Geja szczęście w nieszczęściu


Gay z języka angielskiego znaczy radosny, wesoły, szczęśliwy. Zadowolony gej powinien więc być szczęśliwcem do kwadratu, takim lucky gay’em. Ale czy tak jest naprawdę? Męska osoba homoseksualna określona bywa pogardliwie per pedał. Pedał z łaciny pedalis to rzeczownik rodzaju męskiego. Według wirtualnej encyklopedii jego synonimami są określenia – pedzio, pederasta, gej, pedryl. Zaś wyrazy pokrewne to pedalić się. Przykre i krzwydzące są te stwierdzenia. Krążą one jednak w myśleniu i mowie potocznej.

Często zastanawiamy się nad istotą szczęścia. Skąd się bierze? Dlaczego ludzie są nieszczęśliwi? Bywa bowiem tak, że fortuna bogaczy przysparza im kłopotu. Uroda i sława są złudne i przemijają. Zdrowie samo w sobie nie jest również warunkiem szczęścia. Także orientacja w większości heteroseksualna nie jest jego gwarnacją. Szczęście to nie stan emocjonalny lub sposób myślenia o nim. To również nie spełnianie swoich zachcianek.

Jezus Chrystus utożsamił się z każdym odtrąconym, maluczkim czy wyautowanym. Powiedział w Ewangelii obiecując nagrodę wieczną: „byłem obcy, a przyjęliście Mnie” (Mateusza 25,35 przekład Romaniuka). Użyto tu greckie sformułowanie ksenós znaczące obcość, odmienność. Ksenofobia to lęk przed innością. Może mieć ona różne nasilenie od cichej ostrożności po jawną nienawiść. Jezus przełamuje barierę strachu przed odmiennością, co więcej uczy swych naśladowców, że inny nie oznacza zły czy gorszy. Osoby wierzące mogą śmiało powiedzieć: „Bóg nas kocha i dlatego jesteśmy szczęśliwi” (parafraza Psalmu 126,3). Nie chodzi, więc o status społeczny, ale pozycję wobec Boga. Nie liczy się to, co zewnętrzne, lecz stan serca. Więcej znaczy to, ile chcemy i robimy, niż nasze braki i ograniczenia. Nieważne ile osiągnęli inni ani kim są. Nie słuchaj kiedy bliscy mówią ci, że stać cię na więcej. Nie jesteśmy na świecie po to, by spełniać oczekiwania innych. Ciesz się każdą rzeczą, która ci się udaje. Sam decyduj o tym, z czego masz prawo być dumny. Bądź dumny z siebie. Zaakceptuj siebie i własną seksualność, bo to twoja niezbywalna tożsamość. Co więcej, tak jak determinuje nas płeć tak również seksualność. Mędrzec Syrach uczy, że należy ona do podstawowych potrzeb życiowych, kórych zaspokojenie jest czymś naturalnym i koniecznym do życia jak oddech, światło, jedzenie, picie, sen, okrycie i dach nad głową (porównaj Syrach 29,21; 39,26). To prawda, że można nauczyć się kontrolować swoje pragnienia albo przynajmniej im nie ulegać. Tylko po co? Nawet przeciwnicy homoseksualizmu muszą przynać, że tożsamości seksualnej nigdy nie da się całkowicie zanegować.

Władysław Tatarkiewicz, znakomity polski filozof, który z płonącej Warszawy wynosił po upadku powstania rękopis traktatu „O szczęsciu” napisał: „szczęście to trwałe i uzasadnione zadowolenie z życia” . Nie porównujmy się więc z światem heteroseksualistów, którzy niby mają się lepiej, są w więkoszości, bo to nie zawsze idzie w parze ze szczęściem. W dodatku i tak w końcu oceni nas sam Bóg, a nie ludzie. Umiejmy się cieszyć z drobnych rzeczy i doceniać nawet najmniejsze własne sukcesy będąc sobą. Przez to niejednokrotnie jesteśmy „szczęśliwi, że nie najszczęśliwsi” („Hamlet” IV,2 Szekspir, tłum. Słomczyński).0

Co pomoże ci w osiągnięciu szczęścia?

  • pozytywne myślenie o życiu i świecie oraz szacunek dla samego siebie,
  • poczucie kontroli nad własnym życiem oraz życie w zgodzie z wyznawanymi przez siebie wartościami,
  • osiąganie zamierzonych przez siebie celów, hobby i pasje,
  • grono przyjaciół, środowisko przychylnych ci ludzi,
  • modlitwa (Psalm 55,22; 1 List Piotra 5,7).

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Woźny

Tomasz Woźny

Teolog pastoralista, współpracownik portalu homiki.pl

21 komentarzy do:Geja szczęście w nieszczęściu

  • cesare

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    Obserwując zupełną nieobecność homoseksualizmu w przestrzeni publicznej (tej codziennej, a nie od wielkiego dzwonu z okazji Parady), można dojść do wniosku, że nieomal wszyscy homoseksualiści w Polsce tłamszą swe pragnienia i potrzeby, o których wspomniano w tekście – albo nie istnieją. Ale rozważanie tej drugiej możliwości samo w sobie jest przecież absurdem; niestety, w tym absurdzie uczestniczymy, powstrzymując się od dumnego i radosnego wyrażania swej homoseksualności – a przecież tylko wtedy można moim zdaniem mówić o życiu szczęśliwym, wartościowym i spełnionym.

  • Erico

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    Gdyby to było tak łatwo powiedzieć… dumne i radosne wyrażanie homoseksualności..

  • Mikus

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    Ostatnio wybrałem się do teatru w oranżowej koszulce (waliła po oczach, ale ją lubię i była jedyna uprasowana), w każdym razie myślałem, że wyglądam jak prawdziwa rasowa ciota, oczywiście wszystkie inne „koleżanki” na widowni znane mi skądinąd były na szaro (bardzo męskie), na szczęście przyszło dwóch rewelacyjnych kolesiów ze swoimi dziewczynami (prawdziwymi, a nie przyjaciółkami gayów, zapewniam) też w oranżowych, no i wtedy potwierdziło się moje przekonanie, że jestem spoza środowiska.

  • cesare

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    Łatwo, Erico, również i mnie, nie da się tego powiedzieć, a co dopiero ucieleśnić w czynie; ale chyba trzeba próbować, bo to nie tylko kwestia jakiegoś kaprysu, zachcianki, ale czegoś znacznie więcej – naszej ludzkiej godności i podmiotowości. Pozdrawiam serdecznie.

  • Welle:erdball

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    Dość dziwne połączenie wiedzy poniekąd filologicznej z dewocją. Skoro jesteśmy w tym kręgu to autor powinien wiedzieć, że jeden z wybitniejszych przedstawicieli filologii i filozofi rzekł „Gott ist tot” :) nie sieje tu jakiejś antychrześcijańskiej agresywnej retoryki. Chciałem tylko zaznaczyć, że w świecie umarłych wartości i ideałów, gderanie o bogu i szczęściu jest raczej na dłuższą mete chybione. Zwłaszca, gdy słowa te ierowane są do tak specyficcznej mniejszości i bądż co bąź dośc jednak hermetycznej. Amen

  • epsonite

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    Welle:erdball, skąd takie wnioski?
    1. Cóż z tego, że N. rzekł „Gott ist tot”? Tak jakby wcześniej wartości i ideały żyły. Chodzi mi o to, że chyba w żadnym momencie nie można powiedzieć, że wartości lub ideały żyją albo nie – na poziomie ogólnym. To raczej specyfika jednostek (czy żyją ideały) a nie abstrakcyjnego „świata” i pod tym względem jest w jakiś sposób ahistoryczna i nie da się jej tak uogólniać.
    2. Dlatego owo „gderanie” o bogu i szczęściu – szczególnie na dłuższą metę – jest jak najbardziej trafione – w odniesieniu właśnie do jednostek.
    3. Co to niby za specyficzna mniejszość? :) Jak byś określił jej „specyficzność”? :) Doprawdy zaskakujące, że udało Ci się odnaleźć wspólny i istotny mianownik w owej mniejszości…

    Krótko mówiąc: Pozwól innym nie tyle żyć ale myśleć inaczej. Po prostu i bez uogólniania.

  • Jimmy

    [Cel zycia]

    Dyskusja ciekawa, nie powiem. Za to powiem co mysle o szczesciu. Jakakolwiek droge ku szczesciu przyjmiemy najwazniejsze by byla zgodna z naszym sumieniem. Nie jest wazne czy przez Boga, czy bez Niego (kto wie, nie neguje ze z Bogiem latwiej, ale nie zakladam, ze cala gejowska spolecznosc jest wierzaca) najwazniejsze by ku temu swiadomie i sukcesywnie zmierzac. Dlatego ten artykul mnie cieszy, bo czytajac gejowska martyrologie mozna sie zlapac za glowe i stwierdzic, ze gej to na prawde smutna postac mimo iz z angielska brzmi to nader radosnie. Skad zatem sie biora na przyklad blogi o tytule „Samotny nieszczesliwy gej”? Kiepska to autoreklama – cos trzeba zrobic z gejowskim swiatkiem, bo jesli tak bedziemy sie prezentowac to nic dziwnego, ze spoleczenstwo bedzie chcialo nas na sile „naprawic” skoro sami przyznajemy sie do tego, ze cos jest nie tak z tym obrazkiem.

    A szczescie jest celem zycia, przynajmniej ja sobie tak wymyslilem, znalezc wlasne szczescie – droga niewazna, ale milo by bylo, gdyby gay w praktyce tez znaczylo szczesliwy — przeciez potrafimy, damy rade, wystarczy chciec.

  • kj

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    a ja wszedzie mowie ze jestem w szczesliwym zwiazku,kocham i jestem kochany. i mam swoje szczescie. jestem szczesliwy i nie obchodzi mnie co powiedza inni, czy w pracy, czy w bloku sasiedzi. czyli – mozna dumnie mowic o homoseksualnosci.

  • ktoś

    [Bomba!]

    Świetny tekst, gratulacje! Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam – można być gejem, żyć w stałym związku, modlić się co najmniej dwa razy dziennie i przystępować w niedzielę do Stołu Pańskiego. Gej – to nie znaczy ateista. A Bóg kocha nas wszystkich – Fr. Nietzschego też, i niekoniecznie za to akurat, że jego ojciec był pastorem…

  • welle:erdball

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    epsonite cóż to za niewybredny atak. Zgadzam się z Tobą, że w stosunku do jednostek to ma sens, ale zauważ, że w tym przypadku mamy jakiąś dziwnie egzaltowaną recepte z bozią dla wszystkich. Jeżeli chodzi o specyfike mniejszości to chodziło mi o kwestie seksualności. W dalszym skojarzeniu z religijnym tabu jakie akutrat ta orientacja impikuje. I jak każdy chciałem wyrazić tylko swoje zdanie, a jego sedno to to, że doszukiwanie się szczęscią w czymś tak abstrakcyjnym jak pojęcie Bóg jest dla mnie dowodem słabości i chyba niezbyt wyrafinowanego zycia wewnętrznego.

  • welle:erdball

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    epsonite poza tym czy to ja jestem nietolerancyjny?? Popatrz na tą agresywną retoryke w komentarzach….”bog kocha nas wszystkich” jakieś uogólnienia są chyba najczęściej nieuniknione. W końcu to nie szczyt konferencji naukowej. jak dla mnie połączenie geja i dewota w jednej osobie to niezły kataklizm. No ale oczywiście nie jestem skłonny do represjonowania w jakikolwiek sposób takich postaci. Byleby ich religijna ekstaza nie wpływała na mnie;)

  • ktoś

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    „doszukiwanie się szczęscią w czymś tak abstrakcyjnym jak pojęcie Bóg jest dla mnie dowodem słabości i chyba niezbyt wyrafinowanego zycia wewnętrznego”

    No jasne – Augustyn z Hippony, Luter, Kartezjusz, Kant, Słowacki, Norwid, Miłosz to sami prostacy, chamy i nieuki! Jak ci ludzie mogli wierzyć w Boga, poszukiwać Go, pisać o Nim?! Ach, tak – mieli „niezbyt wyrafinowane życie wewnętrzne”. Gdybyż dorośli chociaż do pięt welle:erdball… Niestety – pozostali na prymitywnym poziomie rozwoju umysłowego…

  • fru.strat.a

    [O co biega?]

    Nie rozumiem szumu wokół tego jak należy być postrzeganym, jak wyrazić swoją seksualność (!) i pokazać ją (na siłę?) innym. Słówko gay powstało w określonym celu – uwolnienie mniejszości seksualnej od negatywnego słownictwa jakie dotąd było znane i nadanie jej neutralnego (czyt. pozytywnego) charakteru. Dla mnie ten pozytywny charakter jest jakby przeskoczeniem w drugą – skrajną – stronę. Czy gej musi mieć szczerzące się bielutkie kły z nieschodzącym z twarzy uśmiechem? Czy musi tryskać energią? Nie może po prostu być? Przyznam że nie lubie słowa gej. Kojarzy mi sie z plastikiem, czymś sztucznym… Sam tekst zapowiadał się (patrząc na wstęp) jako próba określenia mentalności ludzi za granicą, a tą w naszym kraju. Myślałem, że tekst będzie podejmował problem schematycznego wizerunku zniewieściałego pana jaki istnieje w mediach, na którego jest moda i potrzeba (propaganda?) określenia w jakiś sposób tych „dziwaków” w wyobraźni wielu ludzi. Bo właśnie takie schematy tworzą byt mniejszości w ogólnym obiegu myśli-skojarzeń. Nagłe wyskoczenie z nawiązaniami religijnymi wydają mi się nie na miejscu (lub poprostu wstęp jest nie na miejscu:). Brak spójności. Poza tym rozumiem, że to stronka będąca swego rodzaju przystanią dla uciemiężonych duszyczek, ale czy wywlekanie wszędzie swojej odmiennej seksualności jest aż tak istotne? SZCZĘŚCIE to dosyć wieloznaczne i pojemne słówko, które mieści w swym zakresie nie tylko homoseksualistów.

  • welle:erdball

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    ktoś to naprawdę zjadliwy atak. Dla mnie- jednostkowo i subiektywnie, jest czymś niepojętym utożsamiać własne szczęście z czymś abstrakcyjnym. Nie kwestionuje autorytetu ikon, które wymieniłeś…. tylko po co? Dla przeciwwagi możnaby wymienić De Sade’a, Gombrowicza czy Crowleya tylko do czego to prowadzi??

  • Kubuś

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    Myśle że dumnie można mówić o szczęściu. Poco mówić o homosexualności? Nie lepiej cicho i spokojnie poprostu być?

  • Kubuś

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    Nie rozumiem jednej rzeczy. Dlaczego tak wiele osób tak usilnie nie chce wierzyć w Boga (załóżmy, że jest) tylko dlatego, że są homo (jestem homo wiec nie wierze) i jeszcze dlaczego traktujecie Boga jako tylko „Boga rydzyka – katolickiego). Drażni mnie też (jako osobę jednak wierzącą), że inni potrafią uważać sie za lepszych (more strong) od tych którzy wierzą… czy to nie jest tak jak z homo i hetero? Czy nie wkrada się tutaj jakaś nutka sarkazmu (belka w oczy kole)?

  • Patrycja

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    gay znaczy rowniez po angielsku „wyuzdany” i raczej stad pochodzi okreslenie osob o orientacji homoseksualnej

  • Michal

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    Kubuś: sorry, ale skoro ateizm lub agnostycyzm wśród gejów jest ponadprzeciętny w stosunku do ogółu społeczeństwa, to chyba są jakieś istotne dla ludzi aspekty niz to co trywializujesz. Zrozum,że nie wszyscy muszą wierzyć jak Ty – ulegasz omamieniu przez polskie warunki, gdzie stwierdzenie, że jest się ateizmem jest prawie równie odważne, co gejem. Poza tym chrześcijaństwo (i judaizm) było zawsze homofobiczne i w zasadzie w dużym stopniu jest takie nadal dzisiaj (w Polsce), więc dla wielu gejów jest to ostateczny dowód empiryczny, że religijność ma mało wspólnego z wyznawanymi przez nią wartościami. Poza tym ja nie wiem, co jest takiego zaskakującego w ateizmie – to od średniowiecza na istnienie Boga wymyślano tzw. dowody, a nie na jego nie-istnienie. BTW wierzący także miewają czesto poczucie wyższości – tak wobec wyznawców innych wyznań lub religii, jak również niewierzących, więc argument chybiony. Natomiast no cóż, polska religijność katolicka nie należy do głęboko inteligenckich i to fakt ogólnie znany.
    Patrycja: Niestety masz dużo racji – http://en.wikipedia.org/wiki/Gay

  • ktoś

    [Do welle:erdballa]

    „Nie kwestionuje autorytetu ikon, które wymieniłeś…. tylko po co?”

    Po to, aby zakwestionować, a nastepnie obalić twoją tezę, że ludzie wierzący w Boga mają niezbyt wyrafinowane życie wewnętrzne.

    „Dla przeciwwagi możnaby wymienić De Sade’a, Gombrowicza czy Crowleya tylko do czego to prowadzi??”

    Prowadzi do logiki w myśleniu. Prowadzi do przyznania przez ciebie, że postawiłeś bzdurną i fałszywą tezę, iż wierzący w Boga to durnie z niezbyt wyrafinowanym życiem wewnętrznym. A co tych ostatnich przykładów, to strzeliłeś kolejne byki, jest 2:1 dla mnie. Gombrowicz wierzył w Boga (nie wiem, w jakich brykach przeczytałeś, że był ateistą – ale ja zawodowo param się czytaniem i literaturą, więc nie czaruj mnie skryptami przekserowanymi od nieuważnej koleżanki ze szkoły średniej). Crowley też wierzył w istnienie Boga – i nienawidził Go. Był metafizykiem do kwadratu, bo wielbił Szatana (a to, przyznasz, równie fantastyczna postać dla racjonalisty jak Bóg).

  • Welle:erdball

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    Na miłość boską…. ;) piszesz przecież o chrześcijańskiej wizji boga, chyba, że te biblijne cytaty to jakieś wypełniacze, więc czemu rozciągasz teraz moje uwagi na wszystkich wierzących…. może nawet w dyskordian??? Aleister Crowley mawiał, że „nie ma boga poza Człowiekiem” w swoich rytuałach wykorzytywał Jehowe tak samo jak Szatana Setha demony Horusa i całe panteony innych bóstw…. nie z racji żarliwej wiary w nich ale dla oświecenia…. nie były celem ale środkiem.
    A tak dla ścisłości…. jestem po filologii, nie czytuję opracowań. Szczęść „boże”

  • otoja123

    [Re: Geja szczęście w nieszczęściu]

    Witam, mam prośbę do Was Panowie:) o pomoc w pracy mgr odnośnie jakości życia polakow w miejszosciach seks. bede bardzo wdzieczna za pomoc:)oto link:
    http://www.ankietka.pl/ankieta/pokaz/id/11369/badanie-jakosci-zycia-polakow-i-przynaleznosciscipolecznejdomniejszosci-seksualnych.html




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa