Co jest ostentacją, a co nie (cz.II)

W odpowiedzi na tekst prof. Janusza A. Majcherka „Dyskryminacja, ostentacja i obsesja” swoje zdanie przedstawił dr Tomasz Kitliński.

(…) Majcherek atakuje akcję „Niech nas zobaczą”. Uczestniczyłem w niej z moim partnerem i uważam, że łączy ona estetykę z etyką i jest potrzebna w Polsce, gdzie homofobia jest wpisana w politykę. Tymczasem „homofobia to obciach”, jak pisał w „Gazecie Wyborczej” Mikołaj Lizut.

Majcherek tego nie dostrzega, nie odnosi się także do idei myślicielki współczesnej Marthy C. Nussbaum, której eseje ukazywały się w „Gazecie Wyborczej”. Prof. Nussbaum twierdzi, że „prawa lesbijek i gejów są najważniejszą kwestią sprawiedliwości w naszych czasach”.

O doniosłości praw lesbijek i gejów pisali także: Jacques Derrida, Richard Rorty, K. Anthony Appiah. Może nie są to autorytety dla Pana Profesora, ale są nimi – jak widzę to codziennie – dla wielu studentek i studentów. Poza uczonymi tomami mam także przed oczami ekspresję vox populi: spontaniczne pozdrowienia mieszkańców Warszawy dla uczestników tegorocznej Parady Równości.

Zamiast uniformizacji, którą proponuje Janusz Majcherek, demokracja kultywuje różnorodność tożsamości. Już XIX-wieczni klasycy myśli wolnościowej Alexis de Tocqueville i John Stuart Mill ostrzegali przed „tyranią większości”. W roku 1959 w piśmie „Dissent” Hannah Arendt dowodziła, że prawo do małżeństwa z osobą, którą się wybiera, to prawo człowieka.
(…)
Janusz Majcherek ignoruje także związek religii otwartej, niefundamentalistycznej i ruchu gejowskiego. Warszawska gmina reformowana Bejt poparła Paradę Równości w myśl hasła „mniejszość dla mniejszości”. Judaizm reformowany oraz Kościół episkopalny i prezbiteriański otwierają się na homoseksualistów. Homoseksualiści otwierają się na religię. W jednym z ostatnich wydań magazyn „Time” opisuje Katedrę Nadziei w Dallas, gdzie geje celebrują duchowość.

Duma z bycia mniejszością – to trudne doświadczenie, a zarazem kapitalne przeżycie. Artykuł prof. Majcherka głosi konformizm, zgodę na dyskryminację, podporządkowanie większości. Od Sokratesa – który sam znajdował się poza heteroseksualnością – wiemy, że większość często nie ma racji.

Sfera publiczna to sfera wolności, Arendtowskie „ustanowienie wolności”, a nie represji. Jestem za kultywowaniem twórczej obcości, a nie dostosowaniem siebie i innych do tak zwanej normy. Domaganie się praw to nie ostentacja, lecz wyraz mojej prawdy wewnętrznej i poczucia sprawiedliwości, a także pielęgnacja tożsamości.

źródło: http://www.gazetawyborcza.pl/1,75515,4243007.html

6 komentarzy do:Co jest ostentacją, a co nie (cz.II)

  • cesare

    [Re: Co jest ostentacją, a co nie (cz.II)]

    Teza p. Majcherka dobrze realizowała się w zapisach rumuńskiego kodeksu karnego w latach 1996-2001, kryminalizującego w swym art. 200 wszelkie publiczne homoseksualne wyrazy uczuć pomiędzy dwoma osobami; niekaralne akty homoseksualizmu były dopuszczalne tylko w tzw. prywatności. Pod naciskiem Rady Europy i aspirując do członkostwa w UE, Rumunia usunęła ten przepis ze swego systemu prawnego. Tymczasem w Polsce, z chwilą uchwalenia kodeksu karnego z 1969 roku, usunięto z norm prawa karnego jakiekolwiek odniesienia do homoseksualizmu, co w owych czasach było posunięciem nowoczesnym nie tylko na tle ustawodawstw innych europejskich krajów socjalistycznych. Niestety, paradoksalnie, postępowy charakter rozwiązań, pozornie neutralnych i niedyskryminujących w żaden sposób homoseksualistów, pozwala na ściganie (a może raczej na nieformalne – bo nie sądzę, żeby tego typu sprawy, zresztą chyba nieliczne, znalazły kiedykolwiek swój finał przed sądem – a tym samym bardzo dokuczliwe i poniżające, nękanie) przez Policję homoseksualistów publicznie manifestujących swą tożsamość z przepisów kodeksu wykroczeń z 1971 r. o „wywoływaniu zgorszenia w miejscu publicznym” i „nieobyczajnym wybryku”. Mnie ostatnio ta kwestia szalenie dręczy i uważam, że w końcu musimy pokonać barierę strachu – i przyznać, że sytuacja, w której nie można tak po prostu przytulić się do chłopaka podczas podróży pociągiem czy pocałować na ulicy bez obawy nie tyle nawet agresywnej postawy otoczenia, co interwencji Policji, ścigającej to, co powinna chronić, i legitymizującej tym samym otwartą, bezpardonową dyskryminację – jest skrajnie nienormalna i skrajnie odzierająca nas z godności, z prawa realizowania się, choć zabrzmi to pewnie patetycznie, w swym człowieczeństwie po prostu.

  • marcin

    [Re: Co jest ostentacją, a co nie (cz.II)]

  • marcin

    [Re: Co jest ostentacją, a co nie (cz.II)]

    Skasowałem przypadkiem treść komentarza, a brzmiała ona tak

    Ktoś w komentarzu do listu na str gazety napisał, że ostatnie zdanie jest piękne i warte zapamiętania. Zgadzam się. Autor trafił w sedno naszego jestestwa.

  • Maureen

    [Re: Co jest ostentacją, a co nie (cz.II)]

    wiesz, co – wstyd, że takich święta Matka Ziemia nosi… :/

  • Walpurg

    [Re: Co jest ostentacją, a co nie (cz.II)]

    A ja nie wiem co Majcherkowi padło na głowę!
    Pamiętam, że kiedyś w TVN wypowiadał się bardzo pozytywnie o paradzie równości. W Wyborczej (albo Tygodniku Powszechnym?) pisał też kiedyś o prawie gejów i lesbijek do manifestowania, a tu nagle ten kuriozalny tekst…




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa