Pocztówka z Jordanii

Gdzie można zetknąć się oko w oko z cywilizacją śmierci? Oczywiście – nad Morzem Martwym! Właśnie tam, w Qumran znaleziono w latach 1947-1956 szereg dokumentów rzucających odmienne światło na osobę Jezusa, doprowadzając do pasji hierarchów kościelnych. Tutaj znajdowała się biblijna Sodoma i Gomora, zniszczona przez Boga – w jednej z interpretacji – za „grzech” homoseksualizmu. Zniszczona bezskutecznie – wnioskując z licznej populacji szczęśliwych homików na całym świecie.

Tamtędy przechodził ze swoimi wojskami Aleksander Wielki, słynący z waleczności na polu bitwy i homiczych pragnień w łóżku. W końcu – nad Morzem Martwym leży Jordania; nietypowy islamski kraj, którego król mówi lepiej po angielski niż po arabsku, a mieszkający tam geje mogą w miarę spokojnie egzystować – pod warunkiem, że egzystują w ukryciu.

Mając już wykupione bilety do Jordanii oraz podpisane wnioski urlopowe zaczęliśmy szukać homiczych śladów w jordańskim Internecie. W ten sposób trafiliśmy na blog geja z Irbidu. Wysłałem pierwszego emaila z niewielką nadzieją na odpowiedź. W poprzednim roku podobnie próbowaliśmy nawiązać kontakt z homikami z Egiptu – bezskutecznie. Odpowiedź nadeszła prędko. Mohammed – bo tak ma na imię nasz znajomy – studiuje w Irbidzie i ma 25 lat. Wie, gdzie leży Polska, zna legendę Solidarności i braci Kaczyńskich (o zgrozo!). Dogadujemy się emailowo i umawiamy na spotkanie w Ammanie.

Nasza droga do Jordanii wiedzie z Egiptu wzdłuż linii brzegowej zatoki Akaba. Opuszczamy Egipt w Tabie i na parę godzin gościmy w Izraelu. Są to zresztą najmniej przyjemne godziny naszej wyprawy, gdyż Izrael nie cacka się z turystami na przejściach granicznych i nie oszczędza im nerwów. Młode celniczki w wieku Britney Spears trzepią nasze bagaże a chodzący dookoła młodzi chłopcy z kałasznikowami w rękach traktują nas jako potencjalnych terrorystów. Gdy wydaje się, że odprawa została zakończona, u jednego turysty celniczka wykrywa syryjską pieczątkę i zaczynają się problemy. Czekamy dwie godziny na sprawdzenie danych. Urywają się telefony do Tel Awiwu. W końcu dostajemy zgodę na przekroczenie granicy, przejeżdżamy kilkanaście kilometrów po czym wjeżdżamy – tym razem bez większych problemów – do Jordanii.

Witają nas spalone, pustynne góry. Królestwo Jordanii w większości składa się właśnie z pustyni i gór. Jedynie północno-zachodnia część kraju posiada warunki sprzyjające do rolnictwa i do osadnictwa, tam zresztą znajduje się stolica kraju – Amman.

Docieramy do Petry – starożytnego miasto Nabatejczyków, które po kilku tysiącach lat znów odżyło – zostało wybrane na jeden z nowych siedmiu cudów świata. Całkowicie zasłużenie. W Petrze można przez dzień przechadzać się skalnymi rozpadlinami, podziwiać wyrzeźbione przed dwoma tysiącami lat budowle, przejechać się na osiołku i w końcu wypić beduińską herbatę z liściem mięty.


Wychodzimy ze skalnej szczeliny, prosto na budowlę Skarbca.


Osiołki są bardzo popularnym środkiem transportu.


Herbatka miętowa przed budowlą Monastyru.

Z akcentów homiczych napomnę, że w hotelu w repertuarze telewizji kablowej był włoski kanał Gay TV.

Następnego dnia docieramy do Ammanu – ponad dwumilionej metropolii. Pierwotnie miasto było zbudowane na siedmiu wzgórzach. Dziś w obrębie miasta znajduje się kilkanaście wzgórz. Amman to stare miasto. Godne polecenia są amfiteatr rzymski i cytadela (z muzeum posiadającym słynne zwoje z Qumran) oraz zabytkowy suk.


Widok z Cytadeli na miasto i amfiteatr rzymski.


Stary targ.

W końcu nadszedł czas na spotkanie z Mohammedem, który okazał się przystojnym, inteligentnym, wrażliwym i bardzo gościnnym facetem. W dodatku – co nas pognębiło trochę – mówił po angielski znacznie płynniej niż my. Na powitanie dostaliśmy piękną płaskorzeźbę z Petry, płyty z jordańską muzyką oraz buteleczkę z „wysypanymi” naszymi imionami.

Odwdzięczyliśmy się albumem o Polsce. Jak się okazało, wiele typowo polskich krajobrazów jak np. pole maków, czy puszcza – były dla naszego jordańskiego homika zupełnie nieznane.

Mohammed pokazał nam inne oblicze Ammanu. Zwiedziliśmy nowoczesną, dzielnicę pełną ambasad i drogich hoteli. Odwiedziliśmy ulicę Al Thaqafa, miejsce nieformalnych spotkań gejów, zrobiliśmy zakupy w ogromnym Mecca Mallu, a przede wszystkim – wiele rozmawialiśmy.


Al Thaqafa.

Rozmawialiśmy także o prawach kobiet i osób homoseksualnych. Obecnie panujący król Abd Allah ibn al – Husajn robi wiele, aby wyrwać Jordanię spod obyczajowej zapaści, jaką jest islamskie prawodawstwo. Obyczajowy przełom zaczął się od praw kobiet.

Jordania jako jedna z pierwszych z krajów muzułmańskich zaczęła dostrzegać kobiety i przyznawać im właściwe miejsce w społeczeństwie. Od 1989 roku kobiety mają prawa wyborcze, ponadto istnieje przepis nakazujący wybierać do parlamentu co najmniej 6 kobiet. Duże zasługi w walce o prawa kobiet ma obecna małżonka króla Ranya oraz ostatnia małżonka poprzedniego króla Husseina.

Na tym kończą się przywileje kobiet; nadal obowiązuje haniebne prawo mordu honorowego, pozwalającego prawie bez żadnych konsekwencji zabić kobietę za niewierność bądź seks przedmałżeński. Zabójcą jest przeważnie daleki krewny, za mord honorowy odsiaduje jedynie pół roku więzienia. Obecny król próbował zmienić to nieludzkie prawo, jednak parlament, składający się w większości z konserwatywnej partii islamskiej oraz Beduinów, odrzucił tą propozycję.

Powiew nowoczesności widać na ammańskich ulicach, na których coraz częściej można spotkać kobiety ubrane po europejsku, z odsłoniętymi głowami. Jeszcze niedawno większość kobiet musiało nosić chusty zakrywające włosy. Część z nich, zwłaszcza miejscowe Beduinki, nosiły czadory, które zakrywały szczelnie całe ciało, pozostawiając tylko niewielką szparę na oczy.

Pod wieczór złożyliśmy wizytę w books@cafe, jednej z niewielu gay-friendly knajpek w mieście. Wolność obyczajowa dla gejów w Jordanii jest znacznie większa niż w Egipcie (w którym za homoseksualizm idzie się do więzienia), czy w Arabii Saudyjskiej czy Iranie, w których za sodomię prawo nakazuje karać śmiercią. Geje mogą się spotykać poprzez internet, na pikietach bądź w miejscach jak books@cafe.


books@cafe.

Uważne czytelniczki pewnie spytają „co z lesbijkami”? Niestety, lesbijek w Jordanii nie widać. Nie spotkał ich też nasz przyjaciel Mohammed. Jak nam mówił „Kobiety islamskie przeważnie nie wyrażają swoich pragnień i seksualnych emocji. Zakrycie ciała to tylko zewnętrzny objaw uwięzienia ich emocji. Przykładowo – wstydem jest dla dziewczyny zaczepić mężczyznę, odezwać się jako pierwsza. W relacjach miłosnych to mężczyzna musi być tym, który pierwszy wyzna miłość. On musi być inicjatorem. Nie zgadzam się z tym zwyczajem, ale takie są realia. Tak wyglądają sprawy w relacjach heteroseksualnych, więc można sobie wyobrazić, jak znacznie trudniej jest w przypadku relacji lesbijskich! Nie ma w Jordanii miejsca spotkań lesbijek, ponadto do dnia ślubu kobieta jest pod opieką mężczyzny z rodziny; brata, kuzyna bądź ojca i nawet wyjście na miasto jest problemem. Studiująca dziewczyna nie może sama wynajmować mieszkania, podobnie jak samotnie mieszkająca kobieta jest publicznie piętnowana, piętno także sięga jej rodzinę.”

Młodzi chłopcy też nie mają łatwo. Zwyczajem jordańskim jest, że to rodzice znajdują godną kandydatkę na żonę. Chłopak może jedynie pomarudzić, powybrzydzać. Zapytałem Mohammeda, jakby jego rodzice zareagowali na to, że jest gejem. „Mój Boże, nie mogę nawet sobie wyobrazić co by się stało. Prawdopodobnie mama dostałaby udaru, a ojciec zawału serca. Ale poważnie mówiąc, to czuję dużą presję, bym w końcu się ożenił. Co do poprzednich kandydatek, udało mi się powybrzydzać. Ostatnio mama znalazła mi kandydatkę na żonę, lecz – dzięki Bogu – zaręczyła się ona niedawno z innych mężczyzną. Jestem najstarszym synem w rodzinie dlatego oni koniecznie chcą by została zachowana ciągłość rodziny poprzez moje dzieci. Pomoc finansowa i emocjonalna dzieciom w zamążpójściu to jeden z głównych obowiązków rodziców. Jeżeliby rodzice dowiedzieli się o mojej prawdziwej orientacji, zostałbym zabity. Nie żartuję, prawdopodobnie sprawcą byłby wujek, lub kuzyn. Zgodnie z jordańskim prawem poszedłby do więzienia na 6 miesięcy.”

Przyznam się, że cały dramatyzm słów Mohammeda dotarł do mnie dopiero później, po powrocie do Polski. Czasami, zapatrzeni w postępową zachodnią Europę, miotający się od parady do parady zapominamy o krajach, w których bycie homoseksualistą jest o stokroć trudniejsze niż w naszej – tak pogardzanej IV RP.

Rozmawiałem też z Mohammedem na temat jego nadziei na przyszłość. Jego blog www.gayjordan.blogspot.com był jednym z pierwszych blogów gejowskich w Jordanii. O blogu Mohammeda pisało anglojęzyczne czasopismo jordańskie JO! I można to uznać za pierwsze zaistnienie problemu mniejszości seksualnych w społeczeństwie. Wielką nadzieją jest internet. Powstają kolejne gejowskie blogi. Obecnie Mohammed szacuje ilość aktywnych gejów na około 600 osób. Sam spotkał się tylko z 20 osobami z Ammanu i Irbidu i nadal szuka kandydata na męża. Szuka, mimo iż wie, jak będzie mu trudno. „Nie znam żadnej pary gejowskiej w Jordanii, spotykam tylko singli i chłopaków „po przejściach”. Ostatnio jeden z moich znajomych został zmuszony do ożenienia się, nie wytrzymał presji rodziny”. Mimo trudnych perspektyw, Mohammed będzie próbował organizować gejów i lesbijki w Jordanii. Wierzę, że mu się uda, gdyż wielką szansą na kontakt jest internet.

Następnego dnia wybieramy się na wycieczką nad Morze Martwe. Tutaj popluskaliśmy się, a raczej poleżeliśmy na wodzie.

Ponieważ kąpieli zażywaliśmy na publicznej plaży, można było poobserwować zwyczaje kąpiących się Jordańczyków. Większość plażujących – zarówno kobiet jak i mężczyzn – kąpała się w ubraniu. Obok nas bawiły się dwie wycieczki młodzieży w wieku gimnazjalnym. Osobno siedzieli chłopcy, osobno dziewczyny, jednak gdy jedna z plażowiczek puściła muzykę (bynajmniej nie była to Shakira ani przebój z MTV) obie grupy zaczęły zalotnie tańczyć, utrzymując jednak bezpieczny dystans. To było swoiste flirtowanie „na odległość”. Swoją drogą, chłopcy jordańscy tańczyli świetnie i mogliby być światowym wzorem seksowności.

Pod wieczór, lekko zesmażeni słońcem zwiedzamy meczet królewski (odpowiednik warszawskiej Świątyni Opatrzności) i żegnamy się Mohammedem. Zapraszamy naszego przyjaciela na rewizytę do Polski i otrzymujemy zapewnienie, że na pewno się do nas wybierze, jak tylko znajdzie swoją drugą połówkę.

————————————
Blog Mohammeda tłumaczony programem Google translate: gayjordan.blogspot.com

Autorzy:

zdjęcie Paweł Walczak

Paweł Walczak

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 4; nazwa: pawelwalczak

3 komentarzy do:Pocztówka z Jordanii

  • KASSS

    [Re: Pocztówka z Jordanii]

    Baaaardzo ciekawy tekst. Nie miałem pojęcia, że wywiało Was tak daleko, dobrze, że wróciliście cało. Pozdrawiam.

  • adam

    [Re: Pocztówka z Jordanii]

    „chłopacy”–o zgrozo!!chyba chłopcy lub chłopaki :/

    już wykorektorowano. korekta pozdrawia :)

  • QUASIMODO

    [Re: Pocztówka z Jordanii]

    Mohammed-owi życze powodzenia. Sprawozdanie z wizyty w Jordani super zas sytuacja wtym kraju smutna ale czeba walczyc oz miany. Pozdrawiam Autorów Piotra Bukowskiego, Paweła Walczakjaka i Mohammed-a




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa