Pryzmat

kasia_encanto, homiki.pl: Jeśli spojrzy się na ilość festiwali filmowych chociażby w przeciągu ostatniego pół roku, można odnieść wrażenie, że nie ma nic prostszego niż zrealizowanie kolejnego. Ile czasu zabrało wam przygotowanie drugiej edycji festiwalu Pryzmat?

Małgorzata Głowania, twórczyni festiwalu filmowego Pryzmat: To mylne wyobrażenie, szczególnie gdy weźmie się pod uwagę, jak wiele czynników musi być spełnionych: prawnych – tych dotyczących praw autorskich, personalnych – związanych z intensywną pracą wolontariacką zespołu ludzi, finansowych (głównie koszty filmów) i szeregu innych. Przygotowanie tej edycji zajęło nam prawie rok. Tydzień po zamknięciu zeszłorocznej zaczęliśmy pracować nad tą obecną.

Z tego co wiem tegoroczna edycja w niewielkim stopniu przypomina zeszłoroczną…

Jacek Gałkowski, twórca festiwalu filmowego Pryzmat: Różnica jest diametralna. W zeszłym roku w jednej sali kina Luna pokazaliśmy przez 3 wieczory 11 filmów, teraz w obu salach przez całe 2 dni – a nie tylko wieczory – wyświetlamy 60 filmów. Współpracuje z nami więcej osób – szczególnie przy tłumaczeniach. Do przygotowania poprzedniej wystarczyły niecałe 4 miesiące. Kompletnie inna skala.

Według jakiego klucza wybieracie filmy? Jakie kryteria musiały spełnić, by znaleźć się w tegorocznym programie?

Małgorzata: Każdy film, zanim znalazł się w programie, przeszedł inną drogę akceptacji.
Albo sami zobaczyliśmy go na którymś z europejskich festiwali, albo został nam polecony przez kogoś nam znajomego, kto go na podobnym festiwalu widział – że ciekawy, świeży, nietypowy; bardzo ważną rolę odgrywa tu giełda informacji – bywa też, że czasami ograniczona do filmowych for internetowych. Kiedy zainteresujemy się danym filmem, zaczynamy starania pisząc do oficjalnego dystrybutora. Następuje mniej lub bardziej żywiołowa wymiana maili obejmująca warunki pokazania danego filmu – w tym jego cenę. Ta wymiana maili potrafi trwać od kilku dni do kilku miesięcy.

Skąd macie pieniądze na projekcje?

Jacek: Głównie sponsorzy, w mniejszym stopniu pieniądze z biletów. Było też tak, że filmu nie udało się pozyskać ze względu na cenę. Np. kino azjatyckie jest drogie. Jest to też jedna z przyczyn, dla których pokazujemy jeden film z Azji. Na pewno w przyszłości postaramy się pokazywać ich więcej.

Czy łatwo było pozyskać sponsorów?

Jacek: Łatwo nie było. Nie wiem, czy jest to związane z tematyką filmów, po prostu nie jesteśmy jeszcze rozpoznawalną marką, ale na pewno było łatwiej niż w zeszłym roku.

Małgorzata: Ale faktem jest, że wiele osób żywiołowo wchodzi we współpracę bo jest to coś nowego, świeżego. I wtedy współpraca rozwija się bardzo harmonijnie. Bardzo różne czynniki odgrywają tu rolę.

W tym roku zapowiada się długa lista gości spoza Polski. Jak oceniacie współpracę z zagranicą?

Małgorzata: Kształtuje się bardzo dynamicznie i jesteśmy z niej bardzo zadowoleni. W dużym stopniu to konsekwencja kontaktów osobistych procentujących z okresu, kiedy festiwalem w ogóle się nie zajmowaliśmy – czasem długoletnich przyjaźni z tymi, którzy podejmują podobne inicjatywy w innych krajach. Ale bywa, że jedziemy na określony festiwal, poznajemy nowe osoby i potem to owocuje. Ściśle współpracujemy z dwoma: w Kopenhadze i Hamburgu; dużą pomoc w tym roku otrzymaliśmy od festiwalu w Berlinie Berlinale – w postaci pomocy w uzyskaniu praw do wyświetlania kilku filmów, mamy też ścisły kontakt z festiwalem w Bremie. Spotykamy się ogromnym entuzjazmem osób, które przez podobne trudności co my teraz przechodziły kilka, kilkanaście lat temu. Jako inicjatywa na początku swego rozwoju zaoferować im możemy bardzo mało na drodze zawodowej, mimo to gościmy bardzo wielu reżyserów, którzy chętnie przyjadą w tym roku w listopadzie…

Jacek:… jak Petersem, Borden, Majewski, Wanderin, Yung…nie musieliśmy wyciągać ich z ich mateczników, odzew był natychmiastowy. Czujemy dobrą energię, wsparcie i ich świadomość jak trudno jest taką inicjatywę budować od zera.

Jaki jest według was – twórców Pryzmatu – cel tworzenia festiwalu filmowego lgbt? Czy celem jest umacnianie wewnętrzne środowiska, pewnego rodzaju afirmująca możliwość „zobaczenia się w lustrze” – czy też właśnie chcecie wywołać w odbiorcach pewną polaryzacje – pozwolić im sprawdzić własne granice tolerancji, tego co zachwyca ale i tego co brzydzi, z czym już się nie identyfikujemy i czego już nie tolerujemy… Czy może adresatem festiwalu są osoby spoza kręgu lgbt? Jeśli tak, to w jakim stopniu?

Jacek: Na pewno celem nie jest rozrywka sama w sobie. Spodziewam się, że filmy wywołają jakąś reakcje i na pewno rola umacniania tożsamości jest ważna. Ale nie jest to jedyny cel: życzyłbym sobie, aby też osoby spoza środowiska chciały przyjść i dowiedzieć się czegoś o nas tą drogą, nie poprzez debaty polityczno-ideologiczne a w ten sposób.

Małgorzata: Chcemy pokazać, że istnieje całe spektrum tożsamości w obrębie tzw. środowisk gejowskich, lesbijskich czy najogólniej transgenderowych. Nie zgadzam się natomiast z pojęciem brzydzić…

Już tłumaczę dlaczego użyłam tego słowa. Będąc minionej niedzieli w Bastylii, gdzie prezentowany był program tegorocznej edycji słyszałam komentarze młodych, około 20-letnich dziewczyn, na pewno niedeklarujących się jako heteroseksualne – dotyczące męskości bohaterek filmu Butch Mystique, męskość tą jednoznacznie określające jako dziwaczną, wręcz śmieszną, przerysowaną. Trochę tak, że my sami jako grupa, która w większym czy mniejszym stopniu czuje się wyrzucona poza bliżej niedookreślone pojęcie normy – my sami jesteśmy skłonni tak ochoczo kreślić granice dziwaczności czyichś postaw…

Małgorzata: Bardzo wiele naszych filmów ukazuje wykluczenie na różnych, nakładających się tłach. Butch Mystique to nasz flagowy film, mamy tu dyskryminacje ze względu na styl bycia bohaterek jak i ze względu na ich rasę. Takie ujęcie problemu wykluczenia jest w Polsce stosunkowo obce. Bardzo budujące jest natomiast dla nas to, że w zeszłym roku publiczność najlepiej oceniła te filmy, które penetrowały trudne zagadnienia transgenderowe, nie komedie właśnie – ale np. film o problemach osób transseksualnych w więzieniach USA, czy problemach osób transseksualnych przed i po operacji. To dowodzi, że filmy traktujące o wieloaspektowości pojęcia wykluczenia są potrzebne. Publiczność je preferuje. Być może dlatego, że komedie czy filmy obyczajowe o tematyce lgbt są dostępne też w mainstreamowym przekazie, a naprawdę pogłębiona analiza tolerancji i odrzucenia drugiego człowieka jest w kinie praktycznie nieobecna.

Więcej informacji dotyczących festiwalu znajdziecie na stronie internetowej www.pryzmatfestiwal.waw.pl

Autorzy:

zdjęcie kasia_encanto

kasia_encanto

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 164; nazwa: kasia_encanto

2 komentarzy do:Pryzmat

  • royte_pomerantsn

    [Re: Pryzmat]

    Program w tym roku bardzo bogaty, na pewno się wybiorę…
    Tylko jak by tu wyjść z tym do nie-homików? Zaproszę znajomych, ale pewnie tylko kilka osób pójdzie…

  • pt

    [Re: Pryzmat]

    ciekawe. karnet jest na 6 filmow i co najmniej tyyle ejst tam wartych obejrzenia. bardzo dobrze ze lezbijskie sa oddzielnie od gejowskich. wiem ze baby przychodza na filmy o fgacetach ale ogladanie filmow o babach to dla mnie nuda na mxa-)) to juz wole o hetero, bo chociaz tam jest facet-)) szkoda ze nie mozna kupic biletow karta kredytowa. zrobcie kolejny raz opcje na karte kredytowa przez internet, bo teraz musze pojsc tam osobiscie.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa