Czerwona torebka, czyli na tropie kryptogeja

Zdaniem posłanki LPR, oraz Rzeczniczki Praw Dziecka, pani doktor Ewy Sowińskiej (ukończony wydział lekarski Akademii Medycznej w Białymstoku oraz podyplomowe studia w Instytucie Edukacji Narodowej oraz Akademii Etyczno-Wychowawczej w Łodzi – sic!) popularny animowany program dla najmłodszych może promować homoseksualizm. Sprawa to zatem poważna jest, godna zainteresowania najwyższych władz. Pani rzecznik Sowińska, niczym jej imiennik w okopach Woli nie jest tu zbyt oryginalna w swej czujności klasowej, w obronie biednej, polskiej zagrożonej rodziny i jej podstawowych łacińskich i judeochrześcijańskich wartości. Droga Pani Ewo! To już było. Osiem lat temu.

„Tinky Winky to gej”, ogłosił amerykański kaznodzieja Jerry Falwell swoim wiernym uczniom już 1999. Tinky jest liliowy, a kolor ten jest kolorem „Gay Pride”! A jego antena wygięta jest w kształcie trójkąta a to jest oczywiście symbol Gay Pride! Co gorsze, ten otyły (jak większość pedałów), ponoć męskiego rodzaju stwór – nosi torebkę!

Światowe media ogłosiły te porażające interpretacje postaci największego wzrostem teletubisia, niektóre – jako poważne ostrzeżenie skierowane do rodziców, większość jednak jako czyste kuriozum pochodzące z kraju nieograniczonych możliwości i pomysłów. Po tej „anty – teletubisiowej krucjacie Falwella” w gejowskich barach w całych Stanach przez pewien okres pokazywane były (zamiast teledysków z Cher czy tez zwykłych pornoli) filmiki z teletubisiami!

„Outing” Tinky Winkyego dokonany przez Jerryego Falwella (podobnie jak rewelacje pani Sowińskiej) przyczynił się tez pośrednio do kultowej popularności teletubisiów. Czujny pastor zwracał też uwagę na zatarcie granic między płciami, która może doprowadzić dzieci do konfuzji! (nie odróżnią tatusia od mamusi, czy co?). Sam Falwell był kiedyś poważnie traktowanym politykiem do momentu, gdy w 1979 założył „Moral Majority” – organizację, która tłumaczyć miała wyborcom, jak mają głosować: Chrześcijanie, jak niewolnicy, czy żołnierze Pana nie zadają żadnych pytań – takie credo miało przyświecać jego zwolennikom.

Ja jako były chrześcijanin mam jednak prawo pójść dalej tropem myślenia pani S. i zapytać czy ktoś widział kiedyś geja z torebka czerwoną? Ja przez swoje całe homo-życie, nawet na paradach, nie widziałem. Może na tegorocznych CSD czerwone torebki jako gadżet wypromowany przez panią rzecznik się pojawią. Czy torebka jest sama z siebie dla chłopczyka niedozwolona, czy tylko torebka czerwona? A dlaczego taka torebka chłopczykowi nie przystoi? Czy jego męskość i heteryczność (in spe! – bo to dziecko przecież) może być zagrożona? Czy zagrożenie przenoszone jest droga kropelkową, czy przez dotyk? I czy taki kilkuletni maluch – widz, który sobie liliowego teletubisia jako maskotkę kupi, i w zabawie może torebką pomacha powinien podlegać już resocjalizacji, czy też może poczekać do pojawienia się pierwszych włosków łonowych i polucji.

Aby ułatwić pracę całemu sztabowi konsultantów i psychologów, geje i nie-geje wychowani w PRL-u na wszelakiej maści i proweniencji dobranockach, kreskówkach i serialach rysunkowych, pochodzących z podejrzanych źródeł, bo z wrażego socjalistycznego obozu uprzejmie zaczęli donosić, kto i na podstawie jakiego zachowania za geja uznany być może. Pojawili się więc następni homo- kandydaci: Żwirek i Muchomorek – o tym, że żyją razem i coś ze sobą kręcą dowiadujemy się już ze Shreka, – więc coś jest tu z pewnością na rzeczy! Miś Colargol – bo wyjątkowo niezdarny, acz muzycznie utalentowany był ten niedźwiadek. Ciekawe, że te niezdarne i wrażliwe, to zawsze muszą być gejami. A ci pełnosprawni, brutalni i chamscy są właściwi i hetero. Dalej Prosiaczek – ten który mieszkał z ciocią Chrum Chrum i robił słodkie oczka do misia Uszatka. Drugi Prosiaczek – ten ze stumilowego lasu – jak się potem okazało z amerykańskiej Disneyowskiej wersji był różowy!!! Ten kolor mówi sam za siebie. Uwaga! – propaganda homo! Faceci, którzy zakładają popularne teraz różowe krawaty – do homolustracji! Krecik, bo pochodził z Czechosłowacji i mieszkał w norce samotnie, a nie w towarzystwie kreciej rodzinki a przy tym lubił kolory (tęcza!!) a zachwyt wyrażał jak prawdziwy gej: Ach Joooo!!!! Wilk i zająć – jako klasyczny przykład pedofilii oraz Koziołek Matołek – ten to chyba jednak heterykiem był, o czym świadczy sam przydomek…

Załóżmy na chwilę, że dla Bolka i Lolka ta ich przyjaciółka Tola to była tylko przykrywka. A oni sypiali sami w jednym namiocie. Pytam – i co z tego, że sypiali? Po pierwsze: to przecież postacie z kreskówek (miałyby one uprawiać seks?!?), a po wtóre, że nawet jak chłopcy kilkuletni w namiocie śpią – to co takiego strasznego w tym fakcie się kryje? Lepiej żeby sypiali w tym wieku koedukacyjnie czy jak?

I tak by można było dalej i w nieskończoność… Stereotyp goni stereotyp. Seksualne opętanie stróżów moralności tropi wszelkie przejawy homo-promocji, bo im się chyba wszystko z gejem kojarzy. Czy obłęd, paranoja i seksualne, homofobiczne zafiksowane mają jeszcze jakieś granice?

Gdybym był złośliwy (ale przecież nie jestem!) mógłbym też okazać się czujny i zastanawiać się głośno, czy przypadkiem krótkie ostrzyżenie i raczej mało kobieca fryzura pani rzecznik nie jest może krypto-reklamą związków lesbijskich. Ale oczywiście nie jesteśmy złośliwi.

Wasza Ciocia Juanitta
Z czerwoną torebką

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

6 komentarzy do:Czerwona torebka, czyli na tropie kryptogeja

  • ww

    [Re: Czerwona torebka, czyli na tropie kryptogeja]

    Dokładnie. Nic dodać, nic ująć.

  • Kanapka

    [Re: Czerwona torebka, czyli na tropie kryptogeja]

    To, co się dzieje, to jakaś paranoja. A co do fryzury pani rzecznik, to też tak pomyślałam :P

  • kolonna

    [Re: Czerwona torebka, czyli na tropie kryptogeja]

    Jeśli „IV RP” ma takich obrońców i propagatorów jak Giertych, Orzechowski, Sowińska czy Wierzejski………to po co im wrogowie? :]

  • tove

    [Re: Czerwona torebka, czyli na tropie kryptogeja]

    „Colargol bo niezdarny”… Chyba nie tylko. Czujny obywatel od razu zauważyłby na jego szyi sznur dużych, wyzywających KORALI. O zgrozo! I co teraz będzie? No dobrze, ale co myśleć o reszcie, która – z wyjątkiem Koziołka Matołka ubranego w czerwone bokserki (sic!) – biega bez żadnego odzienia, siejąc zgorszenie wyuzdaną nagością. Te Kreciki, te Reksie…

  • paul305

    [Re: Czerwona torebka, czyli na tropie kryptogeja]

    czyli ciocia Huanita nabyla na znak protestu jak sadze,czerwona torebke? pieknie,niema to jak udany lans… artykul dobry choc lepsze juz ciocia popelnila ale jestem pelen zyczliwosci.

  • hibiskus

    [Re: Czerwona torebka, czyli na tropie kryptogeja]

    jak dla mnie Twój tekst jest genialny!:*




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa