Dziś jest rocznica

Dokładnie rok temu postanowiłem, że powiem to. Ja i moja mama byliśmy już gotowi bym wyjawił jej – osobie najbliższej w moim życiu – największy sekret w moim życiu.

Zrobiłem to, bo uważałem moją mamę za człowieka inteligentnego, nowoczesną, za kobietę mądrą i nie ograniczającą się schematami narzucanymi i przyjmowanymi bezmyślnie na każdym kroku. Uważałem, że powinienem jej to powiedzieć. Syty głodnego nie zrozumie dlatego nie rozumie tego nikt, kto nie jest gejem.

Niektórzy mówią takie rzeczy, kiedy muszą lub nie mają wyjścia, np. kiedy wyprowadzają się do swoich partnerów, kiedy rodzice coś podejrzewają, kiedy chce się, aby partner mógł częściej i bez podejrzliwego patrzenia przychodzić do naszego domu, lub zostawać na noc, albo jak zdarzyło się nieszczęście i lepiej powiedzieć „teraz”, bo „potem” może nigdy nie nadejść. A ja chciałem zrobić to bez żadnego powodu. Byłem sam. Byłem zdrowy. Po prostu doszedłem do wniosku, że moja mama jest osobą, której takie rzeczy można powiedzieć.

Wiem, że każdy woli myśleć o rodzicach jak najlepiej, ale moje przekonanie co do mamy nie było bezpodstawne. Wiele razy udowodniła mi, że jest nowoczesna, że się nie ogranicza schematami. Mimo to, ciężko mi było w ten dzień.

18 września 2006 roku nie poszedłem do szkoły. Braci pozbyłem z domu a mama miała w pracy poranną zmianę. Miałem więc dużo czasu by na błysk posprzątać dom, ugotować dobry obiad, zrobić lody z adwokatem (pamiętam, że byłem wtedy taki biedny, że musiałem sprzedać książki do skupu; ale chciałem, żeby było wyjątkowo) i czekać, aż nadejdzie odpowiednia chwila. Z każdą sekundą, która nieuchronnie zbliżała mnie do tej godziny czułem jak odchodziła mi ochota na obiad; nawet na lody. Serce waliło mi jak młot, ale czułem takie delikatne podniecenie, albo może raczej takie malutkie podekscytowanie.

Przyszła mama zdziwiona, że braci nie ma w domu. Z uśmiechem zapytała „a skąd ten obiad?” Powiedziałem, że dzisiaj jest wyjątkowy dzień i przez parę godzin nie będzie miała nic do roboty, a jeśli sobie zaplanowała to może ją sobie przełożyć, bo dziś mam cos ważnego do powiedzenia. I tak z dobrym humorem usiedliśmy do obiadu, potem zaprosiłem mamę przed komputer.

Powiedziałem, że teraz zobaczymy jeden film. Posadziłem ją w fotelu przed kompem, dałem lody i tak się zaczęła najbardziej ciężka/wstydliwa/krępująca dla mnie część tego dnia. Oglądaliśmy „Beautiful Thing” film o dwóch nastoletnich gejach, którzy odkrywają siebie. W którym to filmie mama jednego z nich dowiaduje się prawdy o nim, a cały film kończy się niezwykle romantycznie i pięknie. Film oglądaliśmy bez komentarza, nie było widać po mamie najmniejszych emocji. Mama ze smakiem zjadła lody, a ja wypiłem prawie pól litra adwokata.

Jak film skończył się nadszedł ten moment. Pamiętam tamten stan: nogi jak z waty, serce jak młot, i taka odwaga, którą się ma w momentach jak ci jest już wszystko jedno. Uśmiechnąłem się i powiedziałem: „No, to już teraz wiesz dlaczego powiedziałem, że dzisiaj jest wyjątkowy dzień? Wiesz jakie dzisiaj mamy święto?” Bo myślałem, że w tamtym momencie już się domyśliła… Jednak nie miałem racji. Odpowiedziała mi całkiem poważnie z dziwnym uśmiechem „Święto gejów?” – powiedziała.
- Nie mamo. Pamiętasz tych kolegów, których tu czasem przyprowadzałem? Dawida, Piotrka, Wojtka?
- To co? To oni są… ten? – tutaj był taki dziwny uśmiech typu „ale co chodzi?”
- No oni i… – w momencie mama zmieniła wyraz twarzy. Znikł uśmiech, znikło wszystko.
- Grzegorz.. ty…
- Mhm – powiedziałem ze spokojem i z jeszcze większym spokojem uśmiechnąłem się. Na uśmiech ten mama odpowiedziała wybuchem płaczu i bez słowa zbiegła do gościnnego pokoju… i płakała… i płakała.

Zostałem sam. Czułem się bardziej samotny niż kiedykolwiek wcześniej. Stałem tam i nie wiedziałem co zrobić. Podejdę a ona każe mi się wynosić. Usiądę obok a ona odsunie się. Ale wiedziałem, że z każdą sekundą będzie mi co raz ciężej do niej zejść. Ruszyłem bez planu. Stanąłem w wejściu i znowu wymusiłem ten spokojny uśmiech. „Ale mamo, przecież to nic złego… dlaczego płaczesz? Powiedziałem ci to dlatego, że mam do ciebie zaufanie, że wiem że to zrozumiesz, bo jesteś moją mamą. Czy to źle, że potrafię ci wyznać takie rzeczy?” Płakała bez słowa, nie patrzyła na mnie. Ocierała tylko łzy.

Stałem tak długo, bo bałem się podejść, nie wiedziałem co zrobi jak się zbliżę. Może powinienem ją wtedy przytulić? Chciałem, ale miałem przed oczami obraz jak się odruchowo odsuwa przed synem pedałem. I tak płakała chyba z 20 minut w milczeniu, a ja ciągle powtarzałem ten sam tekst na okrągło „że to nic złego, że najważniejsze, że jestem szczęśliwy”.

Nie chciałem już dłużej być w tej sytuacji. Zadzwoniłem do kumpla z pytaniem czy mogę do niego wpaść, bo wiedziałem, że wieczór w domu będzie ciężki. Powiedziałem, że idę na autobus i jadę do miasta. Zapytała tylko „A musisz jechać?” Zdziwiło mnie to, zdziwiło mnie to, że chce żebym został. Więc usiadłem, pogłaskałem ją, przytuliłem się, powiedziałem po raz setny, że ma więcej nie płakać, bo nie ma o co. Co mogłem to powiedziałem, dalsze siedzenie tam było chyba dla nas obojga zbyt męczące. Przyjechałem wieczorem już leżała w łóżku, rzuciłem tylko „dobranoc” i poszedłem do swojego pokoju.

Nie tak to miało wyglądać. Zawiodłem się na mojej mamie ale cieszę się, że mam już to za sobą. Mama już nie płacze, daje mi na dyskoteki i wie jakie to są dyskoteki. Czasami tylko pyta „A musisz tam jeździć do tych Katowic? Tu też jest dyskoteka. Nie możesz iść z normalnymi ludźmi pobawić się? Ale już się nauczyła, że to nic nie da. Raz jej pokazałem fotkę kolesia na telefonie i zapytałem, czy ładny, bo właśnie mam z nim randkę. Odpowiedziała, że taki sobie. Często poruszam temat mojej inności. Opowiadam jej o swoich chłopakach, albo, że kumple kupili sobie do mieszkania to i to, albo że razem byli na wakacjach. Ale raczej bez zainteresowania rozwinięciem rozmowy na ten temat. Nawet jak jej powiedziałem, że w dyskotece spotkałem kuzyna, i że on też jest gejem, to w ogóle ją to nie zainteresowało.

Aha, pamiętam, że w trakcie tamtej pierwszej rozmowy powiedziała klasyczny i chyba najgłupszy z możliwych argumentów:
- Ale Grzegorz, zmarnujesz sobie życie, zostaniesz na starość sam, zobaczysz.
- Mamo, a ty jesteś hetero i jesteś już parę lat po rozwodzie, czy on (tata, podobno „były” alkoholik) jest szczęśliwy mimo że jest hetero? To czy ktoś jest szczęśliwy w życiu nie zależy od orientacji.
- Zobaczysz kiedyś wspomnisz moje słowa, zaczekaj jeszcze parę lat zobaczysz, że ci się odmieni nie spotykaj się z tymi ludźmi ty jeszcze nie wiesz czego chcesz, zaczekaj jeszcze… i tak w kółko.

Dziś powiedziałem mojej mamie ”Dziś jest rocznica” i z uśmiechem dodałem „No, to było dokładnie rok temu, też wtedy zbieraliśmy ziemniaki w polu” Nic nie powiedziała, nie zapytała „a czego rocznica” i nie powiedziała „no, jak ten czas szybko leci”. Szybko leci. Mam 20 lat, a dopiero co się urodziłem.

Autorzy:

zdjęcie Grzegorz

Grzegorz

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 217; nazwa: Grzegorz

13 komentarzy do:Dziś jest rocznica

  • Arek

    [Re: Dziś jest rocznica]

    Hmmm… Też chciałem nieraz na homiki wysłać krótki tekścik o moim comming oucie. Ale potem uznałem że to zbyt prywatna sprawa. Chociaż może z drugiej strony… W końcu ja powiedziałem rodzicom dzięki świadectwom na homikach, które podniosły mnie na duchu. Zwłaszcza jest gdzieś tutaj taki list do mamy napisany przez niejakiego Wojtka, zatytuowany poprostu „Mamo”, to głownie dzięki temu textowi się przemogłem… Może też coś wyśle redakcji, to taki mój dług względem tego portalu :)

  • [Re: Dziś jest rocznica]

    Bardzo osobisty i ciekawy tekst, który ukazuje najważniejsze wydarzenie w życiu każdego geja. Bez ubarwiania i schematów, po prostu życie. Czasem wydaje się że będzie dobrze, musi być dobrze, ale nie zawsze jest tak jak tego oczekujemy. Historia Grzegorza uświadamia jak wiele jeszcze do zrobienia w kwestii najważniejszej: zmian w społecznej mentalności w stosunku do homoseksualistów.

    Po przeczytaniu tego „świadectwa” (cenniejszego niż wszystkie świadectwa organizacji Odwaga) samemu zrobiło mi się smutno. Bo przecież nadal siedzę w ukryciu i wiem że przyjdzie taki dzień kiedy już dłużej nie będzie można trzymać w tajemnicy tego, że jestem gejem. Mam nadzieję, że moja konserwatywna rodzina przyjmie to inaczej, ale zdaje mi się że to raczej ponad ich możliwości. Sytuacji nie ułatwia to, że żyję we wcale niedużym mieście jakim są Kielce. Miejsce wybitnie nie gay friendly, gdzie poznać kogoś można jedynie przez czaterię. Nie jest łatwo, ale takie pełne otwartości wyznania jakim podzielił się Grzegorz uświadamiają mi, że nie jestem sam. Życzę powodzenia wszystkim, którzy mają coming out jeszcze przed sobą (sobie również), a tym którzy zrobili już ten najważniejszy krok życzę atmosfery pełnej akceptacji i przyjaźni.

  • kaśka

    [Re: Dziś jest rocznica]

    strasznie nie fajnie, myślałam że zakończenie będzie fajne, pozytywne, tak jak Twoje nastawienie do tego dnia- że napewno zrozumie…SZKODA ŻE NIE BYŁO TAK….

  • loth

    [Re: Dziś jest rocznica]

    Nie bylo tak zle, moze czas na braci?

    U mnie sisotra juz wie :) I znajomi, przyjaciele także. Mysle ze na rodzicow przyjdzie czas – nic na sile.

  • [Re: Dziś jest rocznica]

    Takie drobne dopowiedzenie: między mną i mamą jest „całkiem ok” nie raz śmialiśmy się przy winie czy razem zastanawialiśmy skąd wziąć pieniądze do 10. Pod każdym „względem” moje relacje z mamą są bardzo dobre, albo i jeszcze lepsze tylko nie pod tym jednym… Przed coming outem więc wszystkie relacje były między nami serio zajebiste dlatego zdecydowałem się jej powiedzieć. Mówicie, że to smutny tekst ale ja nie uważam mojego życia (po) za smutne, choć tamta chwila była wyjątkowo przykra.
    Grzegorz :)

  • Sluchainaya

    [Re: Dziś jest rocznica]

    Moja mama też płakała… też mówiła, że mi przejdzie, żebym spróbowała z facetem, że społeczeństwo tego nie zaakceptuje. Ale nie mam do niej żalu. Nie mam do niej żalu, kiedy opowiadam jej o dziewczynach z którymi się spotykam, o znajomych les (które zna i lubi także ona) czasem prosi mnie, żebym nie poruszała tego tematu. Bo jeszcze nie umie tego zrozumieć. Jeszcze się nie przyzwyczaiła. Ale jest coraz lepiej. Kiedy miała się spotkać z mamą mojej byłej dziewczyny (znały się z pracy) to powiedziała, że jeśli tamta poruszy ten temat to nie zaprzeczy. Miałam wrażenie wtedy, że jest dumna z tego, że jestem jej córką. Nawet jeśli jej córka jest orientacji homoseksualnej.

  • mTV

    [Re: Dziś jest rocznica]

    Byłem dziś na pogrzebie. Facet – 28 lat. Targnął się na własne życie. Młody, zdrowy, przystojny. Tylko czegoś mu brakowało, coś się wydarzyło? Nabożeństwo pełne rodziny i znajomych. Dużo młodych. Za późno… Na homikach świadectwo.
    Pomyślcie o własnym życiu. Żyjcie w zgodzie z samym sobą, a wtedy chce się żyć. Żyjcie dla kogoś, a wówczas warto żyć. Jak powiedział Kaznodzieja Salomona: „nie bądź zbyt grzeszny ani zbyt głupi ” 7:17

  • Pawlik M

    [HIV lepsze od homoseksualizmu]

    Wciąż czytając tzw. świadectwa, mam wrażenie, że zaraz nastąpi odłonięcie tajemnicy, dowiem się, że autor jest nosicielem IV. Ten moment odwlekania, niepewności nasuwa mi raczej skojarzenia z chorobą, orientacja seksualna nie jest dla mnie żadnym tabu.
    Czyli postęp.

  • pt

    [Re: Dziś jest rocznica]

    nie podoba mi sie slowo „swiadectwo” w konteksie opisywania coming outu. brzmi klechowsko, lub sekciarsko.

    nie uwazam tez mowienia mamie czy tacie, za jakis imperatyw. nie ejst to tez dla mnie oznaka odwagi, jak wstapienie do woska i wyjazd do afganistanu. nie powinno sie WYRAZNIE zachecac do ujawniania orientacji przed rodzicami. mozna wspaniale zyc bez tego. zycie z tajemnica tez ma swoj urok. dodaje mu smaczku. dazenie do celu tez nadaje sensu zyciu. wielu ludzi rozwaza powiedzenie matce, stosuje sugestie itp. to daje emocje i napiecie. a jak powiedza to juz tajemnicy nie ma, wszystko staje sie normalne a czasami nawet gorzej niz normalne – dziwaczne, bo czuje sie ze rodzic tego nie akceptuje w tej skali jakby mial do czynienia zhetero.

    wiec radze aby kazdy rozwazyl czy chce powiedziec – chce ok, nie chce – jak najbardziej tez ok. a jedyna sluszna koncepcja – ze kiedys trzeba powiedziec, jest tyrania i gwaltem na naszej prywatnosci-)))

  • Peter

    [Re: Dziś jest rocznica]

    Zgadzam się, że trzeba przemyśleć kwestię ujawniania się. Może nie zawsze rodzice tego chcą, to dotyczy zwłaszcza matek. Najważniejsze – pomyśłeć, czy nam coś to da, czy jest to potrzebne? Najważnejsze, by się uniezależnić, wiem, że to trudne, ale teraz jest coraz więcej szans. Ja jestem po 30., nie ujawniłem się, nie mieszkam z rodzicami, oni o nic nie pytają. Może to się wydać dziwne komuś młodemu, ale nie zawsze wszystko jest takie jednoznaczne. Powiedziałem, że jestem gejem moim przyjaciołom i z tej strony otrzymuję wsparcie…

  • pt

    [Re: Dziś jest rocznica]

    wlasnie. ja tez mam 30stke i tez nie powiedzialem rodzicom i wiem,z e tak jest najlepiej. swiat nie ejst czarno-bialy. powiedziec, nie powwiedziec. prawa – falsz. wszytsko zlaezy od sytuacji.

  • patryk

    [bywa]

    ja mialem podobnie, moze bez obiady. miale zly dzien i powiedzialem ze teraz albo nigdy. moja mam byla tolerancyjna. myslalem wiec ze nie bedzie z tym zadnych problemow. okazalo sie inaczej, tak jak u cie. plakala byla smutna. teraz jest jak jest nie gadam z nia o tym choc ona wie ze jezdze w weekendy do chlopaka. moze kiedys zrozumie…

  • G...

    [Re: Dziś jest rocznica]

    Moje wyznanie nastąpiło dwa dni po twoim, z zupełnie innych powodów… Ale reakcja matki była niestety podobna. Cóż nie tak to sobie wyobrażałem…




Skomentuj: mTV Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa