Ja, Hiacynt

MINISTER SPRAWIEDLIWOŚCI IV RP
ZBIGNIEW ZIOBRO
AL. UJAZDOWSKIE 11
00-950 WARSZAWA
(wi@ms.gov.pl)

Prawie 48 lat temu zostałem – dzięki nieuwadze swych rodziców, czyli jak większość obywateli pięknego polskiego kraju – sprowadzony na ten świat i to akurat w tej jego części, która wówczas nosiła nazwę PRL. Niestety, nie miałem na to wpływu, gdyż w żadnym innym wypadku nie pozwoliłbym bocianowi na „zrzutkę” do takiego dziwacznego miejsca na Ziemi. Cóż jednak czynić, skoro akurat w Polsce te ptaki są szanowane najbardziej ze wszystkich, a w tych czasach odwzajemniały to pracowicie – zostałem bowiem urodzony w fazie (schyłkowej wprawdzie) powojennego wyżu demograficznego!

Rozumiem jednak, że bezpośrednią przyczyną mojego zaistnienia był niewątpliwie heteroseksualizm rodziców, a więc zespół cech psychoseksualnych, których podłoże do tej pory nie zostało naukowo poznane. A szkoda, gdyż mogłoby to wiele wyjaśnić… Na przykład, dlaczego heteroseksualiści uważają się za „większość” seksualną a nawet za „normę”. W Polsce wręcz jedynie dopuszczalną, choć stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia w tej kwestii powinno obudzić czujność tzw. heteryków. Również i moje osobiste z nimi doświadczenia potwierdzają raczej tezę o tym, że większość to po prostu biseksy! Tyle, że dowiadują się o tym czasem dopiero w wyniku styczności ze mną…

W epoce, którą co bardziej nawiedzeni usiłują wykreślić z listy kolejnych Rzeczypospolitych, miało miejsce urzędowe potwierdzenie zachwytu czynników oficjalnych kwiatem o nawie hiacynt. Zwłaszcza, że w odmianach ogrodowych może mieć inną barwę płatków niż niebieska – na przykład białą albo sic! różową… Jest wszelako dowiedzione, że ówcześni ubecy, czy tam esbecy, bywali wykształceni w mitologii starogreckiej, a nie byli tylko takimi stalinowskimi łamignatami, jak obecnie usiłuje się ich przedstawiać. Zanim zaczęła się słynna akcja represjonowania gejów (bo o lesbijkach zapomniano), któryś z nich (zapewne w ramach obowiązkowych kursów przed równie obowiązkową maturą, której poziom jednak tu przemilczę) poczytał o przypadkach rozpustnego bóstwa imieniem Apollo. Tenże był bowiem zakochany w pięknym młodzieńcu imieniem Hiacynt. Los tego związku powinien zainteresować polskie czynniki międzyresortowe: oprócz ministra sprawiedliwości również niejaki pan Lipiec powinien sprawę zbadać. Doszło bowiem do wypadku śmiertelnego w czasie rzucania dyskiem, którym Apollo trafił w głowę kochanka – podobno przypadkiem, lecz kto wie, czy nie był on pierwotnym gej-bomberem? Nawiasem mówiąc, to zdarzenie potwierdza dość powszechną tezę, iż sport prowadzi do kalectwa (a, jak widać, nawet do gorszych rzeczy).

Pretekstem do peerelowskiej akcji „Hiacynt” było morderstwo popełnione na geju – sprawców tego czynu podobno rzeczywiście ujęto, tym niemniej akcja kompletowania kartotek „operacyjnych” trwała w najlepsze dalej, jeszcze przez kilka lat… Podobno potem te akta zostały zniszczone, lecz znając polskie realia (a zwłaszcza tzw. polski porządek), nikt pozostający przy zdrowych zmysłach nie daje wiary tym pogłoskom! Zatem przypuszczam, że zostały w końcu w przepastnych piwnicach IPN-u odnalezione i domagają się natychmiastowej aktualizacji…

W żaden logiczny sposób (choć aprioryczne zakładanie logiczności postępowania polskich czynników oficjalnych jest właśnie nielogiczne) nie da się bowiem wytłumaczyć powrotu sprawy tzw. gej-bombera, która wydawała się (a przynajmniej jej wątek gejowski) już wyjaśniona, choć nie po myśli braci Kaczyńskich. W prasie (m. in. w Dzienniku Cotygodniowym „NIE”) wyświetlono bowiem tło całej tej prowokacji, w tle której były również telefony od Lecha Kaczyńskiego (nie wspomnę tu piastowanego przezeń urzędu, a to przez szacunek dla tegoż), wyrażające życzliwe zainteresowanie przebiegiem śledztwa wraz z oczekiwaniami jak najszybszego podania do wiadomości publicznej nazwiska tego gejowskiego terrorysty. „Pałac” już wiedział, kto jest winny!

Obecnie zaczęły się na nowo przesłuchania – na razie działaczy ruchu LGBT, ale przyjdzie kolej i na inne osoby homoseksualne – w sprawie „Gay Power”, która (a raczej który) okazał się jakimś drinkiem sprzedawanym w gejowskich lokalach, a nie terrorystyczną organizacją! Nie wiem, komu zależy na dalszym zniesławianiu imienia mojego starego kraju w obliczu reszty Unii Europejskiej, ale przez sentyment tyle się Polsce ode mnie należy, by doszukiwać się w tym jakichś logicznych uzasadnień. Nic mi jednak nie przychodzi do głowy… Tradycyjnie jednak władza centralna w Polsce ma szacunek obywateli, nawet jeżeli sama nie ma szacunku dla siebie! Kto zatem chciałby zepsuć inaugurację czyjejkolwiek prezydentury przez podkładanie fałszywych bomb? Nawet jeśli chodzi o gejów, to prędzej któryś(aś) by torebką podbił(a) oko Jarosławowi Kaczyńskiemu, którego homoseksualna orientacja jest równie powszechnie znana jak jego nieznośny stosunek do pozostałych „koleżanek”!

Uprzedzając zatem wezwanie mnie do stosownego oddziału Pańskiej prokuratury już niniejszym składam to zeznanie w sprawie … tu Pan zechce wpisać w jakiej, gdyż przesłuchiwani do tej pory nie mają o tym pojęcia. Mianowicie, jak widać, nic nie wiem o żadnym gej-bomberze, poza wspomnianym na początku Apollinem. Mam nadzieję, że uchroni mnie to przed koniecznością długiej podróży w ojczyste strony w celu jałowych przesłuchań. Chyba, że Pańscy śledczy są młodzi i przystojni – to nie ma sprawy, bardzo chętnie sam ich przesłucham! Biorąc powyższe pod uwagę, pozwalam sobie na podanie adresu emaliowego jako jedynej formy kontaktu ze mną.

WIESŁAW KASPRZAK
wkasprzak@wkasprzak.net

P.S.
Ten tekst pozwalam sobie załączyć jako dodatek do mojego formalnego zapytania w sprawie, złożonego na specjalnym formularzu w formacie Rich Text Format (wniosek_info_publ.rtf) przewidzianym przez Ministerstwo Sprawiedliwości.

Autorzy:

zdjęcie w_kasprzak

w_kasprzak

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 196; nazwa: w_kasprzak

2 komentarzy do:Ja, Hiacynt

  • cesare

    [Re: Ja, Hiacynt]

    Fantastyczny, błyskotliwy, trafiający w sedno, tekst; co zaś do przyczyn jego powstania – to aż trudno uwierzyć, że to całe śledztwo toczy się naprawdę; zbyt jego wizja operetkowa i groźnie surrealiastyczna zarazem, by zaakceptować ją jako mający jak najbardziej miejsce fakt, a nie upiorny fantazmat będący jakąś literacką reminiscencją mrocznych czasów początku lat 30. Myślę, że to, co się obecnie dzieje, musimy potraktować jako zaczyn zdecydowanego sprzeciwu wobec kreowanej przez władzę upokarzającej nas rzeczywistości, w której ma przychodzić nam żyć. By nie być gołosłownym, powiem, że w zeszłym roku wyekspediowałem e-maila do Komendy Głównej Policji z pytaniem, czy mogę mieć gwarancję, że na terenie całego kraju nie będę w żaden sposób niepokojony przez Policję z powodu publicznych przejawów homoseksualizmu, jak objęcia i pocałunki z innym mężczyzną. Potulność i pokora z naszej strony to najgorsze rozwiązanie; wykorzystajmy możliwości, które daje nam prawo (również europejskie i międzynarodowe na szczęście, immunizowane zatem od psychotycznych projektów, które kiełkują na wewnętrznym gruncie), by w jego majestacie wyegzekwować nasze niezbywalne, oczywiste prawa, które obecna władza chciałaby zaprezentować szerokim masom jako co najmniej chore fanaberie.

  • [ministerstwo...]

    … „sprawiedliwości iv rp” nie trzyma się ustawowych terminów i na ten e-mail nie
    odpisało mi do dziś…




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa