Kto jednak umrze za pierwiastek

Nie ma unijnej konstytucji, jest wypracowane w Brukseli porozumienie. Nie będzie pierwiastka, będzie dotychczasowy system liczenia głosów (czy ktoś to jeszcze rozumie?). A może nie będzie jeszcze innych rzeczy.

W Brukseli postanowiono, że Karta Paw Podstawowych, katalog praw człowieka Unii, wejdzie wreszcie w życie – stanie się obowiązującym prawem. Karta mówi między innymi: Zakazuje się jakiejkolwiek dyskryminacji ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie etniczne lub społeczne, cechy genetyczne, język, wyznanie lub przekonania, opinie polityczne lub każde inne, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną.

Tymczasem Polska jednostronnie złożyła następującą deklarację: The Charter does not affect in any way the right of Member States to legislate in the sphere of public morality, family law as well as the protection of human dignity and respect for human physical and moral integrity.

Streszczając, Polska uważa, iż pomimo Karty może swobodnie tworzyć prawo dotyczące moralności publicznej, rodziny (hm hm?) ochrony ludzkiej godności oraz „integralności fizycznej i moralnej człowieka” (klonowanie? aborcja?).

Tym samym składam pytanie do organizacji pozarządowych – czy zapis ten sprawi, iż Karta Praw Podstawowych nie będzie chroniła praw polskich lesbijek i gejów?

Pytanie do rządu – co tak specjalnego jest w Polce, że nie potrafi ona zaufać unijnemu katalogowi praw człowieka?

Poczytaj o Karcie.

Tekst Karty Praw Podstawowych.

Zobacz [ENG] wszystko to, co wynegocjowano umierając za pieriastek.

20 komentarzy do:Kto jednak umrze za pierwiastek

  • boge

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    Pytanie do prawników: polska deklaracja nie oznacza chyba unieważnienia w stosunku do Polski artykułu o zakazie dyskryminacji ze względu na orientację seksualną? Na mój nieprawniczy rozum oznacza jedynie, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości, rozpatrując sprawy z tego zakresu, będzie zobowiązany wziąć polską deklarację pod uwagę jako jedną z okoliczności prawnych, ale sam zintepretuje znaczenie tej deklaracji.

    Wraz z wejściem w życie Traktatu Reformującego zapewne przestanie obowiązywać Traktat z Amsterdamu. W Traktacie z Amsterdamu (1997 r.) były wprowadzone niektóre zapisy (m.in. szeroki katalog zakazu dyskryminacji, w tym ze względu na orientację) późniejszej (bodajże z 2001 r.) Karty Praw Podstawowych. Na podstawie zapisu Traktatu Amsterdamskiego jednym z wymogów wejścia Polski do UE było zapisanie w kodeksie pracy zakazu dyskryminacji ze względu na orientację. Jeśli Traktat z Amsterdamu przestanie obowiązywać, a zacznie obowiązywać Karta Praw Podstawowych wraz z polską deklaracją, mogłyby być podejmowane próby usunięcia tego zapisu z kodeksu pracy. Zapewne Europejski Trybunał Sprawiedliwości takie próby uznałby za niezgodne z prawem UE, ale biorąc pod uwagę polską deklarację, nie można byłoby na to liczyć na 100 %, tylko, powiedzmy, na 70 %.

    Ale może moje przypuszczenia są mylne – czy wypowie się jakiś prawnik?

  • cesare

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    Pomimo że studiuję prawo i w semestrze zimowym zdałem właśnie egzamin z prawa UE, doprawdy niewiele już pamiętam; jestem pod wielkim wrażeniem Twego wywodu, gdyż rekonstruując swój aktualny stan wiedzy na ten temat, ze swej strony nie byłbym w stanie zaprezentować tak wyczerpującej wypowiedzi… Wykładowcy zresztą z pewną dozą dezynwoltury i, prawdę mówiąc, zdawkowo odnosili się do problematyki orientacji homoseksualnej w systemie prawa UE… Mówiąc zaś poważnie, zawsze pozostaje jeszcze Konwencja Europejska z 1950 r., której Polska od kilkunastu lat jest (jeszcze?) stroną; nie statuuje ona co prawda wprost zakazu dyskryminacji homoseksualistów, ale zakaz taki wywodzony jest przez judykaturę (Trybunał Strasburski) z brzmienia jej art. 14. Trzeba jednak zauważyć, że przywołany przepis obejmuje tylko spektrum praw (dość co prawda szerokie) zawarowanych Konwencją, a dotychczasowe orzecznictwo dość wstrzemięźliwie wypowiadało się w kierunku dla nas korzystnym (tak na przykład w latach 60. Trybunał Strasburski nie kwestionował nawet zasadności kryminalizacji prywatnych stosunków homoseksualnych pomiędzy osobami dorosłymi, czyli w przyjmowanej przezeń nomenklaturze – powyżej 21. roku życia…), co tłumaczy się koniecznością wykazania istnienia tzw. minimalnego europejskiego konsensu w danej kwestii; tak więc, gdyby np., powiedzmy, 80 % państw-sygnatariuszy zalegalizowało w swym prawie wewnętrznym związki homoseksualne, pojawiłaby się szansa, że Trybunał uznałby funkcjonowanie takiego rozwiązania za standard europejski. Dla porządku powiem, że aplikacja Konwencji Europejskiej rządzona jest przez normy prawa międzynarodowego publicznego, nie zaś wspólnotowego, choć uznaje się, że EKPCz stanowi równocześnie istotny komponent acquis communautaire. A poza tym, bardzo to wszystko smutne.

  • mareczek

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    Co opowiadasz? Już dawno ponad „80%” krajów europejskich uznaje prawnie związki homoseksualne. I nic w tej sprawie się nie zmienia, a polskie organizacje nie dążą do uregulowania tej kwestii z zewnątrz !

  • cesare

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    Jeżeli jest tak, jak mówisz, tzn. 80% z czterdziestu kilku państw należących do Rady Europy, uznaje takie związki, wówczas: vide wyżej. Zresztą 80% to tylko wartość orientacyjna, może właściwie byłoby mówić np. o 95%; tego rodzaju relacje w orzecznictwie Trybunału Stasburskiego nie są przecież po aptekarsku uregulowane i z pewnością pozostają pod dużym wpływem ciśnienia politycznego jako tła poszczególnych orzeczeń. Przywołując tę wartość, przyznaję, może nazbyt zaniżoną, chciałem oświetlić wspomnianą przeze mnie wstrzemięźliwość Trybunału względem praw homoseksualistów; tytułem kolejnego przykładu: zaledwie 4 (!) lata temu zapadło orzeczenie przeciw Austrii, formułujące zakaz prawnego różnicowania granicy wieku dozwolonych kontaktów seksualnych dla hetero- i homoseksualistów – my to mamy, bądź co bądź, od 1932 roku. Wielka szkoda, że nie odniosłeś się do wypowiedzi Boge, podnoszącego w mym przekonaniu niezwykle istotną kwestię, dotykającą naszego statusu do bólu bezpośrednio.

  • mareczek

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    Nie, nie 80% z należących do Rady Europy, tylko z będących członkami UE.

    Marzę o tym, by jakaś para gejów z Polski (obu mających wyłącznie polskie obywatelstwo) zawarła związek partnerski w Niemczech, bądź Wielkiej Brytanii, po czym – po odmowie uznania tegoż związku w RP – skarżyła Polskę przez europejskimi trybunałami.

  • mareczek

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    http://www.aqurette.com/archive/0706/0706241038.shtml

    New EU Treaty Sacrifices Gay Rights

    After the new treaty is ratified, Poland will be able to deprive gay people of their most fundamental human rights. The final text of the treaty states that governments can ignore human-rights declarations and freely legislate in the „sphere of public morality and family law”. This is exactly the kind of permission Poland wanted after EU courts forced the country to allow gays and lesbians to assembly. Before the ruling, Polish authorities sent the police around every time gay people gathered for a party or demonstration. The courts stopped this practice, but now European leaders will give Poland’s homophobes the go-ahead.

    Once again, the EU leadership has proven incapable at protecting basic human rights; it is more concerned with „social rights” that gives the elite politicians and the bureaucrats more powers.

    By the way, I wouldn’t be surprised if mainstream media completely ignores what the new treaty means for gay people and other minority groups.

  • cesare

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    Ja również tego Mareczku bardzo bym chciał; tekst, który zechciałeś wkleić, stawia jednak nasze marzenie pod znakiem zapytania – który w szanującym się europejskim kraju nie miałby prawa się pojawić. Może ktoś jeszcze się na ten temat profesjonalnie wypowie, oby w uspokajającym tonie… Pozdrawiam serdecznie.

  • Łukasz Pałucki

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    To przedewszystkim oznacza że UE nie będzie mogła w przyszłości narzucić Polsce ustawy o związakach rejestrowanych. Czyli musimy to załatwić w naszym parlamencie

  • tumba

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    „Karta Praw Podstawowych określa prawa i wolności, których poszanowanie mają gwarantować obywatelom krajów UE organy Unii, a także państwa członkowskie przy wykonywaniu kompetencji unijnych (np. dawaniu dopłat rolniczych). Są tam zapisane prawa, które gwarantuje Konwencja Rady Europy o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, na której podstawie orzeka Trybunał w Strasburgu. A także m.in. prawa socjalne, gospodarcze, związkowe (np. prawo do strajku) i zupełnie nowatorskie – jak prawo do dobrej administracji.
    Kartę ogłoszono na szczycie w Nicei w 2000 r. Miała być częścią unijnej konstytucji, ale konstytucja upadła i Karta nigdy nie weszła w życie. Czekała na decyzję krajów członkowskich. A ta zapadła na zakończonym właśnie szczycie w Brukseli. Szczyt ustalił, że zamiast eurokonstytucji będzie tzw. traktat reformujący. A w tym traktacie będzie odwołanie do Karty Praw Podstawowych jako części unijnego prawa, które będzie obowiązywać wszystkie kraje członkowskie
    Karta jest bronią obywateli przeciw naruszeniom ich praw i wolności przez państwo przy wykonywaniu kompetencji unijnych. Rząd polski zastrzegł, że być może nie da swoim obywatelom tej broni. To co najmniej dziwne – mówi dr Adam Bodnar z Zakładu Praw Człowieka Uniwersytetu Warszawskiego. – W dodatku dzieje się to bez publicznej debaty. Dlaczego rząd nie uważa za stosowne, by wyjaśnić obywatelom powody, dla których nie chce, aby chroniło ich unijne prawo?
    Robert Szaniawski, rzecznik MSZ, nie wiedział o zapowiedzi zastrzeżenia złożonej przez Polskę. – Może to wynikać z przyjętej przez nas ogólnej zasady pierwszeństwa prawa krajowego przed unijnym i rozgraniczania kompetencji organów Unii i Polski – powiedział.
    Niezależnie od zostawienia sobie furtki w sprawie obowiązywania całej Karty, nasza delegacja złożyła deklarację, że Karta nie będzie ograniczała możliwości uchwalania w Polsce prawa dotyczącego moralności publicznej. Można się domyślać, że chodzi o zabezpieczenie, by unijne prawo nie wymusiło liberalizacji prawa aborcyjnego czy legalizacji związków osób tej samej płci. Takie zastrzeżenie nasz rząd zgłaszał już od wejścia do Unii Europejskiej, m.in. przy traktacie akcesyjnym.”

    Ewa Siedlecka/Gazeta Wyborcza

  • Mareczek

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    Czyli nigdy nie będzie w Polsce związków partnerskich. PO jest tak samo im przeciwna, jak PiS.

  • Mikus

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    Ja jestem dużym pesymistą, ale niezależnie od zastrzeżenia Polski co do Karty. Powstaje Agencja Praw Podstawowych Unii monitorująca kwestie przestrzegania praw człowieka i jest szereg innych narzędzi dyscyplinowania Polski, w tym dotychczasowe konwencje, jeśli tylko ktoś będzie chciał z nich korzystać, pamiętajmy jednak, że bardzo dużo zależy od polskich parlamentarzystów, którzy w większości, w tym wielcy obrońcy demokracji Geremek i Onyszkiewicz, wstrzymali się od głosu w sprawie uchwał przeciw homofobii w Polsce, również w samej Polsce rzadko która opcja polityczna wprost popiera mniejszości seksualne, PO oczywiście jest skrajnie konserwatywna obyczajowo, nie liczmy więc na Unię. Jak z resztą słusznie zauważono, jeśli chodzi o naruszenia praw jednostkowych to pozostaje szereg innych aktów prawa międzynarodowego chroniących prawa człowieka, w tym ochrony godności, która to ochrona wciąż stanowi naczelną zasadę polskiej Konstytucji i jest samoistnym źródłem ocen, w zasadzie w tym zakresie Karta nie daje nic więcej, gdyby tylko ktoś umiał korzystać z Konstytucji, no oczywiście jest jeszcze konserwatywny polski TK, niegdyś umacniający pozycję Kościoła. Polska Konstytucja jak na razie nie jest zła, a jeśli powstałaby presja prawna to można ją dosyć szeroko interpretować (nie tylko TK, Konstytucja działa bezpośrednio w każdym postępowaniu, w tym na każdym szczeblu sądowym, tyle że wśród samych prawników teoretyków mogących zająć się sprawami praw człowieka jest większość konserwatystów, nie za bardzo jest gdzie szukać wsparcia). Trudno wyobrazić sobie jednak konstrukcję prawną, która przy pomocy Karty byłaby w stanie wymusić na Polsce związki jednopłciowe, szybciej adopcję (zaskarżenie odmowy nie dostatecznie uzasadnionej albo uzasadnionej homoseksualizmem, co do którego nie można udowodnić, że stanowi zagrożenie dla rozwoju dziecka, oczywiście w Polsce można udowodnić przy mocy biegłych z Akademii Teologii Katolickiej – ostatnio ksiądz był powołany jako biegły sądowy w sprawie obrazy uczuć religijnych, to parodia oczywiście sądu, bo wypowiadał się on nie obiektywnie, tylko we własnej sprawie) natomiast uznanie takich związków zawartych poza Polską lub adopcji i ich skutków prawnych gotowy jestem bronić nawet w aktualnym stanie prawnym (takie uznanie udało się uzyskać przed Sądem Najwyższym Izraela, nie sądzę żeby Izrael miał lepsze przepisy niż Polska). Tym, którzy mają ochotę na związki, na adopcję, na normalność proponuję jednak jak najszybszą emigrację, ponieważ oczywiście może zdarzyć się cud (kieruje te słowa do wierzących, bo sam jestem ateistą i w cuda nie wierzę, a już na pewno nie w cudowne ozdrowienie Polaków z trawiącej ich od 1000 lat choroby umysłowej katolicyzmu), ale żadne symptomy nie wskazują na możliwość zmiany. Pamiętajmy też, że każde zastrzeżenie można cofnąć i że jakikolwiek spór przed organem międzynarodowym toczy się wiele lat, dlatego może przy następnych wyborach wybierzemy lepiej, nie chyba lepiej to tylko można stąd wyjechać. Na pewno przepisy o ochronie moralności publicznej będą przeciwko paradom równości, mogą być przeciwko klubom, czasopismom i organizacjom LGBT, pytanie czy wystarczą na poziomie ustawowym w świetle Konstytucji i wiążących Polskę konwencji międzynarodowych?

  • cesare

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    Doskonale to ująłeś, Mikusie, wyartykułowałeś w swej glosie i moje przemyślenia. Ale nie emigrujmy – to jest również nasz kraj; nie możemy też dać naszym oponentom tej satysfakcji i ustąpić pola dla fali nieokiełznanego fanatyzmu. Pozdrawiam serdecznie.

  • Erico

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    Przede wszystkim – musimy przekonac ludzi. Juz mielismy przez 8 lat parlament składajacy sie z SLD i mający możliwość uchwalenia uchwały o związkach.

  • szymon goldman

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    A niby dlaczego „nie sądzisz żeby Izrael miał lepsze uregulowania prawne niż Polska” ?? Ignorancja?! Izraelski system prawny jest mieszanką common-law i kontynentalnego, z dużym znaczeniem precedensów i stanowieniem prawa przez orzeczenia Sądu Najwyższego. Tam wystarczyło jedno orzeczenie tego Sądu, by wymusić uzanie zawartych za granicą związków. W Polsce zaś 1) nie ma prawa precedensowego, 2) jest Konstytucja zakazująca małżeństw gejowskich.

  • mareczek

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    „Klauzula moralności” braci Kaczyńskich
    Hiszpański dziennik „El Pais” pisze o „klauzuli moralności” zarezerwowanej przez Polskę w mandacie negocjacyjnym w sprawie nowego traktatu unijnego, przyjętym podczas niedawnego szczytu Unii Europejskiej. Upatruje w niej próby ograniczenia praw Polaków.
    Według gazety „konserwatywny rząd Polski, kierowany przez bliźniaków Lecha i Jarosława Kaczyńskich zabiega, by 38 milionów obywateli nie miało takich samych praw jak reszta Europejczyków”.

    „Warszawa włączyła do projektu przyszłego traktatu unijnego klauzulę moralności, która w praktyce zapobiega możliwości składania protestów przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w Luksemburgu przez Polaków” – pisze „El Pais” o uzyskaniu na unijnym szczycie gwarancji przez Polskę, że Karta Praw Podstawowych nie ograniczy prawa krajów członkowskich do ustanawiania przepisów w dziedzinie moralności publicznej i prawa rodzinnego. „Wszystko wskazuje na to, że ma to podwójny cel: wprowadzenie bez przeszkód zaplanowanego przez Warszawę zakazu +propagandy seksualnej+ do szkół i większe ograniczenia aborcji” – uważa hiszpańska gazeta.

    Dziennik przypomina, że klauzula nie jest jednak definitywna i że istnieje możliwość wyeliminowania jej z przyjętego tekstu w trakcie przewodnictwa Portugalii w UE.

    Klauzula mówi: „Karta w żaden sposób nie wpływa na prawo państw członkowskich do stanowienia prawa w zakresie moralności publicznej, prawa rodzinnego, a także ochrony godności ludzkiej i poszanowania fizycznej i moralnej integralności człowieka”.

    Gazeta, która przyznaje, że nie udało się jej uzyskać wyjaśnienia od władz w Warszawie w kwestii praktycznego zastosowania klauzuli, pisze jednak, że sformułowanie to „nie pozostawia wiele wątpliwości”.

    I konkluduje: „Ultranacjonalistyczny minister edukacji, Roman Giertych (dobrze znany ze swego katolickiego radykalizmu i homofobii) może bez problemu przeprowadzić swój, uznany za dyskryminacyjny przez Brukselę, plan zakazujący nauczycielom mówienia o homoseksualizmie lub otwartego okazywania na lekcjach swego homoseksualizmu”. Przykładowo, według gazety, nauczyciel zwolniony za takie zachowania, nie mógłby apelować do trybunału w Luksemburgu.

    „El Pais” powołuje się przy tym na Tomasza Szypułę z Kampanii przeciwko Homofobii i przytacza jego opinię, że „jako Polacy mamy prawa różniące nas od reszty krajów”.

    Jako drugą logiczną możliwość zastosowania klauzuli dotyczącej ochrony godności ludzkiej i poszanowania fizycznej i moralnej integralności człowieka „El Pais” wymienia aborcję i przypomina sprawę Alicji Tysiąc.

  • Mikus

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    W odpowiedzi Szymonowi

    W Izraelu z tego co mi wiadomo jest szereg poważnych ograniczeń, stąd uznanie małżeństw zagranicznych wymagało aż stanowiska SN, gdyby Konstytucja Izraela przewidywała możliwość Małżeństw homoseksualnych nie trzeba byłoby iść do SN, małżeństwa te nadal są niemożliwe uznano jedynie zagraniczne, więc nie wiem skąd Twój atak na mnie, skoro zaznaczyłem że w aktualnym stanie prawnym uważam, że można żądać uznania w Polsce małżeństw zagranicznych mimo że nie mamy common law

    Common law dotyczy głównie stosunków cywilnoprawnych majątkowych to nie jest synonim prawa precedensowego, które też podlega ewolucji, nie sądzę, żeby dotyczyło powszechnie spraw rodzinnych, a już z pewnością nie dotyczy takich instytucji jak małżeństwo, kwestie te były zawsze regulowane statutowo, zresztą Twoje przekonanie, że w Polsce nie ma precedensów jest sztampowe, bo w Polsce nowe interpreatcje (nazwya się to interpretacjami a nie precedensami) też w wielu sprawch otwierały nowe możliwości, orzeczenia TK są w wielu sprawach precedensowe zmuszając ustawodawcę do określonych zmian, więc nie posługujmy się sloganami bo zn ich nic nie wynika, jeżli masz jakieś informacje konkretne że prawo Izraela jest lepsze od polskiego to zechciej je przytoczyć, bo na razie tego nie wskazałeś, LGBT mieli też poważne kłopoty, żeby urządzić paradę, więc chyba nie jest to tak doskonałe prawo jakbyś chciał. Rozumiem, że reszta mojego wywodu poza tym, że zakwestionowałem doskonałość prawa Izraela nie wywołuje Twoich oporów? Masz rację dopóki Konstytucja nie będzie mówić, że małeżństwem jest związek dwóch osób dopóty małżeństwa jednopłciowe nie będą możliwe, oczywiście innego rodzaju związki tak, o ile TK nie orzeknie, że przepisy w tym zakresie mają na celu obejście konstytucji w sprawie małżeństw, Uznanie małzeństw zagranicznych w istocie rzeczy ma inną naturę i też nie jest oczywiste ze względu na specyficzne przepisy prawa prywatnego międzynarodowego, ale tak naprawdę to nie chodzi o uznanie małżeństw lecz ich skutków prawnych w Polsce. No ale dosyć już tej prawniczej korepetycji.

  • jk

    [w izraelu wogole nie ma malzenstw cywilnych]

    po pierwsze-w izraelu wogole nie ma malzenstw cywilnych, takze hetro.a po drugie- nie bedac malzenstwem mozna miec wszystkie prawa malzenstwa poprzez prawo uznajace konkubinaty. konkubinat, w tym homo, jest tam traktowany jak malzenstwo. tak wiec jesli chodzi o izrael to znacznie wyprzedza polske.

  • szymon goldman

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    DO jk – chyba każdy wie, że w Izraelu nie ma małżeństw cywilnych. Jeśli ktoś chce mnie pouczać w tym zakresie, to mogę mu to wyłożyć to po hebrajsku. A pan, panie prawniku, sam udaj się na korepetycje, byś nie pisał bredni o Konstytucji Izraela, której nie ma.

  • jk

    [do szymona]

    tez moge ci to wylozyc po hebrajsku. i nie rozumiem o co ci chodzi czlowieku?! ja nikogo nie atakowalem, a ty tak. nie kazdy podejrzewam o tym wie ze w izraelu nie ma malzenstw cywilnych. a jesli chodzi o prawo tego kraju to cos o tym wiem. ale skoro ty tak szczekasz to widocznie masz jakies kompleksy.

  • Mikus

    [Re: Kto jednak umrze za pierwiastek]

    Po ataku Szymona na mnie zostaje mi głęboki niesmak. Oczywiście był to ostatni raz kiedy działając w dobrej wierze zabrałem głos na tym forum i na jakimkolwiek innym, dając przykład Izraela jako pozytywny przykład, z ktorego wywiodziłem, w Polsce w analogicznej sytaucji też moim zdaniem byłaby możliwość uznania skutków prawnych zagraniczego związku, ale uwaga dotycząca Izraela była zupełnie spoza głównej wypowiedzi. Widzę, że jeden zapis marginalny w całym moim wielowątowym wywodzie i nie mający dla niego merytorycznego znaczenia , który to wywód miał przybliżyć sytuację prawną i ewentualnie przyszłość spraw LGBT w Polsce i tylko w Polsce w kontekście Europy ( oczywiście pisząc konstytucja mam na myśli szeroko rozumianą praktykę tak jak w W.Brytanii, gdzie też nie ma Konstytucji a przecież są „prawa” mocniejsze i słabsze oraz tradycje konstytucyjne) wywołał niespodziewaną agresję ze strony jednego z fanatycznych czytelników. Jest to bardzo przykre, bo sądziłem że mogę coś Wam wyjaśnić, ale rozumiem, że nie merytoryczne lecz polityczne aspekty decydują tu o odbiorze wypowiedzi, naturalnie więcej się już nie będą angażował w sprawy prawnogejowskie. Dotychczas odnosiłem wrażenie że w Polsce wiele osób dyskutuje sprawy prawno gejowskie z perspektywy politycznej, jak być powinno w prawie albo przedstawia orzeczenia trybunałów i sądów, ale w moim przekonaniu niewielu komentatorów dokonuje ścisłej prawnej analizy w kontekście polskiej Konstytucji i norm prawa międzynarodowego, które może nie zmuszą do wprowadzenia związków jednopłciowych w Polsce, ale które z dnia na dzień otaczają życie LGBT coraz większą ochroną i Konstytucja RP jest przynajmniej teoretycznie moim zdaniem w wielu sprawach wystarczająca, gdybyśmy umieli z niej korzystać, co starałem się skomentować, ale mi się nie udało, może Szymon jest takim prawnym spacjalistą i poza politycznym atakiem potrafi coś Wam przybliżyć w tej kwestii. ps. dzieki jk za merytoryczny komentarz, który oświecił mnie w sprawie małżeństw w Izraelu, pewnie kwestia uznania zagranicznego małżeństwa musiała trafić do SN bo trzeba było roztsrzygnąć, czy takie małżeństwo może być traktowane jak konkubinat ze wszystkimi skutkami prawnymi, nie chcę się już więcej narażać Szymonowi, więc nie dyskutuję już na temat orzeczeń SN Izraela. W Polsce nie ma konkubinatów uregulowanych prawnie, ale polski SN kilka razy się już wypowiedział w sprawie majątkowych skutków długiego wspólnego pożycia par hetero, ciekawe jak byłoby w kwestii takiego pożycia osób tej samej płci? Mam swój pogląd na ten temat, no ale tak jak zaznaczyłem nie wypowiadam się już więcej na tematy prawne. pozdro




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa