- homiki.pl - http://homiki.pl -

Dziś jest rocznica

Posted By PTT On 22 września 2007 @ 12:22 In Świadectwa | 13 Comments

[1]

Dokładnie rok temu postanowiłem, że powiem to. Ja i moja mama byliśmy już gotowi bym wyjawił jej – osobie najbliższej w moim życiu – największy sekret w moim życiu.

Zrobiłem to, bo uważałem moją mamę za człowieka inteligentnego, nowoczesną, za kobietę mądrą i nie ograniczającą się schematami narzucanymi i przyjmowanymi bezmyślnie na każdym kroku. Uważałem, że powinienem jej to powiedzieć. Syty głodnego nie zrozumie dlatego nie rozumie tego nikt, kto nie jest gejem.

Niektórzy mówią takie rzeczy, kiedy muszą lub nie mają wyjścia, np. kiedy wyprowadzają się do swoich partnerów, kiedy rodzice coś podejrzewają, kiedy chce się, aby partner mógł częściej i bez podejrzliwego patrzenia przychodzić do naszego domu, lub zostawać na noc, albo jak zdarzyło się nieszczęście i lepiej powiedzieć „teraz”, bo „potem” może nigdy nie nadejść. A ja chciałem zrobić to bez żadnego powodu. Byłem sam. Byłem zdrowy. Po prostu doszedłem do wniosku, że moja mama jest osobą, której takie rzeczy można powiedzieć.

Wiem, że każdy woli myśleć o rodzicach jak najlepiej, ale moje przekonanie co do mamy nie było bezpodstawne. Wiele razy udowodniła mi, że jest nowoczesna, że się nie ogranicza schematami. Mimo to, ciężko mi było w ten dzień.

18 września 2006 roku nie poszedłem do szkoły. Braci pozbyłem z domu a mama miała w pracy poranną zmianę. Miałem więc dużo czasu by na błysk posprzątać dom, ugotować dobry obiad, zrobić lody z adwokatem (pamiętam, że byłem wtedy taki biedny, że musiałem sprzedać książki do skupu; ale chciałem, żeby było wyjątkowo) i czekać, aż nadejdzie odpowiednia chwila. Z każdą sekundą, która nieuchronnie zbliżała mnie do tej godziny czułem jak odchodziła mi ochota na obiad; nawet na lody. Serce waliło mi jak młot, ale czułem takie delikatne podniecenie, albo może raczej takie malutkie podekscytowanie.

Przyszła mama zdziwiona, że braci nie ma w domu. Z uśmiechem zapytała „a skąd ten obiad?” Powiedziałem, że dzisiaj jest wyjątkowy dzień i przez parę godzin nie będzie miała nic do roboty, a jeśli sobie zaplanowała to może ją sobie przełożyć, bo dziś mam cos ważnego do powiedzenia. I tak z dobrym humorem usiedliśmy do obiadu, potem zaprosiłem mamę przed komputer.

Powiedziałem, że teraz zobaczymy jeden film. Posadziłem ją w fotelu przed kompem, dałem lody i tak się zaczęła najbardziej ciężka/wstydliwa/krępująca dla mnie część tego dnia. Oglądaliśmy „Beautiful Thing” film o dwóch nastoletnich gejach, którzy odkrywają siebie. W którym to filmie mama jednego z nich dowiaduje się prawdy o nim, a cały film kończy się niezwykle romantycznie i pięknie. Film oglądaliśmy bez komentarza, nie było widać po mamie najmniejszych emocji. Mama ze smakiem zjadła lody, a ja wypiłem prawie pól litra adwokata.

Jak film skończył się nadszedł ten moment. Pamiętam tamten stan: nogi jak z waty, serce jak młot, i taka odwaga, którą się ma w momentach jak ci jest już wszystko jedno. Uśmiechnąłem się i powiedziałem: „No, to już teraz wiesz dlaczego powiedziałem, że dzisiaj jest wyjątkowy dzień? Wiesz jakie dzisiaj mamy święto?” Bo myślałem, że w tamtym momencie już się domyśliła… Jednak nie miałem racji. Odpowiedziała mi całkiem poważnie z dziwnym uśmiechem „Święto gejów?” – powiedziała.
- Nie mamo. Pamiętasz tych kolegów, których tu czasem przyprowadzałem? Dawida, Piotrka, Wojtka?
- To co? To oni są… ten? – tutaj był taki dziwny uśmiech typu „ale co chodzi?”
- No oni i… – w momencie mama zmieniła wyraz twarzy. Znikł uśmiech, znikło wszystko.
- Grzegorz.. ty…
- Mhm – powiedziałem ze spokojem i z jeszcze większym spokojem uśmiechnąłem się. Na uśmiech ten mama odpowiedziała wybuchem płaczu i bez słowa zbiegła do gościnnego pokoju… i płakała… i płakała.

Zostałem sam. Czułem się bardziej samotny niż kiedykolwiek wcześniej. Stałem tam i nie wiedziałem co zrobić. Podejdę a ona każe mi się wynosić. Usiądę obok a ona odsunie się. Ale wiedziałem, że z każdą sekundą będzie mi co raz ciężej do niej zejść. Ruszyłem bez planu. Stanąłem w wejściu i znowu wymusiłem ten spokojny uśmiech. „Ale mamo, przecież to nic złego… dlaczego płaczesz? Powiedziałem ci to dlatego, że mam do ciebie zaufanie, że wiem że to zrozumiesz, bo jesteś moją mamą. Czy to źle, że potrafię ci wyznać takie rzeczy?” Płakała bez słowa, nie patrzyła na mnie. Ocierała tylko łzy.

Stałem tak długo, bo bałem się podejść, nie wiedziałem co zrobi jak się zbliżę. Może powinienem ją wtedy przytulić? Chciałem, ale miałem przed oczami obraz jak się odruchowo odsuwa przed synem pedałem. I tak płakała chyba z 20 minut w milczeniu, a ja ciągle powtarzałem ten sam tekst na okrągło „że to nic złego, że najważniejsze, że jestem szczęśliwy”.

Nie chciałem już dłużej być w tej sytuacji. Zadzwoniłem do kumpla z pytaniem czy mogę do niego wpaść, bo wiedziałem, że wieczór w domu będzie ciężki. Powiedziałem, że idę na autobus i jadę do miasta. Zapytała tylko „A musisz jechać?” Zdziwiło mnie to, zdziwiło mnie to, że chce żebym został. Więc usiadłem, pogłaskałem ją, przytuliłem się, powiedziałem po raz setny, że ma więcej nie płakać, bo nie ma o co. Co mogłem to powiedziałem, dalsze siedzenie tam było chyba dla nas obojga zbyt męczące. Przyjechałem wieczorem już leżała w łóżku, rzuciłem tylko „dobranoc” i poszedłem do swojego pokoju.

Nie tak to miało wyglądać. Zawiodłem się na mojej mamie ale cieszę się, że mam już to za sobą. Mama już nie płacze, daje mi na dyskoteki i wie jakie to są dyskoteki. Czasami tylko pyta „A musisz tam jeździć do tych Katowic? Tu też jest dyskoteka. Nie możesz iść z normalnymi ludźmi pobawić się? Ale już się nauczyła, że to nic nie da. Raz jej pokazałem fotkę kolesia na telefonie i zapytałem, czy ładny, bo właśnie mam z nim randkę. Odpowiedziała, że taki sobie. Często poruszam temat mojej inności. Opowiadam jej o swoich chłopakach, albo, że kumple kupili sobie do mieszkania to i to, albo że razem byli na wakacjach. Ale raczej bez zainteresowania rozwinięciem rozmowy na ten temat. Nawet jak jej powiedziałem, że w dyskotece spotkałem kuzyna, i że on też jest gejem, to w ogóle ją to nie zainteresowało.

Aha, pamiętam, że w trakcie tamtej pierwszej rozmowy powiedziała klasyczny i chyba najgłupszy z możliwych argumentów:
- Ale Grzegorz, zmarnujesz sobie życie, zostaniesz na starość sam, zobaczysz.
- Mamo, a ty jesteś hetero i jesteś już parę lat po rozwodzie, czy on (tata, podobno „były” alkoholik) jest szczęśliwy mimo że jest hetero? To czy ktoś jest szczęśliwy w życiu nie zależy od orientacji.
- Zobaczysz kiedyś wspomnisz moje słowa, zaczekaj jeszcze parę lat zobaczysz, że ci się odmieni nie spotykaj się z tymi ludźmi ty jeszcze nie wiesz czego chcesz, zaczekaj jeszcze… i tak w kółko.

Dziś powiedziałem mojej mamie ”Dziś jest rocznica” i z uśmiechem dodałem „No, to było dokładnie rok temu, też wtedy zbieraliśmy ziemniaki w polu” Nic nie powiedziała, nie zapytała „a czego rocznica” i nie powiedziała „no, jak ten czas szybko leci”. Szybko leci. Mam 20 lat, a dopiero co się urodziłem.

Autorzy:

zdjęcie Grzegorz

Grzegorz [2]

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 217; nazwa: Grzegorz


Article printed from homiki.pl: http://homiki.pl

URL to article: http://homiki.pl/index.php/2007/09/dzi-jest-rocznica/

URLs in this post:

[1] Image: http://homiki.plimages/foto/dzisjestroznica2.jpg

[2] Grzegorz: http://homiki.pl/index.php/autorship/nuke_topic_217/

[3] Najnormalniejsza sprawa na świecie: http://homiki.pl/index.php/2007/11/najnormalniejsza-sprawa-na-wiecie/

Copyright © 2011 homiki.pl. Wszelkie prawa zatrzeżone.