Oda do polskości

Motto:
Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;
Miłości! dodaj mi skrzydła!
Niech nad martwym wzlecę światem
W polską dziedzinę obłudy!

Jest, nareszcie jest! Jest ten ślub: już go widzę oczyma wyobraźni… Prekursor romantyków, niejaki Shakescene („Trzęsiscena”) – w ramach uszlachcenia przmianowany na „Trzęsiwłócznię” (Shakespeare) – ujął by to następująco: „Zdaje mi się, że widzę… Gdzie? Przed oczyma duszy mojej!” (W oryginale: „Methinks I see… Where? In my mind’s eyes!”) Tak jest, to będzie sensacja na skalę krajową a nawet może trochę dalej… Oto wreszcie dwóch panów zawrze cywilny ślub… albo Polska nie jest żadnym państwem prawa, tylko tak dla jaj udaje!

Na co demonstracje, na co parady – wystarczy, że wszystkie „koleżanki” się pochorują albo pozwolą wywalić z pracy i… jeszcze jeden warunek: muszą mieć dość jaj, by przestać się tajniaczyć, za to zacząć mieszkać ładnie parami, po bożemu! Wówczas mają szansę dowiedzieć się, iż jednak są rodziną. Oczywiście nie dlatego, że zostanie umożliwione im wspólne opodatkowanie, albo zdrowy legalnie odwiedzi chorego w szpitalu, albo – nie daj Boże! – będą mogli potrzymać się za ręce na ulicy, czy też zrobić „misia” albo buzi-buzi!!! Aż tak dobrze to nie ma. Ale w końcu od czegoś to się musiało zacząć, i zaczęło się…

Ten dobry początek to odwiedziny w ośrodku pomocy społecznej, by dowiedzieć się, że skoro zamieszkują razem we wspólnym gospodarstwie domowym, to takie „mężeństwo” rodziną jest i basta! Polska „Ustawa o pomocy społecznej“ w art. 6 pkt. 11 głosi, że rodzina to „osoby spokrewnione lub niespokrewnione, pozostające w faktycznym związku, wspólnie zamieszkujące i gospodarujące“. Jasne? Jasne! I zaświadczenie o zarobkach partnera podać trzeba, inaczej nici z zasiłku!

Widzę, że jednak trochę przeholowałem. Nie wszystkie „ciotki” mają dać się wylać z roboty albo trwale rozchorować. Powinna to zrobić tylko połowa, ta mianowicie, która zamierza pozostawać na łasce tej drugiej połowy – wszelako warunek wspólnego zamieszkania i gospodarzenia musi być zachowany! Już widzę te młode (w ich mniemaniu wiecznie) gwiazdy, które brylowałyby na parkietach, zaś potem wykończone takim trybem życia spoczęłyby na wypchanych portfelach jakichś gwiazd nieco starszych. Gdyby jednak portfel schudł, to po zasiłek można iść i urzędowo być uznanym za rodzinę. I to bez łażenia do jakichś tam USC… Wreszcie zasada „(homo)seks za pieniądze” miałaby uznanie prawne!

Rozmarzyłem się trochę, gdyż to niepodobna, by w świętojebliwym, katolickim kraju naszym takie brewerie dostały urzędowe błogosławieństwo. W końcu wszyscy heteroseksualiści wiedzą, że małżeństwo to seks za pieniądze, bo żona da czasem dupy, ale warunkiem jest regularne przynoszenie pensji do domu! To, o co chodzi w gejowskiej emancypacji „mężeńskiej”, to w zasadzie te same aspekty finansowe: wspólne opodatkowanie, prawo do dziedziczenia jak w związkach hetero itp. itd. Tylko te dzieci nie chcą się dać zmajstrować, więc może by tak ewentualnie adopcja? Ale to już szczegół…

Nie twierdzę, że w opisywanym w prasie przypadku pary z Chorzowa ma miejsce jednostronne wykorzystywanie starszego (i biednego) przez młodszego (i jeszcze biedniejszego). Raczej wygląda to na szczery i prawdziwy związek oparty na uczuciu – mam nadzieję, że obustronnym. Ale to tym lepiej! Gdyby w Polsce istniały organizacje gejowskie z prawdziwego zdarzenia, to miałyby w ręku sytuację wręcz wymarzoną: oto para, której nie da się zarzucić „kurwiszostwa”, włóczenia po knajpach i dyskotekach, biedna jak myszy koscielne, dostaje kopa w dupę od własnego państwa!!! Toż to można pociągnąć aż do Strasburga! Tyle, że oni sami tego nie zrobią, nie mają do tego głowy ani pieniędzy (które jednak na początek trzeba mieć!) a poza tym mają bardziej zasadnicze problemy, typu „Być albo nie być!”, że znowu tu przywołam Szekspira.

Gdybym był jakimś chrześcijaninem, rzekłbym: „Szczęść Boże!” (młodej parze na nowej drodze życia). W Polsce każda polityczna i inna menda traktuje ten kraj jak dojną krowę, z której wyciska, ile się da. Niech i te chorzowskie „koleżanki” coś z tego mają, niech im Trybunał nie żałuje – zapłacą za to polscy katoliccy (między innymi) podatnicy! Tak jest, za głupotę rządzących zawsze płacą poddani (ich władzy)… Albo należy się ten zasiłek, albo ślub – a najlepiej jedno i drugie!

Zakończę cytatem z tego samego poety i utworu, od którego zacząłem, ale tym razem bez przekręceń:

„Pryskają nieczułe lody
I przesądy światło ćmiące;
Witaj, jutrzenko swobody,
Zbawienia za tobą słońce!“

Autorzy:

zdjęcie w_kasprzak

w_kasprzak

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 196; nazwa: w_kasprzak

6 komentarzy do:Oda do polskości

  • Welle:erdball

    [Re: Oda do polskości]

    Ciekawe czemu ma służyć ta lawina sloganiarskiego jednowymiarowego pokurwienia środowiska. W końcu nawet w mętnej wodzie gay and les są jaskrawi outsiderzy. Co do małżeństwa…. jest ono tylko reliktem przeszłości podtrzymywanym przez religijne wspólnoty…. w technicystycznym i tandetnie cynicznym świecie żadne głębsze relacje międzyludzkie nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością i o ile istnieją przez dłuższy czas satją się karykaturami samych siebie.

  • [Pokurwienie środowiska?]

    Widoczna część środowiska, ta pikietowo-dyskotekowa jest pokurwiona, to prawda. Jednakże to jest mniejszość, większość jest zaś niewidoczna. Mniejszości przysrałem we dwóch czy trzech akapitach, zaś dla tych z Chorzowa sam wpłaciłem „Walpurgowi” na „Gejowie” skromne 25 PLN. Tych dwóch to jest dla mnie większość, tyle że milcząca – trzeba im jakoś pomóc! Felieton + datek = tyle mogli dostać od emigranta.

  • [Re: Oda do polskości]

    „Felieton + datek = tyle mogli dostać od emigranta.” – to na prawde bardzo wiele.. szkoda, ze tak mało osób zdaje sobie z tego sprawę.

    Najważniejsze , że sami zainteresowani – chłopcy z Chorzowa doceniają to wszystko. To chyba najważniejsze?

  • [Re: Felieton plus datek]

    Po Twoim adresie „emaliowym” widzę, że masz siedzibę na „Gejowie”. Stąd zapewne Twoja wiedza, że „Chorzowianki” to doceniają. Ja nie mam takowej… ale liczę, że „Walpurg” udostępni w końcu jakiś bezpośredni kontakt z nimi. To potwierdzi, że „zrzuta” poszła jak należy a pieniądze po drodze nie wsiąkły.

    Natomiast nie mam pojęcia, czy chłopaki byli w stanie docenić (lub nie) mój felieton, jako że jest on na „Homikach” a nie na „Gejowie”, zatem nie wiem, czy go w ogóle przeczytali…

  • Greg

    [Re: Oda do polskości]

    boze o co chodzi? co to za artykul? o czym? nie znam sie na pisaniu ale wiem ze nic z tego artykulu nie wiem :| czy ktos wzial slub, czy go pomoc spoleczna zgnoila, czy co… ktos kto to napisal powinien sobie to najpierw przeyczac…

  • Peter Pan

    [Re: Oda do polskości]

    Dzisiaj tną tu słowo „pupa” a kiedyś w felietonach były takie zdania:

    „W końcu wszyscy heteroseksualiści wiedzą, że małżeństwo to seks za pieniądze, bo żona da czasem dupy, ale warunkiem jest regularne przynoszenie pensji do domu!”

    A swoją drogą ten wariat, który pisał ten stek bzdur znalazł sobie jakieś miejsce w psychiatryku ? Czy ktoś zna jego losy ?




Skomentuj: Greg Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa