten tekst!

  • bartek

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    „zakompleksieni geje z głębokiej prowincji”
    deprecjonowanie innych jest zazwyczaj powodem ukrytych kompleksów, może jestem naiwny ale sami od siebie (geje) powinniśmy wymagać odrobiny więcej otwartości i po co mamy uciekać z tej prowincji skoro w tym oświeconym świecie wielko miejskich gejów morze nas spotkać jeszcze większy ostracyzm.
    Po drugie to nie winem jakie media piszący ten komentarz miał na myśli ale takie one heretyckie jak i gejowskie -nie tylko na hetero zarabiają.
    Po trzecie jak byłem małe dziecię i ostatnia rzeczą jakiej bym chciał to wyjawienie swojej orientacji zawsze sprzeciwiałem się sformułowaniu normalne pary i zakładaniu z góry ze wszyscy to hetero.

  • Marek

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    „zakompleksieni geje z głębokiej prownicji”

    Prowincja to nie miejsce tylko sposób myślenia! W podkreślaniu swojej warszawskości (czy może stoliczności) sam dajesz wyraz kompleksom i prowincjonalizmowi.

    Myślę Antarex, że to po prostu bardzo obraźliwe wobec ludzi spoza dużych miast. Geje z Warszawy nie są w niczym lepsi od tych z Pcimia Dolnego.

    A sam tekst faktycznie jest dobry i zwraca uwagę na coś, o czym często niestety zapominamy.

  • antarex

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    Drodzy koledzy! Nie czuję się lepszy od gejów z prowincji. Mam po prostu łatwiej. To, że mieszkam w Warszawie nie jest bynajmniej moja zasługą, bo tu się urodziłem. Gejowi w Warszawie jest na pewno łatwiej: w stolicy jest więcej tolerancji, są liczne kluby gejowskie, duże środowisko klubowe, lepszy dostęp do kultury i rozrywki. Kościół ma tu dużo mniejsze wpływy niż na prowincji. Dlatego też na nas tu spoczywa obowiązek odegrania roli awangardy wyzwolenia gejowskiego (sorry za patos). To samo można powiedziec zresztą o kilku innych miastach w Polsce: Kraków, Wrocław, może Poznań.

  • szymon goldman

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    Oj, Poznań to raczej nie…

  • jay

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    a ja uwielbiam byc nienormalny…

  • [Punkt widzenia...]

    … zależy od punktu siedzenia!
    Ja na tamte związki mówię, iż są „nienormalne”…
    No, bo kto to słyszał, żeby chłop z gołą babą…???????!!!!!!! (Coś takiego Stuhr mówił w „Seksmisji”)

  • pt

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    heheeh fajny artykul. zgadzam sie, ze masa gejow czuje sie niedowartosciowana i niepogodzona i gorsza od hetero i nazywa ten drugi swiat normalnym-))) slusznie, dobrze ze zwracasz na to uwage. ale moze tez byc gej tak zachwycony swoja orientacja, ze mowiac o hetero normalne ma na mysli zwyczjany! klasyczny. taki standardowy! a swoje zycie uwaza za ponadnormalne, ponadstardardowe przez to wlasnie ze jest gejem!! hehe
    a pedal to u mnie nikt nie uzywa. to rzeczywiscie wyjatkowo obrazliwe i prymitywne slowko.
    natomiast ciotka to jest nagminnie uzywane slowko. jak nazwac przegietego geja? dla mnie to zawsze bedzie ciotka, albo cioteczka, ciotunia-)) to nie jest obrazliwe ale slodkie i idealnie pasuje do takiego faceta.
    a po drugie ciotka nazywam kierowcow zle jezdzacych hehheheh-))

  • billy

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    Ja myśle, ze powinnismy sie wyzwolic z myslenia w kategoriach normy (granice tego slowa sa bardzo plynne), bo to prowadzi do powstawiania i podtrzymywania kolejnych normatywizmów, herero- lub nawet homonormatywizmu, co jeszcze gorsze. Zgadzam się wiec z autorem, ze takie przykłady moga zawierac ukryta homofobie, ale sprzeciwiam sie określeniom typu „związek gejowski jest normalny”, bo czy norma jest jednakowa dla każdego związku? Czy jest jakiś zestaw norm, określających normalny związek gejowski? A co jesli jakiś związek nie spełnia tych wszystkich norm? To prowadzi do jeszcze większych wykluczeń, ktore maja miejsce pomiedzy gejami. Dlatego trzeba być czułym na ukrytą w jezyku homofobie, ale może warto również przestać myślec w kategoriach „normy”, bo to bardzo opresywne pojęcie. Tyle. Po prostu jestem podejrzliwy wobec słów normalny, normalność i nie używam ich, bo moga ranić w każdym kontekscie, nie tylko w relacji gej – heteryk.

  • billy

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    No i tak sobie pomyślałem, że normy powinny określać jednak przedmioty, produkty (np norma jakości ISO itp – jeśli przedmiot nie spełnia jakiejś normy, nie może trafić na rynek) seryjne, wytwarzane na masową skalę, a nie ludzkie podmioty, które są jednostkowe i niepowtarzalne. Jeśli uznamy więc „normalność związku gejowskiego” to utożsamimy geja z przedmiotem (produktem) i to dobiero okaże się pedalskim samobójem.

  • Siatkarz

    [Dzięki za komentarze]

    Tak sobie jeszcze myślę na marginesie, że dla mnie „normalność” to to, co czuję kiedy widzę uśmiech mojego Narzeczonego… kiedy moje Światełko przytula się do mnie… Normalne to to, co mam w sercu… Patos? A co tam… Kocham Cię Glimmer:)

    PS. Przepraszam za prywatę, ale na początku chciałem po prostu napisać – dziękuję za cenne i sympatyczne bez wyjątku komentarze do mojego tekstu… Nie zacząłem od tego, to skończę:) Trzymajcie się ciepło kochani!

  • Erico

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    tak, są geje z Utopii i biedne ciotki z dalekiej prowincji

  • Glimmer

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    Tekst Siatkarza tradycyjnie interesujący :) Tak się składa, że to ja jestem „tym” narzeczonym autora i owszem zdaża mi się użyć określenia „normalności” wobec jakiegoś zjawiska bądź osoby. Określenie „normalny” oznaczyło dla mnie normę statystyczną… Tzn, normą-większością określałem zjawisko występujące w znacznej większości. Oczywiście nie zawsze to co „nadajemy” jest odbierane tak jakbyśmy tego chcieli… Warto zastanowić się nad tym tekstem.
    Ja Ciebie też Kocham Bejbuś :*

  • [Panie mężu wolejbolisty!!!]

    Jak już chcesz używać norm statystycznych, to w żadnym wypadku heteroseksualizm taką normą nie jest!!!
    Oczywiście, normą statystyczną jest biseksualizm – rozumiany jako potencjalne mozliwości prawie każdego homo, hm, sapiens. Tylko trzeba popracować nad tym, by te skłonności się ujawniły… Jak powiedziano we francuskiej komedii „Pedał”: „Nie ma mężczyzn heteroseksualnych, są tylko źle podrywani!

  • Arek

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    Do autora: Oj, zebyś wiedział, ile ja się za każdym razem nagimnastykuje i tłumacze jak chłop krowie przy rowie moim znajomym (nie tylko homo), żeby nie robili własnie takich antonimów gejowski-normalny. A najwięcej to chyba swojemu osobistemu facetowi zawsze to tłukę do łba, za przeproszeniem :P

    Ale dla mnie drugi samobój, to jest też takie na chama wieczne gadanie do znudzenia o swoim homoseksualiźmie, ale co dokłądnie mam na myśli? Ano, to, że kiedy czasem ide ze znajomymi homo- i heteroseksualnymi, to zwykle od tych homo- zawsze słyszę „idziemy do gejowskiej dyskoteki, bo jesteśmy gejami”, „My jesteśmy homo, wy jesteście hetero” „Ja jestem oryginalny, jestem gejem, ty jesteś szarym heterykiem”. Po co bez przerwy to podkreślać? Czy ci heterycy łażą po mieście z wami i ciągle podkreślają że są hetero? Czy dla nich ich heterosexualna orientacja jest wiecznym tematem do rozmów? Raczej czegoś takiego jeszcze nie widziałem. A my, pedały, niestety często to robimy, że zawsze musi paść jakaś aluzja do naszej orientacji. Przez co wcale nie mamy na celu powiedzenia komuś o siebie, bo ci już wiedzą, nie mamy na celu przekonania ich do siebie, bo już są przekonani, ale za to zwyczajnie ich zanudzamy i robimy wszytsko, żeby tylko pokazać naszą inność i odrębność. Po co? Ilu z was tak robi? Szczerze…

  • bartek

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    Może ktoś oglądał program wojewódzkiego w niedziele i zwrócił uwagę na jego „żart”: po tym jak wspomniał o medialnym Coming outcie Raczka i Szczygielskiego powiedział coś w stylu (nie spamiętałem) Ludwiku D ornie i Sabo teraz wasza kolej. Posłużę się droga wskazaną przez autora związek homoseksualny = człowiek i pies, może Pan z awangardy wyzwolenia gejowskiego coś tu poradzi i pisze to całkiem poważnie, jestem bardzo otwarty jeśli chodzi o żart z gejów ale takiej uwagi to nawet Pospieszalski by się powstydził.

  • pt

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    no tak. statystycznie bisexy sa norma:) hehhe. geje beda dumni z tego ze s agejami, ci wyzwoleni, bo to naturalna podtrzeba odreagoiwania lat ukrycia. teza antyteza. nie oczekujcie od gejow ze bedac od lat dyskryminowani i nadal czujac jeszcze dyskryminacje nagle beda zachowywac sie jakby nie bylo roznicy homo hetero. to glupota i krotkowzrocznosc takie oczekiwania. geje musza odreagowac aby zrobila sie roznowaga. hetero musz apoczuc dominacje homo!

  • pip->bartek

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    mysle ze wojewodzki jako uczestnik parad rownosci i progejowskich wiecow (wiem, bo go tam widywalem) moze sobie pozwolic na taki zart, gdyz nie ma on podloza homofobicznego, a jest po prostu utrzymany w prowokacyjnej stylistyce little britain. (ktora oczywiscie nie wszystkim musi sie podobac)

  • pt

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    dokladnie, wojewodzki podejrzewany o homofobie to jakas schiza! ja tez lubie jego zarty.

  • Doml

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    Też miałem problem w moim towarzystwie (głównie hetero) z tym określeniem. Nasz język potrzebował przymiotnika rozróżniającego związki homo od heteroseksualnych ale przyznacie, że słowa „homoseksualny” i „heteroseksualny” lub nawet ich skrócone wersje nie są wygodne w użyciu, nie brzmią dobrze i poprzez swoją budowę spłycają temat do seksu … Jeżeli chodzi o zamienniki „homoseksualnego” to ‚gejowski’, ‚branżowy’ czy ‚nowoczesny’ (w odniesieniu do związku) się świetnie sprawdzają natomiast jeżeli chodzi o hetero to krytykowany „normalny” zamieniliśmy na „tradycyjny” i działa to całkiem dobrze.

    pozdrawiam ;)

    P.S. A Warszaw(k)a jak zwykle butna,pyszna,arogancka i …
    … w korkach stojąca

  • Karolina

    [Re: Pedalski samobój językowy]

    Jestem lesbijką. I faktycznie, dość często się łapię na takich wyrażeniach, walczę z tym złym nawykiem ;)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa